piątek
MarudzenieSubtelne emocje
Jak człowiek mieszka na prowincji to nie zawsze ma możliwość dotrzeć do Warszawy na wystawę. Ale czyż nie po to jest internet, żebyśmy mogli przynajmniej trochę współuczestniczyć w zdarzeniu kulturalnym? A jakże! No tak chyba być powinno!
A zresztą, nawet jak ktoś był osobiście w stolycy i twarzą w twarz naprzeciw dzieła stanął, to przecież też chciałby skonfrontować własne wrażenia z całym spektrum innych opinii i dowiedzieć się czegoś więcej.
No i tak: w renomowanej Yours Gallery zaparkowały od jakiegoś czasu zdjęcia amerykańskiej fotografki Lydii Panas. Do Warszawy daleko, to co? Hajda na internet - obejrzeć zdjęcia i poczytać tu i tam, z opiniami innych się zmierzyć, lub własne zobaczyć w ich świetle.
Zaglądam więc do jednego z najbardziej popularnych portali, a tam czytam:
„Fotografie Lydii Panas to przede wszystkim portrety – subtelne, delikatne, ale jednocześnie pełne emocji, przedstawiające zazwyczaj jej bliskich i przyjaciół”.
No, no, ciekawe – myślę sobie – patrzę na zdjęcia , tekst czytam raz jeszcze i znowu na zdjęcia… „subtelne ” to one jak cię mogę, ale te „emocje”? Przecieram oczy i dalej nic. Ze zdjęć spoglądają na mnie twarze prawie bez wyrazu, karykaturalnie nienaturalne, grupki sztywno poustawianych aktorów patrzą beznamiętnie w obiektyw. No, ale może kontekst, tak, kontekst wyjaśni…. ta tytułowa „przestrzeń prywatna” nada sens tym scenom… No ale ludzie, co ja mam zrobić, jak żadnej przestrzeni prywatnej nie widzę, naprawdę – przestrzeni ani w ząb – no chyba, że prywatny jest las i krzaki w tle albo ten hamak, na którym wisi jedna z bohaterek prodżektu…
No, ale nic to. Jedziemy dalej. Ciekawe, co powiedzą inni. I oto na innym portalu czytam:
„Prace Lydii Panas to subtelne, choć pełne emocji portrety przedstawiające jej bliskich i przyjaciół.”
A to heca, patrzę na nazwisko autora tekstu – inne niż w poprzednim… No dobra… jedziemy dalej. Kolejny znany portal raczy mnie następującą nowiną:
„Fotografie Lydii Panas to przede wszystkim portrety…” Jak myślicie, jakie? Tak, tak, oczywiście … „subtelne, delikatne, ale jednocześnie pełne emocji, przedstawiające zazwyczaj jej bliskich i przyjaciół”
No to super. To piękne, że ludzie wpadają na identyczne pomysły, ba, w telepatyczny sposób tworzą nawet te same zdania. Pióra to piszą czy kałamarze?
Po czymś takim – dla zaczerpnięcia świeżego powietrza – zajrzałem sobie przypadkiem na jeden często polecanych blogów fotograficznych , który ma w tytułowej ofercie „ćwiczenia z patrzenia”. No bo skoro trzech powtarza, że „emocje” a ja żadnych tam „emocji” nie widzę, to pewnikiem musze poćwiczyć i wszystko wróci do normy. Przyznam szczerze, że tu już inszy język i żaden tam control c/v, owszem, ale co z tego – skoro na zdjęciu widzę trzy ustawione, nieruchome panie ( dwie młode, a z tyłu starsza ) patrzące beznamiętnie prawie nieobecnym wzrokiem i czytam, że oto… „Idzie młodość” … A ja nie widzę, żeby szła…Ale może to kwestia ćwiczeń?
Post Tags: ćwiczenie, delikatne, emocje, Lydia Panas, młodość, subtelne, wystawa, YoursGallery
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (104)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co zrobić? (85)
- O tym, jak fotografia analogowa przyniosła mi ulgę (83)


paź 30, 2009
Reply
Dobre, dobre… ubawiłem się po pachy!:)
A zwróciłeś uwagę na dłonie…? Myślę, że kluczem jest kwestia łona kobiecego. Może tam skryta jest młodość rzeczona?
To mówiłem ja – szowinista pierwszej klasy :)
PS
A foty wpisują się idealnie w stylistykę, która stała się popularna jakieś 2-3 lata temu. Niedbałego portretu z natury. Że niby on taki prawdziwy jest. Portret ten niedbały… prawdziwy…
paź 30, 2009
Reply
Że tak powiem po chamerykańsku DŻIZAS…
Zbliża się sezon ogórkowy w Zakopanem. Jak ktoś chciałby pokazać swoje prace szerszej publice, popić darmowego winka musującego i zjeść koreczki to dajcie mi znać to sklecimy razem z galerią Hoart z Warszawy jakiś wernisaż. Jak ktoś jest chętny to dajcie mi znać bo musze działać z wyprzedzeniem min 2mc. Nie zbieram dudków od artystów :)
paź 30, 2009
Reply
rżałem pół godziny i nic mi się więcej nie chce pisać.
napisałeś „w renomowanej Yours Gallery”. ta renoma podobna do zdjęcia.
to jakiś Mad Max III pokolenie?
ku..a ale zajechałeś tym zdjęciem.
dalej rżę.
muszę dodać, że robota w tle, ten cały bokeh, pierwsza klasa.
paź 30, 2009
Reply
Śmiech to zdrowie, ale – przyznam szczerze – nie jest mi do śmiechu, kiedy takie rzeczy czytam … ( jak cytowane ) Bo: jeżeli na kilku portalach pojawiają się takie same – co ja mówię… identyczne – zdania, a nawet te same literki…to znaczy, że mamy do czynienia z przemysłową produkcją opinii! Jakże rewelacyjnych! I że do tego potrzebne są tylko 2 klawisze: ctrl i C . No i jeszcze V….
\I ta produkcja głupoty dzieje się bez przerwy i prawdopodobnie z głupoty (nie przypuszczam, że to spisek), a my jesteśmy jej mimowolnymi konsumentami…
Łykamy. Łyk tu. Łyk tam. A to co łykamy, to nie są „komentarze” jak te nasze – formy wolne, czasem freewolne, czasem ot tak. To jakieś takie poważne artykuły są.
Same zdjęcia…pal sześć – ja ich nawet nie oceniam! Ale jak słyszę, że to subtelne… I że emocje wywołuje… No u kogo emocje wywołały? Gdzie te emocje, ja się pytam?! I gdzie ta młodość idzie?!!
Ps. Czy dwa razy dwa nadal jest cztery?
Ps 2. Góral – od artystów dutków nie bierzesz, ino jak artystostwo wykazać? ( a idea extra )
Ps 3. Iczek – ty szowinisto ;)
Ps 4 Magik z Bombaju – Mad Maxa nie obejrzałem, ale to chyba coś koło tego;)
paź 30, 2009
Reply
to tak jak w radiu.. jak 1000 razy powtórzą że coś jest przebojem to nie ma siły żeby nie było
to perpetuum mobile, tyle że takie na miarę naszych czasów.
Nie uśmiałem się, to wysoce zasmucające.
paź 31, 2009
Reply
1. Cytowany tekst pochodzi z katalogu wystawy, więc nie ma co się dziwić, że się powiela we wzmiankach o wystawie.
2. Zdjęcia są świetne, imho
paź 31, 2009
Reply
tomaszu
mozna sobie dac wmowic wszystko albo miec swoje zdanie. poniewaz reprezentujesz postawe druga – klaniam sie nisko. poniewaz masz racje klaniam sie drugi raz. poniewaz cala sytuacje wykpiles w ladny, przesmiewczy sposob, a nie moge klaniac sie trzeci raz, bo to i nudne i w krzyzu strzyka, gdy bedziesz w katowicach stawiam kolejke.
pozdro
olo
paź 31, 2009
Reply
@T.Pawłowski- zapomniałeś dodać, że najpewniej gadka o subtelności i idącej młodości jest przepisana z katalogu wystawy (lub ulotki) :-)
Pytasz gdzie ta młodość idzie? No właśnie! Idzie, ale nie doszła.
paź 31, 2009
Reply
@rabijki – nie wiem kiedy będę w Katowicach, ale trzymam za słowo;))
@pgn – „Cytowany tekst pochodzi z katalogu wystawy, więc nie ma co się dziwić, że się powiela we wzmiankach o wystawie”.
… może jak poćwiczę to przestanę się dziwić. Póki co, to wydaje mi się, ze jak przytaczam czyjeś opinie ( np z katalogu ), to powinienem użyć cudzysłowu albo w jakiś inny, wyraźny sposób to zaznaczyć. Tak jakoś zapamiętałem ze szkoły, czy coś się zmieniło w tej kwestii? Proponuje w takim razie nowe rozróżnienie:
między przYtoczeniem a przEtoczoniem. Autor uprzedza: uwaga, przetaczam i wszytko ok;)
Dla przejrzystości skupiłem się na jednym zdaniu ( a właściwie jego wariantach ), ale to tylko ziarnko.
paź 31, 2009
Reply
katalog czy wiadomość z kosmosu, Lydia Panas to wielka postać fotografii.
czy to ta w zielonym dressingu trzyma 10 metrowy wąż od migawki?
ależ nie to zdjęcie pochodzi ze strony Nautilusa z dokumentacji lądowania galaktycznych podróżników.
ale rzecz jest taka, że takiego g..na jest dzisiaj pełno i nawet jak człowiek się przez nie przebija i je odrzuca, to i tak musi choćby spojrzeć na nie i po pewnym czasie ma już z dość i zapomina że w ogóle lubił fotogrtafię. że interent to śmietnik to rzecz wiadoma, ale że galerie przeksztłacają się w śmietnik to coś nowego. zaczynam uważać że mój garaż jest najlepszym miejscem na moje fotografie a nie cały ten g..niany światek artystyczny. więcej w nim tych wszystkich studenckich pomysłów, realizacji itp. takiego g…nienego pieprzenia a dobrych fot nie ma wcale. zdjęcia robią gówniarze studenci utrzymywani przez rodziców, zresztą jedni i drudzy to matoły.
jak wcześniej rżałem teraz czuję się inaczej, bo zdałem sobie sprawę że sprawa jest poważna. to chyba już nie kryzys ale upadek.
pomyślcie koledzy, kto selekcjonował te prace? kto je wieszał? czyżby nikt na nie wtedy nie patrzył? czyżby każdy miał w d..pie te fotografie? ktoś tam myśli? Gudzowaty ma cash i może finasować sobie swój kaprys Yours G.
to nie jest żadna fotografia. to jest obrzydliwe, śmierdzące g…no. zwykły obrazek z imienien zarejstrowany przez jakąś głupią pindę trzymającą w dłoniach jakiś drogi aparat. puszczam na to faka i idę na relax.
paź 31, 2009
Reply
jeszcze propozycja
proponuję typową dyskusję jakim sprzętem było to zrobione.
to bedzie już całkowity dół.
paź 31, 2009
Reply
Juchowo skadrowane. No tak, ale to „wielka gwiazda” więc ucięte dłonie są super.
lis 1, 2009
Reply
A wy dwa trolle to skąd się wziełyście? Uciekać stąd,ino szybko!
lis 1, 2009
Reply
to zdjęcie to pewnie subtelne nawiązanie do ‘nadchodzą’ newtona :) estetyka, która przywołuje refleksje znane z filmu ‘inwazja barbarzyńców’, brak emocji, brak gestu, brak deklaracji. po prostu zdjęcie, obraz powszedni, codzienny, banalny… niepozbawiony plastyki dobrego obiektywu, stawiam na jakiś średni lub duży format, ale pewnie to leica :) może się też okazać, że chodzi o to, że to odbitka wykonana w powiększalniku na papierze, z analoga, a to już zasługuje na powieszenie na ścianie, bo przecież odbitka 100/70 to już niezły koszt :) może warto się wybrać na wystawę, i zdać relację, kto ma najbliżej? :)
lis 1, 2009
Reply
No a czy zdjęcia w ogóle mogą być „subtelne” i „pełne emocji” zarazem? Czy ten oksymoroniczny opis nie pasowałby jak ulał do ubiegłorocznej wystawy Yours Gallery ? ;) http://www.retrofilia.pl/miasto-cieni-chaos-i-zbrodnie-w-dzielnicach-biedoty-1912-1948/
lis 1, 2009
Reply
@zover- ” subtelne nawiązanie do ‘nadchodzą’ newtona;) ” żartujesz :)))
lis 1, 2009
Reply
nie żartuję, to było pierwsze skojarzenie :) jak się dłużej patrzy na to zdjęcie, zaczyna działać, zawłaszcza postać poza głębią ostrości :) jest w nim kilka niuansików, podzielę się jeszcze taką refleksją, którą sformułował greenaway ‘fortuna sprzyja przygotowanym’, – wniosek z tego taki, że jeśli dysponuje się odpowiednio przygotowanymi odbitkami, zawsze znajdzie się jakaś yours galery, która zechce wystawić takie prace, i może słusznie, skoro twórca wierzy w swoje dzieła, dlaczego nie dać mu szansy podzielenie się tą wiarą :) oczywistość tego zdjęcia jest jakimś znakiem czasu i wpisuje się w ‘wojnę’ pomiędzy dopracowaną, ‘wycyzelowaną’ fotografią cyfrową, czy tradycyjną, a po prostu fotografią, unikającą wszelkiej ingerencji (zwłaszcza tej wynikającej z znajomości kanonów kompozycyjnych). autorka wpisuje się mimo wszystko w estetykę – arbus – leibowitz(młodą) (, tak na drugi rzut oka :) może trochę naciągany rzut oka :) ale cóż to szkodzi tak porzucać okiem na wyrost. :) takie szukanie plusów dodatnich tej całej historii. tak poza tym zgadzam się z autorem wpisu, młodość idzie z tak wielu kierunków, że nikt już chyba nie nadąża, czas wszystko zweryfikuje. :)
lis 1, 2009
Reply
panna coś chce, natęża się, ma we łbie tą całą swoją koncepcję maximmal intelektualną, ma przekonanie jaka to ona jest mądra, tylko trzeba jeszcze zrobić zdjęcie. bierze panna aparat i celuje i… i tu kończy się zabawa. byle koleś z komórki ustrzeliłby lepiej ale panna ma przekonanie, że aparat, szczególnie cyfrowy i drogi sam robi zdjęcia. znam ja takie panny. jednej takiej narzeczony kupił w prezencie, w prezencie dla swojej dziewczyny kupił po poprstu aparat fotograficzny C5DII. siiimmmpluuuuusss. jakiw k…wa teraz świetne foty robi swoim siostrom, koleżankom i foty z wypadów na weekendy. siiimmmmpluuuuuusss.
lis 1, 2009
Reply
Coś tu niektórzy mylą wartość fotografii z wartością i martyrologią słów „analog”, „odbitka” duży format”.
Prezentowane zdjęcie poza nazwiskiem autorki nie przedstawia sobą (mz.!) żadnej wartości.
Może ma ją seria tych zdjęć ale szczerze mówiąc nie chce mi się zagłębiać w temat.
Nie chce mi się tez oglądać tego w Dużym Formacie na jakże szlachetnym Papierze w szacownym Muzeum na tej specjalnie do tego przygotowanej Ścianie oświetlonej Światłem o Odpowiedniej Temperaturze Barwowej.
Jeśli ktoś ma ochotę Bóg mu zapłać, autorka będzie miała z czego żyć, nic mi do tego.
pozdrowienia:)
lis 1, 2009
Reply
@magik z bombaju, większość fotograficznych życiorysów, wygląda właśnie tak, ktoś komuś podarował aparat i a ten obdarowany ma za dużo wolnego czasu, najpierw robi zdjęcia rodzinie, sąsiadom i koleżankom, a potem jedzie do nepalu, czy gdzieś tam albo łazi całymi dniami po mieście :) właśnie idę na miasto bo słońce listopadowe wyszło. pozdrawiam
lis 1, 2009
Reply
panna na pewno dobra musi być w jednym skoro kolo tak się szarpną. miałem na myśli coś zupełnie inego, co do Nepalu nie pojedzie na pewno.
to słońce dobrze, że wyszło w końcu. jakie to przyjemne. popieram.
lis 1, 2009
Reply
a ja na tej wystawie bylem – stanąłem oko w oko z tymi fotografiami.
bardzo dobra wrazliwa fotografia.
szczerze wam przesmiewcy pogratuluje jak osiagniecie taki poziom.
lis 1, 2009
Reply
@ marcin
jakbyś czytał uważniej, to może byś zauważył, że w artykule nie oceniam zdjęć. Tematem artykułu jest przemysłowe powielanie cudzych a do tego jawnie bezsensownych opinii. Wmawianie czegoś czego nie ma na zdjęciach. Ja na tych zdjęciach nie widzę żadnych emocji tylko zimne, zmarożone postaci niczym Kay w krainie Królowej Śniegu.
A co do zdjęć, to jeżeli byłeś na wystawie i mówisz, ze są na takim wysokim „poziomie” , to chętnie dowiedziałbym się czegoś więcej. Byłbym wdzięczny gdybyś powiedział czym ten poziom mierzyłeś. I czy w przestrzeni wystawy jest coś, co pozwala inaczej je odebrać? Pozdr
lis 1, 2009
Reply
Jaki za przeproszeniem poziom? To zdjęcie wygląda jak zwykły przypadkowy pstryk do którego ktoś dorobił ideologie i próbuje nam wmówić, że jest taka, a nie inna i tak miało być.
lis 1, 2009
Reply
Weźcie się niektórzy ogarnijcie, bo zaczną nam wciskać każdy chłam mówiąc, że jest super, tak jak to ma miejsce w innych branżach.
lis 2, 2009
Reply
hallo, bylem, bo do Yours czesto chadzam, ogladnalem, troszke sie wzdrygnalem. Faktycznie olbrzymi dysonans pomiedzy slowem na zamowienie napisanym (mocny i agresywny PR w sieci niczym naszych gwiazd serialowych na portalach .pl). Zdjecia msz nawiazuja po prostu do estetyki eksploatowanej w stanach od 10-cioleci na okladkach zespolow rockowych, gdzie w plenerze w niedbaly sposob stoi grupka mlodych gniewnych, gdyby w tym kierunku poszedl pisarz-krytyk za pieniadze, to moze daloby sie to jakos kupic. Nazwalby ten material „zagubiony grunge” i byloby cacy ;) ps. na dniach wieszaja tam grzyby atomowe, to bedzie mocne bo bardzo nietuzinkowe (takich sesji nie robi sie na zamowienie, chocby i za olbrzymie pieniadze). Ps2. rownolegle prezentowany material z Yours o graczach komputerowych broni sie bardzo samym tematem.
lis 2, 2009
Reply
@Jacek Gąsiorowski „Zdjecia mz nawiazuja po prostu do estetyki eksploatowanej w stanach od 10-cioleci na okladkach zespolow rockowych, gdzie w plenerze w niedbaly sposob stoi grupka mlodych gniewnych”
1. To jest chyba właściwy trop, no jasne!
2. A przy okazji: ci komp-gracze to sa na zdjęciach ino czy te ich pokoje to instalacje?
lis 3, 2009
Reply
@Tomasz odnosnie pkt2. i jedno i drugie ale na oddzielnych, nie powiazanych ze soba ujeciach co stanowi o sile przekazu tego materialu, ja sie po obejrzeniu materialu dlugo bawilem w zgadywanke, gdzie mieszka ten typ albo czyj jest ten pokoj? w sumie wszystko bardzo podobne, zaniedbane, postsocrealne, tchnace wielka plyta ale w detalu bardzo indywidualne, az sie chce wyszukiwac jakis sladow swiadczacych o unikalnosci
lis 4, 2009
Reply
przeczytałem, przemyślałem, długo się zastanawiałem co powiedzieć. Czy jest to felieton „Ad persona” czy „Ad rem”? Czy rzeczywiście o sprawach przemysłowej reprodukcji mniej, bardziej lub całkiem bezsensownych opinii na temat fotografii? Czy o słabym poziomie samych fotografii? Tak naprawdę cienie (czytaj aluzje) zawarte w tekście, przemawiają jednakowoż za obiema opcjami. Bo: Jeśli Autor zarzuca owym powielanym wypowiedziom bezsensowność ich treści to znaczy, że w jego subiektywnej ocenie nie znajdują one potwierdzenia i uzasadnienia w obrazach do których się odnoszą. Tak więc chyba troszeczkę na opak są wyjaśnienia Autora, że nie odnosi się do samych zdjęć. Według mnie odnosi się bardzo wyraźnie twierdząc, że nie odnajduje w fotografiach Lydii Panas „subtelności, delikatności i emocji”. Choć przyznaję bardzo zręcznie chce ukryć prawdziwe intencje swojej śmiałej tezy za woalką problemu innego rodzaju. O czym więc miałbym jeszcze dłużej rozmyślać, ja uznany przez autora bardziej za „grafomana” niż fotografa? O pijarostwie ? Powielaniu bezsensownych opinii ( a przy okazji: czy opinie niezgodne z naszymi zawsze są bezsensowne?). Toż to prawda znana chyba nam wszystkim od dawna, że dziś już to nie dzieła autora, nie jego dokonania czynią z niego gwiazdę lecz … opinie mediów ( i pieniądze sponsorów). Jeśli zaś jednak rozmawiamy Ad rem ( jak podejrzewam) czyli o zdjęciach pani Lidii to weźmy pod uwagę więcej jej prac, przynajmniej więcej niż tą jedną nieszczęsną. A propos samej fotografii to odnajduję w niej odrobinę więcej emocji niż wielu komentujących artykuł. Patrzę na ta kolorową fotografię podzielając beznamiętność uczuć modelek i myślę sobie: Jakie czasy, jaka młodzież taka też i młodość i jej emocje …
lis 4, 2009
Reply
@ghost
Jest tak jak pisałem – zdjęć Lady Panas nie oceniam. ( Bo są za słabe ;)))
lis 6, 2009
Reply
Byłem na tych wystawach zdjęcia Panas mnie ujęły pozorną prostotą i wywołały emocje, zdjęcia Bownika – niby maja lepszy temat, ale wykonawczo i edycyjnie to zmarnowany materiał MZ, bez pomieszczeń same portrety by były kompletnie nieczytelne, a sam autor twierdzi, że to są osobne serie