Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


0
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

lis 27
piątek
Informacje, Marudzenie, Zdjęcia kolorowe
Zima u wrót, czyli nowe gumy Pirelli

fot. pirellical.com (za dziennik.pl)
fot. pirellical.com (za dziennik.pl)
Zima u wrót! A kiedy u wrót chłód i lód, to lud musi zmienić but. I opony! Te cholerne opony. Czy zmieniliście już opony? Czy kupiliście już nowe kalendarze? Co byście powiedzieli na Pirelli? Co byście powiedzieli na Pirelli 2010?

No bo tak: baaardzo podobała mi się estetyka Pirelli… na przykład w roku 2006.. Jeniffer Lopez (kumpela premiera Marka Belki) w kapitalnej grze światła i cieni, niczym Rodczenko, choć dziewczyna bez leiki. Albo modelka Natalia Vodianova – o poezjo, finezjo – fotografia przypomina mi tego.., no, jak on się nazywał ? Alzheimer albo Steichen? W każdym razie jakoś po niemiecku ;) To była zmysłowość, forma i magia, po prostu Coś! Albo te edycje, które tworzyli Avedon lub Leibovitz?

No, ale oto mamy nową edycję. 2010… Czas na zmiany, na nowe jest czas. Na ostre przyprawy. „Tegoroczna edycja kalendarza Pirelli to powrót do korzeni oraz do egzotycznych i sugestywnych obrazów lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Modelki fotografowane są naturalnie i spontanicznie, na tle nieskażonych plaż i dzikiej dżungli.” – głoszą naturalnie i spontanicznie portale w sieci.

No i naturalnie. No i spontanicznie. Spontaniczna jest dupa Maryny. Światło płaskie, koncepcji żadnej, kadry okropne, zero inwencji. Dali prostemu gościowi babki cycate, babki niebrzydkie, dali mu szmal, a on to pstryknął fotki jak mój szwagier na imprezie po kilku głębszych. W wydaniu przypominającym filmy niskonakładowe.

A sądząc po tym, co się czyta w sieci, to wszystko gra! Ba, jest ekstra! Nosz … Czy to już koniec fotografii?!

Czy fotografia już nie będzie światłomalowaniem? Czy zerwała już na dobre z malarstwem? Czy już nigdy nie będzie miała cichej randki z poezją? Czy „naturalność” to sztuczne cycki i wypięty tyłek zgrabnej modelki? Quo vadis Fotografio? Bo ja idę na piwo.


Post Tags: , , , , , , , , ,

11 Responses to “ Zima u wrót, czyli nowe gumy Pirelli ”
  1. E tam.
    Po prostu nie należy łączyć takich wynalazków, jak kalendarz Pirelli z Fotografią.
    To tyle ma wspólnego, co – nie przymierzając – Olympus w kryształach Swarovskiego czy biała edycja lajki M8 :/

  2. ekofotografia, rok temu była chyba afryka (?) terrey richardson, to chyba ten co robi modowe gnioty kompaktem, więc efekt do przewidzenia :)

  3. zgadzam sie z tomaszem.
    tylko co z tego skoro wiekszosc dyskusji kreci sie na temat czego uzyl ten fotograf, jaki mial kabel, obiektyw, body i lampe. znalazlem rozmowe w ktorej jeden z interlokutorow stwierdzil ze w jakiejs tam minucie relacji na tvn mozna bylo znalezc ze to obiektyw jakis tam. byl dumny z siebie bo taki spostrzegawczy:-)
    mysle ze wiekszosc ma gdzies jakie tam sa zdjecia.
    sama nazwa- kalendarz pirelli- mowi ze sa przeciez swietne.
    tak ludzie rozumieja sztuke.
    wazne kto lub jaka firma. nie wazne co i jaka forma.
    pozdro

    olo

  4. Witam wszystkich po raz pierwszy!

    Obejrzałem nowy kalendarz Pirelli i jak wielu mam mieszane uczucia. Dlaczego? Jak większość spodziewałem się wodotrysków, ekstazy czegoś naprawdę wyjątkowego. A tutaj klops. Zwyczajne reporterskie ujęcia. Światła brak, płasko jak z kompakta. Naturalistycznie, po prostu zdjęcia.

    Naturalizm jest teraz w modzie. Wodotryski się przejadły, przekroczyły horyzont. Moim zdaniem [choć to pewnie nic odkrywczego:)] fotografia zatoczyła koło. Dlatego tak modny ostatnio dokument, który przeżywa renesans. Estetyka się zmienia, technika również, a dokumentalna funkcja fotografii była i będzie.

    A wracając do Terrego Richardsona, to mnie ta stylistyka nie rusza. Mam wrażenie, że to taki dyzma trochę, albo może bardziej osobowość w świecie „mody”. A to przecież nie jest świat smakoszy fotografii, tylko teatr próżności raczej.

    I na koniec. W tym przypadku chyba mniej liczy się „dzieło” a bardziej sam twórca i kontekst w którym pojawiły się te zdjęcia.

    pozdrawiam
    Marcin

  5. Przecież to zrobił Richardson – on tak po prostu pstryka :) Wiadomym było, że jak mu dadzą taki projekt do zrealizowania, to tak go właśnie wykona ;)

  6. Przecież tu wcale nie chodzi o fotografię. Jeśli artysta nie potrafi wymyślić nic nowego, to wtedy nawiązuje do czegoś co już było, np. klasyki. Odwieczny problem agencji reklamowych i studentów szkół artystycznych. Za wszelka cenę muszą być kreatywni. Proponuję trochę dystansu do sprawy.
    W każdym razie kalendarz Pirelli nie osiągnął jeszcze dna, na którym znalazł się kalendarz pewnej firmy (zresztą z mojego miasta) produkującej trumny:
    http://www.swiatobrazu.pl/lindner_jak_pirelli__polski_kalendarz_z_trumnami_szokuje.html

  7. A ja sobie myślę, że tęgie głowy kombinowały już rok temu komu by tu dać do zrobienia 2010 :)
    Grube ryby marketingu wzięły gruby szmal, za to aby wymyślić coś, co przyciągnie uwagę. I… udało się :)
    Najłatwiejsza prowokacja. Zawsze się sprawdzi.
    Nadmuchane gumy Pirelli toczą się po kolejną kasę dla koncernu.
    Gołe kobity z szafek pracowniczych w zakładach wulkanizacyjnych znajdą swoje nowe towarzyszki już wkrótce… przyklejone taśmą od zewnątrz :)

    Jest dobrze.

    I może faktycznie – pytanie: cóż to ma wspólnego z fotografią byłoby uzasadnione, gdyby nie fakt, że poprzednie edycje było po prostu świetną fotografią :) ! Sztuką rzecz by można.

  8. Futro Damskie

    lis 27, 2009
    Reply

    Pirelli to od początku był blichtr, laski, kaska i był daleki od bycia galerią foto. Robili kiedyś dla Pirelli mistrzowie ale to dla ludzi z tego środowiska było bez znaczenia. Miał być fajny, modny kalendarz Pirelli, przede wszystkim z dupeczkami w dobrym stylu, nie dla plebsu.
    Czy Richardson zrobił to jak należy, chyba tak. ad 2009 w tym środowisku wydają kaskę inni ludzie niż ci sprzed 10-20lat.
    Ale jest prawda taka, że czas kultury pop dla wysmakowanej publiki minął, skończył się gdzieś na początku lat 90-tych, do kultury pop wszedł plebs.
    Ale kalendarz Pirelli to dziś instytucja popkultury i właściwie dobro kulturowe Europy. Wypada żeby trzymał poziom. Richardson tego nie gwarantował moim zdaniem na poziomie sprzed lat, ale pewnie nie ma wyboru, wydawca wziął to co jest albo to co jest na topie w środowisku. Może kalendarz Pirelli odejdzie w zapomnienie? Czemu nie? Każda cywilizacja kiedyś odchodzi, może teraz odchodzi cywilizacja XX wieku. Może Richardson i gołe pipki w obiektywie cyfrowego kompaktu to znaki nowej epoki. W sumie czemu nie? Może trzeba samemu odpuścić i wygodnie, bezrefleksyjnie dymać w stylu FTV.

  9. co jest nie podoba wam się ten tyłek? Dla mnie miodzio. I może chodziło tym razem o to by kalendarz zarobił na siebie. Chciałbym zobaczyć cenę czy jest podobna do poprzedniej edycji. Może kucharz tym razem zaserwował chamburgera?

  10. Tomasz Pawłowski

    lis 28, 2009
    Reply

    @Lech – ten eros i tanatos w wydaniu trumienno-kalendarzowym…brrr, sprawa jest dla psychoanalityka ;) Z zupełnych odjazdów to przypomiał mi się kalendarz pewnej firmy ubezpieczeniowej, którego miesiące odmierzały gębowzory członków rady nadzorczej.

    A bajdełej – zajrzalem na twoją stronę, gdzie piszesz m.in. o Pierścińskim, chciałem się wpisać, ale wpis nie wchodził ( może jakieś moje gapiostwo ). Niesamowita sprawa z tymi negatywami. Spalił ponad 200 tys negatywów, bo instytucje nie chciały…

    @martinezoo – „W tym przypadku chyba mniej liczy się “dzieło” a bardziej sam twórca i kontekst w którym pojawiły się te zdjęcia.” No tak, ale Dyzma to on chyba nie jest, bo jego stary był fotografem Voque’a. ( łelkam też ;)

    @iczek – no właśnie, gdyby nie poprzednie edycje – nikt nie spojrzałby na kalendarz 2010. No i ciągle ten kontekst ;))

  11. myślę, że ludzie z pirelli świadomie wybrali tego a nie innego fotografa na wykonawcę kalendarza 2010. wybory z poprzednich lat dowodzą, że wiedzieli od zawsze kto jest ‘na czasie’. teraz na świecie na czasie jest richardson, trashfotografia. czy się ją lubi czy nie, czy uznaje za upadek, trzeba się pogodzić (co nie znaczy, że polubić) z faktem, że to jest teraz modny środek wyrazu w fotografii. sam się z nim mierzę od czasu do czasu mimo mieszanych uczuć na jego temat, jest estetycznym narzędziem, szkoda, że przez swą ‘łatwość’ wykorzystywanym do wielu bezsensownych celów… akurat to, co robi T.R. jest naprawdę wysokiej klasy, myślę, że nieśmiało można pokazać analogię Martina Parra, którego zdjęcia 10-15 lat temu też wydawały się wszystkim niezwykle kontrowersyjne na identycznej zasadzie.


Post a Comment



Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.