Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


1235
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

wrz 18
piątek
Marudzenie
Szpital psychiatryczny

Muszę przyznać, że są takie dni, że moje receptory ledwo nadążają rejestrować, co się dzieje. Ostatni tydzień właśnie tworzył łańcuch tak niezwykłych i intensywnych zdarzeń.

Byłem więc związany z pewnym skandalem pseudo-gejowskim, piłem wino, piwo, wódkę i bimber, robiłem dużo (jak na mnie) zdjęć, chodziłem po dachach – cały trzęsąc się – z aparatem w ręku, słuchałem niesamowitych historii o genetycznych krzyżówkach między królikami i szczurami, rozdeptywałem ślimaki, poznałem nietuzinkowe postacie, uratowałem wiele istnień ludzkich przed mafiosem w białym dresie i słuchawką bluetooth w uchu, oraz – uwaga! – dostałem się na oddział psychiatryczny pewnego szpitala.

Nie, wcale nie jest tak, że piszę do Was ze szpitalnej klitki, a tym bardziej nie mam na sobie fartuszka z przydługimi rękawami – dostałem się tam z całym osprzętem fotograficznym i ze światłomierzem na szyi – żeby zmierzyć się z tym, co wyczytałem kiedyś w temacie robienia zdjęć w takich miejscach:

„Masz wejscie do dyrekcji, wpuszczą Cie do szpitala, idziesz, robisz, a ze rzadko kto ma tez wejscie wiec jestes jedyny. To czyni material wyjatkowym na starcie. Reszta to kadry, ktore same wystarczają.
Nie musisz sie skupiac.”

Jednym słowem:

„Najczystszej postaci łatwizna!”

Tyle, że to pisał człowiek, który – o ile wiem – nigdy nie dostał się jako fotograf do szpitala i nie próbował zrobić tam zdjęć. Mi się udało, byłem tam, a na dodatek dość szybko przeżyłem momenty, które zdecydowanie miały cechy „samograja”: obezwładnianie, krępowanie pasami, zastrzyki, chaos, płacz, szaleńczy śpiew, i tak dalej, i tak dalej.

No więc jestem z powrotem, tu i teraz – by zaświadczyć, jakie to proste. Ale najpierw – spróbujcie sobie wyobrazić, z iloma zdjęciami wychodziłem ze szpitala.

Wyobraźcie sobie to teraz – na trzy zamknijcie oczy i odczytajcie telepatycznie informacje z mojej głowy. Raz…, dwa… trzy! – i wszyscy mówimy na głos liczbę zdjęć zrobionych przez Rudolfa na oddziale psychiatrycznym! Teraz konfrontujemy to z rzeczywistością. Otóż, jak pewnie wiele osób odczytało w mojej głowie (czułem przez chwilę Waszą obecność) – wyszedłem stamtąd z nienaświetlonym filmem.

Da się w takich miejscach robić zdjęcia, to oczywiste. Ale to jest naprawdę cholernie trudne – ja nie dałem rady, mimo, że chciałem. Jeśli się ma choć odrobinę szacunku do istot ludzkich tam zgromadzonych, to po prostu blokada moralna jest zbyt silna – i może ją przezwyciężyć jedynie cholernie dobry powód, uzasadnienie mocniejsze niż suma nieszczęść zgromadzonych w takim miejscu.

Oczywiście, podejrzewam, że ktoś nieczuły, jakiś totalny socjopata, też by tam zrobił materiał – tyle, że wątpię w to, że byłby to dobry materiał.

Jedynym wyjściem, jakie dziś widzę, by zrobić zdjęcia na oddziale psychiatrycznym, jest zostać jednym z pacjentów i powoli, dzień po dniu, przyzwyczajać siebie i pacjentów do procesu fotografowania. Zyskać akceptację nie tylko ich samych, ale również ich prawnych opiekunów. Hmmm… to chyba oznacza, że musiałbym zostać zamknięty na co najmniej kilka miesięcy. Muszę to przemyśleć, ale – niech mnie diabli - mam nadzieję, że pokolenia docenią, jak się poświęcam dla fotografii! ;)


Post Tags: , , , , , ,

54 Responses to “ Szpital psychiatryczny ”
  1. nie ma nic gorszego od dźwięku rozdeptywanego ślimaka, nawet pobyt w psychiatryku…
    w tak w ogóle, to kościół św. Jakuba lśni w swej całej nocnej krasie, widać nawet poszczególne cegiełki
    piękna Marta, byłaby jeszcze piękniejsza, gdyby w ciemności fotograf nie zapomniał ustawić ostrości…
    choć kto wie, może nieostry kontur postaci będzie wpływał na emocje o wiele bardziej, niż jedna jedyna ostra klatka
    to napisałem ja, bowie, wprowadzając do organizmu perłę chmielową, tę samą, co z Kordegardy…
    do zobaczenia najpóźniej za rok!

  2. w każdym razie – próbowałeś

    (nie jak inni tacy cytowanie internetowi chojracy)
    :)

    Polecam w temacie szpitala psychiatrycznego album Marrie Bot pt. Bezwaard Bestaan.(Rotterdam 1988)

    Piękny foto esej.

  3. Tomasz Pawłowski

    wrz 18, 2009
    Reply

    @rudolf – pal sześć te kilka zdjęć, które mógłbyś zrobić, tekst prima sort panie tego, cóż więcej można powiedzieć?

  4. essej piekny, dobrze sie czyta, ale…,

    ze niby bylbys gorszym czlowiekiem gdybys zrobil zdjecia? nie, nie bylbys!
    ze niby jak ktos potrafi robic zdjecia w takich warunkach to nie zdaje egzaminu z czlowieczenstwa? to nie jest prawda.

    moje zdanie jest takie: jest wiele roznorodnych tematow i nie kazdy nadaje sie do fotografowania kazdego z nich. niektore wymagaja nie bycia bydlakiem ale wrecz poswiecenia siebie dla jakiegos wiekszego celu. jakiego celu niby zapytacie? chociazby takiego by nie odmawiac osobom w takim szpitalu prawa do bycia fotografowanym, uwiecznionym, sportretowanym, zapamietanym. do ich prawa do czlowieczenstwa, do ich fragmentu niesmiertelnosci na fotografii. takie poswiecenie siebie czesto skutkuje odchorowaniem sesji przez fotografa, fobiami, postarzeniem sie, niemoznoscia normalnego zycia przez jakis, najczesciej krotki czas.

    ty na to poswiecenie po prostu nie byles gotowy, albo nie wiedziales tak na prawde po co fotografuje sie w takich miejscach. i ok! czesto w jakims przypadku sie poddajmy i tyle. jedyne co mi nie odpowiada to niemoznosc przyznania sie i proba zrobienia bohaterstwa z porazki. bo przeciez fotograf jest od robienia zdjec a nie od pisania o tym jak sie ich nie robi!!!

    kilka razy w zyciu nie dalem rady i odlozylem aparat. nigdy sie z tego nie tlumaczylem i nigdy nie opowiadalem ze spowodowalo to moje wyjatkowe czlowieczenstwo. dalem ciala i nie wykonalem tego do czego mnie bozia powolala, normalne, kazdy tak kiedys ma – tyle!

    kilka razy fotografowalem w miejscach do ktorych nikt nie chce wejsc. najgorsze miejsce mialem tuz za rogiem. miesiac – dzien w dzien – na siemianowickiej oparzeniowce, nie tej nowej, nowoczesnek. Na tej starej, nieludzkiej mozna by powiedziec i przerazajacej, gdzie martwice zdzierano na zywca bo nie bylo gdzie postawic kadzi z solanka do odmaczania. czy to bylo potrzebne? tak – najbardziej tym ludziom. byli tacy ktorym wykonalem zdjecia w momencie ich smierci…, a ja od tego czasu boje sie wszystkiego i co z tego? wedlug twojej logiki jestem mniej czlowieczy niz ty bo sie nie wycofalem, ale wiesz co? jestem z tego braku czlowieczenstwa dumny bo duzo pozniej sie okazalo (o czym nie wiedzialem w czasie robienia zdjec) ze te fotografie mialy wplyw na tempo budowy nowego, nowoczesnego centrum. wiem tez ze nikt wczesniej ani nikt pozniej nie byl az takim socjopata i nie byl tak nieczuly jak ja by tam wejsc i fotografowac. wiem tez ze to byl dobry material ( jakim cudem bo przeciez nie powinien byc) bo wielu twardych ludzi plakalo gdy ogladali te zdjecia.

    czesto dajemy ciala, ale wartosc czlowieka niekoniecznie odmierzamy proba zrobienia z siebie poetyckiej duszyczki i usprawiedliwiania swoich niemocy. odlozenie aparatu nie jest czyms wstydliwym – kazdy ma jakis prog ktorego nie przekroczy. zrozum jednak, ze odlozenie aparatu nie jest tez niczym wspanialym i nie czyni cie lepszym.

    jest tak byc moze wlasnie dlatego ze odlozenie aparatu jest CZYMS NORMALNYM.
    nie rob wiec z tego mitologii!

    kadna pogoda – ide na zdjecia czego i wam zycze:-)

  5. Tomasz Pawłowski

    wrz 19, 2009
    Reply

    no cholerka, przecież rabijki też ma rację… ( tym razem ;) i co teraz? Czy mogą mieć obaj rację?

  6. jak to takie proste zdarzenie może ciekawe refleksje przynosić :)

  7. Nie chodzi tu chyba o odbierania prawa do bycia portretowanym. Pacjentem szpitala psychiatrycznego się bywa, nie jest to stan permanentny. Zapytaj osobę, która ma takie doświadczenie w swoim życiu czy chciałaby taką „fotkę” to albumu rodzinnego?
    Oczywiście takie zdjęcia jak z albumu Mary Ellen Mark „Ward 81” powinny powstawać, ale nie dla zaspokojenia czyichś ambicji. Mam poczucie , że dla tych , którzy na forach rozpisują się o możliwości sesji fotograficznej na oddziale psychiatrt6cznym , to właśnie jest taki „samograj”. Raczej egzotyka , która czai się tuż za rogiem czy też ekonomiczna alternatywa wobec podróży w świat odległy nam kulturowo, niż chęć zrozumienia czym jest dla człowieka choroba psychiczna. Gdy czytałem dyskusję na pewnym forum (dotyczącą oczywiście fotografowania na oddziale psychiatrycznym), że tak naprawdę chodzi o „dobre foty”, kilka minut sławy i nic więcej. Takiego gościa wpuściłbym na oddział tylko w kaftanie bezpieczeństwa, może to wzbudziłoby u niego jakąś refleksję…

  8. i to jest właśnie cały problem z fotoreportarzem. Można mieć wszystko w d i robić seriami zdjęcia samograje l’la cnn albo z powodu empati zostać kompletnie sparaliżowany jak nowicjusz przy pierwszym portrecie ulicznym. Tylko najlepsi potrafią wypośrodkować swoje podejście i robić zdjęcia przy okazji nie pozwalając fotografowanej osobie utonąć w bagnie (sprawa z wpf sprzed jakis 10 lat z okładem).

  9. Rozumiem Cię, przynajmniej tak mi się wydaje. Kiedyś zostałem postawiony w podobnej sytuacji, tylko występowałem w niej w innej postaci. Też musiałem się zderzyć z wielkim cierpieniem i chorobą, ale ze względu na to jak bardzo byłem związany z osobą na łóżku i świadomością tego że odchodzi, nie chciałem uronić ani jednej chwili z gasnącego życia. Czasem się mówi, że fotograf aby zrobić zdjecie musi być trochę z zewnątrz, musi umieć obiektywnie spojrzeć na to co się dzieje i to moze dziwne, ale tak było u mnie. Zupełnie się wyłączałem mając aparat przy twarzy. Naciągnąć, zmierzyć światło, dobrać kadr, strzał. A później powrót do rzeczywistości. Trzeba przynieść jedzenie, przebrać, umyć, zmierzyć światło, naciągnąć kliszę, kadr. Strzał.

    Kilka miesięcy po tym wciąż nie idzie mi patrzenie na te zdjecia z suchymi oczami. Może po prostu teraz do mnie docierają emocje z tamtych chwil?

    http://jwd.carbonmade.com/projects/2243033

  10. @bowie: no to muszę zobaczyć, jak te nieostrości wyszły :)

    @rabijki: „ze niby bylbys gorszym czlowiekiem gdybys zrobil zdjecia? nie, nie bylbys!”
    Racja!

    Cieszę się, że napisałeś taki komentarz. Wg mnie, i zaznaczyłem to w tekście – blokadę zrobienia zdjęć w takim miejscu może „przezwyciężyć jedynie cholernie dobry powód, uzasadnienie mocniejsze niż suma nieszczęść zgromadzonych w takim miejscu.”
    Jeśli znalazłeś taki powód, tym bardziej podziwiam Cię, że zrobiłeś w trudnym miejscu mocny materiał. I oby każdy fotografujący miał taki powód, gdy wybiera się na takie zdjęcia.

  11. Eee po prostu zmarnowałeś temat.
    Tyle.
    Żadne tam ble, ble psychologiczne uwarunkowania Cie nie tłumaczą…

    Jedynym słowem – d… nie fotograf.

  12. „wyszedłem stamtąd z nienaświetlonym filmem” – i właśnie tym różni się fotograf od fotoamatora. Fotograf nie może pozwolić sobie na fuszerkę. Czy to szpital psychiatryczny, czy mecz piłki nożnej. Jest tam dla określonego celu a nie dla miłego, czy też ciekawego spędzenia czasu.

  13. Nie myl fotografa z paparazzi. Poza tym fotograf w Twoim rozumieniu, to wyrobnik zleceniodawcy z umiejętnością obsługi aparatu. Tylko tyle. Już lepiej być fotoamatorem – w tym jest więcej pasji.

  14. Leszeg – co tutaj do rzeczy ma paparazzo…?
    Rudolf poszedł tam jak widać nie po to, by zobaczyć jak niefajnie mają obłąkani. On miał aparat i miał zamiar robić zdjęcia.
    Jak pisze, przegrał ze swoimi emocjami.
    Jako człowieka go rozumiem, jako fotograf ja bym się nakręcił sytuacją.
    Nie rozumiem więc dlaczego go to obezwładniło twórczo…?

    Cel był jasny… trzeba było działać.

  15. Nakręcić sytuacją? Nigdy nie miałeś sytuacji, gdy idąc na jakiś temat powstrzymałeś się od robienia zdjęć? Być może czasami trzeba się powstrzymać by później zrobić coś dobrze. Nie wiesz jak było więc nie możesz mieś pewności, że byś się nakręcił. Nie masz nawet pewności, że podszedłbyś na tyle blisko by zrobić dobre zdjęcie.
    A paparazzo skojarzył mi się z opisanym przez ciebie podejściem – zrobić zdjęcia za wszelką cenę.

  16. Zdjęcia robi się po coś. By pokazać innym problem. Nie mieszajmy w to paparazzi. Nie doszukujmy się w tym niczego złego. Dobry fotograf, stłumił by emocje, zacisnął zęby i pokazał co zobaczył. Pewne rzeczy zobowiązują. Tymczasem, dostaliśmy opis… No właśnie opis czego? Na pewno nie reportaż. Opis wrażliwości piszącego? Kiepskie to. Bo ani tu Eugene Smitha, ani Kena Kesseya.

  17. Wizyta w takim miejscu , to nie jest wycieczka objazdowa z kółka fotograficznego. „Proszę państwa – oto słynny dom wariatów opisany przez Kena Kesseya… przez to okno uciekł Wódz… macie pięć minut na oglądanie i robienie zdjęć”. Uwierz mi , Rudolf nie jest pierwszym, który odpuścił po obejrzeniu tego miejsca…
    A co do tych na „p” , to chodzi mi o styl pracy. Można wejść strzelić kilka fot i temat zamknięty. Byłem kiedyś na spotkaniu z Anną Musiałówną – styl pracy raczej odmienny i chyba emocji nie tłumiła , to było czuć gdy opowiadała o zdjęciach wykonanych przed laty.

  18. Być może nie jest pierwszy ani ostatni. Wróce tylko do początku tego co napisałam. Dobry fotograf, dla którego fotografowanie to nie zabawa, z pewnościa zarysowałby jakiś problem. Bo to fotograf a nie mazgaj. Przepraszam. Kobiecie ciężko zaimponować.

  19. Witam
    To mój pierwszy wpis, Twojego bloga czytam regularnie już przynajmniej od roku. Odważyłem się na ten wpis bo pięknie napisałeś to, o czym myślałem od dłuższego czasu. Dosyć już epatowania starością, bólem, śmiercią. Nam biednym i kalekim istotom ludzkim też należy się odrobina szacunku i litości.
    Pozdrawiam
    Piotr

  20. Hmmm moze faktycznie nie nalezy szukac jakiegos super moralnie usprawiedliwionego powodu dla, ktorego robi sie niektore zdjecia? Moze wystarczajacym powodem jest fakt bycia fotografem?

    Rabijki, dobry komentarz…

  21. Tomasz Pawłowski

    wrz 20, 2009
    Reply

    rabijki trafił chyba w sedno mówiąc, ze: „wartosc czlowieka niekoniecznie odmierzamy proba zrobienia z siebie poetyckiej duszyczki i usprawiedliwiania swoich niemocy. odlozenie aparatu nie jest czyms wstydliwym – kazdy ma jakis prog ktorego nie przekroczy. zrozum jednak, ze odlozenie aparatu nie jest tez niczym wspanialym i nie czyni cie lepszym.”

    Bo nie czyni lepszym… Ale też nie czyni gorszym. Naciśnięcie migawki nie jest tu wcale lepsze od jej nienaciśnięcia. Sprawa jest indywidualnie zdefiniowana, dylemat – nawet jeśli przezywciężony przez tego czy owego – pozostaje do indywidualnego rozstrzygnięcia, a rozstrzygnięcie to nie podlega ocenie w prostych kategoriach pochodzących z języka wojskowego : „d.. nie fotograf”, „fotograf to nie mazgaj”… ( o ile rzeczone fotogorafie nie mają ważnym celom militarnym..:))

  22. Tomasz Pawłowski

    wrz 20, 2009
    Reply

    … „służyć” , służyć celom – miało być ;)) ( Na blogu to jak w pokerze: karta-stół, bo edytować nie idzie )

  23. Teraz dyskusja schodzi na dylemat czy Rudolf jest mazgajem czy nie. Moim zdaniem są miejsca , w których nie da się zrobić dobrych zdjęć za pierwszy podejściem, trzeba tam być, zrozumieć co się tam dzieje, jakie mechanizmy rządzą dana mikrospołecznością , a dopiero potem realizować konkretny projekt. Chwytanie od razu za aparat tylko dlatego, że ktoś tam śmiesznie wygląda lub się dziwnie zachowuje uważam za przejaw niedojrzałości. Od tego już bardzo blisko do małolatów , którzy komórkami filmują pijanych na ulicy , a potem zamieszczają w necie.
    A teraz pytanie: Potężnie zbudowany facet szaleje wymachując krzesłem, pudzianopodobni sanitariusze są chwilowo nieosiągalni. Interwencję podejmuje samotnie cherlawy psychiatra. Co powinien zrobić w tej sytuacji Rudolf?
    1. Zdzielić faceta hasselem by uratować psychiatrę. Skutek – brak zdjęcia, blog nieczynny do czasu aż Rudolfa uwolnią z kaftana bezpieczeństwa ;)
    2. Zmierzyć punktowo światło, zmienić obiektyw, załadować magazynek z filmem czułości 3200 i strzelić „coś”. Skutek – stracona klatka, chyba że ktoś lubi łomofotografię.
    3. Obserwować rozwój sytuacji wiedząc , że personel ma duże doświadczenie i doskonale sobie poradzi z taka sytuacją. A zdjęcie ? I tak by nic nie wyszło nic ciekawszego nic opowieść na blogu.

  24. Miałem tę nieprzyjemność odwiedzać kogoś ze znajomych w takim szpitalu.
    Tragedia szczerze mówiąc i trzeba by być typową reporterską hieną, by bez żadnych wewnętrznych oporów robić tam zdjęcia.

  25. Morrrcin

    kim wyjatkowym jestes by decydowac o moralnych aspektach pracy fotoreportera??? co tak wyjatkowo dobrego w zyciu dokonales by pluc na prace innych?

    wlasnie ogladam niesamowity film na tvn 24 o dzieciach wywiezionych przez najezdzcow z armii czerwonej na syberie. powiedz tym ludziom, ktorzy cale zycie mieli nadzieje ze ktos opowie ich historie ze zrobily to bezduszne hieny.
    szpital, wojna, oboz, pobicie czlowieka, zabojstwo czy po prostu zycie codzienne. czlowiek z aparatem ( mowie o fotografie myslacym a nie o wspolczesnych, platajacych sie wszedzie „posiadaczach aparatow”) jest swiadkiem historii. nie wazne jaka jest historia, czego dotyczy i czy dzis jest wazna czy pozornie wazna nie jest. wazne by ja dobrze opowiedziec bo po to jestesmy.

    pisanie o hienach, bezdusznosci, braku moralnosci swiadczy jedynie o bezmyslnosci piszacego. jesli ktos nie wie po co robi zdjecia nie powinien ich robic. jesli wie, to z pewnoscia nie robi ich, by przez chwile zdobyc slawe.

    kilka lat wstecz byla na slasku tragedia mtk. zawalila sie pod sniegiem hala. stara gwardia starala sie przede wszystkim nie przeszkadzac, o wszystko pytalismy, rozmawialismy z rodzinami, pocieszalismy, przytulalismy potrzebujacych i fotografowalismy. mlodzi nie mieli oporow. jakis czas po tragedii rozmawialismy z ratownikami. pokazali nam sms z dolu. mlodzi fotoreporterzy biegali po blachach a uwiezieni na dole ludzie blagali by zeszli bo ci lamia im kosci…

    zeby robic fotoreporterke trzeba byc osoba dorosla a nie gowniarzem. zeby sie wypowiadac o fotoreporterce trzeba wiedziec o czym sie mowi, a nie sie domyslac.

  26. Tomasz Pawłowski

    wrz 20, 2009
    Reply

    Leszeg: „Teraz dyskusja schodzi na dylemat czy Rudolf jest mazgajem czy nie.” Nonsens. Ja tu nie zauważyłem takiego dylematu, zwłaszcza, ze takie sprawy nie są rozstrzygalne na blogach, forumach i tym podobnych miejscach, he he . Mowa jest chyba o „Fotografie-Jako-Takim” a nie „Rudolfie”, choć… jasne, ze mówię tu za siebie.

  27. to w ogole nie jest dobre slowo – mazgaj.
    to ni o to chodzi!!!
    rudolf nie mial powodu do zrobienia tam zdjec i tyle. ktos moze miec.

    wane tylko zebysmy nie probowali wyrokowac ze taki powod jest do zaakceptowania a inny nie. jesli ktos chce zrobic w „trudnym miejcu” zdjecia zwykle robi to z waznego wewnetrznego imperatywu. inaczej to jest bez sensu.

    dla mnie jedyne co jest tu niedobre to ocenianie postaw i epitety. nie ma sensu usprawiedliwiac swojej niemocy oskarzeniami. wtedy wyglada to jak marudzenie ze para obok w pokoju moze cala noc a mi wystarcza energii na 10 minut – czy to znaczy ze obok mieszkaja zboczency? chyba jednak nie!

  28. Tomasz Pawłowski

    wrz 20, 2009
    Reply

    określenie „reporterskie hieny” nie należą do języka opisowego to fakt, wyrażają emocje, no ale i temat w obszar emocji mocno wkracza, więc może więcej zrozumienia dla morrrcina?

  29. Tomasz Pawłowski

    wrz 20, 2009
    Reply

    a generalnie to chyba masz rację – „nie miał powodu zrobić tam zdjęc” . Tak trochę wynika z tekstu.

  30. ale brak zrozumienia chyba raczej prezentuje kolega morrrcin a nie ja.
    to przeciez nie ja wskazuje kogokolwiek jako zla strone tylko kolega.
    staram sie reprezentowac postawe ekumeniczna:-)
    dla mnie zarowno postawa fotografa odkladajacego aparat jak i fotografujacego jest do zaakceptowania.
    jesli wiec apelujesz o zrozumienie to chyba raczej powinienes zmienic adresata.

  31. Rudolfie: ŁAŁ !!! ;))
    Nie mogę się opanować, gdy czytam tak jak udało Ci się wichurą przejść nad głowami dyskutantów. To „łał”, to podziw nad umiejętnością prowokacji. I kruszenia tworzywa, tudzież wywoływania tajfunów w postaci komentarzy…Jak myślisz: bić się będą? :)

  32. Tomasz Pawłowski

    wrz 20, 2009
    Reply

    ruda, ja tam się nie biję, bo mam zwichnięty bark;) Przy innej okazji.
    Rabiijki , pisałem przecie, ze w mojej ocenie to ty najlepiej uchwyciłeś rzeczy sedno, ale w momencie jak usłyszałeś o „hienach” to już cie emocje wzięły, ja to rozumiem właściwie, bo ktoś sobie klepnął, kalki wyświechtanej użył, zdarza się ;)

  33. Nie, ja nie oceniam prac innych. Zresztą pokażcie mi to, jeśli już ktoś wpycha mi w usta czegoś, czego nie powiedziałem.

    „wlasnie ogladam niesamowity film na tvn 24 o dzieciach wywiezionych przez najezdzcow z armii czerwonej na syberie. powiedz tym ludziom, ktorzy cale zycie mieli nadzieje ze ktos opowie ich historie ze zrobily to bezduszne hieny.”

    Ok, ale trzeba rozgraniczyć intencje. Niektórzy fotografują takie rzeczy, by zwrócić uwagę świata, inni by mieć świetny, szokujący materiał. I tych drugich miałem na myśli.

  34. nie chodzi o ocene prac tylko o ocene pracy!
    „…trzeba by być typową reporterską hieną…”
    skad wiesz?
    ilu znasz fotoreporterow?
    z iloma rozmawiales na takie tematy?

    dlaczego wiec lekka reka oceniasz?

  35. Poza tym zdjęcia dokumentujące czyjąś smutną chorobę, a zdjęcia dokumentujące wydarzania, które stają się częścią historii to troszkę coś innego.

    Przepraszam jeśli kogoś uraziłem ale jestem na tym punkcie bardzo wyczulony odkąd zobaczyłem kiedyś w gazecie zdjęcia zgwałconej, nagiej 14letniej dziewczynki.

  36. Tomasz Pawłowski

    wrz 20, 2009
    Reply

    czy to znaczy, że nie ma takich, o których pisze morrrcin?

  37. alez sa
    chocby ci z hali targowej o ktorych pisalem.
    tylko smiem twierdzic ze „ci oni” nie maja takich rozterek, nie odkladaja aparatu i trzeba im wybaczyc bo sa w zdecydowanej wiekszosci dziecmi.

    wyjasnie:
    fotoreporter nie jest zawodem w ktorym zarabia sie miliony za spokojna robote. trudna praca, coraz slabiej platna. wystarczy porozmawiac z jakimkolwiek prawdziwym fotoreporterem i zapytac po co to robi. jakie pietno ta praca odciska na czlowieku. ile jest tu identyfikacji z tematem, obiektem, postacia fotografowana a ile myslenia o sobie. jak mocno trzeba sie czasem zaangazowac. jak trseba przegiac by zrobic zdjecie…

    dzieci biegajace za sukcesem, czy jak zwyklem ich nazywac – gowniazeria. pracuje najczesciej w newsach. zuja gumy i maja szpanerskie fryzury, nowoczesny sprzet bez ktorego staja sie bezradni. stoja se pod sadami, czasem ida na meczyk, czasem maja niechcacy mocny temat – jak tragedia gornikow czy hala mtk, czy cokolwiek innego. wtedy czuja sie w wielkim temacie bogami i czesto przekraczaja granice smaku, kultury i czlowieczenstwa. nocami snia o fotografowaniu w iraku bo nigdy tam nie byli. albo kiedys dorastaja i zaczynaja rozumiec jakimi byli palantami i najczesciej sie tego wstydza, albo nie. ci ktorzy dorosli i zrozumieli zaczynaja na prawde fotografowac. inni nie. o tym przejsciowym etapie nie ma sensu pisac bo to choroba dziecieca.

    prawdziwy fotoreporter nie robi tego dla slawy bo slawa w tym zawodzie przeszkadza. nie robi tego dla pieniedzy bo pieniadze sa slabe (wieksze na fotografoiwaniu chocby mody czy produktow). robi to dla tych ludzi i z jakis wewnetrznych pobudek.

    nie ma zadnej roznicy miedzy spolecznym wielkim wydarzeniem i fotografowaniem szpitala czy biedaka w kanale. wazne by historia powodowala wzruszenie u fotografa, bo wtedy spowoduje wzruszenie u widza.

  38. Znowu musze sie zgodzic z Rabijki. Profesjonalista zarabia kasę za zrobienie materiału – on nie mógł by wyjść nie naświetlając klatki. Hiena będzie to miała gdzieś i wypstryka film nawet mu powieka nie zadrży, ale to odbije się na jego pracy. To sie daje zauważyc. Każdy kto się zderzy z taką czy inną sytuacją która wywrze na nim samym jakieś odczucie może być poraz pierwszy sparaliżowany. To jak oglądanie ataku padaczki, 99% tłumu stoi się i gapi zamurowane strachem i szokiem sytuacyjnym. Mistrz Kapuściński też był sparaliżowany nie znajomoscią kultury Chin i Indii i jak sam przyznaje te reportarze byly porażką. Gdzie indziej mówi się że reporter powienien byc neutralny a mistrz szybko odpowiada jak tu byc neutralnym kiedy robi się reportarz ze strony A konfliktu gdy strona B chce nas zabić. Po czymś takim nie da się jechać na strone B i patrzyć ze spokojem jak ci co do ciebie strzelali zabijają twoich znajomych ze strony A. Wynika z tego ze reporter nie moze byc 100% neutralny chyba ze jest nieczułym palantem. Czyli Rudolf następnym razem naświetli film a ponieważ ma serducho może zrobi to lepiej niż inni hehe.

  39. Czy na kazdym blogu o fotografii musze czytac o postrzeganiu postawy i pracy fotografa przez pryzmat zawodostwa w opozycji do amatorstwa? Przeciez to nie chodzi o „jak?”, tylko „po co?”. Eugene W. Smith w Minamacie wiedzial po co.

  40. Pistol del Marshand

    wrz 20, 2009
    Reply

    Szanowny Rudolfie, skandal z wódką i laskami jest jedynie dozwolony, żaden inny. Na innym szajsie na pewno sobie długo nie pofotografujesz. Po jaką xollerę tam poszedłeś? Naprawdę chciałeś robić tam zdjęcia, miałeś na to zlecenie? Kto to chciałby oglądać, zadałeś sobie to pytanie idąc tam odurzony tym szajsem co wciągnąłeś? Skąd to przekonanie, że fota musi być szokująca? A piękne okoliczności i młoda dziewczyna? Światło południowe, siano i faszystowskie, wypucowane gołe dziewczyny to już za mało? Czy świat zwariował? Nie, jest tak jak było zawsze, wiem to bom Pistol del Marshand.

  41. Tomasz Pawłowski

    wrz 20, 2009
    Reply

    No wiec, tak miedzy nami Napoleonami, to ciekawe wszystko i nieciekawe zarazem :)

  42. Tomasz Pawłowski

    wrz 20, 2009
    Reply

    … ciekawe czy Rudolf wymyślił to wszystko przy klawiaturze? … Nieciekawe, bo z punktu widzenia ciekawej rozmowy, która odbyła się na blogu prawie bez niego, nie ma to aż takiego znaczenia ;)

  43. Co miał wymyślić? Plener? Wizytę w szpitalu psychiatrycznym? Chociaż swoją drogą może wydawać się to nieprawdopodobne – przecież nawet nie podał gdzie ten plener się odbywał… I jeszcze te skandale, opary alkoholu….

  44. uczestniczyłem w owym słynnym plenerze i jak każdy z uczestników, mogłem skorzystać z zaproszenia do wizyty na oddziale szpitala psychiatrycznego. nie skorzystałem jedak, jedynie Rudolf się zdecydował

  45. witaj Rudolfie.

    Oglądając filmy w stylu : „Interrupted”, „K-Pax”, bądź czytając książki w stylu : „Weronika postanawia umrzeć”, człowiek nabiera pewnego dziwnego przeświadczenia o szpitalu psychiatrycznym, a mianowicie : Oni tam żyją w swoim świecie, mówią do szczotek na smyczy, czasami dostają ataków agresji i jest to przerażające. Tak się składa, że ze względu na pewną bliską mi osobę bywam tam już od pewnego czasu regularnie dowiedziałem się o tym miejscu czegoś. Ci wszyscy ludzie są nadwyraz spokojni, nafaszerowani najróżniejszymi lekami często w sporych dawkach, całkiem dobrze kontaktujący ze światem, często są mili, towarzyscy (aż do przesady) i to zaczyna przerażać jeszcze bardziej od tego co można wywnioskować z filmów czy książek. Wszystko w tym miejscu wydaje się do przesady, betonowe, szklane, metalowe, matowe, drewniane, przezroczyste, bezzapachowe. Nie jestem tam w stanie przesiedzieć dłużej niż godzinę bo oblewam się potem i czyję, że zostanę również więźniem tego miejsca i stanę się do przesady pełny watoliny i nad wyraz towarzystki…

  46. Hmm…problem stary jak współczesna fotografia. David ‘Chim’ Seymour też powiadał że dobra fotografia to szczęście + siła woli naciśnięcia migawki. Robiąc powojenny materiał dla Unicefu wykonał kawał rzetelnej roboty, ale sam się przyznał, że ta presja/emocje/wrażliwość, jednym słowem człowieczeństwo go przerosło. Przerzucił się zatem na celebrytów – tu nie ma żadnej odpowiedzialności moralnej, zatem i psychicznie lżej:)

    A co szpitala – wiem co czułeś, sam zmagałem się przez kilka miesięcy z chorobą mojej żony i za każdym razem kiedy przystępowałem krok szpitala wielka gula podchodził mi pod gardło (do dziś mi to zostało na samo wspomnienie o tym miejscu). Z drugiej strony mam wielu znajomych po psychologii pracujących całkiem normalnie w tego rodzaju placówkach; sądzę że dobre zdjęcie w tego miejscach społecznej izolacji (szpitale, więzienia, itp.) może wykonać tylko osoba, która złapie dystans emocjonalny odblokowujący palec spustowy.

    I na koniec (trochę poza tematem) – do szpitala psychiatrycznego może trafić w każdej chwili każdy z was, więc zastanówcie się, czy chcecie być określani mianem psycholi, czubków lub obłąkanych. Tam się leczy nie tylko choroby psychiczne ale także zaburzenia (np. nerwice, depresje, itp..). Więcej zrozumienia drodzy państwo.

  47. @Tomasz Pawłowski: Rudolf zdecydowanie nie zmyślał pisząc ten materiał :)

    @Pistol del Marshand: „zadałeś sobie to pytanie idąc tam odurzony tym szajsem co wciągnąłeś?
    Pistolet, wyluzuj, albo Cie kliknę…

  48. Pamiętajcie proszę, wy wszyscy, którzy mówicie o zawodowcach i zleceniach, że w sumie gdyby nie czytelnicy ZawszeKwadratu i ich reakcja na materiał, o którym wcześniej pisałem – pewnie bym nie poszedł do tego miejsca z aparatem… :)

    Tak czy siak, jakoś dziwnie odnoszę wrażenie, że najrozsądniej wypowiadają się ci, którzy byli w takim miejscu. Jakież to typowe dla internetu, słyszeć pozostałych krzykaczy…

  49. Tomasz Pawłowski

    wrz 21, 2009
    Reply

    Rudolf@ „najrozsądniej wypowiadają się ci, którzy byli w takim miejscu. Jakież to typowe dla internetu, słyszeć pozostałych krzykaczy…”

    Gadanie, bajanie. Nie trzeba przeżyć wojny, żeby być przeciwko wojnie. Ja na przykład nie byłem „w takim miejscu”, a jak mi coś kto w moich wypowiedziach brak „rozsądku” znajdzie – to proszę.

  50. Pistol del Marshand

    wrz 21, 2009
    Reply

    @Sz.Rudolf
    Muszę się powołać na Twój wpis – jakby nie było to jest tam opis bahusalii.

  51. @Sz. Pistol Del Marshand
    Mimo wszystko nic nie wciągałem, a tym bardziej nie był to szajs ;)

  52. napisał:
    „jako fotograf ja bym się nakręcił sytuacją.
    Nie rozumiem więc dlaczego go to obezwładniło twórczo…?
    Cel był jasny… trzeba było działać.”

    Nie chciałem uprawiać nekrofilii, ale jednak to prawda , że można całkiem odsłonić się nawet o tym nie wiedząc.
    Zgadzam się z Iczkiem, że aparaty powinny być reglamentowane ;(

  53. PS
    Dzięki Rudolf za przywrócenie mi wiary w ludzi

  54. Bardzo interesuj¹cy post. Z ca³¹ pewnoœci¹ wpadnê jeszcze po wiêcej intryguj¹cych treœci.


Post a Comment



Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.