niedziela
Czarno-białe, Marudzenie, Zdjęcia koloroweCovery?
Jestem zniesmaczony.
W muzyce jest tak, że często się gra covery.
Jak twierdzi ciotka wikipedia, jest to „nowa aranżacja istniejącego utworu muzycznego odtwarzana przez wykonawcę, który nie jest jego pierwotnym autorem”. To dla tych, którzy nie wiedzieli.
No i pomyśleć by można, że – skoro naśladownictwo jest najwyższą formą uznania i podziwu – to i w fotografii zdaży się często-gęsto zjawisko analogiczne. Taki fotocover. Ale nie – w fotografii są to zwykle fotogówna.
A przynajmniej jeśli chodzi o landszafty.
Wiecie co mnie najbardziej dołuje? Że ci wszyscy pseudo-artyści myślą, że robiąc zdjęcie tego samego, fotografowanego przez niezliczone rzesze fotografów miejsca – zrobią to inaczej niż każdy poprzednik. I lepiej.Albo – że jak zrobią zdjęcie w miejscu, gdzie kiedyś stał ze statywem któryś z większych bądź mniejszych Mistrzów – to migocząca łaska spłynie na ich aparaty sprawiając, że automatycznie staną się lepszymi fotografami.
O do licha, jakie to jest dołujące!
Popatrzcie więc na to, jak wygląda kompilacja zdjęć znaleziona w minutę – oczywiście z premedytacją nie zamierzam wnikać, kto jest autorem. Przecież w takim wypadku to bzdura!
A wszystko przez to, że mnie podkusiło odwiedzić plfoto!

Ale poważnie – czy ktoś mi jest w stanie wytłumaczyć jaki jest sens w takim działaniu? Ja – jak jestem w miejscu obfotografowanym setki tysięcy razy – odpuszczam sobie.
Post Tags: cover, gówno, Horseshoe Bend, Mistrz, naśladownictwo, Roderyk
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (104)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co zrobić? (85)
- O tym, jak fotografia analogowa przyniosła mi ulgę (81)


gru 20, 2009
Reply
Od razu widać, że te cyfrowe są lepsze od tych analogowych…
Nie kumam Roderyk o co chodzi..?
Naprawdę nie widzisz tych subtelnych, ale jakże zauważalnych różnic?
:)
gru 21, 2009
Reply
Roderyku, jak masz dość podobnych widoków, to weź się za reporterkę, tudzież za portretowanie ludzi. Sorry, ale jeśli chodzi o landszafty, to większość będzie prawie jednakowo przedstawianych, a różnice będą w samej obróbce.
gru 21, 2009
Reply
nie ma się nad czym rozczulać :) to czy cover jest udany zależy od wykonawcy.
gru 21, 2009
Reply
Wszystkie te najbardziej fotogeniczne miejsca w stanach, są otoczone platformami widokowymi odległymi do 5 minut pieszego spacerku od zaparkowanego samochodu. Stąd wynika ta powtarzalność ujęć prezentowanych w sieci. Dla tych rzadkich,….. trzeba załadować plecak, ubrać się odpowiednio i wyposażyć, następnie pokonać pieszo w trudnych warunkach pewien odcinek przestrzeni. W większości wszyscy idziemy na łatwiznę, szybki przejazd od platformy do platformy, bagażniczek otworzyć, sprzęt, wymiana karty pamięci,…. i zdjęcia piękne są. Na ekranie już je widzimy i cieszymy się w drodze powrotnej z reakcji (koleżeństwa z pracy, sąsiadów, rodziny….do wyboru) – nich im znowu gula stanie w gardle z zazdrości;)
gru 21, 2009
Reply
Wow! W odpowiednim świetle ta skała na środku wygląda jak Jabba Hutt :)
gru 22, 2009
Reply
Porównanie z muzyka nie jest tutaj trafne. „Autorem” takich osobliwości jest przyroda, a fotograf jest tu jedynie turystą i rejestratorem. Jeśli na siłę trzymać się porównań muzycznych to zdjęcia tego typu można określić disco polo fotografii ( no , tutaj to raczej americano ) . Ot fotki na pocztówkę, warto taka potem kupić za ćwierć dolara, żeby wysłać ciotce i kumplowi z pracy. A wystarczy przyjrzeć się kompozycjom słynnego Pawła Pierścińskiego – twórcy Kieleckiej Szkoły Krajobrazu, żeby przekonać się , ze pejzaż moze być interpretowany na wiele sposóbów.
gru 22, 2009
Reply
W muzyce czasem zdarza się tak, że cover jest lepszy od oryginału, nie wiem czy jest to możliwe w fotografii? Młode zespoły grając covery zwykle trafiają do publiczności i zyskują możliwość grania swoich kawałków, może to się sprawdzi i w fotografii.
gru 22, 2009
Reply
@Tomasz Pawłowski: chyba jest coś w tym, jeśli chodzi o to porównanie do disco polo;
@Elmo: czy jest możliwe? popatrz, co chociażby się dzieje na naszym podwórku:
http://www.duzeformaty.com/2009/08/tribute-to-avedon/
No ale to nie landscape ;)
gru 22, 2009
Reply
trafiłem już w sieci na ten pocałunek węża- doskonałe! … no ale nie porównujmy: to zupełne zaprzeczenie turystyki fotograficznej – piękne wykonanie, ale żeby utwór mógł być pieknie wykonany – musiał być najpierw skomponowany przez kompozytora . A ta kompozycja powstała w czyjejś głowie ( tu : Avedona ) – w przeciwieństwie do banalnego widoku turystycznej atrakcji.
gru 23, 2009
Reply
Myślę że dobrym uzupełnieniem tego tematu będzie ten blog http://samesies.tumblr.com/ – te same tematy, podobne kadry itp.
sty 2, 2010
Reply
ha ha
czytając twoje teksty, mimo poczatkowego dystansu , zaczynam się przekonywać ze chyba jesteś z ‘innej planety’ :-)
masz dużo racji
- choć myślę że KAŻDE miejsce zawsze można sfotografować w jakiś inny sposób
-wszystko zależy od miary talentu
unikając jakiegoś miejsca – sam sobie wyrządzasz krzywdę
trzeba mieć na tyle silną osobowość by nie dać wpływac az tak bardzo innym na własna wyobrażnię twórczą
- teraz trochę z innej beczki ,choc może nie tak odległej ale z pewnością jeszcze s m u t n i e j s z e j ..
pamiętam takie spotkanie w gronie kilku studentów fotografii z Poznania
kazdy pokazywał po kilka swoich autorskich prac
zatkało mnie
czego tam nie było
i Adamsy,Stieglitze , a jak już zobaczyłem perfekcyjnie technicznie wykonane Mapplethorpe’y
- to jedno wiedziałem
nie mam czego szukać w fotografii ..
he he
tylko taki jeden mały drobiazg
w tym co pokazali nie było NIC .
KOMPLETNIE NIC.
oni byli martwi
puste oczodoły
puste serca
a wiec kogo to wina ?
może brak talentu, bezkrytyczne naśladownictwo , brutalne kalki
to wcale nie wina profesorów którzy nie potrafili przekazać że na dojrzałosć twórczą składa sie ZNAJOMOŚĆ twórczości największych sław ale NIE bezkrytyczne naśladownictwo ?
nie wiem
te prace musiały miec oceny co najmniej ‘celujące’ – bo każdy przyniósl ‘najlepsze co miał w plecaku’
- ja przestałem fotografować .. tak chyba z miesiąc
potrzebowałem czasu by zrozumieć sytuację
teraz juz wiem
i szczerze mówiąc
współczuję
że uczelnie wypluwaja tysiace wyrobników
tylko CZEMU wyrobnicy palą za ‘artystów’ ?
a , tego już zupełnie nie wiem
:-)
lut 28, 2010
Reply
Bardzo łatwo wyobrazić mi sobie sytuacje, w której podróżując po stanach docieram w miejsce pokazane na powyższych kadrach, i uwierz mi, zachwycony cudownym widokiem, nie myśląc wręcz wcale o świetle ani o innych czynnikach składających się na udaną fotografie pejzażową podbiegam do krawędzi, przez 10 sekund szukam odpowiedniego miejsca, i wykonuje fotografie dokładnie tak skomponowaną jak powyższe. Taka kompozycja jest bowiem w tym miejscu najbardziej oczywista, najłatwiejsza, najszybciej przychodząca na myśl… Potem zależnie od fotografującego, być może pojawi się nutka refleksji na temat sfotografowania sceny w innym świetle, w innych warunkach, w inny sposób, ale to już tylko sprawa wrażliwości danej osoby. Przeciętny ‘amator’ uśmiechnięty ruszy dalej. Może nawet nie zdawać sprawy, iż taki sam kadr popełniło przed nim milion osób, wraz z jakimiś guru fotografii. Zmierzam do tego, że akurat w tym przypadku takie skomponowanie kadru nie jest żadnym wyczynem. Chciałbym zauważyć również, że nie każdy musi być chodzącą encyklopedią fotografii z ogromnym bankiem zdjęć w głowie, i na każdym kroku kojarzyć kto, kiedy i jak sfotografował daną scenę. I jeżeli broń boże komuś zdarzy się nieświadomie zrobić zdjęcie w tym samym miejscu, skomponowane podobnie jak praca ‘Mistrza’ (cóż to w ogóle za określenie?) wykonana x lat wcześniej, czy jest to powód by nazywać go pseudo artystą od coverów? Wydaje mi się, że wręcz przeciwnie, należałoby pochwalić go za nieświadome ‘kroczenie śladami mistrza’ co świadczy o takim fotografującym jak najlepiej.
Podsumowując, jeżeli kiedyś trafisz na jakieś moje (lub czyjekolwiek) zdjęcie, które o zgrozo nieświadomie zrobiłem tam, gdzie niegdyś trójnóg swój postawił jakiś święty guru fotografii, któremu pokłony bije już trzecie pokolenie, i nazwiesz mnie z tego powodu ‘coverującym pseudo artystą liczącym na to, że migocząca łaska spłynie na mój aparat’, to..
„O do licha, jakie to jest dołujące!”
pozdrawiam.
mar 2, 2010
Reply
Mariusz, uważam, że robienie fotografii nie polega tylko na bezmyślnym naciskaniu spustu, ale też na orientowaniu się w tym, co się działo do tej pory wśród fotografów – co zrobili, jak historia tych obrazów się toczyła, itd. A to oznacza, że mając przynajmniej dobre podstawy świadomości fotograficznej, jesteś w stanie powstrzymać się przed publikowaniem takich badziewnych zdjęć, jakie pozwoliłem sobie pokazać jako przykład.
Rozumiesz moje podejście?
mar 2, 2010
Reply
Rozumiem, choć się z nim nie do końca zgadzam. W mojej opinii robienie fotografii nie polega na bezmyślnym naciskaniu spustu, a przemyślanym komponowaniu kadru w oparciu o doświadczenie, wiedzę na temat danego miejsca, zdolność przewidzenia światła, wreszcie wrodzoną wrażliwość, polot, i to COŚ, co pewnie nazwać można talentem. Orientowanie się w historii fotografii zapewne może pomóc, ale według mnie wcale nie jest koniecznością by ów ‘dobrą’ fotografie wykonać. Gwoli ścisłości- uważam, że za wyjątkiem jednego, pokazane przez Ciebie na początku artykułu zdjęcia nie są godne większej uwagi.
cze 10, 2010
Reply
Usuń no kolego ze swojego artykułu moje zdjęcie. Znajdziesz je z łatwością, jedyny kwadrat w całym towarzystwie. Nie udzieliłem Ci zgody na jego publikowanie więc nie wiem jakim prawem ilustrujesz nim swoje wypociny.
Z poważaniem,
Piotr Meller
cze 10, 2010
Reply
@Meller: kolego, ja tu widzę niejeden kwadrat, więc bądź łaskaw być bardziej precyzyjny. Dodatkowo, bardzo proszę o jakąś wskazówkę co do uwiarygodnienia Twojego autorstwa tych wypocin. ;)
cze 10, 2010
Reply
Masz wyjątkowy tupet. Nie dość, że wykorzystujesz cudze fotografie bez pozwolenia to jeszcze tagujesz je w tak ordynarny sposób. Sam niewiele sobą reprezentujesz fotograficznie (widziałem stronę) a po powyższych „popisach” i tonie w jakim mi odpowiadasz wnoszę, że jako osoba również. Moje zdjęcie to czarno-biały kwadrat (drugi rząd od góry, drugie od lewej). Jeśli klikniesz na mój nick to przekieruje cię na moją stronę. Rzeczone zdjęcie znajduje się w „my galleries” -> „Black & White”. W prawym górnym rogu na stronie masz link do emaila. Ten sam adres z którego dostałeś ode mnie wiadomość. Mimo wszystko liczę, ze zachowasz się przyzwoicie
cze 10, 2010
Reply
@Meller: przepraszam Cię za to, mimo, że według autora postu niewiele sobą reprezentujesz fotograficznie. Oczywiście wyrzuciłem Twój obrazek z tego zestawienia. A że Roderyk ma tupet – no cóż… ma!