Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


0
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

lis 23
poniedziałek
Czarno-białe, Marudzenie
„Dobra” fotografia?

Dawno temu przeczytałem pewien tekst:

Bardzo dobre zdjęcie może wykonać każdy. Przykład? Proszę bardzo: ktoś fotografuje kwiatek w ogródku, a tu raptem przeraźliwy świst i głośne BUUUM. Coś gruchnęło u sąsiada za płotem. Patrzy, a tam UFO wylądowało w krzakach agrestu, klapa się otwiera, zielone ludki wyskakują, wpadają do domu sąsiada i uprowadzają w kosmos jego dorodną córę. Fotografujący z zimną krwią trzaska Zenitem klatka za klatką. Są dobre zdjęcia? Genialne!*

Prawda to? Niekoniecznie. Otóż, jeśli był to człowiek, który niezbyt umiał robić dobre zdjęcia, to sam temat wcale nie zagwarantował tego, że efekt jego „pstrykania” jest genialny. Nośny temat nie oznacza, że – automatycznie – patrzymy na dobrą fotografię!

100 SUNS: OAK 8.9 Megatons/Enewetak Atoll/1958
100 SUNS: OAK 8.9 Megatons/Enewetak Atoll/1958
No i właśnie – a ja myślałem, że galerie (te prawdziwe, nie z internetu) to miejsca, gdzie wystawia się dobrą fotografię. Wiadomo, że często dobra fotografia jest bardzo różnie definiowana, ale zwykle ktoś tam czymś się kieruje. A tu proszę – signum temporisw YoursGallery można obejrzeć kompilację zdjeć z testowych wybuchów jądrowych.

No tak, ale być może ja czegoś po prostu nie załapałem? — podrapałem się po głowie po wyjściu z galerii. Spróbowałem więc odwrócić sposób myślenia i określić, jaki widz jest modelowym odbiorcą takich obrazków.

Fotograf? Szczerze wątpię. Zdjęcia jak zdjęcia, ani super wykadrowane, ani zachwycające w inny sposób. No owszem, ładne te grzybki, ale gdyby można je było zobaczyć na porządku dziennym (hehe) – nikt nie zwróciłbym na takie gnioty (centralny kadr, zły balans bieli) uwagi.

Miłośnik sztuki? Dajcie spokój. Gdzie tu sztuka? Przecież to dokumentacja testów! Pokazywanie na arenie USA-Rosja „kto ma większego”!

Krytyk? No gdzież – skoro ani miłośnik sztuki, ani fotograf… to co miałby tam robić krytyk?

No to kto? Militaryści – a owszem, bo to wynik działania egzotycznej i naprawdę potężnej broni. Nastolatki? A jakże, bo przez dziesiątki już lat bomby atomowe wzbudzają wciąż wielkie emocje – od tych na skraju uwielbienia do potępienia i anatemy.

Beata z „pokoju obok” pisze:

W ubiegłym roku zdjęcia przedstawiające amerykańskie próby nuklearne sprzedawały się jak świeże bułeczki na targach Paris Photo (…)

No i w tym roku temat też się sprzedaje. Jak opowiedziała mi pani z YG, wystawa wzbudziła duże zainteresowanie mediów, a i odwiedzający wciąż dopisują.

No proszę – jak to łatwo zrobić wystawę cieszącą się powodzeniem. Wystarczy pozbierać zdjęcia z archiwów. Tylko czy naprawdę to powinno wisieć w galerii fotograficznej? Żeby choć te zdjęcia były naprawdę dobrze wybrane – ale ja widziałem już ładniejsze!

________

* Cytat z książki A. A. Mroczka Książka o fotografowaniu

Post Tags: , , , , ,

30 Responses to “ „Dobra” fotografia? ”
  1. Czasami od zdjęcia nie wymagamy nic więcej, niż to żeby nam pokazało coś pięknego, niesamowitego lub zwyczajnie interesującego czy pouczającego. Fotograf – jego kreacje i piętno nie zawsze muszą być w centrum uwagi, tym bardziej, że natura bywa ciekawsza od wyobraźni fotografów.

  2. Bo sztuka jest subiektywna. Jeśli ktoś chciał wystawić zdjęcia wybuchów nuklearnych, ktoś chciał je obejrzeć i ktoś chciał kupić to w czym problem? Nie każda sztuka jest dla każdego.
    Mnie na przykład nie kręci Picasso czy inny Van Gogh, a to proszę, sztuka…. i bądź tu mądry?
    A tak abstrahując od tematu, to : „… bo wszyscy artyści to prostytutki…”

  3. „jak to łatwo zrobić wystawę cieszącą się powodzeniem. Wystarczy pozbierać zdjęcia z archiwów.” Na tym polega fotografia i jej pokazywanie – na pozbieraniu zdjęć z archiwum fotografa/instytucji. Fotografia to jest sztuka archiwum wręcz, bo zawsze wybiera się po fakcie z wykonanych zdjęć dany zestaw.

    Wcale nie jest łatwo, jak widać po pustkach w różnorakich galeriach, coś kulą w płot słowa rzucone :-)

  4. to muszą być klimatyczne zdjęcia, sądząc po tym jednym kadrze :) oprócz tych, których wymieniłeś, mogą zainteresować antropologów, socjologów, historyków, filozofów, fizyków, ekologów… i kolekcjonerów osobliwości i wszystkich tych, nieustannie zastanawiających się nad pytaniem ‘skąd przychodzimy, dokąd zmierzamy i kim jesteśmy’, tzw artystom mogą się wydać banalne :)) tak sobie myślę, że można znaleźć wśród tych kadrów jakąś ‘mona lise’ i to nie zamiarzoną, kto wie gdzie i kiedy odbędą się następne próby, może dopiero na księżycu, a może to już nie będą próby. niewątpliwie fotografia wymuszająca refleksję. słowo wymuszająca jest istotne :)

  5. w niektórych sytuacjach sam fakt że zrobiło się fotografie sprawia że jest ona unikatowa czyli dobra w innym sensie tego słowa. Nie musi być świetnie wykadrowana, wyżyletkowana na najważniejszym motywie kadru, wartością jest jej same istnienie. Wielu fotografów waliło w westernowym stylu zdjęcia przebiegając przez ulicę i starając się nie zarobić kulki. Można powiedzieć że to samograje tylko mało kto zagra sobie tak jak oni to raz a dwa ta chwila już minęła i nikt nie powtórzy tego kadru. Komercha? Jasne, ale niepowtarzalna.

  6. Rudolf, sam sobie odpowiadasz: „ale gdyby można je było zobaczyć na porządku dziennym”. No ale wlasnie nie mozna. To juz jest moim zdaniem wystarczajacy powod, zeby powiesic takie zdjecia w galerii fotografii. Bo jak nie w galerii fotografii, to gdzie?

  7. Ale to naprawdę są ładne zdjęcia… nie kumam Cie Rudolfie.
    Jak ktoś fotografuje krzaki upstrzone psimi kupami, to marudzisz, że to jakaś „pseudo-siląca -się-na-art-sztuka”.

    Jak ktoś sfotografuje zjawisko piękne w swej wierzchniej formie (czyż nie cudowny jest ten efekt grzyba!), to narzekasz, że w sumie to nic takiego, bo to jakaś rejestracja… w dodatku źle wydrukowana/odbita.

    Rudolf !
    What’s up man!

    Ty fotografujesz rower oparty o słup ogłoszeniowy w obłoku pyłu ze szlifowanej płyty chodnikowej… ( http://zawsze-kwadrat.pl/2009/10/bicykle-panika-i-ratunek/ ) i jakoś nie przeszkadza Ci banalność tego czegoś. Za to gigantyczny grzyb Ci przeszkadza…?

    Hmm….

  8. Michał Karol

    lis 24, 2009
    Reply

    jeszcze sobie dopisz, że katalog wycenili na 150zł ;-)
    Nie wiem, jak Tobie, ale mnie się te grzyby sakramencko podobają. Aż mam je na tapecie właściwie od początku tej wystawy

  9. Mam nadzieję, że nie zacznie się za chwilę dyskusja: „czym jest fotografia”, i „kto jest odbiorcą fotografii”. Galeria przedruki zamówiła i powiesiła. Może się obrazek podobać lub nie, można oglądać lub nie. Rzecz gustu. W sumie każdy temat fotograficzny można sprowadzić do stwierdzenia o banalności przedstawionej treści – czy są to grzybki, czy portrety, czy migawki z polskiego osiedla. Ale czy warto dzielić włos na czworo?

  10. ja czegos nie rozumiem:
    gdy ktos z czytelnikow krytykuje temat publikowany tutaj to jest niedobry i powinno sie go zlinczowac (patrz poprzedni watek i komentarze pod moim adresem ze spokojem przyjete!).
    gdy autor krytykuje wystawe, jej temat i zdjecia to jest ok!
    skoro z taka latwoscia przelykacie teksty ze jak sie nie podoba temat w zawsze kwadrat to nie czytaj, nie krytykuj – to dlaczego i o czym jest ta dyskusja?
    nie podoba ci sie zdjecie – nie ogladaj!
    uwazasz ze wystawa jest be – nie ogladaj!
    nie musisz wszystkiego rozumiec, nie wszystko musi ci sie podobac, nie wszystko musisz akceptowac!
    tyle analogii – ale czy na prawde tego chcecie? to po co takie fora istnieja?

    zeby nie rozpetac znow dyskusji – rozumiem ze cos ci sie rudolf nie podoba i akceptuje to. rozumiem ze to napisales i szanuje twoje prawo do tego tesktu. wiecej – uwazam ze ta dyskusja jest uzasadniona i generalnie kazda strona ma racje. wszystkie bowiem zdjecia moga zawisnac w galeriach bo to zalezy TYLKO od wlascicieli galerii. nie wszystkie musza sie wszystkim podobac i tyle!

    nie jestem jednak w stanie zaakceptowac dwoistosci rozumowania przedstawionej w pierwszej czesci mojej wypowiedzi.

    olo

  11. Tomasz Pawłowski

    lis 24, 2009
    Reply

    „wystawa wzbudziła duże zainteresowanie mediów, a i odwiedzający wciąż dopisują” – to może budzić podejrzenia, bo zainteresowanie mediów wzbudza też Jola Rutowicz a pokazy sztucznych ogni przyciągają regularnie masy ludzkie. Takie sztuczne ognie potrafią być też „cudowne” i mogą się „sakramencko” podobać, czy się mylę? Jak byłem mały też mnie kręciły i chętnie chodziłem także do cyrku, bo wtedy nie było jeszcze Big Brothera ;)

    Nie jest jednak tak, że wystawienie takich zdjęć nie ma sensu. Każde z tych zdjęć z osobna ma wartość nie większą niż zdjęcie z planu holułudzkiego filmu. Ale jako całość, jako dokumentacja ponad 20 lat historii zamiecionej pod szafę – mogłyby te zdjęcia wybrzmieć dźwiękiem głośniejszym niż huk petard na Sylwestra.

    Nawet samo skupienie społecznej uwagi na ważnych faktach najnowszej historii mogłoby mieć sens. Mogłoby mieć – gdyby organizator zadbał o kontekst… A tego nie wiem…

    ps. No ale chyba nie – skoro ci co byli na wystawie albo w necie oglądali, mówią głównie o tym, ze ekstra grzybki ;))

  12. Hej Rudolf, masz coś – ja przepraszam – do centralnego kadru? Halo!

  13. tak, macie racje z tym, że galeria ma prawo wieszać to, co chce;
    macie rację z tym, że grzybki są pięknę, a samo piękno jest często wystarczającym powodem, by zrobić wielką odbitkę i ją oprawić oraz odpowiednio oświetlić;
    ale – wydaje mi się, że w galerii fotografii powinny wisieć obrazki, które coś wnoszą do samej fotografii!
    czyli: jeśli mamy ładne, czy nawet piękne zdjęcia kwiatuszków, to mimo wszystko nie wieszamy ich w galerii.

    z drugiej strony jednak – i tym samym chyba muszę się finalnie wycofać z tego marudzenia – wolę taką wystawę, niż przytoczone „krzaki upstrzone psimi kupami” – zdecydowanie wolę grzybki. :)

  14. @Sempoo: nie, nie mam, nie bij proszę :)

  15. Tomasz Pawłowski

    lis 24, 2009
    Reply

    A te foty z francuskiej Polinezji faktycznie jakoś lepsze z punktu widzenia natężenia czadu, plastyki obrazu i walorów poznawczych ;))

    ps. kadr centralny jest wporzo, ale tutaj mówienie o kadrze to przerost formy nad treścią

  16. ale rudolf one wnosza cos do samej fotografii!!!
    przeciez czasem sam fakt zrobienia zdjecia w miejscu gdzie sie zwyczajnie na codzien nie robi jest wyjatkowe.
    niedzawno byla wystawa zdjec policyjnych. one tez nie byly dzielami artystow, ale same w sobie byly wyjatkowe i wazne.
    sam zbieram zdjecia z XIX wieku ktore sa robione przez fotografow dzis pogardzanych – rzemieslnikow. mozna oczywiscie powiedziec ze sa bez sensu ale na takich bezsensach wyrasta historia fotografii. czasem sam fakt istnienia zdjecia czegos czego juz nie ma jest wartosciowy i przenosi fotografie o pulap wyzej.
    wiekszosc dagerotypow jest po prostu zwyklymi portretami rzemieslniczymi. sa wartosciowe przez technike, unikalnosc. zdjecia grzybow po wybuchach sa wartosciowe przez obecnosc fotografa tam gdzie inni byc nie mogli. przez rejestracje wyjatkowej chwili. przez swiadectwo jakie daja tamtym czasom.

    dlatego warto by byly pokazywane.

    kiedys bylem na wystawie pani abakanowicz. postawila betoniarke uwalona blotem. taka sama znajdziecie na kazdej budowie. wszyscy podpierali glowy gestem myslicieli i dumali nad sztuka…

    olo

  17. Pistol del Marshand

    lis 24, 2009
    Reply

    Salut Szanownym Kolegom!

    Mam problem z przeniesieniem tekstu z edytora tekstu. Nie zamieszczę niestety całego komentarza, tylko krótki fragment, może się uda.

    Kluczowe zdanie wpisu to:
    „Zdjęcia jak zdjęcia, ani super wykadrowane, ani zachwycające w inny sposób. No owszem, ładne te grzybki, ale gdyby można je było zobaczyć na porządku dziennym (hehe) – nikt nie zwróciłbym na takie gnioty (centralny kadr, zły balans bieli) uwagi.”

    Czy zauważyliście koledzy, że coś ciekawego dzieje się z fotografią kiedy zostaje ona umieszczona w jakimś kontekście? Czy aby nie kontekst decyduje o tym czy fotografia będzie postrzegana jako interesująca?
    Czy zauważyliście koledzy, że: >ludzie zazwyczaj widzą to co chcą widziećCała sztuka to pewne rzeczy odpowiednio ludziom zasugerowane< (!)
    Kłamstwo jest podstawową kategorią sztuki.

    Sugerowanie ludziom to łatwe zadanie.
    Przykład:
    http://www.johnstoddart.co.uk/photographs/peep-world/peep-world-002/

    To zdjęcie Stoddart’a, a obok wyobraźmy sobie stoi Cartier-Bresson i mówi tak:
    To jest strasznie złe zdjęcie.

    Moje pytanie do kolegów jest teraz takie:
    Czy to jest dobre czy złe zdjęcie?
    Czy kupicie je po opinii C-B za Ł900?

    Inne sugestie:

    Dobrze jest też wiedzieć, że sztuka jest jak zła kobieta. Analogia całkowicie trafna. Należy poznać złe, fałszywe, próżne i zepsute kobiety, i całą tą wiedzą wypełnić swoją twórczość.
    Dodatkowo pożądanie pieniędzy jest tym co najlepiej napędza artystów. Powiedz artyście, że za jego przyszłe dzieło zapłacisz mu majątek a zobaczysz jak ciężko i cudownie będzie pracował, w jak doskonałej formie będzie, jak poprawi mu się zdrowie – działa to tak samo jak u kobiet.

    Powodzenia wszystkim.
    Salut

  18. Pistol del Marshand

    lis 24, 2009
    Reply

    Swoim komentarzem chciałem zamknąć to co otworzyłem kiedyś, ale z powodów technicznych udało mi się zamieścić tylko fragmenty całego komentarza, to na końcu jest trochę wyrwane z kontekstu, ale niech będzie.
    Chcąc dokończyć swoją poprzednią wypowiedź sprzed miesięcy i pożegnać się z komentatorami jakąś puentą, temat tego wpisu nadał mi się najlepiej.
    Właściwe cała moja teoria, jakże złożona, sprowadza się właśnie do tego, co zostało poruszone wyżej we wpisie – do zagadnienia sugestii. To mnie zaskoczyło, że mogłem o tym tak krótko napisać.
    Poza tym wszystko co dotyczy fotografii jest dla mnie naznaczone silnym uczuciem.
    Pozdrawiam Tomasza i wszystkich moich „katów” z mojego dawnego wpisu, mam nadzieję, że podobnie jak ja miło to wspominacie.
    Życzę wszystkim sukcesów
    Salut

  19. Pistol del Marshand

    lis 24, 2009
    Reply

    Jeszcze jeden ważny wg mnie fragment:
    Wracając do sugerowania.
    Zwróćcie uwagę koledzy: zdjęcie to dokument, to scena znajdująca się w jakimś miejscu, w jakimś czasie. Z tego wynika, że jakbyś się nie starał nie uda ci się usunąć zdjęcia z kontekstu, z którego ono pochodzi.
    W przypadku zdjęć historycznych cała sztuka to odnaleźć ten właściwy kontekst i sformułować go zgodnie z duchem czasu lub innymi słowy >aktualnym stanem kultury. Być może oryginalny kontekst jest banalny i konieczny jest nowy, całkowicie fałszywy, jest tym właśnie, którym trzeba się posłużyć. Czasem trzeba odczekać, aż oryginalny kontekst umrze i wymyślić nowy, lepszy.
    Salut

  20. a co to jest „dobra” fotografia?

  21. „a co to jest “dobra” fotografia?”
    Dobra fotografia nie musi od razu oznaczać dobrego technicznie zdjęcia. Myślę, że temat grzybków można analogicznie odnieść do fotografii dzikich indian Cejrowskiego. Nie są to zdjęcia zasługujące na uwagę pod względem rzemiosła artystycznego (rażą błędy techniczne, kompozycyjne, itd.), niemniej są bardzo ważne, gdyż obrazują coś unikalnego, niepowtarzalnego i przede wszystkim ciekawego, coś, czego być może już nikt nigdy nie uwieczni.

  22. Tomasz Pawłowski

    lis 25, 2009
    Reply

    A toś Pistol przywalił z dwururki ( a właściwie „trzyrurki” ) i to ostrą amunicją ;))) Sztuka to zła kobieta ? A może Sztuka jest pomiędzy Dobrem i Złem?

    Sztuka rodzi się w wyobraźni , jest jej mieszkańcem i zakładnikiem, a jest przy tym jak najbardziej realna, bo myśli, marzenia i fantazje należą do rzeczywistości nie mniej niż stoły, drzewa i karty kredytowe. A rodzi się chyba z potrzeby wolności – która nie znosi kłamstwa – i z potrzeby piękna, która – jak to kiedyś elegancko ujął Norwid – jest kształtem miłości.

    Kontekst. Święta prawda z tym kontekstem. „Odnaleźć właściwy kontekst ” . Jak fotografia/obraz/utwór muzyczny przetrwają kontekst, w którym powstaną i znajda inne konteksty, odrodzą się w obcej wyobraźni – wtedy dopiero wiadomo, że ładunek zmagazynowanej w nich wolności nie jest pustą łuską ;) Pozdrowienia

  23. „(…) pożądanie pieniędzy jest tym co najlepiej napędza artystów. Powiedz artyście, że za jego przyszłe dzieło zapłacisz mu majątek a zobaczysz jak ciężko i cudownie będzie pracował, w jak doskonałej formie będzie, jak poprawi mu się zdrowie (…)”

    Nie zgadzam się z tym, i mam nadzieję, że nie tylko ja.

  24. Pistol del Marshand

    lis 25, 2009
    Reply

    Rudolf
    Tomasz

    Jeśli chodzi o:
    1. Dobrze jest też wiedzieć, że sztuka jest jak zła kobieta.
    2. Dodatkowo pożądanie pieniędzy jest tym co najlepiej napędza artystów.
    to chciałem pokazać to jako przykłady dwóch narzędzi sugestii, które bywają używane. Po przeniesieniu do komentarza mój pierwotny tekst zmieniał układ, wszystko się mieszało, wyciąłem kilka fragmentów, które trochę siermiężnie łączą się ze sobą. To były cytaty używanych sposobów motywowania. Osobiście zgadzam się z tym, że te dwa żywioły silnie motywują, mnie także, ale ja sam także kieruję się intuicją i uczuciem.

    Widzę 2 drogi powstawania dzieła:
    1. Swobodna twórczość artysty. Wtedy powstaje dzieło i należy je tylko odnaleźć. Trzeba każde takie zdjęcie łączyć z innymi tworząc kolekcję, coś je musi łączyć w jedno, np. muszą być osadzone w jakimś kontekście. Należy myśleć kategorią kolekcji. Kolekcja to pierwsza, podstawowa forma organizowania fotografii.
    Mnie interesuje także druga droga:
    2. To co kiedyś opisałem jako dzieło według oczekiwań klienta. Oczywiście było to toporne uproszczenie. Ale celowe, licząc na inteligencję czytelników sprowadziłem wszystko do topornego schematu.
    Rzecz polega raczej na zaszczepieniu twórcy pewnej koncepcji z zewnątrz (stworzonej przez marszanda), na zainspirowaniu i skłonieniu twórcy do faktycznego uwzględnienia tej koncepcji. Aby był on skłonny potraktować ją poważnie, trzeba użyć, uwzględniając naturę tego konkretnego człowieka, przemawiających do niego argumentów. Trzeba motywować, używać sugestii, naturalnie cały czas pozostając z zgodzie z własnymi zamiarami artystycznymi tego twórcy.
    Chodzi o umieszczenie tej koncepcji głęboko w jego wyobraźni, w jego planach na przyszłość, zainteresowanie go, umieszczenie „ziarna” w jego wyobraźni, które ma rozwijać się zgodnie z tempem jego własnego rozwoju, tempem jego pracy, nic na siłę. (!)Chodzi o to aby koncepcja ta dojrzewała i łączyła się naturalnie z innymi koncepcjami własnymi artysty(!) w jego najgłębszych pokładach wyobraźni, aby artysta miał tą koncepcję stale na uwadze, aby w odpowiedniej chwili (po roku, dwóch, pięciu) kiedy przystąpi do pracy w ramach własnego projektu, zawarł (dodał) tą przekazaną z zewnątrz koncepcję do swojego projektu. To bardzo delikatna materia.
    Pokażę to na przykładzie tych zdjęć grzybów po wybuchu atomowym:
    Widząc, że zdjęcia te podobają się. Więcej one się sprzedają.
    Przede wszystkim nie przystępuję do sformułowania odpowiedzi na pytanie: „dlaczego się dobrze sprzedają tzn. dlaczego się podobają” ale zakładam, że się podobają zupełnie nie wnikając w całokształt tego złożonego mechanizmu psychologiczno-kulturowo-biznesowego, po prostu odnotowuję to jak wynik doświadczenia.
    Ale przystępuję do odpowiedzi na pytanie co to są za zdjęcia, jakiego rodzaju. Odpowiedź brzmi: są to zdjęcia mające takie cechy: dokumentalne-naukowe, historyczne, urzekające pięknem zjawiska fizycznego, rzadkie na rynku. Takiego rodzaju zdjęcia trzeba więc zrobić.
    Marszand przystępuje do pracy twórczej, tworzy koncepcję przyszłych zdjęć, seria, kolekcja itd. Uwzględnia wszystkie konieczności także biznesowe. Przykładowo, na gorąco, widziałbym to tak, aby przyszłe zdjęcia 1) pokazywały naukowców przy pracy, lub 2) przebiegające zjawiska fizyczne, fotografowane na kliszy, manieryczne-oldschool, lub 3a) jako reportaż z idealną jakością obrazu cyfrowego lub 3b) umiarkowana jakość obrazu a zdjęcia zrobione są jakby z ukrycia, jakby nie można było podejść bliżej, zająć lepsza pozycję, jakby eksperyment na to nie pozwalał – oczywiście ta sugestia może być kłamstwem – to twórca takie sobie postawił zadnie wbrew temu, że mógł całkiem swobodnie fotografować zjawisko itd. Po pewnym czasie będzie tych różnych myśli bardzo dużo, trzeba zrobić selekcję, postawić sobie wysokie wymagania, „wydestylować” i sformułować coś co ma sens. Po drodze zwykle wszystko zmienia się radykalnie nawet w 90%. Oczywiście żadnej konkretnej koncepcji tu nie układam.
    Następnie wybór fotografów, delikatne postępowanie, ale zawsze marszand musi ryzykować swoimi pieniędzmi.
    I ważna uwaga: fotograf ulegnie wpływowi marszanda wskutek dwóch oczekiwanych przez niego korzyści: albo uznanie publiczne albo pieniądze. Niestety żadnych sentymentów tu nie będzie.
    Marszand czeka cierpliwie nawet kilka lat, i kiedy dzieła zostaną zrobione to albo sprzedaje je od razu albo sam kupuje od twórcy całą tą kolekcję, sprzedając ją w przyszłości z zyskiem. Zawsze stara się zostawić dla siebie kilka sztuk fotografii na przyszłość.
    To bardzo bardzo cenna praca jaką wykonuje marszand. Dlatego kiedyś napisałem, że bez marszanda fotograf sam sobie nie poradzi. Oczywiście zauważam uproszczenie. Artysta sam posiada swoje plany twórcze ale jeśli ktoś z zewnątrz, starając się pozostawać niejako jak naturalna inspiracja, zainspiruje artystę do zrobienia czegoś czego on sam nie planował, i ponadto inspiracją nie będą jakieś banały ale rzeczowo osadzona w rzeczywistości koncepcja, to taka praca marszanda jest bardzo cenna. Z drugiej strony marszand ma rynek, który przecież nie składa się z siepaczy ale ludzi o jakieś wiedzy i kulturze i oni po prostu mają potrzebę doświadczania piękna, bycia blisko czegoś pięknego lub wyjątkowego, spektakularnego, sami chcą być za pomocą tego wyjątkowi. Ludzie maja naturę tworzenia elit, wyróżniania się, odcinania od innych.
    Manifest.
    Zamierzyłem kiedyś poruszyć ten temat żeby naprowadzić osoby fotografujące na pewien sposób myślenia, aby sami stawiali sobie takie zadania, narzucali z góry zadania wychodząc nie od własnych projektów ale od tego co zostało już zrobione i cieszy się uznaniem na rynku. ZK jest chyba idealny do tego, tu nie ma tego dusznego konformizmu.
    To tylko pewna myśl, musiałem uznać, że na tyle ważna, żeby przedstawić ją innym.
    Jestem „nowym człowiekiem” choć mam możliwość pozostawania w stosunkach z wieloma osobami, które mają wpływ na rynek sztuki, ale tego nie chcę, jestem wyrzutkiem. Dotychczasowy układ jest stary i nie dopuszcza świeżej krwi. Ja się nie podporządkowuję, nigdy, buntuję się i chcę żeby pojawiali się inny, odważni, nie oglądający się na innych, pewni swojej wartości, zdolni fotografowie, bo w końcu nic się dzisiaj nie dzieje w fotografii, co oznacza, że następuje jakaś zmiana pokoleniowa.
    Ten stan ciszy poddaję wszystkim pod rozwagę.
    Powodzenia i sukcesów
    Salut

  25. Pistol del Marshand

    lis 25, 2009
    Reply

    P.S.
    napisałem wyżej:
    „I ważna uwaga: fotograf ulegnie wpływowi marszanda wskutek dwóch oczekiwanych przez niego korzyści: albo uznanie publiczne albo pieniądze. Niestety żadnych sentymentów tu nie będzie.”
    Mam na uwadze działających fotografów, znane nazwiska, praca z kimś początkującym z zasady nie wchodzi w grę.
    Salut

  26. @pistol nie pożądanie pieniędzy, ale pożądanie swobody, wolności, jeśli wolisz, determinuje artystów, faktem jest, że najłatwiej jest ją osiągnąć mając pieniądze, ale to tylko wina czasów :) pieniędzy pożądają bankierzy, artystom, a szerzej mówiąc twórcom są one właściwie zbędne. dziwne, że o tym nie wiesz.

  27. Tomasz Pawłowski

    lis 26, 2009
    Reply

    @Pistol
    „w końcu nic się dzisiaj nie dzieje w fotografii, co oznacza, że następuje jakaś zmiana pokoleniowa.”

    To akurat jest fakt niezbity. Moja diagnoza jest taka: ani nie ma zmiany w sensie zerwania, zaprzeczenia, jakiejś antytezy czy innego pozytywnego cholerstwa ani nie ma twórczej kontynuacji, rozwinięcia. No nie ma ruchu, prądu, idei, brakuje akumulatora. Przypomina mi to trochę słynną leninowską definicję sytuacji przedrewolucyjnej: góra nie może, a doły nie chcą. ( Leninowi wszystko kojarzyło się z seksem ;)

  28. Pistol del Marshand

    lis 26, 2009
    Reply

    zover
    Pełna zgoda.
    Jednak nie jest ograniczeniem wolności twórczej inspiracja.
    Także twórca konkretyzując swoje dzieło sam musi poddać się pewnej dyscyplinie.

    Tomasz
    Tak właśnie obecnie działam jak Lenin junior. Dążę do tego żeby świat fotografii ożył. Czasy dla ludzi cywilizowanych są paskudne. Nie ma tak, że coś cię przyciąga, zaskakuje w fotografii, jest tak, że sam podchodzisz i się przyglądasz, sam siebie przekonujesz, że to co oglądasz jest coś warte, szukasz jakiejś wartości. W roku 1960 na Ziemi żyło 3mld ludzi, dzisiaj prawie 8mld – o co chodzi? Ja nie analizuję jak socjolog czy kulturoznawca tej sytuacji, po prostu odnotowuję ten fakt. Wychodzę też z prostego założenia, że trzeba działać. Jeden działa jak ja inny robi zdjęcia i każdy z nas z całą mocą idzie do przodu mając w poważaniu dzisiejsze konwenanse – szkoda czasu i nie jest to taktycznie rozsądne, żeby pozostawać w epoce obecnej, trzeba żyć teraz ale mentalnie, twórczo zdążać do epoki następnej. Nie słucham nikogo kto tylko mówi, wręcz drażnią mnie tacy ludzie.
    Powrót do klasycznej szkoły musi być według mnie pierwszym krokiem. Przynajmniej ja tym się kieruję. Tzw. dzisiejsza kreatywność i naśladownictwo bardzo źle na mnie oddziałują. Wolę aby fotografią zajął się pewien prawnik lub kierowca międzynarodowy, skupiając się na tym co fotografuje a nie na tym co trzyma w ręku. W ogóle uważam, że pociąg do fotografowania to za mało. Obok, nazwijmy to talentu do fotografowania, potrzebny jest jeszcze inny talent z innej dziedziny, pozwalający coś widzieć w charakterystyczny sposób. Zresztą to żadne odkrycie. Wszystko co wiem pochodzi z tego co już zostało dokonane. Moim zdaniem wystarczy porządnie się temu przyjrzeć. Bardzo długo się temu przyglądałem i zacząłem działać w oparciu o tą wiedzę i nieustannie przekonuję się, że mam rację i że obrałem właściwą perspektywę. W przypadku wielu fotografów szczególnie młodych, zachodzi takie zjawisko, że oni jakby nie chcieli przyjąć do wiadomości pewnych faktów związanych z fotografowaniem, nie chcą się podporządkować pewnym wymaganiom warsztatowym, estetycznym, bardzo często nie umieją ustawić światła, a to podstawa, uważając, że sami wiedzą lepiej, że mają swój „patent”. Z doświadczenia wiem, że daje to złe efekty, wielu zdolnych ludzi zatrzymuje się w rozwoju artystycznym z powodu swojego uporu – ale dla mnie jest to dowód na to, że taki fotograf po prostu nie opanował warsztatu. Nie zagłębiam się w żadne filozoficzne rozważania, po prostu przyjmuję, że nie opanował warsztatu. Wszystko biorę jako fakt – w to czego nie można pokazać w fotografii w rzeczywistości nie wierzę. Może poprzestanę na tym.

  29. ależ się obśmiałem.. :)

  30. Magik z Bombaju

    gru 6, 2009
    Reply

    @Pistol
    Moim zdaniem trochę zakpiłeś ze wszystkich, nie wiem obraziłeś się, że nie zrozumiano twojego wpisu? Wiele rzeczy o których piszesz są sprzeczne z tymi z wpisu. Chyba po prostu chciałeś powiedzieć wszystkim olewam was i poleciałeś po bandzie na poziomie, o który nas podejrzewasz. Mnie się wydaje, że zamknąłeś temat bezwzględnie, zatrzaskując drzwi do tego co naprawdę chciałeś kiedyś powiedzieć. Coś może jest prawdą z tego co napisałeś, ale intuicja mi podpowiada swoje a ja mam dobrą intuicję. Akurat liczyłem, że będziesz kontynuował. Sądziłem, że masz parę. Może się mylę, ale to chyba cie specjalnie nie obchodzi.


Post a Comment



Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.