czwartek
MarudzeniePokaż mi swoje najważniejsze zdjęcie
Zawsze Kwadrat na fali mody i tzw. tryndów pojawił się na (dynamicznie zdobywającym serca Polaków) Fejsbuku!
Oczywiście mam w tym swój cel.
Chciałbym zaprosić Was do odsłonięcia się – otóż coraz mocniej zżera mnie ciekawość dla kogo ja tak naprawdę wypruwam swoje flaki od prawie czterech lat. ;)
Chciałbym, żebyście pokazali mi swoje najważniejsze zdjęcie. Lub przynajmniej jedno/dwa z tych ważniejszych – czy to przełomowych, czy to najpiękniejszych, jakie zrobiliście – cokolwiek to oznacza dla każdego z Was. Myślę, że Facebook użyty jako platforma do tego eksperymentu, może dać ciekawe rezultaty (oczywiście to nie jedyny użytek tego portalu, jaki planuję).
Swoje stare zdjęcia każdy z nas ocenia na swój szczególny sposób – wśród tych lepszych fotografów istnieją skrajne podejścia: jedni wciąż są z nich dumni, drudzy oglądają je ze wzruszeniem, inni jeszcze pozwalają im „odejść na zawsze”.
Jak to jest u Was? Potraficie wskazać te ważniejsze? Potraficie się tym podzielić?
Ja mam kilka takich zdjęcia (każde raczej o charakterze osobisto-przełomowym; chyba żadne szczególnie piękne), ale dziś oddaję głos Wam. Zapraszam do „wydarzenia” na facebooku!
Post Tags: duma, eksperyment, Facebook, najważniejsze zdjęcie, obojętność, trendy, wzruszenie
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (87)
- Co zrobić? (85)

sty 14, 2010
Reply
Brniesz Rudolf… niebezpiecznie daleko od fotografii…
Wracaj, póki nie staniesz się wirtualnym gawędziarzem jedynie.
sty 14, 2010
Reply
Nie bądź zgredem, Iczek.
Z jednej strony marudzisz mi, jak za mało się udzielam w internecie, a jak kontynuuję ekspansję w niezbadane zakątki sieci mówisz, że oddalam się od fotografii – bzdura!
Fotografia to przede wszystkim ludzie i wszystko to, co się wokół ludzi dzieje – to nie tylko obrazki na coraz większym polaroidzie :P
sty 14, 2010
Reply
Na Facebooku swoje profile maja np: Carl De Keyzer czy Michael Kenna i cala plejada najbardziej znanych i wciąż żyjących fotografów, podobnie agencje, galerie, serwisy czy magazyny fotograficzne… wiec co się dziwisz, to świetne miejsce do umieszczania zdjęć.
Można tez iść w ślady polskich „mistrzów” i być totalnie niedostępnym ani na Facebooku ani nawet w internecie. :) przecież i tak zawsze się zrobi wystawę w swoim okręgu ZPAFu czy innym pubie dla swoich ziomków :)
sty 14, 2010
Reply
Coś takiego miałem niedawno na myśli ale nie chciałem się wpimpalać.
La ekspansją jak najbardziej.
Jako posiadający radary na czarną materię uważam, że zyskasz Rudolfie nowe, interesujące kontakty i zdjęcia od całkowicie nowych czytelników.
Ruchaj do przodu!
sty 14, 2010
Reply
Ja się ucieszyłem, bo chętnie bym pokazał, ale nie mam konta na Facebooku. Może jak zorganizujesz coś dla posiadających konto Gmail to będzie okazja.
sty 14, 2010
Reply
wy tu gadu, gadu, a 41-letni technik budownictwa z Olkusza zlecił kradzież Moneta i 9 lat trzymał w szafie! No ale nie płacił alimentów….http://www.rp.pl/artykul/419167_Technik_z_Olkusza_ukradl_Moneta_.html Morał ???
Monet jest wielki?
Płaćcie alimenty?
Niech żyje technik budownictwa z Olkusza?
Triumf Techniki czy Sztuki?
Porażka czy zwycięstwo?
Szafa czy…… Fejsbuk?????
A może jedno i drugie?
W tomacie właściwem znalazłem się w posiadaniu następujących uwag:
iczek @ – „niebezpiecznie daleko od fotografii…” …. No jak to? Gdzie jest bliżej do fotografii niż na fotografii? Na fotografii, którą lubimy i uważamy za ważną?
rudolf @ – hm… no ale właśnie. Postawienie sprawy, ze chodzić ma o „najważniejsze zdjęcie” może sprawę położyć. Bo ważny jest chleb i ważne jest masło i na masło coś trzeba. A „najwazniejsze” ??? Toć pytasz o wyznanie miłości prawie i każesz na fejsbuku ( plus dane osobowe, przyjacioły i nieprzyjacioły ) pokazać. Nie wiem….no nie wiem…
Wydaje mi się, ze idea jest ok, ale należy przeformułować na „ważne” . ważne, poważne czy niepoważne, ale dla nas istotne. ( a w ogóle to własnie chciałem naszrajbać coś o jakimś „ważnym dla mnie zdjęciu” , no ale tera to nie wiem ;)
sty 14, 2010
Reply
Tomaszu sam siebie zniechęciłeś? ;D
sty 14, 2010
Reply
nieee, spok, pewnie wypalę, ale poszczekam trochę. Nie lubię „naj”. Bo od najgorszego do najlepszego droga bliska. Ale „ważne” jest ok. Ważne , bo coś. Ważne, bo tak.
A z innej bańki, to jutro w stolycy Wieteska jest, Wojciech zresztą, wernisażżo, ja z prowincyji, ale mam nadzieję, ze kto pójdzie tam, powie co i jak, napisze. Bo to wieteską fotografię lubię.
sty 14, 2010
Reply
poprawka:
http://www.rp.pl/artykul/419167_Technik_z_Olkusza_ukradl_Moneta_.html
sty 14, 2010
Reply
więc to nie był żart? naprawdę mus mi konto na facebook’u założyć?
sty 14, 2010
Reply
Zgłaszam się w kwestii formalnej: w jaki mianowicie sposób wziąć można udział w „wydarzeniu” nie będąc zarejestrowanym członkiem/uczestnikiem być może fajnego, ale mnie nijak nie pociągającego, Facebooka?
sty 14, 2010
Reply
@ Miłosz: widzisz, to się nazywa presja ;) gdybym miał skłonności do tworzenia teorii spiskowych powiedziałbym że kolejni blogerzy to agenci pracujący na zlecenie właścicieli portali społecznościowych – gdzie się nie ruszyć to zapraszają, zachęcają tudzież nie dają możliwości pełnego uczestnictwa bez jakiegoś konta… Jednak nie jestem aż tak radykalny w poglądach, nie mówię Facebook’owi „nie”, może kiedyś.
Jak dotąd obywam się bez samochodu i kart kredytowych, a świata kawałek widziałem więc pożyjemy, zobaczymy. Moim skromnym zdaniem Internet powoli przeradza się w księstwa i osady wspólnotowe. Teoretycznie wszystko jest dla wszystkich, tylko tu podaj konto, tam numer karty… Wpadł mi właśnie do głowy pomysł na artykuł na temat zachowywania prywatności w Sieci – dziękuję za podpowiedź Rudolf, idę pozbierać materiały :)
sty 14, 2010
Reply
Rudolf – zły krok. Bardzo zły. Ale this is your way….
Pożałujesz…
Zacznij robić zdjęcia i je pokazywać, a nie badać nowe regiony. Daruj sobie. Nie ten wiek :)
Znasz to powiedzenie o erotomanie gawędziarzu… niebezpiecznie się błąkasz w ostępach sieci :)
Mówiłem ja, zgred :)
I mówię to z pozycji osoby która wybrała dokładnie odwrotną drogę i jestem pewien, że dobrze wybrałem…
Byle dalej od sieci… byle dalej…
sty 14, 2010
Reply
Paweł: ale ja tej presji mówię nie! :) A szkoda, bo chętnie zobaczyłbym, co mogłyby pokazać osoby, które znam tylko po nickach tu i ówdzie komentujących.
sty 14, 2010
Reply
Jak napisałem – nie jestem specjalnie za tym fejsbukiem, no bo to znowu trza się gdzieś logować i definiować ten teges – i tutaj zgoda panie Pawle ( Dworniak ), no i nazwisko gdzieś i imie podać… ( choć dobry argument moze mnie przekonac do fejsbuka bom człek otwarty )
A tak bajdełej: czy to pana księstwo :
„M@kowiec czyli Paweł Dworniak o Apple i fotografii ???” Dlaczego pytam? Bo jak kto w tytule bloga nazwisko swoje z entuzjazmem podaje – to ma chyba stosunkowo swobodne podejście do kwestii anonimowości w sieci?
sty 14, 2010
Reply
„byle dalej od sieci” – powiedziała ryba w sieci :)))
sty 14, 2010
Reply
Anonimowość to jedno, a chęć zachowywania się fair w stosunku do moich interlokutorów w Sieci to coś odmiennego w moim rozumieniu. Uważam że podpisywanie się z imienia i nazwiska to przejaw dobrego wychowania względem rozmówcy i sygnał że „podpisuję się” pod wypowiedzią.
To że mam podpisanego bloga wpłynęło znacząco na moją „karierę” poza Siecią – stał się moją wizytówką. Czymś o wiele lepszym niż konto na GoldenLine i podobnych.
Na koniec – kto powiedział że podaję wszędzie prawdziwe dane? Są sposoby na całkiem sprawne unikanie zostawiania śladów swojej bytności – wiem, bo stoję też po drugiej stronie barykady: jako administrator dużej sieci mam w obowiązku wyśledzenie tego czy tamtego w związku z wypełnianiem zadań jakie nakładają na mnie ustawy.
sty 14, 2010
Reply
Odeszliśmy znacząco od głównego tematu – bardzo chętnie poznam Kolegów i Koleżanek zdjęcia dla nich ważne. Sam mam jedno takie, niespecjalnie wymowne być może, jednak dla mnie stanowi swoisty punkt zwrotny. Nie będę miał specjalnych oporów przez pokazaniem go szerszej publiczności, muszę je tylko odgrzebać między sektorami dysków bo już nie pamiętam jak raczyłem je poindeksować. Mam je „wytatuowane” od wewnętrznej strony powiek, stąd zagubienie oryginału ;)
Pytanie tylko czy niezbędne do tego jest angażowanie Facebooka? Z mojej perspektywy wygodniej mi będzie zaprosić pod adres na mojej stronie, tylko czy organizator zabawy się zgodzi na wyłom w regulaminie? ;)
sty 14, 2010
Reply
ja już swoje dodałem
sty 15, 2010
Reply
Dzielenie miejsc w których można pogadać nad tematami rzucanymi przez Rudofla spowoduje odciągnięcie czytelników i poszatkowanie dyskusji nad jakimś tam wątkiem.
Czytelnik zmuszony jest „skakać” miedzy dwoma mediami, musi sie logować dwukrotnie, bo może akurat coś sie pojawiło na FB.
Zły jestem na Twój ruch jak diabli.
Nie bede wchodził na FB – za nic na świecie. Leci mi to NK.
sty 15, 2010
Reply
@marta: bardzo Ci dziękuję za wspaniałe wsparcie :)
@Miłosz: :D
@Paweł Dworniak: „w jaki mianowicie sposób wziąć można udział w “wydarzeniu” nie będąc zarejestrowanym członkiem/uczestnikiem być może fajnego, ale mnie nijak nie pociągającego, Facebooka?”
No widzisz, tak czy siak do takiej zabawy musiałbyś się gdzieś zarejestrować – czy to flickr, czy facebook, czy inne diabły. Anonimowe wrzucanie fotek nie wchodziło w grę.
Co do nazwisk i anonimowości – ja sądzę po prostu, że – ponieważ jesteśmy poważnymi ludźmi – to nic nie stoi na przeszkodzie, by podpisywać się własnym nazwiskiem…
@iczek: „skakać między dwoma mediami”? Och,wiedziałem, że poruszysz ten temat – niestety niemożliwym jest, bym dał wszystkim możliwość zamieszczania materiałów na ZawszeKwadracie, to raz. Tutaj ogranicza mnie technika i musiałem wybrać jakieś miejsce w sieci, a facebook ma potencjał, jak sądzę.
Dwa, trochę przekornie: nikt nie marudzi, jak się pokazują wpisy z moich wycieczek plenerowych czy czegoś takiego – to znaczy, że tutaj też są dwa media – realny świat, gdzie obecni są nieliczni (czasem tylko dwie osoby), oraz sieć. Tak? ;)
Trzy: dosyć Twojego marudzenia w tym temacie: póki co tylko narzekasz, bezkonstruktywnie. Następne Twoje wpisy w tym tonie będę usuwał/moderował, bo zauważ, że jesteś okropnym marudą i psujesz zabawę.
A nikt tu demokracji nie obiecywał. :P
sty 15, 2010
Reply
widziałem na FB, popieram i pewnie się przyłączę :)
sty 15, 2010
Reply
bardzo inspirująca akacja, przypadkiem mam konto na facebooku, więc proszę bardzo :)
sty 15, 2010
Reply
Śmierdzi komercją. Globalizacją, aktualną modą na roznegliżowanie się w internecie. Globalnym ociepleniem i… FOTKĄ PL.
sty 15, 2010
Reply
@Szymon, @zover: fajnie :)
@Morrrcin: tak, tak – poza tym spiskową teorią dziejów i przejęciem władzy nad światem przez Żydów i masonów.
sty 15, 2010
Reply
Nieładnie…. Rudolf, ze mnie wymoderowałes… nieładnie… :(:(
wiecej u Ciebie nie napiszę…
sty 15, 2010
Reply
Iczek, obrażasz się za to, co sam w jakiś sposób u siebie stosujesz?
Nie dostosowałeś się do reguły którą określiłem, a ja po prostu byłem konsekwentny. Proste.
sty 15, 2010
Reply
Nie prawda, to kłamstwo.
Ja nie zmieniałem słów autorów, jeśli już to usuwam post, ale nigdy nie podpisywałem sie czyimś nickiem i nazwiskiem. To paskudna praktyka…
Wstyd! Usunąłeś mój koment i napisałeś swój podpisując sie MOIM nickiem! Myślisz, ze ile osób czytających zorientuje sie ze to nie ja i ze sie bawisz..?
Chcesz, to usuń, a nie zmieniaj treści, bo to dziecinada i po prostu nieuczciwe – ja nie napisałem tamtego komenta. Ty go napisałeś pod moim nickiem. Niespotykana praktyka jak dla mnie.
Zaskoczyłeś mnie… negatywnie.
sty 15, 2010
Reply
Iczek, wydaje mi się, że nie potrafisz wykazać poczucia humoru – nie bądź takim ponurakiem, wyluzuj trochę.
Kasuję komentarz, skoro tak wolisz.
sty 15, 2010
Reply
skasuj wszystkie !! moje komenty w tym wątku.
jestem luzny jak Kaczynski na balu, ale przesadzasz używając mojego nicka… nie każdy sledzi Twoje gierki…
A ja wole byc soba, a nie Toba…
pozwolisz!?
sty 15, 2010
Reply
@Iczek: „przesadzasz używając mojego nicka… nie każdy sledzi Twoje gierki…
A ja wole byc soba, a nie Toba…”
Przykro mi, ale kompletnie Cię nie rozumiem. Wyjaśnij proszę – znaczy mam się do Ciebie nie zwracać per Iczek, czy jak?
sty 15, 2010
Reply
Pan Pikuś :)
Wytnij moje komenty wszystkie, prosze i EOT
sty 15, 2010
Reply
Panie Pikuś, naprawdę nie wiem, jak miałbym skasować wszystko co tu napisałeś bez psucia spójności wypowiedzi innych…
sty 15, 2010
Reply
Dasz rade, w końcu jak napisales to bezkonstruktywne !! Dawaj!
sty 15, 2010
Reply
Chyba nie dam rady, sam nie wiem…
(że bezkonstruktywne to nie znaczy, że nikt się nie odniósł konstruktywnie, prawda?)
sty 16, 2010
Reply
ej. nie macie gadu gadu czy innego tlena?
sty 17, 2010
Reply
A toście sobie pogadali. W tym miejscu chętnie przypomnę myśl Bertolda Brechta, ze jak kto powiedział A , to wcale nie musi powiedzieć B.
Wprawdzie wpisałem się w końcu na tego fejsbuka, ale nie powiem, żeby z jakimś wielkim entuzjazmem.
Doskonale jestem w stanie zrozumieć argumenty iczka, bo sam nie lubię takich masowych portali. NK ma przynajmniej sens dla tych, którzy naprawdę chcą znaleźć wiarę z dawnej klasy i utrzymać jakieś tam kontakty, a sens fejsbuka jest dla mnie zupełnie niejasny i faktycznie zajeżdża …
Z drugiej strony – rozumiem, że realizacja przedsięwzięcia typu „pokaż swoje zdjęcie” wymagała jakiegoś „technicznego” rozwiązania i temu ma służyć ten cały buk. ( No bo w ramach ZK trudno chyba byłoby zmieścić foty, tak? ) Więc pal go sześć, mam nadzieję, ze to jednorazowa granda i tyle.;)
ps. W ogóle to podejrzany jest ten fejsbuk, bo ledwo tam wlazłem, a juz padło pytanie czy aby nie znam tego czy owego – na zasadzie ” hej, zobacz, mozesz ich znać” i ja oczywiscie znałem i to z bardzo różnych bajek. Skąd ten fejsbuk to wie, hę? Z kroju czcionki czy z kombinacji liter w moim nazwisku, skoro nie podałem żadnych innych danych?
sty 17, 2010
Reply
Tomasz Pawłowski -> Fejsbuk to akurat wie, bo osoby te mają twój adres email w swoich książkach adresowych, a maila onego użyłeś zakładając konto :)
sty 17, 2010
Reply
fejsbuk to oczywiście tajna (tzn. jawna, ale pod przykrywką) baza danych osobowych, tylko nikt nie wie czyja, nawet sami twórcy :) na milę pachnie jakimś kgb, czy innym fbi… i to prowokujące pytanie na dzień dobry… ‘ o czym myślisz?’ wszystko by chcieli wiedzieć :) tak sobie gromadzą dane, może kiedyś im się przydadzą. a interfejs przypomina działanie maca (niezły bajzel), pewnie też wymyśliła go kobieta :))
sty 17, 2010
Reply
pgn – jeśli tak jest, to jest poważny argument przeciwko fejsbukowi. Już nie chodzi o to, ze to pachnie Orwelem. Ale niby dlaczego fejsbuk „proponuje” mi „spontaniczny” kontakt z każdym dowolnym adresem, który mam w skrzynce gmail ? Przeca do różnych osób pisujemy, ale to chyba nie powód, żeby nasze kontakty wieszać na tablicy korkowej w centrum miasta ;)) Ciekawy jestem jak to się ma do Ustawy o Ochronie Danych Osobowych.
( skoro już zafejsbuczyłem, to pofejsbuczę w celach ogólnopoznawczych , ot po ponad stu latach realizują się idee Marksa samoczynnie, proletariusze wszystkich krajów łączcie się ;)
sty 17, 2010
Reply
Tomek, ma sie to tak do ustawy, ze te osoby wczesniej same sie zgodzily i podaly haslo do swojego konta, zeby facebook sobie sam znalazl potencjalnych znajomych. Orwell sie chowa. Jakis czas temu cos mi odbilo i zaczalem zakladac konto na fb. Doszedlem tylko do tego miejsca, a chwile potem szczerze zapragnalem usunac to co juz zdazylem zalozyc – niestety nie da sie. Konto mozna tylko zawiesic – tak jakby fb zakladal, ze wczesniej czy pozniej i tak wrocisz.
Mialem nie pisac, ale juz napisze. Sorry Rudolf. Wydaje mi sie, ze jakis portal spolecznosciowy to nie jest miejsce dla najwazniejszych zdjec. Wielu z was kreci nosami na wystawy w knajpie. A co powiecie na wystawe w Biedronce?
sty 17, 2010
Reply
@jarek: „Wydaje mi sie, ze jakis portal spolecznosciowy to nie jest miejsce dla najwazniejszych zdjec. Wielu z was kreci nosami na wystawy w knajpie. A co powiecie na wystawe w Biedronce?”
Mimo, że odpowiedź na końcowe pytanie wydaje się oczywista, to jednak ja to widzę tak:
Są tacy, którzy pokazują zdjęcia tylko na wystawach;
są jednak tacy, którzy nie wstydzą się wejść z fotografiami do knajp (dla tych powyżej – nie do pomyślenia);
są też tacy, którzy mimo dbania o odbiór swoich prac, wrzucają ich „namiastki” (skany) do sieci, na własne strony (dla tych powyżej – nie do pomyślenia);
są też tacy, którzy wrzucają swoje zdjęcia na blogi/fotoblogi (dla tych powyżej – nie do pomyślenia);
są też tacy, którzy odważają się wrzucać fotografie na portale społecznościowe (dla tych powyżej – nie do pomyślenia)!
Usłyszałem kiedyś pytanie w stylu: „Czy marna kopia fotografii obrazu Mony Lisy w brukowcu, czy najgorszym chłamie sprawi, że obraz będzie mniej wart? Będzie gorszy? Straci na znaczeniu?”
sty 17, 2010
Reply
Kurde, czy ty wyobrazasz sobie ile pracy kosztowalby mnie wybor najwazniejszego zdjecia? I po tym calym wysilku, ledwo zywy, mialbym poleciec z tym skanerm na fb? W zyciu! ;-) Dobra, na wstepie wykluczylem sie z wydarzenia, wiec juz nie marudze. Klodka. :-)
sty 17, 2010
Reply
@jarek: to tylko o jedno Cię proszę: nie skanuj, tylko przynieś go wiesz-kiedy. Może być w rękawiczkach.
:)