środa
Książki i albumy, Marudzenie„Interpretując fotografię. Śladami Susan Sontag”
Myślałem trochę nad tym, jak napisać o tej książce, by nie marudzić zbytnio. Jestem trochę uprzedzony do polskich dzieł o tematyce fotograficznej, bo zbyt dużo razy zawiodłem się tym, co wyczytałem. I naprawdę – chciałem, by tym razem było inaczej. Ale nie.Ta książka traktuje (czego zresztą nikt nie kryje) o innej książce. A przecież można było napisać coś o fotografii, z mniejszym bądź większym nawiązaniem do tego, co pisała lata temu Sontag. Ale nie.
Muszę – choć to przykre – napisać, że polscy autorzy zwyczajnie nie potrafią pisać. Owszem, mają do przekazania i pomysły, i przemyślenia, i idee, ale – piszą, niczym uczniowie na klasówce z polskiego. Mnóstwo niepotrzebnych słów, mnóstwo napuszonych zdań, które nic nie wnoszą – czasem po prostu przebija przez kartki pisanie na siłę.
Zdecydowanie – mimo wszystko – zbyt dużo jest rozważań na temat tego, „co autor chciał powiedzieć”, niż nowych myśli.
Jak już pisał kolega z ławki obok, cała rzecz to zbiór felietonów – tak nierównych, jak tylko można wymyślić. I to męczy.
A mogło być tak pięknie – mógł to być zbiór tekstów dobrych i bardzo dobrych (bo przecież mamy i dobrych pisarzy, i fotografów, i filozofów), który wcześniej czy później – bazując na niesamowitej popularności dzieł wokółfotograficznych Zuzy Sontag na świecie – mógł (po wielu tłumaczeniach) stać się wizytówką Polski i jej „myśli fotograficznej” na całym globie. Ale nie!
Post Tags: f5-ksiegarnia, książki, Polska, recenzja, Susan Sontag, świat
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (87)
- Co zrobić? (85)


lis 26, 2009
Reply
To przykre o czym pisze Rudolf. Na szczęście mamy jego i wiele przemyśleń skłaniających do dyskusji. Zatem MY wszyscy piszemy o fotografii – to, co chciałby przeczytać Rudolf w książce…
pazdrawlajem :)
lis 26, 2009
Reply
no wlasnie
na szczescie ta jedna, ba… jedyna gwiazda polskiej literatury fotograficznej jest i ciagle pisze.
dziekujemy ci rudolfie, a wlasciwie bardziej twoim rodzicom.
strach pomyslec co by bylo gdyby…
pozdrowienia
olo
;-)
lis 26, 2009
Reply
Egzakli.
lis 26, 2009
Reply
Sama idea pisania książek o innych książkach jest dla mnie żenująca… A raczej jest to próba łatwego zarobku.
lis 26, 2009
Reply
MorF, ale bzdurę napisałeś!
Np. reinterpretacje Heidegera to są głupoty? Nauka polega na pisaniu o tym, co inni napisali.
Żenujące są tak ogromnie niemądre wypowiedzi.
@Rudolf – niestety masz rację , nie jest to zbyt udana publikacja.. nie w całości, ale jako całokształt – nie broni się. Niski poziom refleksji momentami.
ale też nie zapominaj, że nie jest to publikacja popularno naukowa dla licealistów, stosuje się tam język specjalistyczny czasami, który laikowi (nie mówię o tobie ale ogólnie) wydaje się zbędnym laniem wody i chodzeniem naokoło tematu.
lis 26, 2009
Reply
Guerilla :)) To jak to, do licealistów to specjalistycznie gadają a do specjalistów to już niespecjalnie?
Nie wypowiem się na temat książki, bom nie czytoł.
lis 26, 2009
Reply
You see what you eat to nie to samo co you eat what you see T.Pawłowski :)))
lis 26, 2009
Reply
hehe, dopiero zauważyłem, żeś pan pisał „nie jest … dla licealistów”, sorry Winnetou, dobry ten twój rebus Guerilla ;)) Skuteczny :)
( ale i bez licealistów mam pewne specjalistyczne podejrzenia, ino siać ich nie będę )