środa
Czarno-białe, Kadrowane w kwadrat, Plenery fotograficzneBicykle, panika i ratunek
Rok temu spytałem: “Warto fotografować przejeżdżającego rowerzystę?”
No i się wkręciłem w tych rowerzystów. Właściwie to Wasza wina, to Wy mnie wkręciliście.
I pomyśleć, że większości z Was nie widziałem w życiu na oczy!
Tak czy siak – kupiłem sobie rower. Bicykl. Po to, żeby lepiej się zintegrować ze środowiskiem cyklistów i być bardziej mobilnym, jeżdżąc po wioskach i miastach. Okazuje się, że ów rower uratował mi tyłek, co najmniej raz. A było tak:
Dzień mijał mi leniwie. Włóczyłem się tu i ówdzie, bo – wyobraźcie sobie – akurat cały dzień mogłem poświęcić na włóczenie fotograficzne. Więc się włóczyłem, a co!
Po południu pędziłem na rowerku w sobie tylko wiadomym kierunku, gdy nagle zobaczyłem specyficzny obrazek: robotnicy cięli i układali kostkę brukową. Dla zwykłego śmiertelnika nie byłoby w tym nic dziwnego – ale nie dla mnie. Poczułem lekki uścisk w dołku, w mózgu zaskoczyła jakaś zapadka, a we krwi pojawił się porządny zastrzyk adrenaliny: kurz z ciętej kostki w połączeniu z popołudniowym słońcem ewidentnie tworzył tło do kadru. Czułem, że muszę zrobić zdjęcie.
Przyhamowałem przy słupie ogłoszeniowym i zeskoczyłem z roweru. Pomierzyłem światło i rzuciwszy okiem wokół siebie naszykowałem aparat, w szerokim obiektywie ustawiwszy odpowiednią przysłonę oraz czas, i… zaczaiłem się czekając – niczym myśliwy – na ofiarę.
Oczywiście – jak to bywa – los pokazał mi środkowy palec, w całej swej złośliwości. Praktycznie nic nie chciało się ułożyć – albo jedna, albo druga część kadru nie pasowały mi.
Wreszcie – niczym w zwolnionym tempie – zobaczyłem powoli układającą się fotografię: z prawej, po drugiej stronie ulicy, w piękną plamę światła wśród drzew i krzewów wjeżdżał ktoś na rowerze. Nie miałem tylko niczego na pierwszym planie, a w ręku tkwił przecież szerokokątny obiektyw! Co robić?? Panika! Może ktoś wejdzie zza słupa, wypełniając kadr? Zerknąłem na lewo, ale absolutnie nic nie zapowiadało nadchodzącej pomocy.
Wierzcie bądź nie, ale w ostatniej chwili przez głowę przebiegła mi myśl, niczym objawienie, czy “żaróweczka z kreskówek”. Hycnąłem dwa czy trzy kroki w tył (nawet nie patrząc za siebie) i wrzuciwszy w lewą część kadru mój własny bicykl, w ostatniej chwili nacisnąłem spust migawki. Gdyby nie on, pewnie nie zdobyłbym się na zrobienie zdjęcia, tym bardziej, że niedługo potem robotnicy przestali generować taki ładny, przeszkadzający w oddychaniu kurz.
Bogowie mają mnie w opiece!
Post Tags: cyklista, kadrowanie, kurz, panika, ratunek, rower, rowerzysta, światło, słup ogłoszeniowy
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (104)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co zrobić? (85)
- Nienormalni (79)


paź 7, 2009
Reply
Od jeżdżenia na rowerze traci sie ponoć męskość….
paź 7, 2009
Reply
Ustawił się ten rower do pozowania, jak do paszportówki :) Oczami wyobraźni widzę tę samą scenerię, ale rower leży na ziemi, koła jeszcze się kręcą , a wokół pustka.
paź 7, 2009
Reply
Albo gdyby tak czarny kot pomykał przez środek jezdni w samym sercu tej swietlistej plamy? Ale pozujący bicykl? W takim metafizycznym świetle sam słup ogłoszeniowy miałby rangę metafory… rzuć palenie w 15 minut… pograj w rękę, schudnij z nami, umarł x… pttk…
paź 7, 2009
Reply
Jak metafizyka, to pewnie i Ghandi nie zaszkodzi ;-)
http://strawberryfields.home.pl/sando.jpg
Uprzedzam wszelkie spekulacje. Znalazlem sie w tym miejscu zupelnie przypadkowo i w momencie, gdy robilem to zdjecie, nie mialem nawet swiadomosci obecnosci Rudolfa i jego wehikułu ;-)
paź 7, 2009
Reply
:)))) spekulacje rzeczywiście byłyby naciągane. Akcja nabiera rumieńców. Mam nadzieję, ze na tym się nie skończy.
paź 7, 2009
Reply
no ale jak zaraz ktoś inny pokaże zdjęcie z tym rowerem to mimo wszystko nabiorę podejrzeń, ze za dużo przypadków chodzi po ludziach
paź 7, 2009
Reply
Czasem zadziwia mnie, jak wiele nieprawdopodobnych zjawisk otacza mnie na codzień ;)
paź 8, 2009
Reply
oczywiście, że brakuje na tym zdjęciu kloszarda pchającego wózek, to światło czeka na jakiegoś spacerowicza w tym kadrze, i ten brak dopełnia tą fotografię :) gratuluję zdjęcia – w końcu, chciałoby się rzec, jakiś ruch, spirytus movens. :)
paź 8, 2009
Reply
Panowie, zdjęcie jak zdjęcie ale jaki rower!
Proszę się nie oburzać Rudolfie ale leży u mnie taki w częściach (dosłownie do ostatniej szprychy rozłożony) i czeka na renowację… Już drugi rok.
paź 8, 2009
Reply
zover – “ten brak dopełnia fotografię”. Raczej Ghandi Jarka dopełnia fotografię. Dopiero oba te zdjęcia razem uzasadniają się na krzyż, są jak pytanie i odpowiedź. A ktoś mówił kiedyś, ze wspólne plenery nie przynoszą rezultatów… Hehe, a najbardziej podoba mi się pomysł, żeby Ghandiego dać dopiero w komentarzu. No panie tego, nie wiem czy to tak zamierzone ale jak tak, to ja na tak.
paź 8, 2009
Reply
:D ..no to teraz do kompletu kup sobie jeszcze taki ładny słup ogłoszeniowy.. i żaden plener bicyklowy nie będzie Ci straszny! :D
paź 8, 2009
Reply
te 2 zdjęcie pokazują jaką moc ma fotografia, jakimi trickami sie posługuje. Rudolf pokazł jakiś widoczek a jarek pokazał, że było całkiem inaczej. taki c.d. z poprzednich wpisów czy fotografia to prawda. Podstępy stosuje Rudolf od pewnego czasu i bierze wszystkich pod włos. pasjonujące są te tricki fotograficzne stanowiące czar fotografii. na zdjęciu są fajne rzeczy z europy a okazuje się, że zdjęcie zrobione jest w mieście łodzi 50 metrów od filmówki, za jakimś węgłem.
paź 9, 2009
Reply
Tomasz, Gandhi, nie Ghandi. Jeśli dobrze rozumiem porównanie.
paź 9, 2009
Reply
@ Rosomak – masz rację oczywiście… Pozwolicie, że nie będę sobie podcinał z tego powodu żył i usprawiedliwię się faktem, że odnosząc się do wpisu Jarka skopiowałem jego literówkę. Ale i Jarek nie ma chyba powodów sięgać po sznurek, bo jakby tylko takie niewinne literówki pojawiały się w sieci, to moglibyśmy być dumni z językowej elegancji..;)
paź 9, 2009
Reply
Rosomak, nie rozumiesz. A poprawianie literowek lepiej zostawic maszynom ;-)
paź 9, 2009
Reply
Dobrze, dobrze….mrużę oczy…….
paź 9, 2009
Reply
Na maszyny bym nie liczył i dlatego nie mam nic przeciwko uwadze Rosomaka. Literówki są po to, żeby je zauważać i do literówek zaliczyć. To normalny sposób postępowania w redakcjach, więc też niepotrzebnie rafa user oczy mruży… no, chyba że z powodu tego ostrego światła na zdjęciu Rudolfa ;)
paź 9, 2009
Reply
to już sławny rower ;) Leszeg chyba się nie obrazi;) http://www.flickr.com/photos/39057056@N04/3948137565/
paź 9, 2009
Reply
Piękny rower, niezłe zdjęcie. Brakuje mi kogoś na drodze, ale jak pech to pech. Wróciłem właśnie z polowania. Bór raczył mi dać pięknego dziewięćdziesięciokilogramowego odyńca i sześć łań, mam mięska dla całej rodziny mojej i brata na cały rok :). W lesie spotkałem dziadka (81 lat), który codziennie jeździ na takim właśnie rowerku 20 kilometrów na ryby. Wszystkim życzę żeby mieli taką kondycję i taką kulturę osobistą jak ten starszy Pan.
Żałuję tylko że nie miałem aparatu, (już same toboły i wiosło ważyły 40kg) ale pewnie i tak nie dałbym rady zrobić dobrego zdjęcia w takim półmroku. Gdyby się udało byłby dobry środowiskowy portret, starszy pan w wełnianym sweterku, ciemne dębowe pnie w tle, klasyczny rowerek z podwieszonymi wędkami i przewieszone przez kierownice małe wiadereczko ze starego szarego aluminium które wpakowałbym w strefę VI. Czasami widzi się gotowe ujęcie, ale warunki lub brak sprzętu sprawiają że moment mija. Pewnie już nie spotkam tego dziadka bo on ze Strzelec Krajeńskich a ja z Kościeliska.
paź 9, 2009
Reply
@Tomasz Pawłowski – wszystko bylo OK, gdybysmy byli w “redakcjach” i gdyby to byla literowka ;-)
paź 9, 2009
Reply
@Góral – Jak przedrzesz się przez komentarze to znajdziesz tez “kogoś na drodze”.
( żeby w taką podróż bez aparatu.. ;)
@Jarek – to nie literówka? Hm… Czy możesz to bez litrówki wyjaśnić…?
paź 9, 2009
Reply
Tomasz Pawłowski – nie wciągaj mnie w jakieś literówki, mrużę oczy na myśl o przyszłej wystawie.
paź 9, 2009
Reply
@rafa user – “mrużę oczy na myśl o przyszłej wystawie” – rzecz znaczy się poważna – ale w lekkostrawnym kontekście płynnego humoru blogowego to – przyznasz – miedzy literówki weszła. Pozdrawiam, nie wciągam, o humor apeluję tudzież kontekst, a wystawy szczegółów ciekawym.
paź 9, 2009
Reply
@Tomasz Pawłowski. Ech…Tak jak na tamtym zdjeciu jest Ghandi, tak na tym jest Koszubewski http://www.strawberryfields.pl/images/20080523070955_sg1s2272.jpg
paź 9, 2009
Reply
dobre, dźwiękuję za wyśnienie :))
paź 9, 2009
Reply
i wsio jasne. poprawiłem odruchowo, bo na mnie w zamierzchłych czasach wołali ghandi. mnogo hałasu o nic.
paź 10, 2009
Reply
@jarek:Kobuszewski to to nie jest ale Gholab napewno