poniedziałek
MarudzenieUlubione ulubionych
Zastanawia mnie dziwna prawidłowość. Coś, co bez internetu nigdy nie zostałoby pewnie przeze mnie zauważone. Otóż, jak wiemy, są miejsca w sieci, gdzie można podzielić się zdjęciami – takie mikrokosmosy, gdzie powstają nowe, sfocusowane społeczności a nawet grupki wzajemnej adoracji. Ale o TWA dziś nie będzie, o nie. Będzie o tym, że część tych „galerii”, jak chociażby flickr, czy artlimited, pokazuje co kto lubi. Jednym słowem – mogę zajrzeć jakich ulubionych autorów (bądź jakie ulubione fotografie) ma człowiek, którego twórczość podziwiam.
I tu jest zgrzyt, bo zbyt często – jak na mój gust – okazuje się, że ten, którego fotografie bardzo mi się podobają – ma w ulubionych zdjęcia, których nie potrafię zaakceptować! To jeszcze nie byłby problem, gdybym po prostu nie rozumiał tych zdjęć – ale często są to po prostu efektowne gnioty, w stylu HDRów czy innych modnych, acz brudnych sztuczek.
What the hell? Czy to zwyczajnie okazuje się, że ludzie, których zdjecia mi się podobają nie mają gustu? Czy jest jakaś inna, ukryta dla mnie przyczyna?
W sumie, to kojarzy mi się, że w czasach, gdy byłem nastolatkiem, też się z tym spotkałem – ci, których muzykę lubiłem okazywali się wręcz wzorować na tych, których twórczość była przeze mnie odrzucana.
Widzicie, a ja myślałem, że można powiedzieć (parafrazując znane powiedzenie): „ulubione moich ulubionych są moimi ulubionymi”…
A tu nie!
Post Tags: gniot, gust, internet, społeczności, TWA, ulubione, wzorce
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (104)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co zrobić? (85)
- O tym, jak fotografia analogowa przyniosła mi ulgę (83)

paź 19, 2009
Reply
Twórca musi zostać czymś zapłodniony, z czegoś tworzyć, zazwyczaj są to półprodukty, mikroelementy, pierwiastki, proste związki chemiczne. Z tej prostej materii tworzy rzeczy skomplikowane, piękne. Nie potrzebuje takich jak on bo oni robią to samo co on. Twórca jest samotnikiem zapatrzonym w siebie, nie namaści konkurenta, prędzej zbrata się z prostym ludem.
paź 19, 2009
Reply
Drugie wyjaśnienie jest takie, że popełniłeś błąd w założeniach: HDR i inne sztuczki nie są złe, a wręcz przeciwnie, są fajne i dają się lubić. Muzyka POP też bywa pogardzana z zasady, a jednak, jakby poszperać głębiej to można znaleść sporo ciekawej, wręcz genialnej muzyki, która sprawia przyjemność w słuchaniu większą niż ta z definicji wysoka. Może w głębi duszy jesteś zdolny pokochać HDR tylko się tego wstydzisz i wypierasz nazywając HDR tanią sztuczką. Nie męcz się dalej, przyznaj się sam przed sobą, że lubisz HDR ;)
paź 19, 2009
Reply
Jest wreszcie trzecie wyjaśnienie, ale to już przedstawią je inni
paź 19, 2009
Reply
To troche tak jak z gorzka czekolada i ciemnym pieczywem. Wszyscy Ci mowia ze sa dobre i zdrowe, az w koncu sam w to uwierzysz… A one po prostu sa dla kontrastu.
paź 19, 2009
Reply
dobry, wysmakowany hdr jest jak poezja t. s. eliota :) to zupełnie coś innego niż analogowy kwadrat, czyli bardziej poezja emilly dickinson, albo otworkowa powiedzmy jak u wojaczka, ale tylko powiedzmy, to ostatnie porównanie musiałbym jeszcze przemyśleć. tu nie ma sprzeczności są tylko inne obszary wrażliwości :)
paź 19, 2009
Reply
Kicz ma to do siebie, że przez ułamek chwili kręci, i to mocno — i już „o, jakie fajne!”, pah!, i fav dodany. A potem się o tym zapomina, nikomu nie chce się układać, a usuwać — „heloł, przecież to po coś dodałem…”. I tak się kręci, kicz kiczem się nakręca.
paź 20, 2009
Reply
Za dużo,zdecydowanie za dużo obrazków wokół nas. Ludzie bezrefleksyjnie nasiąkają papką wizualną i reprodukują później to, co widać. Pół biedy, jeśli kopiują dobrą, klasyczną fotografię, tragedia, gdy wyłącznie efekty stosowania technologii.
Kultura obrazkowa jest istotną częścią kultury człowieka – kształtuje jego ogląd rzeczywistości. Ostatnio dowiedziałem się, że kultury pierwotne, tzw.dzikie, oglądając po raz pierwszy fotografię nic na niej nie widzą, poza bezwładnym układem plam. Ich mózg poprostu nie rejstruje układu logicznego plam w uporządkowany obraz. A to ci heca:)
Wcale zatem się nie dziwię, że ludzie bezrefleksyjnie tworzą własne hdry lub inne modne foty, po to tylko by zaistnieć, wybić się z miliardowego tłumu, choć przez chwilę. Każdy chce mieć swoje 15 minut jak mawiał Warhol. Nie ma co wbijać sztandaru na barykady z krzykiem „o temopra o mores”…Przyjmijmy to ze stoickim spokojem:)
paź 20, 2009
Reply
A ja najlepiej na weselach bawię się przy „Jesteś szalona” i Ich Troje. I nic tego nie zmieni, że w każdym z nas drzemie dość prymitywna warstwa odczuć i estetyki.
Zazwyczaj to przy niej najlepiej się bawimy i w danym momencie nam się podoba.
Jak na weselu ostatnim Młodzi zamówili ambitną kapel;e bluesową, to po 2 godzinach lecieli sami do samochodu po płyty z przebojami lat 80 i 90, bo żaden gość się nie mógł wybawić przy kolejnej ambitnej kompozycji D-dur, A-dur, e-mol… :)
Czy to świadczy, że jestem gorszy…?
Czy to, że podobają mi się niezmiennie widoczki jelenia na rykowisku sfotografowane przy użyciu 800mm lufy to jakoś wpływa na moją osobę?
Jedynie takie podejście jak opisujesz źle świadczy o Tobie i o Twoim podejściu do znajomych…
Patrzysz znajomym „za dekolt” doszukując się awangardowego jazzu (jassu), ze słuchawkami na uszach z których leci Ci co wieczór… „Moja mała blondyneczko…!”
:)
paź 20, 2009
Reply
@Piotrze Jeleń na rykowisku jest ciekawy, o ile nie jest to monidło, a jeśli jest to monidło to świadome monidło, a nie kopiowane z innych monidł jeleni na rykowisku. W świecie relatywizmu warto jednak walczyć o pryncypia dzielące kicz od sztuki.
paź 20, 2009
Reply
Iczek, podejrzewam że jesteś trochę gorszy z takich powodów :-)
Jeśli Polacy nie potrafią bawić się bez litra na stole i discopolo w uszach to raczej nie świadczy o nich dobrze, że jarmarczne gusta królują tu i tam to nie powód do zadowolenia – kiedy te prostackie umiłowania stają się tradycją, to powód do przerażenia!
Takie truizmy o „drzemiących prymitywnych warstwach odczuć i estetyki” wyrzuć do kubła – nic w nikim nie drzemie samo z siebie,a na pewno nie w każdym:-)
paź 20, 2009
Reply
Cyt: Jeśli Polacy nie potrafią bawić się bez litra na stole i discopolo w uszach to raczej nie świadczy o nich dobrze…
Jedno nie przeszkadza drugiemu, jak mawial dziadek Poszepszynski.
paź 20, 2009
Reply
Rudolf nie podał przykładów tylko powiedział, że „dobre” i „gniot” w jednym stali domu, wiec trudno dotknąć konkretu. Jedna koncepcja mówi, ze szwagier też rodzina;) Ale tak poważnie, inspiracja twórcza to nie kserokopiarka, twórczość ex definitione nie jest naśladownictwem, ale czerpać musi z życia i prowadzić przez las wyobraźni. Kiepskie HDRy, jelenie na rykowiskach, formy niskie, upadłe i te wzniosłe mają swoje miejsce w tej karuzeli. No a „prymitywne warstwy odczuć i estetyki” – bez ich obecności świat byłby płaski jak naleśnik i w ogóle nie znalibyśmy innych dań.
A jak już Zover pojechał z poetyckimi porównaniami ( fajnie ) to może emilly dickinson by tu pasowała:
Wody-uczy pragnienie
Brzegu – morskie przestrzenie.
Ekstazy – ból tępy jak ćwiek
(Discopolo nie lubię, ale po trzech zapominam o emilly dickinson i zaczynam śpiewać rosyjskie pieśni ;)
paź 20, 2009
Reply
Stale komentujący na ZK ujawnili się pod tym wpisem. Znane wszystkim nicki raczą swoją wiedzą. Mamy takie perełki jak:
„Muzyka POP też bywa pogardzana z zasady, a jednak, jakby poszperać głębiej to można znaleść sporo ciekawej, wręcz genialnej muzyki”
„Twórca jest samotnikiem zapatrzonym w siebie, nie namaści konkurenta, prędzej zbrata się z prostym ludem.”
„dobry, wysmakowany hdr jest jak poezja t. s. eliota”
„Kicz ma to do siebie, że przez ułamek chwili kręci, i to mocno ”
„Pół biedy, jeśli kopiują dobrą, klasyczną fotografię, tragedia, gdy wyłącznie efekty stosowania technologii.”
„Wcale zatem się nie dziwię, że ludzie bezrefleksyjnie tworzą własne hdry lub inne modne foty, po to tylko by zaistnieć, wybić się z miliardowego tłumu”
„Jak na weselu ostatnim Młodzi zamówili ambitną kapel;e bluesową, to po 2 godzinach lecieli sami do samochodu po płyty z przebojami lat 80 i 90, bo żaden gość się nie mógł wybawić przy kolejnej ambitnej kompozycji D-dur, A-dur, e-mol”
„Czy to, że podobają mi się niezmiennie widoczki jelenia na rykowisku sfotografowane przy użyciu 800mm lufy to jakoś wpływa na moją osobę?”
„Patrzysz znajomym “za dekolt” doszukując się awangardowego jazzu (jassu), ze słuchawkami na uszach z których leci Ci co wieczór… “Moja mała blondyneczko…!”
„Jeleń na rykowisku jest ciekawy, o ile nie jest to monidło, a jeśli jest to monidło to świadome monidło, a nie kopiowane z innych monidł jeleni na rykowisku.”
„że jarmarczne gusta królują tu i tam to nie powód do zadowolenia – kiedy te prostackie umiłowania stają się tradycją, to powód do przerażenia!”
paź 20, 2009
Reply
Rudolfie, wprowadź zakaz komentowania, pliz.Tylko co pocznie wówczas beyonce?
paź 20, 2009
Reply
@hubertus – zacznie czytać „Wielką księgę cytatów sławnych ludzi” zamiast zawsze-kwadratu :-)
paź 21, 2009
Reply
Do księgi cytatów się nie załapałem, ale pewnie nic straconego. Strach się odezwać ;)) Pomimo to spróbuję, bo dręczy mnie jedna kwestia i może kto podpowie. Ja rozumiem, że ten biedny „jeleń na rykowisku” ma znaczenie symboliczne i jako taki jest synonimem wszelkiego kiczu. Ale … …czy ktoś z was widział w ogóle zdjecie jelenia na rykowisku ? ;) Taki jeleń na zdjęciu to chyba nie musiałby być kicz. ( Może kamp? http://pl.wikipedia.org/wiki/Camp ) Ale to nie powód oczywiście, zeby coś takiego na scianie wieszać, brr ;)
paź 21, 2009
Reply
Wypraszam sobie. 150 kilo samych splotów mięśni w walce z drugą taką górą cielska wcale nie jest kiczem. Pozatym jak się umie wabić to wystarczy oly trip 35 do zrobienia zdjęcia a nie lufa 800mm :). W zasadzie to nawet wabić nie trzeba tylko wystarczy cicho podchodzić bo jelenie wtedy myślą inną częścią ciała.
Ostatnio widziałem taką scenę. Dwa kolosy walczą ze sobą a tu podchodzi młody kibic do chmary łań, zapina na szybcika pierwszą z brzegu, jak już stary byk zdążył się rozpleść to tamten już zadylał z powrotem w krzaki :). Normalnie jak w życiu he he.
paź 21, 2009
Reply
No… 150 KG to na pewno nie kicz ino sztuka, a juz sztuka mięsa na sto procent. No a dwa takie w walce? To Wielka Sztuka, no a ten trzeci ten młodzik to .. bezczelne i niecne Wykorzystywanie Wielkiej Sztuki ! Ale jak można ci wierzyć, skoro aparatu nie wziąłeś?
paź 21, 2009
Reply
A ja lubię zdjęcia jeleni na rykowisku :) Lubię też obejrzeć film, który nie zawsze jest dziełem sztuki lecz tylko formą rozrywki. Nie przeszkadza mi to wcale w delektowaniu się sztuką z tzw. wyższej półki ;) Od wspomnianych przez hubertusa obrazków chyba uciec do końca nie sposób. Odciskają się gdzieś tam w podświadomości ;)
PS:A czy ktoś próbował zrobić zdjęcie osławionego jelenia na rykowisku? :)))
paź 22, 2009
Reply
No niestety, aparatu zabrakło. Mam zdjęcia już z pokotu, ale nie wszyscy tolerują te klimaty i mają do tego prawo.
paź 22, 2009
Reply
Ja nie wiem, czy to jest rzeczywiście kwestia kiczu – bardziej mnie dziwi fakt, że ci, których zdjęcia lubię oglądać, sami oglądają się za takimi fotografiami, które wykazują swego rodzaju… ja wiem? niedojrzałość chyba. Kicz – nie zawsze. Raczej niedojrzałość. Również warsztatową.
To tak, jakby człowiek, który mnie uczy znajdować i doceniać piękne, stylowe kobiety, sam oglądał się za nastolatkami z brzuchem na wierzchu. ;)
paź 22, 2009
Reply
To można chyba łatwo wytłumaczyć, bo jak sam zauważyłeś tworzą się tam społeczności o mniej lub bardziej spójnej konsystencji. Nie są to przecież kliki zawodowe, fotografia często jest pretekstem tylko dla integrowania się ludzi o podobnej wrażliwosci czy sposobie myślenia, niedojrzałosć to pojęcie względne, w pewnym sensie każdy, kto nie wykonuje samych tylko projektów za pieniądze ( w sensie zleceń itp ) jest jakoś niedojrzały, nie ma w tym zresztą nic złego, bo niedojrzałość może być twórcza – jak wykazał to przykład Gombrowicza :) Może własnie dlatego, że poziom nie jest wyrównany , że jest napięcie itd – grupy te mogą funkcjonować. Po prostu ludzie się przyjaźnia prawdobodobnie, a przyjaźń, której spoiwem byłaby perfekcja warsztatowa – to żadna przyjaźń.
paź 22, 2009
Reply
Być może rzeczywiście to tylko wynik znajomości/przyjaźni, ale w takim razie… to chyba tak właśnie powstają Towarzystwa Wzajemnej Adoracji, tak?
paź 22, 2009
Reply
Niekoniecznie. „TWA” ma wydźwięk zdecydowanie pejoratywny – dlatego właśnie trudno o tym mówić w oderwaniu od konkretnych przypadków. TWA mają charakter partyjniacki i dominują w nich zachowania konformistyczne – zjawisko powszechne z uwagi na ułomność natury ludzkiej. Nie mam pojęcia jak to wygląda w grupach „flikrowych” , ale na „TWAwienie się” narażona jest kazda społeczność ale nie każda społecznosć musi TWA.
paź 22, 2009
Reply
a propos, proponuję małe rozróżnienie TWA od TWAp – towarzystwo wzajemnej adoracji pasji :) (pasji, hobby, idei) i wtedy okazuje się, że świat opiera się na TWAp (należy dodać, że a) z samego założenia TWAp dąży do rozwoju, ulepszenia, rozwinięcia pasji (hobby, idei, celów), co oznacza, że każde TWAp – promuje lepszych, zawsze! ) b) pasje są hierachizowalne, czyli są pasje nadrzędne i podrzędne, np Tow.Wzajemnej Adoracji Pasji Chrystusa, jest nadrzędne wobec TWAp fotografii :) na samym dole tej hierarchii znajdują się TWAp(potrzeb podstawowych) i TWAp(pieniądza) oczywiście są też TWAp równorzędne np TWAp samochodowej i TWAp motocyklowej itp, itd :))) oczywiście, w każdym systemie są wyjątki, które tylko potwierdzają regułę. Należy więc baczyć by nie pomieszać TWA z TWAp, bo mieszanie prowadzi do frustracji i innych niekonstruktywnych alienacji :)