piątek
MarudzenieFotografia analogowa vs cyfrowa
Wiele razy (również i tutaj) poruszony został temat antagonizmów, które widoczne są między obozami reprezentującymi odpowiednio fotografię analogową i cyfrową.
Ja się dziwię. Dziwię się, bo tak naprawdę jest to konflikt między dwoma bratnimi plemionami, coś na kształt wojny domowej, która przecież zrodziła się z nieporozumienia, czy też „niezrozumienia”.
Może i się narażam formułując takie osądy, ale niech tam – słuchajcie więc mnie szczególnie wy, analogowcy!
Tak, dziś będzie do zatwardzałych ortodoksów, analogowców, którzy kochają się w swojej analogowości.
Powiem wam, jaka jest najprawdziwsza prawda, ukryta pod mroczną prawdą. Otóż zwyczajnie nie nadążacie.
Fotografia cyfrowa jest trudniejsza. Jest trudniejsza, bo trzeba opanować więcej narzędzi (nie tylko aparat i ciemnię w postaci fotoszopa, ale też komputer i inne urządzenia), a poza tym trzeba – i naprawdę nie ma tu wielkiego wyboru – wciąż być na bieżąco i nadążać za zmianami. To jest cholernie trudne szczególnie w dzisiejszych czasach.
Fotografia analogowa jest więc czymś w rodzaju powrotu do bezpiecznego, acz nieprawdziwego już dzieciństwa. Kto nie nadąża – mówi, że fotografia cyfrowa nie ma duszy i zamyka się w ciemni. Regres w imię zachowania twarzy. A co zrobić z tymi, którzy dają radę i nadążają? Ach, jak im zazdrościmy! Zaatakować więc! Oskarżyć o herezję i spalić!
Muahahaha, ależ was rozgryzłem!!! :D
Post Tags: antagonizmy, dusza, postęp, regres, Roderyk
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (104)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co zrobić? (85)
- O tym, jak fotografia analogowa przyniosła mi ulgę (83)

lis 6, 2009
Reply
Owszem, fotografia cyfrowa jako taka może i jest trudniejsza od strony technicznej.
Jednak poza tym – bredzisz, jak zwykle.
lis 6, 2009
Reply
Dobrze, że autorem jest ino alter ego. Już się przestraszyłem.
lis 6, 2009
Reply
Tekst wielce rozczarowujący. Ja też tak czasami mam, jak w trakcie wywodu się upijam i język mi się zaczyna plątać, wtedy mimo, że zacząłem ambitnie kończe machnięciem ręki bo nikt mnie nie słucha, a ja i tak nie potrafie wybełkotać o co mi chodzi. Z tego tekstu jakby w trzecim zdaniu uszło powietrze.
lis 6, 2009
Reply
Aż się wpiszę premierowo po dotychczasowej tylko lekturze.
Duże rozczarowanie.
lis 6, 2009
Reply
samek – wyjmneles mi to panocku z ustow:-)
fotograf to ktos taki kto dostajac do reki zupelnie manualny ( dowolny aparat) i 10 filmow wyrzucony w dowolnym miejscu na swiecie wroci z materialem, ktory mozna spokojnie, z czystym sumieniem zaproponowac najwiekszym wydawnictwom na swiecie i beda zadowoleni z tych zdjec. takie jest myslenie chocby w magnum photos. trudno sie dziwic bo tam ludzie cos potrafia zrobic w fotografii.
krotko mowiac fotograf analogowy nie obraza sie na cyfre bo jest dla niego prosta jak budowa cepa. latwa, do bolu powtarzalna ( co nie zawsze zaleta jest), przewidywalna, bez najmniejszego zaskoczenia, zawsze identyczna jakosciowo dla danego aparatu, slowem taka jakas zwyczajna.
oczywiscie wszystko co napisalem o cyfrze w wielu przypadkach jest jej zaleta.
nie bardzo zrozumialem co jest w niej trudnego? jeszcze bardziej nie rozumiem co jest latwiejszego w analogu? ciekaw jestem ile lat praktyki masz w analogu? pytam bez urazy ale to co napisales jest po prostu tak malo logiczne i tak slabo umocowane w rzeczywistosci, ze cytujac klasyka – marszalka sejmu l. dorna powiem – bardzo oszczednie gospodarujesz prawda.
olo
lis 6, 2009
Reply
F. cyfrowa jest pod każdym względem trudniejsza. Na pewno trzeba wiedzieć i umieć więcej.
Nie wspominając o precyzji ekspozycji, która w analogu, szczególnie na materiale B&W, nie musi być idealna.
Gdyby H3D i przystawki do MF były tanie to nie byłoby problemu. Problemem nie jest wiedza o obróbce cyfrowej, to można raz zaprogramować i robić automatycznie, problemem jest kasa na aparaty, komputery i oprogramowanie.
Mój punkt widzenia godzi jedną i drugą fotografię. Jest to traktowanie materiału negatywowego jako narzędzia niedostępnego w cyfrze i używanie obu technik. Z mojej praktyki częściej cyfra robi więcej a analog częściej lepsze zdjęcia. Ale jedna i druga technika daje własny dobry efekt, to zależy od umiejętności. Ale nie zgodzę się, że obie techniki mogą siebie zastąpić.
Moim zdaniem nie ma kwestii „cyfra vs analog” ale kwestia kasy. Sam nie posiadam drogiego sprzętu cyfrowego ale jeśli go potrzebuję to go po prostu wypożyczam na 2-3 dni (aparaty, obiektywy, przystawki). Na własność wystarcza mi 1 lustrzanka cyfrowa, 1 analogowa i aparat MF. Piszę o tym żeby pokazać, że wszystkie problemy ze sprzętem i kasą są do rozwiązania a wtedy punkt widzenia „cyfra vs analog” zmienia się w punkt widzenia „cyfra & analog”. Moim zdaniem o wyborze techniki decyduje wyznaczony sobie cel i warunki naturalne w terenie.
lis 6, 2009
Reply
to jest nieprawdziwa teza. fotografia cyfrowa trudniejsza od analogowej.
mozliwosci korekcji rawa sa porownywalne, a nawet wieksze niz negatywu. dia jest albo naswietlone prawidlowo albo nie! przy czym przy dia bardzo czesto wskazania swiatlomierza mozna se wsadzic w ….
raw zwalony o 2 dzialki jest do odratowania – slowem wybacza glupote fotografujacego (swiadomie nie uzylem slowa fotograf). popraw dia naswietlony z bledem 2 EV!!!
mozna wiele rzeczy wmawiac, ale bez przesady!
lis 6, 2009
Reply
Po niektórych komentarzach widać, że Zakon Rycerzy Fotografii Trzykroć Analogowej zwiera szeregi na wszystkich polach :)) Ojciec Analog będzie dumny ze swoich owieczek. Jakbym słuchał Radia Iczek ;)))
„Regres w imię zachowania twarzy” – może nie regres, po prostu rozpaczliwa nadzieja na to, że sprzęt – taki czy owaki – znajdzie sam idee. Hehe.
lis 6, 2009
Reply
tomaszu
chyba troche przesadzasz. po prostu i cyfra i analogiem da sie pracowac tak samo dobrze wlasciwie na kazdym fotograficznym poletku. powiem wiecej – dzisiejszy klient jest efektem wycofania plastyki i muzyki ze szkol jakies 12 lat temu. ci, ktorzy przejeli decyzyjnosc w wielu firmach i wydawnictwach nie sa w stanie odroznic czegokolwiek od czegokolwiek. narzedzia symulowania technik analogowych w cyfrze sa coraz lepsze i proste w obsludze. dla jednego zadania wiec i dla jakiegos fotografa lepsza bedzie cyfra a dla innego analog. to wszystko.
dla mnie bicie piany jak w powyzszym tekscie i ubieranie jej w tak kiepski jezyk. udowadnianie tezy samej w sobie bez sensu, na sile. na dodatek w miejscu ktore podobno jest uznawane za miejsce powazne jest niepowazne.
przeciez nie o to chodzi by na zawsze kwadrat pojawialy sie teksty o niczym – byle czesto i byle nabijac ogladalnosc. albo sie ma o czym pisac i sie pisze albo nie i sie pisac nie powinno. tu wystapil ten drugi wariant
lis 6, 2009
Reply
rabijki
Nie zgodziłbym się do końca z opinią, że tekst jest o niczym. Jest wprawdzie krótki ale zawiera celną tezę, która jest moim zdaniem punktem centralnym tekstu, cytuję: „Otóż zwyczajnie nie nadążacie.”
Moim zdaniem ten problem nienadążania jest prawdziwy ale dotyczy pokoleń starszych a nie obecnego pokolenia młodych ludzi. Starsi wychowali się z analogiem i do niego się przyzwyczaili a dzisiejsze pokolenie młodzieży ma przed sobą te dwie techniki i nie rozumie tej wojny „cyfra vs analog”. Korzysta z jednej i drugiej i, o sodomio!, kieruje się często w stronę analoga, jakby nie wiedziało, że tak bardzo błądzi! Może to moda, niech będzie, że moda, ale gdyby nic ciekawego nie było w analogu nie byłoby mody. Ale to nie jest moda. Po prostu to pokolenie rozumie, że do pewnych zadań musi być cyfra a w innych lepszy efekt da analog. Cyfra (aparaty, osobisty notebook etc) to jest dla tego pokolenia tak oczywiste jak ciepła woda w kranie. Po prostu jest dobrze, lepiej niż kiedyś. Może tylko brakuje osobowości, ale może właśnie dlatego, że czasy są przełomowe.
lis 7, 2009
Reply
prowokator ;)
lis 7, 2009
Reply
mierżą mnie już te boje, kto ma ładniejsze wiaderko i kolorowszą łopatkę. ale! Łodełyku, Królu Piaskownicy do lat czterech, powiedz szczerze, co łatwiej opanować, gmeranie myszą w PSie, czy machanie drucikami i maskami pod powiększałką? a!? tylko nie syp piachem po oczach, bo powiem tatowi.
lis 7, 2009
Reply
Ileż można w kółko o tym samym ;)
lis 7, 2009
Reply
@rabijki: „w miejscu ktore podobno jest uznawane za miejsce powazne”
Zawsze Kwadrat poważny? Od kiedy?
Jeśli ktoś uważa, że tak jest, to bardzo mi przykro i proszę o wybaczenie. :)
lis 7, 2009
Reply
rudolf:-)
hannah logg
generalizujesz.
znam 60 latkow poslugujacych sie biegle obiema technikami, a z drugiej strony niestety wielu mlodych nie ma pojecia jak zrobic podstawowe rzeczy w analogu.
nie jest wiec tak jak piszesz bo nie ma takich zaleznosci. w kazdym wieku sa rozni ludzie.
dlatego tekst jest o niczym bo porusza po raz kolejny ten sam temat, ktory dla wiedzy, swiadomosci, rozwoju fotografii, przekonan czy czegokolwiek innego nie wnosi NIC!!! jest to wiec pisanie dla pisania i tyle. wiedzialem ze znajde takie wypociny w wielu miejscach ale ze tu…
pozdro
olo
lis 7, 2009
Reply
zieeeew…
lis 7, 2009
Reply
@rabijki – Autor nas tu podpuszcza, o ile dobrze rozumiem, to tekst napisał Rudolf wcielając się w rolę swojego własnego przeciwnika „ Roderyka”. Więc odbieram go tak, jakby mówił ” no, a zobaczmy jak to wygląda, kiedy spojrzymy na sprawę z zupełnie innego punktu widzenia ? ” Nie chce się w to zagłębiać, bo to rzecz drugorzędna, kto pisze.
Natomiast do meritum: ten drugi punkt widzenia nie wydaje mi się bezsensowny. Wręcz przeciwnie, na tle analogowej liturgii wyróżnia się oryginalnością i otwartością tezy. Przynajmniej można powiedzieć „tak’ lub „nie” i odwołuje się do pewnych faktów a nie do dogmatów i prawd objawionych. Teza postawiona jest ostro i z przesadą, ale dla mnie prawdziwa. Jak sam słusznie zauważyłeś „po prostu i cyfra i analogiem da się pracować tak samo dobrze właściwie na każdym fotograficznym poletku.” I tak jest właśnie.
A jak człowiek w kółko słyszy – i to od ludzi coraz młodszych – analogowe mantry ( to już jakaś epidemia :), to takie stanowisko jak wyżej działa na mnie jak szklanka zimnej wody w dusznym pomieszczeniu. Żeby nie było: lubię zdjęcia analogowe, ilość ziaren srebra na klatce jest na razie cały czas większa niż pikseli na porównywalnej wielkością matrycy. Jest mi to wiadome, ale każdy z nas zna plusy i minusy obu technik , bój to jest dokładnie jak wyżej napisane między „bratnimi plemionami” i ufundowany jest na nieporozumieniu. Dlatego nieustanne nawracanie na analogową wiarę pachnie mi zawsze kadzidłem.
A poza tym, jestem za wolnością wyznania :)) ( I niech żyje wolny Tybet! )
lis 7, 2009
Reply
Poproszę u udostępnienie mi miejsca na blogu bo mam tezę: kobiety wolą brunetów, ponieważ bruneci są inteligentniejsi od blondynów. Moja teza jest oparta na faktach: znam wielu brunetów, którzy mają żony lub kochanki oraz znam jednego żonatego blondyna, ale żona go zdradza. Mam oczywiście róznież wniosek: blondyni w niedługim czasie wymrą.
lis 7, 2009
Reply
@ io3times: twoja teoria jest dziurawa jak szwajcarski ser, choćby dlatego, że już na dzień dobry pominąłeś łysych i rudych, szatynów i siwych ;) łe…
lis 7, 2009
Reply
rabijki
„Moim zdaniem ten problem nienadążania jest prawdziwy ale dotyczy pokoleń starszych a nie obecnego pokolenia młodych ludzi. Cyfra (aparaty, osobisty notebook etc) to jest dla tego pokolenia tak oczywiste jak ciepła woda w kranie.” Tak napisałem i oczywiście generalizuję. Oczywiście, że ludzie są różni, świat to nie są koszary, ale to chyba dla każdego oczywiste.
Ale chodziło mi o to jedno zdanie Roderyka “Otóż zwyczajnie nie nadążacie” które wydaje mi się bardzo trafne i jest punktem widzenia nie istniejącym w młodym pokoleniu, które w całości nadąża. Tak to rozumiem i tekst choć krótki nie oceniłbym jako słaby ale jako zawierający trafną obserwację.
Uważasz, że rozważanie na temat cyfry & analoga nic nie wnosi do fotografii? Moim zdaniem to bardzo oryginalny pogląd.
Mam nadzieję, że „olo” nie jest tym o czym myślę. A jeśli jest to fajnie było przeczytać co masz do napisania.
Tomasz
„A jak człowiek w kółko słyszy – i to od ludzi coraz młodszych – analogowe mantry ( to już jakaś epidemia)” Ale czy rzeczywiście jest taki zalew (epidemia) analogowej mantry? Raczej mantry analogowe należą dziś do mniejszości. Czy aby to nie jakaś osobista trauma? Niech sobie mantrują co chcą i piszą co chcą.
Wielu komentatorów, rozumiem to, uznaje temat za banalny, ale po emocjach zawartych w ich komentarzach, można się domyślać, że jest chyba inaczej, że mają jakiś z tym problem.
Ale przecież nie jest tajemnicą, że dzisiaj fotografowie stoją przed wieloma problemami technicznymi w fotografii cyfrowej, nie odbywa się to tak łatwo, no może w świecie amatorów jest to szybkie i łatwe. Powstawanie 1 zdjęcia w komputerze, byłem świadkiem tego procesu, trwa kilkanaście godzin. Kilka zdjęć reklamowych do magazynu trwało 2 tygodnie całymi dniami. Wystawa z 25-30 zdjęć wymagała przygotowań 2 miesięcy przed komputerem. A jeśli wystawa to wręcz sakramencki problem z wydrukami! Oczywiście jeśli ktoś w zaciszu domowym robi prywatne zdjęcia, które pozostają w komputerze to może mu się to wydawać szybkie i proste. Albo ten cały problem z symulacją kliszy i ziarna. Banalna sprawa a na komputerze zajmuje całe godziny, bo lekka zmiana światła potrafi zmienić strukturę szumu i wcale nie da się tego automatycznie robić, jeśli ma to być zrobione perfekt.
Wielu fotografów z tego powodu po prostu rezygnuje z cyfrowej roboty i idzie wprost do celu biorąc analog. To widać u fotografów i młodych i dojrzałych, którzy 2-3 lata temu postanowili sprzedać swój MF a teraz zmienili zdanie i kupili skanery. Takie rzeczy trzeba wiedzieć jeśli zabiera się głos na temat cyfry & analoga.
Ale to wydawałoby się powinno być znane i oczywiste wszystkim komentatorom tak bezwzględnie wydającym oceny. Widać nie jest im to znane.
lis 7, 2009
Reply
E no, z tą osobistą obsesją toś pan przesadził, to żarty przecież, bo temat wraca jak bumerang i już nie wiadomo z której strony go oświetlić. Ale zostawiam to, bo ty zrobiłeś to lepiej – użyłeś rzeczowych argumentów i moje zrzędzenie w tym temacie jest już niepotrzebne ;)) Rzeczowe argumenty mają to do siebie, ze można z nimi dyskutować… ( można je obalić albo je uznać – no, coś można po prostu z nimi zrobić )
lis 7, 2009
Reply
Można próbować zasymulować analoga w cyfrze, co jest dobrym testem wyobraźni – ale pytanie PO CO? Fotografia cyfrowa daje lepszą ogólną jakość obrazu – przegrywa w DR i w przepalaniu świateł, ale rozdzielczość, kolory, brak ziarna, możliwość regulacji WB – tutaj analog może wziąć do buzi lizaka i subtelnie possać.
Analog jest fajny do zdjęć ahtystycznych: brudne negatywy, kłaczki, rysy, fajne przepalanie, seksy ziarno i specyficzne kolory. A cyfra wiernie oddaje rzeczywistość, którą można jednak potem dowolnie „kształtować”, jest dużo precyzyjniejsza i wcale nie zimna.
Ten temat przypomina mi jako żywo potyczkę winyle vs CD – i jest… dokładnie tak samo, tzn. na CD trąbka brzmi bardziej realnie, kto tego nie rozumie, niestety wykazuje się brakami w zasobach informacji, co w dzisiejszym świecie jest bardzo faux pas.
lis 7, 2009
Reply
Tomasz
Nie chciałem być tak odebrany, przepraszam, pisałem o traumie przez co rozumiem co innego niż obsesja. Skoro napisałeś że “człowiek w kółko słyszy analogowe mantry (to już jakaś epidemia)” to jest to moim zdaniem mocno i jednoznacznie powiedziane. Ale nie o to chodzi obaj wiemy, to tylko słowa, też to rozumiem.
Ale jeśli już odpisuje to chciałbym coś więcej napisać.
Niezależnie od wielkości tego zjawiska zakochania w fotografii negatywowej to ja osobiście chyba rozumiem to uczucie. Czasami też mam potrzebę zarówno ominięcia pracy z komputerem jak i samego oglądania zdjęć z negatywu. Pierwsze już opisałem, a drugie wynika chyba z potrzeby oderwania się od tej jakości zdjęć cyfrowych i popatrzenia na rysunek z negatywu i ziarno negatywu.
Ale jest też ważna rzecz, nie wiem ile osób tu na forum zgodzi się ze mną. Piszę wyłącznie w swoim imieniu. Mam na myśli wolność fotografowania, tak to określam na własny użytek. Mam takie doświadczenie, że kiedy pracuję z aparatem cyfrowym nie potrafię uwolnić się od myślenia o postprodukcji. Powszechnie wiadomo, że fotografia cyfrowa pozwala robić dużo i szybko i to jest cholernie dobra rzecz. Jednak kiedy robię zdjęcia w określonym celu ta cecha zanika, w ogóle o tym nie myślę. Liczy się cel i jeśli byłaby konieczność użycia 100 metrów kliszy to by zostały kupione i użyte. Cyfra dająca tyle możliwości powtórzeń i postprodukcji zaczyna przeszkadzać mi w momencie robienia zdjęcia. Być może to słabość.
lis 7, 2009
Reply
cd. nie udała mi się edycja poprzedniego komentarza.
Problem z komputerowym wykonaniem zdjęcia nie dotyczy produkcji reklamowej, gdzie zajmują się tym graficy. Ale nie wszyscy fotografowie potrafią i chcą być grafikami. Jeśli pracują na własny rachunek to mogą mieć z tym problem. Fotograf i grafik to są różne profesje. Oko na planie jest inne niż oko przed komputerem.
Jeśli piszemy o fotografii przez duże F.
lis 7, 2009
Reply
Posługuje sie obiema technikami, na ogół analogiem ale czasem zabieram cyfrę. I nie zgodzę się, że cyfra jest trudniejsza. Wręcz przeciwnie. Grzebanie w ciemni jest niewyobrażalnie trudniejsze niż w PS. Poza tym dostać akcesoria ciemniowe dziś to też niezły wyczyn
lis 7, 2009
Reply
Rudolf, trzeba Ci przyznać, że umiesz podpuścić Roderyka. Kawał kija w mrowisku. Poszukiwania PRAWDZIWEJ fotografii – jak widzę – trwają. Nie przyłączę się. Ale życzę powodzenia. Na pewno się przyda.
lis 8, 2009
Reply
bijecie pianę trochę..
WSZYSCY :D
lis 8, 2009
Reply
Biją nie pianę a nudę. Tekst jest tak prowokacyjny jak prowokacyjny może być kozi bobek na łące, a komentarze osiągają niesamowity poziom wymiany nie interesujących, nudnych, odtwórczych i schematycznych myśli.
Jak to mówią – posadźcie 10000 małp, a w końcu prócz Pana Tadeusza napiszą taki artykuł i takie komentarze.
lis 8, 2009
Reply
Otwórz futerał, wyjmij aparat i idź ponaświetlaj kliszę lub matrycę!
Przypomina mi to akademickie spory…
A może zrobimy jakieś competition w zdjęciach analog vs cyfra? Wojna by się tylko pogłębiła a ja z ciekawością objerzałbym jakie to bronie żołnierze obu stron by pokazali. Nie mówię o zdj nie swojego autorstwa, tylko autorskie cudeńka. Co Wy na to?
Może na złość Zakonowi Rycerzy Fotografii Trzykroć Analogowej ujawni się jakaś inna międzynarodowa organizacja? Bracia w Cyfrze Urodzeni albo inni fundamentaliści?
lis 8, 2009
Reply
querilla
Wydaje mi się, że napisałeś o mnie pisząc o małpach. Jaki wewnętrzny przymus kazał ci coś takiego napisać? Tak musisz i nie możesz inaczej?
Jeśli ci się nie podoba nie czytaj, nie komentuj. Po co piszesz, że coś ci się nie podoba? Pomyśl, kogo to interesuje?
Kolego żal czytać twoje wynurzenia, te małpy, kozie bobki na łące. Co to za język? Jakiś rolniczy slang? Śledzisz za za pomocą obiektywu życie kóz? A po co? Poza tym czy te 10000 małp będzie pisać Pana Tadeusza po kawałku, czy może Mickiewicz był małpą? Zbyt dużo menelstwa kolego.
lis 8, 2009
Reply
boze
jak moglem byc tak naiwny i wierzyc ze tu jest inaczej niz w innych miejscach w necie???
olo
lis 8, 2009
Reply
A ja myślę, że Roderyk ma rację.
Przemawia do mnie empiria. Oto orzymałem zlecenie. Na bardzo banalną fotografię, a że nikt nie robi juz analogiem (nieprawdaż panowie Rycerze Zakonu Cyfrowych Kapturów?!), to i ja na życzenie klienta wziąłem i użyłem cyfry z trzema lampami systemowymi.
Zgranie tego całego ustrojstwa tak aby one świeciły jak ja chce, a nie jak system jakis tam strefowy chce zajęło mi dobre 3 godziny.
Nie mówiąc juz o tym, że wówczas wylądowały mi się baterie, a obsługa pożyczonego aparatu wymagała zabrania instrukcji obsługi i co najmniej 10. telefonów do właściciela.
Fotografia cyfrowa jest cholernie trudna.
Na koniec zrobiłem fotkę analogiem z dwiema lampami studyjnymi konstrukcji chińskiej z zewnętrznym swiatlomierzem. Zrobiłem 5 klatek.
Zeskanowałem i klient dostal plik cyfrowy.
Na pytanie na czymrobiłem, z czystym sumieniem odpowiedziałem, ze na najnowszej cyfrowej lustrzance.
Cytując Roderyka – „nie nadążam za fotografią cyfrową i nie jestem na bieżąco”.
Dla mnie to męka…
Roderyk – dziękuje, że mi to uzmysłowiłeś w tym jakże odkrywczym wpisie.
lis 8, 2009
Reply
@iczek, Bracia w Cyfrze Urodzeni a nie „Rycerze Zakonu Cyfrowych Kapturów”. Rycerz to wojownik walczący o dobre imię, chwałę, pamięć a Bracia to rzesza, której priorytetami nie są zadania rycerzy. Inne czasy, inna nazwa organizacji, ot co. :)
lis 8, 2009
Reply
@rabijki
Zgadzam się z Tobą, że pomyliłeś fora, to faktycznie nie jest forum religijne. Kryzysy wiary lub brak satysfakcji seksualnej jest na innych forach ;)))
lis 8, 2009
Reply
@romek – dzięki… rzeczywiście przesadziłem z tymi Rycerzami :)
lis 8, 2009
Reply
@iczek – no skoro nie ogarniasz ustawiania lamp, to cóż my możemy tu poradzić? A że klient ślepy to i kita mu można wcisnąć ;)
Stety-niestety ale dni analoga są policzone.
lis 8, 2009
Reply
@Iczek – a mnie twoje określenie bardziej się podobało i to z dość ważnego względu: otóż moje określenie „Zakon Rycerzy Fotografii Trzykroć Analogowej” miało charakter wyraźnie żartobliwy, z jednej strony miało na celu zdystansowanie się do pewnej ideologii, a z drugiej – akcentuje w ukryty sposób szacunek wobec adwersarzy a nie lekceważenie – właśnie poprzez użycie słowa „Rycerze” . I to twoje – tak to rozumiem – nawiązywało doń w formie w ramach dżentelmeńskiej wymiany opinii.
Natomiast jeśli Romek chce budować jakieś wyimaginowane mury w oparciu o lekceważenie, nawet wykłada to otwarcie i uzasadnia – a to nie tędy droga w dialogu ( każdy się może zapędzić, ja może też padłem ofiara pewnej nadwyżki ekspresji – używając okreslenia „radio iczek” , ale chyba z moich tu i gdzie indziej rozsianych wypowiedzi uważny czytelnik wywnioskowałby, że nie ma w tym żadnych intencji deprecjonujących ino gra słów… jakby co, to sorry Winnetou )
Pogratulować natomiast iczkowi bardzo ciekawego eseju na jego blogu „wszędzie dobrze.. gdzie mamy czas „- takich właśnie potrzeba więcej. Komunikatywnych, swobodnych, a podejmujących żywe tematy i zawierających nutę bardziej ogólnej refleksji! A nie wiecznych porównań i odwołań do innych form aktywności. A do tego jeszcze zdjęcie, które w swojej minimalistycznej formie stanowi doskonałą ilustrację tekstu.
@rabijki – ta komunikacja sieciowa nie jest łatwa, ale z nią trochę jak demokracją ( cóż lepszego wynaleziono zeby pogadać z ludźmi stawiającymi podobne pytania ) To jest dyskurs, kto jak pisze i na ile mieści się w temacie to widać.
@Hannalogus – nie przeceniajmy rangi tego problemu, być moze w ramach twoich doswiadczeń takie problemy mogą być źródłem głębokich urazów psychicznych, ale w ramach moich niestety nie ;) Stwierdziłem pewien fakt: ideologizacji na poziomie sprzętowym a nie ideowym i opieram się jedynie na obserwcji w sieci – na blogach tudzież portalach fotograficznych. ( Obraz ten moze byc skrzywiony, bo ograniczyłem czytanie do kilku stron, ale jesli uwazasz, ze jest inaczej to naprawdę wystarczy wskazać jakiś kontrargument a nie doszukiwać się u innych przezyć traumatycznych, bo to nonsensowne w tym kontekscie )
Podsumowując: moim zdaniem nie ma żadnej alternatywy: analog kontra – cyfra. Jest alternatywa : dobra i twórcza fotografia vs powielanie stereotypów wizualizacji.
a że mamy niedzielę, to nie dzielę i dzielnie tudzież niedzielnie pozdrawiam zawsze-kwadratowych ale i tych podłużnych tez :)
lis 8, 2009
Reply
Tomasz
Bez komentarza
lis 9, 2009
Reply
@Tomasz, trochę o coś innego mi chodziło ale to też może moja wina bo użyłem nieodpowiednich słów. Postaram się w najbliższym czasie przybliżyć nieco Braci w Cyfrze Urodzonych.
I żadnych murów nie buduję, co najwyżej mogę je wskazywać…
lis 9, 2009
Reply
@hannah logg
w poprzednim poście odniosłem się tylko do jedynego właściwie punktu spornego miedzy nami, żeby nie mielić już niepotrzebnie tego co zmielone, zwłaszcza ze co do istoty zgadzam się z tobą i lepiej bym tego nie wyłożył. Myślałem, ze skoro napisałem wcześniej, ze w – moim przekonaniu – przedstawiłeś rzeczową argumentację w kwestii meritum, ( i dalej tak uważam – „analogowcy” powinni się uczciwie ustosunkować – wychodząc poza uproszczenia wynikające z upodobań i wiary , zwłaszcza że w elegancki sposób zaprezentowałeś potem swoje pozytywne doświadczenia z analogiem – ale tego nie robią, ha ) to bez urazy przyjmiesz moje uwagi na marginesie.
Szukajmy punktów wspólnych a nie różnic, a tam gdzie się różnimy, to różnijmy się pięknie! Pozdrawiam serdecznie i liczę na właściwe odczytanie.
lis 9, 2009
Reply
tu trzeba by podejść na poważnie i napisać rozprawkę o tym, jak wszelkie podziały straciły sens, bo przecież z cyfry można przejść na analogowe medium – odbitka, a z analogowej kliszy poddać kadr cyfrowej obróbce i wydrukować albo wyświetlać projektorem. cel uświęca środki, zwłaszcza w fotografii. z naciskiem na UŚWIĘCA. :) z pewnego punktu widzenia istotne są dwie rzeczy – plastyka, niepowtarzalność (indywidualność)- analogowych mediów. elastyczność (mobilność – edycji, dystrybucji) i masowość – mediów cyfrowych. dobry przykład nieistotności podziałów można znaleźć w filmie (w przypadku tych najlepszych – w sensie marketingowym, czy artystycznym) – zdjęcia kręci się analogowo (bo plastyka, bo obiektywy, bo działanie światła na kliszę, bo dodatkowa gwarancja zachowania oryginału), a potem poddaje cyfrowej obróbce i z powrotem zgrywa na klisze, żeby wyświetlać film w kinach. morał z tego taki, że podziały są potrzebne nieudacznikom, świadomi twórcy używają narzędzia w zależności od potrzeb i celów. znając ich ograniczenia – wady, czy zalety, a puentą i tak jest fotografia – czyli zdjęcie. które coś opowiada, coś pokazuje, i może zawierać jakąś treść albo być tylko obrazkiem dekorującym ścianę, stronę w gazecie albo pulpit monitora.
lis 9, 2009
Reply
Prawda jest taka że postęp techniczny wcześniej czy później sprawi że cyfrowy format będzie lepszy pod każdym względem od analogu. Jest tylko jeden element który sprawia że i tak pozostałbym przy analogu – jest to medium bardziej osobiste od cyfrowego. Masz 1 negatyw, który jest twój i dzielisz się ze światem odbitkami. Oddając negatyw oddajesz swoje dzieło. W cyfrze dzieląc się ze światem pełnowartościowym plikiem od razu pozbywasz się swojego dzieła, chyba że coś sprawi że nazwisko autora zawsze będzie związane z tzw „kopią matką” i za sto lat ktoś powie „tak na 100% to zdjęcie zrobił Pan X”. Można to nazwać snobizmem, ale wg mnie takie powiązanie twórca-dzieło nadaje dziełu duszę.
Inna sprawa że takie zboki jak ja i tak będą robiły zdjęcia analogiem bo sprawia im przyjemność otrzymywanie wyniku za pomocą chemii i mechaniki. Dlatego lubię stare samochody, zegarki, lampy naftowe i inne takie.
lis 9, 2009
Reply
a tu przykład twórcy, który swobodnie porusza się między mediami, bez potrzeby tworzenia zbędnych dylematów, zarówno na poziomie prezentacji jak i twórczych działań, jeśli nie znacie, polecam http://www.pedromeyer.com/galleries/galleries.html
lis 9, 2009
Reply
Tomasz
Zostawmy to. Pisząc tak: „Ale nie o to chodzi obaj wiemy, to tylko słowa, też to rozumiem” przyznać chciałem właśnie, że słowa nie są ważne, ale ważna jest sama myśl.
—————-
Uważam, i dlatego napisałem swój komentarz na ZK, że z natury rzeczy każdy komentator ma inny punkt widzenia i to jest wartość. I tak uważam ma być. Nie poszukuję guru tylko kolegów, którzy tak jak ja po prostu uprawiają fotografię i zakładam, że lubią to. Nie po to napisałem komentarz aby przekonać innych ale po to tylko, aby pokazać swój, osobisty punkt widzenia i poznać inne. Ale żadnej indoktrynacji. Uważam, że nikt nie ma prawa krytykować innych za to, że mają inny punkt widzenia, szczególnie w dziedzinie artystycznej takiej jak fotografia. To czasem brutalne zderzanie się opinii jest moim zdaniem zbędne. To głupia konkurencja. To także nieludzkie sekować kogoś kto sam nie wie dlaczego ale po prostu czuje coś sympatycznego, kiedy robi zdjęcia na negatywie. On tak do tego podchodzi, jego prawo jako moje podchodzić inaczej. Koledzy po co ta walka? Szanujmy się nawzajem. Jeśli wśród fotografów i pasjonatów fotografii relacje zaczynają się od tego rodzaju walki to pozostawanie na takim forum to strata czasu.
Nie wierzę, że problemu analoga nie ma. Wszyscy fotografowie, których znam o tym mówią. To wcale nie jest taki banalny temat. Czy to mądre czy głupie, czy jakiś guru sieciowy robi grymas, taki problem powiedzmy, że ludzie sobie stwarzają i on istnieje. Rozwiązaniem byłoby dostarczenie na rynek technologii i oprogramowania w odpowiedniej cenie, które pozwoliłoby łatwo i szybko tworzyć identyczne efekty jak w analogu. Wtedy nastąpi kres analoga. Bo jak sądzę, nie chodzi głównie o wszelkie wygody cyfry ale o analogowy efekt na zdjęciu. Ale zaznaczam, że wcale nie mam ambicji przewidywać przyszłości, pozostawiam to głupcom. Jest dzisiaj, które ma swoją specyfikę. Jest tu i teraz.
Nie znam nikogo z sensownych ludzi, którzy by wyśmiewali osoby robiące na negatywie. Przeciwnie, wszyscy oni są ciekawi efektów tej fotografii i jeśli zdarza się, że ktoś pokazuje fajne zdjęcie z negatywu, to sami zastanawiają się nad tym, że aparaty analogowe bywają dzisiaj tanie. To miałem na myśli pisząc o swojej słabości, ale miałem świadomość, że tego rodzaju słabości to zjawiska całkowicie naturalne i sam nie poddaję siebie żadnej za to karze. Podobnie jest z korektą zdjęcia na planie. Nie uwierzę także w to, że fotografujący na cyfrze nie są czasem rozczarowani samymi sobą, przez to, że brakuje im 100% skupienia na fotografowaniu ponieważ myślą o możliwości powtórzenia zdjęcia.
Na koniec chciałbym podzielić się taką anegdotą. Pewna modelka, po sesji zdjęciowej dla jednego z magazynów, zapytała fotografa czy nie mógłby jej zrobić jeszcze kilku zdjęć aparatem analogowym MF. On nie był do tego przygotowany ale spotkali się w innym terminie i on ją zapytał dlaczego. Ona odpowiedziała, że zdjęcia analogowe są inne i ona lubi ten czas, który mija do zrobienia odbitki. Lubi jak zdjęcie nie jest gotowe od razu, jak go od razu nie widzi, kiedy musi na nie czekać. Nie komentuję tego. Chcę pokazać, że nawet jeśli dla nas samych ten problem nie istnieje, to nieoczekiwanie, w nieoczekiwany sposób ktoś ten problem może wywołać. Naturalnie w efekcie tej prywatnej sesji rozpoczęła się moja i tego fotografa rozmowa na temat zdjęć analogowych, która nawet wbrew mojej woli przywołała pewne sprawy z przeszłości.
Jednak cyfra po prostu jest praktyczniejsza w pracy, po to została stworzona, żeby pomagać a nie przeszkadzać. Komu to się przydaje bierze ją, kto woli co innego bierze co innego.
Często też krytykuje się dziwne techniki analogowe. Możliwe, że ktoś nie potrafi fotografować inaczej, inaczej mu słabo wychodzi, tak może być, jeśli robi dobre zdjęcia, jego prawo. Doradziłbym tylko takim osobom, aby nie informowały o tym, w jaki sposób fotografują, jeśli miałyby się narazić na krytykę. Poza tym zauważcie koledzy, im niżej w hierarchii fotografów siedzi krytyk tym zjadliwiej krytykuje.
lis 10, 2009
Reply
@Hannah Logg : „Często też krytykuje się dziwne techniki analogowe”
Nie słyszałem o tym. Tak na chłopski rozum to „technikę” powinni krytykować „technicy”. No nie wiem, może ja w getcie jakimś świadomościowym żyję ? Ta chollerna prowincja ;) Przyznam, ze w ogóle nigdy nie spotkałem się z krytyką fotografii analogowej jako analogowej. To byłoby niemądre i właściwie nie do uzasadnienia, bo w sensie technicznym obraz analogowy broni się sam i nie potrzebuje adwokatów ( tak mi się przynajmniej zdaje ).
lis 10, 2009
Reply
Uzupełniam swoją myśl, która liczę że została jednak zrozumiana.
Pisząc: “Często też krytykuje się dziwne techniki analogowe” miałem na uwadze fotografię wielkoformatową, otworkową, eksperymentalną, tego typu, które od czasu do czasu znajdują swoich amatorów mimo że wydają się być już pase. Spotykam się bardzo często z takim zjawiskiem, że poprzedzająca wystawę informacja o użytej technice przez fotografa zasadniczo wpływa na odbiór jego zdjęć. Bardzo często pierwszą opinią o wystawie zdjęć robionych np. wielkim formatem lub kamerą otworkową jest krytyka wobec użycia takiej techniki a same zdjęcia praktycznie przestają się liczyć. Rozmowy schodzą wtedy na ten właśnie temat cyfra vs analog, ponieważ dzisiaj przy każdej okazji użycia techniki innej niż cyfrowej, dyskusja prawie zawsze schodzi na temat cyfra vs analog. Dlatego gdybym wystawiał swoje zdjęcia zrobione za pomocą jakieś techniki analogowej w ogóle bym w informacji do wystawy o tym nie wspominał. Przy okazji jest to kolejna sytuacja wywołująca problem cyfra vs analog. Nie komentuję tego ani nie oceniam, po prostu przytaczam jako ilustrację, wskazując, że na pewno przez jakiś czas nikomu z nas nie uda się uciec od tego problemu, uciec np. poprzez deklarację „ostatecznego rozstrzygnięcia” we własnym zakresie tego problemu. Zawsze można trafić na sytuację, która ten problem wywoła niezależnie od naszej woli. To miałem intencję napisać w swoim komentarzu.
lis 23, 2009
Reply
Od niedawna zacząłem czytać tego bloga i muszę powiedzieć niestety że nie jest on specjalnie inny od typowego gadania na różnych powszechnych forach. Przykładem jest ten wpis. Blog miał być o fotografii czyli formie wypowiedzi, co to za różnica w jaki sposób ta wypowiedź została zarejestrowana? Tymczasem tutaj znów wypływa temat tego czym ktoś te fotografie robi. Czy myślicie że obchodzi to widza oglądającego prace na wystawie ? To jakaś bzdura. Ważne aby mieć coś do powiedzeia poprzez obraz.
A na zakończenie jak ktoś z warszawy to zapraszam do Galerii Obok na wystawę gumistów.
pozdrawiam wszystkich czytających bloga.
lis 23, 2009
Reply
@Tomek: zdecydowanie w takim razie powinieneś rozejrzeć się wokół wpisu, a szczególnie jego autora – to miejsce jest specyficzne i ta specyfika powoduje, że łatwo wydać błędny osąd :)
BTW, witamy, witamy!