wtorek
Czarno-białe, Marudzenie, PostprocessingBlack & White: resurrection
Rudolf pisał kiedyś o tym, jakoby nieracjonalnym byłoby poświęcać czas i uwagę konwersji fotografii kolorowej na czarno-białą. Albo inaczej: że niby cyfrówki powinny być również produkowane w wersji B&W (z odpowiednią matrycą).
Zastanowiło mnie to wtedy, ale temat musiał chyba jakoś dojrzeć, bo dopiero ostatnio dotarło do mnie coś, co chyba niektórzy przeoczyli. Otóż fotografia czarno-biała żyje i ma się wciąż dobrze – a wręcz przeżywa swoisty renesans. A to za sprawą nowej sztuki: sztuki konwersji.
Zauważam więc zdjęcia, czarno-białe (a jakże), które sprawiają mi radość odbioru. A które okazują się być wynikiem wielu godzin poświęconych krzywym, lokalnym kontrastom i innym tajemniczym pojęciom, o których powie wam autor, jeśli odpowiednio cierpliwie będziecie go pytać o to, jak dana fotografia powstała.
I wiecie, co sobie myślę? Że żaden z Was, ohydnych ortodoksyjnych analogowców (włączając w to samego Rudolfa, który zapewne chciałby być tym mianem określany) nie potrafiłby zrobić takiej odbitki:
A dlaczego? A dlatego, że „zbyt dużo tu zbyt dużych ingerencji” w to, co zarejestrowałby aparat. Poważnie, tak właśnie myślę.
I co, nie podoba się to zdjęcie? Jest bardzo sympatyczne – może trochę zbyt sexy, ale ogólnie OK. Gdyby nie przeszkody natury praktycznej, powiesiłbym sobie takie w swoim mieszkaniu – na jakimś eksponowanym miejscu.
I to jest właśnie przyszłość fotografii czarno-białej! A wraz z tą przyszłością klaruje się nowa technika – technika nazwana przeze mnie roboczo „intensywną wizualizacją”. Bo to, co było do tej pory w kwestii wizualizacji, to, co starali się zrobić klasycy – to dopiero swoiste preludium zapowiadające nowe horyzonty.
Horyzonty, które zobaczyliśmy uwolnieni przez nową technikę. I fotoszopa, błogosław go Panie.
Dla niewiernych, byście mogli wyobrazić sobie nakład pracy, oraz uwierzyć, poniżej miniatura tak zwanego „oryginału”. Mimo wszystko jednak, nie interesuje mnie to, jak on wygląda. Zdjęcie, które jest dla mnie ważne jest wyżej – i to właśnie tą fotografię uważam za skończony „produkt”.
Post Tags: Czarno-białe, konwersja, photoshop, renesans, sexy, wizualizacja
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (104)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co zrobić? (85)
- O tym, jak fotografia analogowa przyniosła mi ulgę (83)



gru 1, 2009
Reply
Nie obrażaj mnie.
Poza tym ekscytujesz się tak naprawdę nie wiadomo czym, i nie sądzę, by to, co robi wspomniany autor tego zdjęcia było czymś nowym, czy nawet intensywniejszym niż do tej pory prezentowali dobrzy „printerzy”.
gru 2, 2009
Reply
Jakie umiejętności aktualnie są w cenie?
Sprawne oko fotografa czy sprawne klikanie edytora?
Ktoś tu choruje na rozdwojenie jaźni? :)
gru 2, 2009
Reply
właściwie nawet wiem jak zrobić takie zdjęcie :) z każdego obrazka, przepis: zamiana z koloru na bw przez filtr czerwony/pomarańczowy/żółty (efekt należy ocenić na oko), filtr połówkowy (oczywiście programowy) na niebo jakieś 10-20%, ale niekoniecznie (to zależy jak mocno niebo zostało wyciągnięte przy konwersji), delikatna zabawa suwakami – cień/światło, wyostrzenie i gotowe :) w dowolnym programie, który dysponuje tymi opcjami.
gru 2, 2009
Reply
przy okazji linku zwiedziłem te i owe strony, i oto co odkryłem: http://www.de-vere.com/products.htm – cyfrowy powiększalnik pozwalający naświetlać papier foto, widział to ktoś w kraju? :)
gru 2, 2009
Reply
zawsze zapominam, gdzie znajduje się ten jeden lab w polsce i jak się nazywa, który na tym pracuje.. widziałem print z tego, był w porządku. z tego co kojarzę to dość sporo sobie życzyli za print, ale w sumie mają monopol. wszystko to brzmi jak kiepska plotka przez moją słabą pamięć.. widziałem to to kilka lat temu.. postaram się znaleźć namiary, chyba że ktoś szybciej podrzuci.
edit: firma to był Foto-Łękawski http://www.foto-lekawski.com.pl
gru 2, 2009
Reply
Wydaje mi się że nieodłączną częścią BW jest ziarno. Brak koloru ma nas odciągnąć od dokładnego analizowania zdjęcia, ziarno w tym pomagało. Zdjęcie BW, które jest ostre jak żyleta traci dla mnie siłę przekazu, no chyba że za jakiś czas zmieni sie nasza wrażliwość. A poza tym dziadek ma białą twarz, to zdjęcie wcale nie jest majstersztykiem konwersji.
gru 2, 2009
Reply
thx, trochę słabo się chwalą… pozostaje pytanie, czy jest jakaś różnica między tym wynalazkiem, a labem.
gru 2, 2009
Reply
mam pytanie zupełnego laika. Czy jest jakaś różnica pomiędzy zdjęciem zrobionym cyfrówką w trybie b&w (lub sepia), a zdjęciem zrobionym tą samą cyfrówką i następnie przerobione na b&w w jakimś photoshopie/picassie etp.? Czy któraś ‘droga’ jest korzystniejsza dla jakości zdjęcia? Wszystko zależy od użytego programu czy sposób widzenia/zapisu zdjęcia przez aparat ma znaczenie?
(świetny blog. niektórych rzeczy zupełnie nie rozumiem – czyli trzyma poziom ;]
gru 2, 2009
Reply
Eno…. serio wam się to BW podoba?
gru 2, 2009
Reply
Ja tam wolę takie klimaty (obróbkowo-technicznie też):
http://www.shorpy.com/files/images/weeki_wachee.jpg
gru 2, 2009
Reply
@skalny – „Czy jest jakaś różnica pomiędzy zdjęciem zrobionym cyfrówką w trybie b&w (lub sepia), a zdjęciem zrobionym tą samą cyfrówką i następnie przerobione na b&w w jakimś photoshopie/picassie etp.?”
Jest duża różnica, bo w pierwszym przypadku zdajesz się na automatyczną konwersję wykonywana przez soft aparatu, a w drugim masz możliwość sam kontrolować konwersję np. przy użyciu opcji mieszania kanałów w Photoshopie.
gru 2, 2009
Reply
każdy robi to co lubi/jak lubi, po to stworzono demokrację
gru 2, 2009
Reply
dostałam Twoje zdjęcie, jest fajne, zamieściłam jako tapetę bo jest bardzo fajne, przeczytałam co mówisz o fotografii i szukam nowego zdjęcia; sorki – mamy wolność wyboru jak chcemy fotografować – bynajmniej nic nie mam do Twoich zdjęć gdyż sama też z racji wykonywanego zawodu jestem zmuszona działać cyfrowo – dużo mnie to uczy
Pzdr U.
gru 2, 2009
Reply
jeszcze kiedyś wrócimy do arystokracji (rządy najlepszych) możliwe, że cały czas trwają, tylko demos nic o tym nie wie :)
gru 2, 2009
Reply
problem z tym czarno białym zdjęciem jest taki że nie jest ono czarno białe. Im dłużej na nie patrzę tym bardziej robi mi się niedobrze. W zasadzie do zaakceptowania jest dla mnie tylko część kadru w której nie ma dziadka, wody i gór nad wodą, jakaś 1/3 całej klatki. Możecie mnie zlinczować jako ortodoksa, ale podobnie jest z większością współczesnych reklam robionych ‘ala czarnobiałe (może umiejętności niektórych edytorów są niewystarczające) albo filmów. Taki np. „Dobry Niemiec” z Colonejem. Czy to jest czarno biały film? Tak. Tylko że na bank nie pochodzi z kliszy i to widać słychać i czuć, i chociaż kolesie od światła ciężko pracowali by wyglądał jak jeden z filmów Orsona Wellesa czy Alfreda Hitchcocka to się nie udało. Tego typu kadry mają jeszcze szansę bronić się będac jeszcze na monitorze, ale i to rzadko.
gru 2, 2009
Reply
rzeczywiście różnica pomiędzy „oryginałem” i finalnym produktem jest zauważalna. Ale też zgodzę się z Tobą – kogo to tak naprawdę obchodzi – jeśli ostatecznie dostajemy piękne zdjęcie :)
gru 2, 2009
Reply
Góral – na jakiej podstawie wnosisz, że to zdjecie nie jest czarno-białe? Moim zdaniem było przekonwertowane na skalę szarości, a przed zapisem umieszczone znowu w RGB, co nie zmienia faktu, że jest już bez koloru. ( łatwo to sprawdzić w programie ) To jedna sprawa, a druga – to kwestia taka, że możliwości konwersji jest wiele, a ta jest chyba jakąś próbą stworzenia atmosfery grozy z banalnej sceny, co zwykle trąci nieco myszką.
gru 2, 2009
Reply
I wish i could discuss with you here, looks like it is interesting. Unfortunatly, google is pretty much as bad as I am when it comes to Polish translating : )
Maybe I’ll ask a friend and come back…
Alex.
gru 2, 2009
Reply
nie wiem czym to jest spowodowane, czy licha rozpiętość tonalna czy coś innego. Zauważyłem ze mniej mnie kłuje w oczy kiedy taka cyfrowa przeróbka idzie ostro w low-key niż kiedy duża cześć kadru oscyluje wokół średniej szarości. Kiedyś można było zrobić odbitki czarno białe z negatywu przerabianego w procesie c41. Efekt był bardzo podobny. Mdłe na całej lini.
gru 2, 2009
Reply
Czy zdjęcie zrobione w sRGB, przekonwertowane do Grey, następnie zmienione na RGB w celu poprawnego stosowanie części filtrów w PS, a na końcu wrzucone w CMYK do druku…
Czy to zdjecie jest BW …?:)
gru 2, 2009
Reply
I don’t do that Piotr.
Remembers me when someone said I put pola 55 frames on my 5D shot (or something like that)
http://iczek.blogspot.com/2008/11/vive-la-polaroid-55.html
(Your blog is great by the way, i love watching it even if i can’t understand)
internet is a small world after all… : ))
Alex.
gru 2, 2009
Reply
Możliwości techniki cyfrowej pchnęły fotografię do przodu, ułatwiły zadanie 90% fotografom zawodowym i 100% amatorom. Zdjęcia B&W cyfrowe są trochę inne niż te z negatywu i dlatego istnieje wybór techniki w zależności od potrzeb. Czasem tak czasem trzeba inaczej. Technika cyfrowa trochę ma problem z wydrukami, bo to trudne. Technikę analogową może wspomagać za to technika cyfrowa. Od przybytku głowa nie boli.
W kwestii wydruków i odbitek. Do jednych i drugich potrzeba doskonałych fachowców, a tych zawsze było mało. Nic się nie zmieniło. W cyfrze opracowanie zdjęcia i przygotowanie wydruku to działalność podobna do pracy w laboratoriach dawnych producentów negatywów.
Kwestia użytej techniki i konkretnego sprzętu ma znaczenie nie tylko psychologiczne. Wydaje się, że ktoś uparł się, że potrzebuje konkretnego aparatu. Tak czasami jest, ale wybór aparatu, przynajmniej w czasach analogowych, podyktowany był wygodą użytkowania i rysunkiem szkła. Ktoś kto planuje zdjęcie wyobraża je sobie narysowane w określony sposób i wybór szkła ma duże znaczenie. Nie będąc do końca zadowolonym ze swojego sprzętu fotograf może zniechęcić się do dalszej pracy. Jeśli więc dzisiaj ktoś potrzebuje konkretnego sprzętu cyfrowego lub analogowego, lub potrzebuje prostego aparatu analogowego z 1 obiektywem, to nic nie stoi na przeszkodzie żeby robić zdjęcia tym sprzętem. Trzeba tylko być gotowym do pokonywania przeszkód typowych dla konkretnie wybranej techniki.
Sprzęt analogowy pozostaje nadal atrakcyjny ale dla osób, które wiedzą jak wykorzystać zalety negatywu. Jeśli komuś wychodzą zdjęcia analogowe B&W „banalne” to należałoby się raczej przerzucić na cyfrę.
gru 2, 2009
Reply
Międzynarodowo się robi:))
@iczek: …” Czy zdjęcie zrobione w sRGB… …..Czy to zdjęcie jest BW …?:)”
Można się było spodziewać tu pytań filozoficznych :)) Kto nie lubi filozofii?
A czy koncert skrzypcowy Czajkowskiego D-dur …, który w formie fal dzwiękowych – dociera do mikrofonu , zamieniony potem na sygnały elektryczne o małej częstotliwości, a potem zmodulowany i powodujący powstanie fal elektromagnetycznych itd…, który słyszę potem w samochodowym odtwarzaczu radiowym.. No więc: czy to jest dalej koncert Czajkowskiego? I w jakiej mierze czy jest skrzypcowy? ! czy na pewno D-dur?;))
gru 2, 2009
Reply
@Voque „Możliwości techniki cyfrowej pchnęły fotografię do przodu” Pod jakim wzgledem? Bo ja jakos tego nie dostrzegam, a w przypadku niektorych fotografow widze wprost odwrotny proces.
gru 2, 2009
Reply
@jarek
Zerowy koszt zdjęcia i zerowy koszt publikacji elektronicznej, praktycznie zerowy koszt powtarzania tego samego ujęcia, to postęp. Komfort samodzielnego opracowania zdjęcia pod każdym względem na wysokim poziomie jakościowym, to postęp. Coś zostało dodane do istniejącego poprzednio stanu, na pewno nie jest to regres. Ale myślę, że nie o to Ci chodziło, bo to wiesz. Jeżeli moje zdanie “Możliwości techniki cyfrowej pchnęły fotografię do przodu” traktujesz w kontekście wartości artystycznej, to nie chciałem tego powiedzieć. Wolę nie poruszać tego tematu. Myślę, że większość ludzi prowadzących rozważania o technice cyfrowej i analogowej sami nigdy do niczego nie dochodzą, bo to sposób myślenia błędny w fotografii. Delacroix mawiał: dajcie mi gówno a namaluję piękną kobietę. W fotografii jest podobnie. Ten punkt widzenia mogą zaburzać wymagania edytorskie wydawców, ale to przecież jedynie szczegół techniczny, z zasady do pominięcia, nieważny dla fotografii.
gru 2, 2009
Reply
@iczek – Dziezu – nie żartuj, że znasz kogoś, kto drukuje prawdziwe cz/b z CMYK? Przecież zdjęcie cz/b wrzucone do CMYK zawsze się rozbarwi na cztery składowe i zamiast cz/b można otrzymać „śliczne” odcienie np. niebieskiego, albo zieleni itp.
A tak z czystej ciekawości – zdajecie sobie Panie i Panowie sprawę, że z czysto technicznego punktu widzenia aparaty cyfrowe są tak naprawdę aparatami czarno-białymi? Że głupoty plotę? No to się tłumaczę – aparat rejestruje trzy barwy składowe – Red, Green i Blue – w rezultacie ich pomieszania widzimy kolor – ale każdy z tych trzech kolorów jest rejestrowany jako obraz monochromatyczny o różnym natężeniu w zależności od ilości danego koloru w składzie, tego, co my widzimy jako obraz końcowy – przekładając to na język druku – dostajemy trzy klisze czarno-białe – osobną dla czerwieni, osobną dla zielonego i osobną dla niebieskiego – a procesor aparatu w powiązaniu z jego oprogramowaniem decyduje ile koloru wlać w te czarno-białe „klisze” – kiedy nałoży je na siebie otrzymujemy kolorowy obrazek – czyli technicznie wszystko zaczyna się od czerni i bieli…ot ironia ;)
gru 2, 2009
Reply
Trudno się nie zgodzić z Voque. Mądre posłowie do dyskusji na temat analog-cyfra.
gru 3, 2009
Reply
@Tomasz Pawłowski:
„A czy koncert skrzypcowy Czajkowskiego D-dur …, który w formie fal dzwiękowych – dociera do mikrofonu , zamieniony potem na sygnały elektryczne o małej częstotliwości, a potem zmodulowany i powodujący powstanie fal elektromagnetycznych itd…, który słyszę potem w samochodowym odtwarzaczu radiowym.. No więc: czy to jest dalej koncert Czajkowskiego? I w jakiej mierze czy jest skrzypcowy? ! czy na pewno D-dur?;))”
To jest MZ bardzo dobra analogia. Cały numer polega na tym, że ludzie dużo mówią teraz o tym na jakim sprzęcie odsłuchują ów koncert, jakie są kable, ile wydali na głośniki. Kilkoro moich znajomych ma drogi sprzęt (taki z pólek dla melomanów). I nawet oczywiście słychać różnicę pomiędzy nim, a takim zwykłym.
Problem polega na tym, że ja jeszcze nigdy nie słyszałem nawet fortepianu (nie wspominając o skrzypcach) odtwarzanych z wierzy, które mógłbym choćby po pierwszym tylko takcie pomylić z gościem stojącym przede mną i naprawdę grającym. Instrument na żywo to kompletnie, zupełnie coś innego. Żadnego porównania.
Twój koncert skrzypcowy nadal będzie koncertem skrzypcowym, tylko, że odtwarzanym z taśmy. Jak smyczek podskoczy w 3 takcie, to będzie podskakiwał zawsze. I zawsze w 3 takcie. A całkiem możliwe, że przyszedł pan inżynier dźwięku i taki ‘koszmar’ wygładził. Na koncercie tak nie ma.
Wreszcie całkiem możliwe, że ten Twój odtwarzany w samochodzie koncert wcale nie będzie już D-dur, tylko zjedzie do Cis, albo nawet podjedzie do Dis.
@ svistakk
„nie żartuj, że znasz kogoś, kto drukuje prawdziwe cz/b z CMYK? Przecież zdjęcie cz/b wrzucone do CMYK zawsze się rozbarwi na cztery składowe i zamiast cz/b można otrzymać “śliczne” odcienie np. niebieskiego, albo zieleni itp.”
Najlepsze jest to, że zdjecia na papierze światłoczułym wcale nie są czarno-białe. Jak ktoś robił w ciemni, to wie (a przynajmniej powinien wiedzieć), że dużo uwagi poświęca się temu, czy wywoływacz ma dawać ciepły, czy chłodny obraz, czy może wziąć papier ciepłotonowy (obraz jest wtedy oliwkowy), czy wywołać dłużej w chłodnym, czy krócej w ciepłym, jak potonować. Często jak kto to potem oglądał, to oceniłby jako nawet bez dominanty, ale ta dominanta barwna tam była i dawała głębię i nastrój. Zdjęcie idealnie czarno-białe jest płaskie, jak blat.
Ostatnio wygrałem konkurs. Jedno z powieszonych zdjęć było split-tonowane: światła w sepii, cienie na niebiesko. A w katalogu przedrukowali na odcienie szarości. I jakoś to w katalogu to już nie było zupełnie to samo.
gru 3, 2009
Reply
@Tomasz Pawłowski
W drodze rewanżu, chętnie podzielę pogląd, że koncert Czajkowskiego nawet jeśli zejdzie trochę w dół z powodu mechanizmu odtwarzacza pozostanie tym koncertem. Potrzeba słuchania dodatkowych efektów koncertu tak jak oglądania tzw. rysunku, ziarna itp. na fotografii wydaje się być sprawą osobniczą. Jeden tego potrzebuje drugi nie. Jednemu się podoba drugiemu nie. Dlatego nie można uważam robić z tego jakiejś doktryny fotograficznej. Tyle już widziałem zdjęć i ciągle kiedy zdjęcie jest ciekawe łapię się na tym, że nie zwracam uwagi na stronę formalną zdjęcia. To w moim przypadku pełni rolę naturalnego testu dla fotografii. Kiedy na zdjęciu odbija się dusza autora, idealny humanizm albo piękno, nawet przedmiot albo światło, albo jest to co lubię wspaniale sfotografowane wtedy to jest najprzyjemniejszy moment w oglądaniu zdjęć, wtedy ma się poczucie, że na oglądanie tego było tym, co w tym czasie należało zrobić.
gru 3, 2009
Reply
a ja myślę, że łatwość nowych technik czy też ich dostępność wcale nie zwiększą liczby fachowców. Żeby zrobić dobrą odbitkę, nadal trzeba się napracować – zgodzę się, że może wygodniej, że może łatwiej (bo i podgląd w czasie rzeczywistym i możliwość cofnięcia niepoprawnego kroku) – but still, jak to mówią za wielką wodą. Zastanawia mnie jednak, co w tym temacie sądzi sam autor (fotografii), po przejrzeniu strony którego, widać od razu, że zajmuje się także technikami szlachetnymi i mimo, że wie, jak obsłużyć Lightroom, nadal potrafi zamknąć się w ciemni. Czyżby Rudolf i Roderyk mogli żyć w jednej osobie, w symbiozie?
gru 3, 2009
Reply
Fajnie to bw odrealnione i o to chodzi. Temat jest podobnie wałkowany, jak sprawa kolor-korekcji w filmie / reklamach / fotografii kolorowej. Bichromia jeszcze lepiej by tutaj wyglądała. I sory ale nie wiem, co ma Góral na myśli, że to jest mdłe… może jakieś przykłady „nie-mdłych” fot w bw? Tylko czekać, jak cyfra dogoni film w domenie DR i spokój wtedy wszeteczny zapanuje.
gru 4, 2009
Reply
nie ma o co sie spierac.
dajmy na to taki silver effects pro – genialnie rozwala obraz kolorowy generujac go jakby od nowa na podstawie informacji jakie ziarno chcemy uzyskac. efekty cz-b sa genialne. tu juz jest dosc blisko do foto z negatywu ale zostaje wciaz problem dr i cos co jeszcze istotniejsze:
obraz z cyfry zawsze ma te same, tak samo wygladajace i rozlozone pixele. negatyw ma zawsze inne ziarna i zawsze inaczej ulozone. mozna go wywolac na milion sposobow i to daje ten nieuchwytny detal i te przewage.
nie zmienia to faktu ze silver effects pro jest na prawde blisko w efekcie koncowym.
nie zmienia to tez faktu ze wszystko to jest kompletnie bez najmniejszego znaczenia bo albo zdjecie jest i sie broni albo go nie ma i sie nie broni. technika jest bez znaczenia.
olo
gru 4, 2009
Reply
Nie chce się spierać z tobą Sempoo, format cyfrowy prześcignie pod każdym względem analog to fakt. Technologia idzie do przodu w końcu. Szybko wklepałem w przeglądarkę adres jednej z galeryjek internetowych. Zobacz na zdjęcie jakiegoś kolegi pod http://photo.net/photodb/photo?photo_id=10288975
i porównaj zdjęcie zamieszczone tutaj a zwłaszcza te cholerne góry nad jeziorem, tafle wody, postać w kapeluszu z elementami z tamtego zdjęcia jak: kora drzewa, trawa na drugim planie i wzgórze w oddali. Występuje ten sam efekt wyzutego z dynamiki rozmytego czegoś. Zdjęcie jest tylko przykładem efektu. Tu masz inne zdjęcie kogoś innego, szukałem szybko by było tez przerobione z koloru (fuji provia) i żeby też miało rozmytą wodę i jakiś trzeci plan: http://www.flickr.com/photos/hermes-/4029717138/
Mimo że jest przeróbką koloru, zrobione aparatem należącym wg niektórych do światka lomografii to i tak nie ma takiego mydła jak na poprzednich dwóch przykładach. Szczerze mówiąc nie da się porównać zdjęć umieszczonych w sieci bo nie wiadomo jakich przeróbek dokonywali ich autorzy. Jestem przekonany że mnóstwo współczesnych bw zdjęć które mi się podoba też są przeróbkami plików cyfrowych, ale są tak dobrze zrobione że już nie wyłapuję kiedy ta linia została przekroczona. Nie mogę tego powiedzieć o 99% innych zdjęć z tym przykładem u góry włącznie.
gru 4, 2009
Reply
na niebo wystarczyłby filtr czerwony na obiektywie by stworzyć dramaturgię nieba, do tego CPL na odbicie w wodzie a potem split grading pod powiększalnikiem, nie takie rzeczy potrafią zrobić wprawni fotografowie analogwowi, przede wszystkim to polecam Ci blog yoonsona;)
gru 4, 2009
Reply
Czyli najlepsze jest słuchanie muzyki z patefonu (mniej wiecej ten sam okres), czarna płyta to już najwyższe osiagniecie fotogrsafii cz-b, noatomiast cd czy mp3 jest do niczego … no ciekawa teoria. Kwo z was slucha cz-b płyt i nagrywa na patefonowe płyty woskowe ? 15 lat temu zobilem zdjecia analogowe. Wyłącznie cz-b. Zenitem.
gru 4, 2009
Reply
Góralu – co do tego, ze zdjęcie powyżej jest zepsute przez bardzo inwazyjną obróbkę to zgadzam się w pełni ( co nie znaczy jednak, że zdjecie nie jest B-W ; ). No, ale pokazany materiał wyjściowy ma poważne ograniczenia.
Pyz – „Zdjęcie idealnie czarno-białe jest płaskie, jak blat”. – to chyba prawda.
gru 4, 2009
Reply
Przykład tego zdjęcia dowodzi, że Roderyk, tak jak większość gminu, pozostaje pod wrażeniem wyłącznie grafiki zdjęcia. Samo zdjęcie jest oczywiście g…. warte, niczego interesującego nie przedstawia. To wraz z cyfrą upowszechniła się taka gminna tendencja do podrasowywania każdych g…. wartych zdjęć. Niby co to zdjęcie ma przedstawiać czy w wersji kolorowej czy bw?
Szczególnie przez to, że się jakoś linie na zdjęciu graficznie układają, i nic poza tym, że te chmury dominują, których tam nie było naprawdę, to zdjęcie jest ohydne.
Gdyby to Rudolf napisał to bym uznał, że jaja sobie robi ze wszystkich pisząc, że by to sobie powiesił w mieszkaniu. Ale to pisze Roderyk, pies kosmiczny, gad ufolski, więc dziwić się nie można.
gru 4, 2009
Reply
@Góral – Zobacz na kolorowy oryginał – tam też jest silne zamglenie na górach w oddali, fota jest robiona z ukosa pod słońce – sądzisz, że analog lepiej by oddał tę góry? Bo ja nie. Ponadto tamte Twoje przykłady z drzewem i łodzią niczego tutaj nie dowodzą (nudne foty zresztą i – trzeba by było wykonać daną fotę z ttego samego miejsca w tych samych warunkach analogiem i cyfrą. Nadto trzeba jeszcze brać pod uwagę ważną rzecz – wywołanie RAWa – bo można to zrobić na rózne sposoby.
Ale Panowie, nie wojujmy – toż to chodzi o nasze doznania, jedni lubią to, inni tamto.
@Magik z Bombaju – czemu zaraz g… warte? Przedstawia niejako portret człowieka. Lepsze to niż drzewo zasłaniające góry :P
gru 5, 2009
Reply
chrzanic to, robimy kebab?
gru 5, 2009
Reply
do łez mnie ubawiłeś, Jacku, do łez :)
gru 5, 2009
Reply
Wydaje mi się, że przy odrobinie wprawy i praktyki bardzo podobne efekty można uzyskać na powiększalniku przy umiejętnym maskowaniu/przysłanianiu itp … sam nie potrafię, ale widziałem już kilka takich prac, które bez problemu mogłby stawać do pojedynku z w/w przez autora zdjęciem a które jednocześnie wykonano w 100% tradycyjnie. Naprawdę nie jest do tego konieczny Photoshop.
lut 21, 2010
Reply
@bolas
Równie dobrze można powiedzieć, że nie jest do tego konieczny powiększalnik. Takie odbijanie piłeczki jakby gadać o tym, czy lepszy diesel, czy bęzyna… albo wanna czy prysznic.
lut 22, 2010
Reply
„bęzyna”…sorry…chyba trzeba skończyć z łączeniem alkoholu i internetu ;-)