Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


1235
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

wrz 01
wtorek
Czarno-białe, Kadrowane w kwadrat, Marudzenie
Daj spokój marketingowi

Tako rzecze George Barr: nie planuj, w jaki sposób i na jak długo zdjęcie ma przyciągać klienta… tfu, wróć – odbiorcę. No bo chyba wszyscy już zdaliśmy sobie sprawę z tego, że fotograf kojarzony z sukcesem to przede wszystkim dobry marketingowiec. Wiele osób wręcz przerzuciło się na robienie zdjęć takich, które dobrze wyglądają na miniaturce (szczególnie w internetowych galeriach).

Chyba nic w tym dziwnego, że w pewnym momencie wywiązała się między mną a kolegą dyskusja zakończona moim podsumowaniem:

„Nie podoba mi się to zdjęcie. Nic na nim nie ma, same krzaki, drzewa i nie wiadomo o co chodzi.”

Oczywiście nie miałem racji.

Kolega jasno i dobitnie wykazał po chwili, że zdjęcie urok ma, tylko trzeba popatrzeć na niego dłużej, a właściwie trzeba dostrzec małe postacie staruszek zagubione gdzieś w głębi, na wijącej się leśnej ścieżce. Dammit, sam się złapałem na braku cierpliwości dla fotografii!


Między innymi przez takie przykłady nie za bardzo mam ochotę pokazywać w sieci niektórych zdjęć. Zrobionych jakby na przekór internetowi – takich, które nie przyciągają wzroku, a jednak potrafią się spodobać, oglądane na rozsądnej wielkości odbitce. Takie, jak to obok (nieatrakcyjne, niepoprawne – ale go lubię).

A może to zwyczajnie rozmiar ma znaczenie?

Tak czy siak, George może mieć rację – zarówno zdjęcie oglądane na szybko, niczym krótki cytat, jak i to, którym ktoś się delektuje długimi minutami (niczym długa powieść) – potrafią uwieść, zostać ocenione dobrze i zapisać się w historii. Tylko czy aby na obydwa jest miejsce w internecie? I czy rzeczywiście powinniśmy robić zdjęcia takie, jak podchodzą nam pod obiektyw? Może jednak warto zacząć bardziej projektować swoje kadry tak, by pasowały do miejsca, gdzie będą oglądane? Doprawdy, brzmi jak herezja. Ale….?


Post Tags: , , , ,

13 Responses to “ Daj spokój marketingowi ”
  1. tak właśnie jest, nie sposób zatrzymać odbiorcy na miniaturca 600/600 pix, zwłaszcza jeśli obraz nie odwołuje się do najpierwotniejszych instynktów :) chyba, że przy pomocy jakiś sztuczek, opis, tekst, dopełnianie.. może muzyka, może blog autora, może portfolio… chyba, że odbiorca jest przygotowany i wie czego szukać. z projektowaniem zdjęć pod odbiorcę się nie zgadzam, to by było zbyt proste. trzeba mu dać szansę w inny sposób. :)

  2. dodam jeszcze, że marketing to sprzedaż rzeczy… a sprzedaż idei, wrażeń, doświadczeń (czym właściwie jest każdy rodzaj sztuki), to zupełnie inna historia :) chyba.

  3. Myślę, że wszyscy projektują zdjęcia pod odbiorcę. Tylko że większość robi to nieświadomie, bez zastanowienia zakładając, że odbiorca będzie patrzył na zdjęcie tak jak oni.

    Przykładem na świadome kreowanie obrazu pod miejsce ekspozycji jest fotografia prasowa. Fotoreporterzy robili to na długo przed internetem i thumbnailami wiedząc, że ich fotografie będą drukowane grubym rastrem na czymś nie wiele lepszym od papieru toaletowego. Stąd właśnie wziął się, na przykład, efekciarski sposób oświetlania promowany na blogu Davida Hobby (Strobist).

  4. No dobrze, ale to tylko strata dla ogladajacego jesli czegos nie zauwazy.
    Kupujacy dostrzeze – jak ktos cos kupuje to dobrze oglada.
    Strona internetowa to taki katalog, menu. Jesli cos mi sie spodoba, zaciekawi, to siegam dalej – ide na wystawe, kupuje obiad. Przeciez kazdy rozgarniety odbiorca fotografii, jesli widzi, ze to 600×600 i dajmy na to sredni format, to wie, ze w oryginale zobaczy wiecej. A przynajmniej wie czego sie spodziewac. Tak jak muzyka w pierdzacym glosniku telefonu komorkowego – wiem, ze te prrr, prrr, prrr bede czul na koncercie brzuchem. Tak jak dzisiaj, w Progresji.
    Zdrowka!

  5. Pytanie o to, czy oglądać zdjęcia szybko, czy powoli nie ma sensu. Najlepiej oglądać tak aby zrozumieć.

    To w istocie dyskusja na temat starego dylematu wyboru pomiędzy sztuką a komercją. Oczywiście sztuka wysoka zwykle nie sprzedaje się tak dobrze jak „sztuka” popularna, głównie z tego powodu, iż tę ostatnią częściej można oglądać szybko i „bezwysiłkowo” nie tracąc jej najważniejszych walorów. Jeśli głównym celem artysty jest sprzedaż – musi on poszukiwać kompromisów pomiędzy własną swobodą a gustem/potrzebą odbiorcy lub atrakcyjnością komercyjną swojego dzieła, a przynajmniej brać te okoliczności pod uwagę. Jeśli sprzedaż nie jest głównym celem – swoboda twórcy rośnie, ale tak czy inaczej zwykle bierze on pod uwagę percepcję odbiorcy. Może być to odbiorca wąsko zdefiniowany, jako np. krąg znawców w danej dziedzinie albo nawet – w skrajnym przypadku – sam tylko twórca, ale trudno mówić o sztuce bez odbiorcy w ogóle.

    Warto zdefiniować własnego odbiorcę. Wtedy rośnie prawdopodobieństwo, że dostrzeże zawartą w utworze treść, odwołania, atrakcyjne technikalia itd. Zawsze istnieje jednak ryzyko, że nie dostrzeże przez nieuwagę, nieodpowiedni nastrój, chwilowy dół intelektualny… Z tym ostatnim ryzykiem trzeba chyba niestety nauczyć się żyć.

  6. dobrywujek

    wrz 2, 2009
    Reply

    na marginesie chciałbym zauważyć , że ZK ma dziś mały jubileusz: 1000 uzależnionych w RSS :)

  7. @Zover: marketing to zbyt szeroka dyscyplina, by ją stosować tylko do sprzedaży rzeczy.

    @Kwantowy: może i tak. Ale jak się przypatruję swoim zdjęciom, to nie potrafię powiedzieć, bym robił pod odbiorcę…

    @[rK]: ha, świetne jest to, co piszesz, tylko… wątpię, by rzeczywiście dzisiejsi odbiorcy traktowali fotografię w internecie jako sample, czy menu. :/

    @Kraftsman: oglądać tak, by zrozumieć? Ale jak wykształcisz odbiorcę, by to robił? Zresztą, skupmy się na projektowaniu zdjęć – piszesz, że warto zdefiniować odbiorcę – ale czy wtedy nie „sprzedajesz duszy diabłu”? Nie stajesz się – zamiast wolnego fotografa, nawet (a niech tam, powiem to) artysty – stajesz się zwykłym sprzedawcą?

  8. @dobrywujek: rzeczywiście, pijemy! :D

  9. Tomasz Pawłowski

    wrz 2, 2009
    Reply

    e tam.. albumu nie dostałem, to się nie dowiem jaki rozmiar ma znaczenie

  10. Oj, już tak nie histeryzujcie że te 600×600 .. bo może być i 900 na 900.. nawet w 150dpi pokazane na JPGu.. na skalibrowanym monitorku, dobrze zeskanowana średniakowa klisza, jest w stanie i pokazać i poruszyć .. :) Sredni domowy skaner ma pojemność tonalną większą niż papier i podobną do kliszy – więc można, trza tylko umić.. i marketing czy symfonia na polifoniczne pierdy komórkowe nie ma nic do tego. Fajnie jest dotknąć papier, nie kazać oczom dostosować się do nie swojej przestrzeni kolorów i rozdzielczości.. ale czasem nie można i tyle, i nie ma co się tego internetu wypierać jak żaba błota Panowie :)

  11. Dopizzek: Irytuje mnie z lekka a czasem i niemożebnie ..taki np. „wielki fotograf” ..który uważa, że wszyscy powinni kupować jego fotografie, a conajmniej na kolanach podziwiać „w realu”..bo to tylko baryt itp, a w internecie to pokaże tylko 400×400 w 72dpi i jeszcze z jakimś „znakiem wodnym” że ktoś przez przypadek czegoś w zdjeciu nie dojrzał.. Rozumiem Keek-a, że ok – katalog, Menu nawet ..ale niech mnie wtedy googiel jeden z drugim nie wynajduje że oto tutaj „Art Gallery of an Ass-Grande Photo Mastah” tylko „A Catalogue”. Wtedy nie będzie nieporozumień, przyczyniających się do wynaturzania pojęciowego co jest czym i dlaczego. A jeśli „the Ass Grande photograper” nie umi skanować, albo nima piniendzy, aby za to zapłacić to niech się łaskawie nie bierze za Internet i nie utyskuje że w internecie, to panie.. szajs i poruta.. :)

  12. @Rudolf: Toż własnie o tym piszę :-) Od fotografa zależy jak zdefiniuje sobie krąg odbiorców. Może on obejmować cały świat, konkretną parę młodą i jej rodzinę, grupę znawców, grupę wyznawców, ukochaną osobę, a może samego tylko twórcę, jeśli fotografia ma trafić wyłącznie do szuflady. Fotografia bez choćby jednego odbiorcy nie ma sensu. Jeśli robimy zdjęcia wyłącznie dla siebie i nie interesuje nas punkt widzenia innych odbiorców – jesteśmy wolni (w praktyce ten punkt widzenia występuje rzadko bo jesteśmy próżni). Jeśli chcemy aby zdjęcie trafiło do innych – nasza wolność zaczyna podlegać ograniczeniom. W skrajnym przypadku rzeczywiście stajemy się niewolnikami komercji :-)

    @mysz: popieram w całości.

  13. dobry wygląd na miniaturce niewątpliwie ma znaczenie, ale .. nie sądzę że aż takie..
    czy wszystkie główne sławne fotografie stały się nimi, bo wyglądają dobrze w mini formie?

    (gratuluje 1000 RSSowców (może to ja byłem tym tysięcznym? :)
    pozdro, krzysiek


Post a Comment



Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.