Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


1235
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

lis 25
środa
Książki i albumy, Marudzenie
„Interpretując fotografię. Śladami Susan Sontag”


Myślałem trochę nad tym, jak napisać o tej książce, by nie marudzić zbytnio. Jestem trochę uprzedzony do polskich dzieł o tematyce fotograficznej, bo zbyt dużo razy zawiodłem się tym, co wyczytałem. I naprawdę – chciałem, by tym razem było inaczej. Ale nie.

Ta książka traktuje (czego zresztą nikt nie kryje) o innej książce. A przecież można było napisać coś o fotografii, z mniejszym bądź większym nawiązaniem do tego, co pisała lata temu Sontag. Ale nie.

Muszę – choć to przykre – napisać, że polscy autorzy zwyczajnie nie potrafią pisać. Owszem, mają do przekazania i pomysły, i przemyślenia, i idee, ale – piszą, niczym uczniowie na klasówce z polskiego. Mnóstwo niepotrzebnych słów, mnóstwo napuszonych zdań, które nic nie wnoszą – czasem po prostu przebija przez kartki pisanie na siłę.

Zdecydowanie – mimo wszystko – zbyt dużo jest rozważań na temat tego, „co autor chciał powiedzieć”, niż nowych myśli.

Jak już pisał kolega z ławki obok, cała rzecz to zbiór felietonów – tak nierównych, jak tylko można wymyślić. I to męczy.

A mogło być tak pięknie – mógł to być zbiór tekstów dobrych i bardzo dobrych (bo przecież mamy i dobrych pisarzy, i fotografów, i filozofów), który wcześniej czy później – bazując na niesamowitej popularności dzieł wokółfotograficznych Zuzy Sontag na świecie – mógł (po wielu tłumaczeniach) stać się wizytówką Polski i jej „myśli fotograficznej” na całym globie. Ale nie!


Post Tags: , , , , ,

8 Responses to “ „Interpretując fotografię. Śladami Susan Sontag” ”
  1. To przykre o czym pisze Rudolf. Na szczęście mamy jego i wiele przemyśleń skłaniających do dyskusji. Zatem MY wszyscy piszemy o fotografii – to, co chciałby przeczytać Rudolf w książce…

    pazdrawlajem :)

  2. no wlasnie
    na szczescie ta jedna, ba… jedyna gwiazda polskiej literatury fotograficznej jest i ciagle pisze.
    dziekujemy ci rudolfie, a wlasciwie bardziej twoim rodzicom.
    strach pomyslec co by bylo gdyby…

    pozdrowienia
    olo
    ;-)

  3. Egzakli.

  4. Sama idea pisania książek o innych książkach jest dla mnie żenująca… A raczej jest to próba łatwego zarobku.

  5. MorF, ale bzdurę napisałeś!

    Np. reinterpretacje Heidegera to są głupoty? Nauka polega na pisaniu o tym, co inni napisali.

    Żenujące są tak ogromnie niemądre wypowiedzi.

    @Rudolf – niestety masz rację , nie jest to zbyt udana publikacja.. nie w całości, ale jako całokształt – nie broni się. Niski poziom refleksji momentami.

    ale też nie zapominaj, że nie jest to publikacja popularno naukowa dla licealistów, stosuje się tam język specjalistyczny czasami, który laikowi (nie mówię o tobie ale ogólnie) wydaje się zbędnym laniem wody i chodzeniem naokoło tematu.

  6. Tomasz Pawłowski

    lis 26, 2009
    Reply

    Guerilla :)) To jak to, do licealistów to specjalistycznie gadają a do specjalistów to już niespecjalnie?

    Nie wypowiem się na temat książki, bom nie czytoł.

  7. You see what you eat to nie to samo co you eat what you see T.Pawłowski :)))

  8. Tomasz Pawłowski

    lis 26, 2009
    Reply

    hehe, dopiero zauważyłem, żeś pan pisał „nie jest … dla licealistów”, sorry Winnetou, dobry ten twój rebus Guerilla ;)) Skuteczny :)

    ( ale i bez licealistów mam pewne specjalistyczne podejrzenia, ino siać ich nie będę )


Post a Comment



Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.