piątek
Adam Pańczuk w Yours Gallery
No więc byłem tam.
Poszedłem wczoraj wieczorem na wernisaż wystawy Adama Pańczuka (pisaliśmy o nim już), który możecie oglądać do 7 marca 2010. Pewnie wiecie, że uważam zdjęcia Adama za kawał dobrej roboty, więc o tym, co zrobił – nie będę się jakoś rozpisywał. Zdjęcia są porządne, acz osobiście nie potrafiłem wyczuć w nich rytmu – prostokątne kadry „z życia” przeplatane są wielkimi kwadratowymi portretami – i zapewne rytm był w jakiś sposób zaprojektowany, ale ze względu na wernisażowy gwar najwidoczniej nie dane było mi go odczuć.Niektóre zdjęcia ujmują – więc naprawdę powinniście je zobaczyć na żywo.
Jednak dziś głównie chciałbym opisać moje odczucia z wernisażu jako spotkania/imprezy.
Pewnie to również moja wina, bo zabrałem małżonkę i syna, ale… był tłok. Nie będę pisał, że nie lubię tłumów, bo mnie zakrzyczycie, jak ostatnio, ale naprawdę było mnóstwo ludzi. A to, uważajcie, tym razem przełożyło się na coś pozytywnego. Stały się dwie rzeczy:
- pierwsza, to pojawiła się ledwo uchwytna atmosfera iskrzenia spowodowana zderzeniem dwóch światów: warszawskiego światka modnych ludzi, którzy chodzą na wystawy, rozmawiają po angielsku i flirtują zamiast oglądać zdjęcia – oraz tego zwykłego, do cna prawdziwego świata,który sfotografował autor – bo wyobraźcie sobie, że na wernisażu byli bohaterowie jego zdjęć!
Według mnie to wspaniały ruch – a dla kogoś obserwującego to zderzenie różnych światów – rzecz fascynująca.
Szkoda, że jestem marnym fotografem, bo gdybym był lepszym, pewnie pokazałbym Wam kadry, na których wymalowane i modnie ubrane laseczki w towarzystwie swoich przystojnych, opalonych partnerów, wszyscy trzymający z wystudiowaną niestarannością kieliszek wina, rzucają kątem oka spojrzenia na grupkę prostych ludzi, która – zbita w gromadkę, starając trzymać się razem – ubrana w odświętne koszule, czerwieni się z poczucia ważności i jednocześnie jakiegoś niedopasowania do miejsca. - druga rzecz, to ludzie tak zwanego fotograficznego światka. Wiecie, naprawdę można spotkać nietuzinkowe postacie polskiej fotografii na takich imprezach. Sam poznałem – prócz autora – bardzo interesującą kobietę kadrującą w kwadrat, z czego bardzo się cieszę; zastanawia mnie jednak czy to nie jest tak, że YG jest po prostu miejscem, w którym należy bywać? Albo inaczej: może po prostu to sama fotografia jest tym czymś, co jest modne, i w związku z czym należy się pokazać w miejscu z nią związanym? To by znaczyło, że Polska dogania świat i (okrężnymi drogami) zaczyna coraz bardziej cenić fotografię!
Tu pewnie powinienem skończył pisać – ale do beczki miodu muszę wrzucić łyżkę dziegciu. Mój blogowy kolega wysmażył kiedyś zjadliwy tekst o polskich wernisażach – no więc mimo wszystko jest on nadal w dużej części aktualny. Oczywiście tutaj nie było kotleta i pobrzękiwania sztućców, ale… pozostałe zarzuty (w tym irytująca obsuwa czasowa w rozpoczęciu imprezy) – wciąż mają moc.
Czy naprawdę trudno jest zrobić dobrze zorganizowany wernisaż? Tym bardziej, że do poprawy jest tak niewiele…
All entries filed under this archive
11 komentarzy - Posted 01.24.10
Piszę do Ciebie po powrocie z podróży na Północ, w której miałeś brać udział; właśnie dziś wróciłem z wycieczki cały i zdrowy. Wiem, że masz prawo spodziewać się załączonych zdjęć z wyprawy, ale... musisz ubrać się w cierpliwość do momentu, aż wywołam film - wiesz jak to jest, jak się człowiek ...continue
33 komentarzy - Posted 01.20.10
Obserwując rozwój technologii, coraz bardziej się ślinię. Podskórnie czuję zbliżający się moment, gdy fotografia będzie ograniczona tylko i wyłącznie fotografem. Bo jak wiadomo, dziś technologia czasem potrafi przytrzymać człowieka za rękę odciągając pół kroku do tyłu - a to wypada użyć statywu, a to trzeba doświetlić lampą, a to zmienić obiektyw. Przez ...continue
104 komentarzy - Posted 01.17.10
Czasem sobie chodzę sam po okolicy. Biorę kilof na ramię i ruszam szukać. Niektórzy mówią, że jestem szalony, bo złoto już dawno się skończyło, ale ja wciąż liczę na jakieś samorodki. Rzeczywiście, może i jestem szalony. Ojciec mi mówi, że żółty kruszec lepiej byłoby odzyskiwać ze starych komórek i podzespołów komputerowych, ale ...continue
44 komentarzy - Posted 01.14.10
Zawsze Kwadrat na fali mody i tzw. tryndów pojawił się na (dynamicznie zdobywającym serca Polaków) Fejsbuku! Oczywiście mam w tym swój cel. Chciałbym zaprosić Was do odsłonięcia się - otóż coraz mocniej zżera mnie ciekawość dla kogo ja tak naprawdę wypruwam swoje flaki od prawie czterech lat. ;) Chciałbym, żebyście pokazali mi swoje ...continue
18 komentarzy - Posted 01.11.10
Kiedy mnie to spotkało pierwszy raz poczułem się dość... ambiwalentnie. ;) Z jednej strony - fajnie, bo ktoś mnie pyta o radę. Z drugiej - niefajnie, bo jednak to nie moja fotografia zrobiła wrażenie, nie pomysł na nią, ale "sztuczka" (jakkolwiek by ona banalna nie była), którą się posłużyłem do realizacji. O ...continue
6 komentarzy - Posted 01.09.10
Używasz złotego podziału? Pewnie tak, skoro robisz zdjęcia. Chyba, że kadrujesz centralnie i walisz lampą z maksymalną mocą - ale wtedy co Ty tu robisz, do licha? ;) Boskie proporcje, podsumowane zgrabnym ciągiem liczb 1,618033989 były od wieków stosowane w architekturze, malarstwie i innych sztukach (mniej lub bardziej użytkowych). Fotograf pierwszy raz ...continue
