Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


0
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

lut 24
środa
Czarno-białe, Marudzenie, Plenery fotograficzne
Prawdziwe życie fotografa


Fotograf często ma przechlapane.

A to musi zapieprzać na chałturkach, a to wena go opuszcza i trudno znaleźć jakąś inspirację. Do tego wszystkiego jest zima, która niektórych naprawdę potrafi zdołować; sąsiad nie daje spać, a koledzy odwrócili się plecami i nie chcą już pić.

Na domiar złego, idziesz sobie człowieku na spacer, z zamiarem robienia zdjęć, a cały świat jedyne, co ci potrafi zaproponować, to: szarość, nieciekawy kadr i pociąg, który właśnie odjechał.

Co wtedy?

Przede wszystkim się nie załamuj. Oto, co ostatnio mi się przydarzyło: znalazłem piękny sklep. Przytulny, zaciszny, mały i dobrze wyposażony. Mieścił się na Pradze, a wiadomo, że ta akurat dzielnica Warszawy naznaczona jest najbardziej atmosferą sztuki (przez wielkie Szy).

Owszem, trochę żałowałem, że sprzedawca był mężczyzną – na pewno lepiej bym się poczuł, gdyby za ladą stała ruda piękność o zielonych oczach, ale cóż – czasem nie przystoi marudzić.


Co dalej?

Robisz zakupy i wsiadasz do tramwaju, czy innego dyliżansu. Dzwonisz po swoją kobietę, lub podrywasz przygodnie napotkane dziewczę. Jeśli dobrze wybrałeś zakupy, nie powinieneś mieć z podrywem większego problemu. Pilnuj się, żeby nie miała mniej niż 18 lat, bo potem mogą być kłopoty.


Dalej: jedziesz do jej znajomych. Albo znajomych swoich znajomych. Tak czy siak nie tam, gdzie cię zbyt dobrze znają. Możesz iść do ich mieszkania, bądź pochodzić po mieście – wszystko jedno, byle nie narzucać zbytnio swoich preferencji. Niech Los Tobą pokieruje w ten piękny wieczór. I pamiętaj – grunt to sprawić, by twoja partnerka się uśmiechała; bawcie się dobrze, cokolwiek byście mieli robić (czy to czytanie książek, picie herbaty, czy rozwiązywanie grupowo krzyżówek).


Bawicie się tak świetnie, że potem, nagle… budzisz się następnego dnia koło południa… łapiąc się za głowę, że połowy wieczoru nie pamiętasz, a wokół walają się… te krzyżówki, które czytaliście.

Teraz – jesteś już blisko celu, ale musisz coś zjeść. To kluczowe. To, co zjesz, musi wynikać z wnętrza twojego wewnętrznego „ja”. Ale nie tego płytkiego ja, tylko głębszego. Wypływać i domagać się uwagi.

Jeśli nie wiesz, na co masz ochotę, spróbuj wymawiać po kolei nazwy znanych ci potraw: kiełbasa, bigos, lody pistacjowe, śledź, truskawki, carbonarre, pizza, kebab. Kebab. KEBAB! Mięso, surówki, sosik – wszystko zawinięte i gotowe do zjedzenia. Jeśli to jest to, czym prędzej kup ten soczysty kebab i delektując się zjedz go tak, by ci kapało po brodzie. Możesz przy tym pomrukiwać z rozkoszy.


Oczywiście zamiast mięsa, wegetarianie czy weganie mogą zjeść trawę – ale skąd, u licha, wziąć świeżą trawę w środku zimy?!

I to jest to.


Jeśli masz już pełny żołądek, rozejrzyj się po świecie i popatrz, jakie spotkało cię szczęście. Jesteś zmęczony, ale wyspany; wyimprezowany, ale spokojny; ze zniszczoną wątrobą, ale najedzony. Jedyne, czego ci trzeba, to wziąć statyw w ręce i „zapolować” na coś.

Oczywiście mogą to być ptaszki, jelenie, czy… „fafkulce”. Ja lubię rowery i rowerzystów, stąd tobie polecam zająć się czymś zupełnie innym. Jak już jednak pstrykniesz to zdjęcie, które wyczekałeś, dopiero wtedy poczujesz, jak wspaniałym człowiekiem jesteś.

I wtedy możesz wrócić do domu, by wieczorem zacząć wszystko od początku.

PS. Powyższe zdjęcia są tylko ilustracją i nie stanowią żadnego dowodu w świetle litery prawa karnego obowiązującego na terenie Rzeczpospolitej Polskiej.

Nie wiem, czyjego są autorstwa, skąd się tu wzięły, ani dokąd zmierzają.

Dodatkowo, niniejszym informuje się, że spożywanie alkoholu i robienie zdjęć może powodować przykre skutki uboczne.


Post Tags: , , , , , , , , , , ,

7 Responses to “ Prawdziwe życie fotografa ”
  1. Przednie, przednie. Właśnie oderwanie myśli od fotografii, rozerwanie się, wyjście z domu zrobienie czegoś niestandardowego jest najlepszym zalążkiem satysfakcjonującego zdjęcia dzień po :)

  2. Swietny pomysl, mysle jednak, ze za malo czarnego aksamitu, przez co zdjecia nie maja ladunku.

  3. Tomasz Pawłowski

    lut 25, 2010
    Reply

    O święta Weroniko, patronko Fotografii, któż nie jechał choć raz tym tramwajem? Fantastyczny zdjęciosłów, rondo bez kapelusza z dużym, zawijaszczo skadrowanym wykrzyknikiem!

    ps. Sam przepis na foto-kacco-satori z ociekającym sosem kebaba – niestety – nie da się uniwersalnie zastosować: w sytuacjach jak powyżej, nawet w najgłębszych pokładach mojego „ja” słyszę w kółko: ogórek, ogórek, ogórek…

  4. Magik z Bombaju

    lut 25, 2010
    Reply

    Podobnie widzę sprawę jak kolega wyżej. Z tym okiem i z tym kątem, wziąwszy się porządnie za jakiś konkretny temat, mogłoby wyjść coś ciekawego. Ale coś jest na tych zdjęciach. Kolega Tomasz mógłby jednak sobie darować o tym sosie.

  5. Tomasz Pawłowski

    lut 25, 2010
    Reply

    Ja tu konkret widzę i – jak rzekłem – dobry zdjęciosłów, znaczy niezłe zdjęcia w dobrym cieście – ( a kebab nie ma tu nic do rzeczy, dygresyja to była ;) Historyja sie toczy jak tramwaj po szynach, dokumant splata się z metaforą w synkretyczną całość jak składniki spożywcze w sosie kebaba :)
    Nie wiem skąd ten ton malkontenctwa i takie tam, ze coś mogłoby być inaczej.

  6. niuasne są ważne, żołądkowa gorzka bywa niebezpieczna, legenda głosi, że są po niej haluny jak po absycie :) do tego ta maszyna do pisania w sklepie alko, wysublimowana dekoracja, ogólnie wyszło mocno literackie w obrazach, czyli zacnie, dla każdego, kto lubi narracje (ja np lubię), prostokąty są jednak przydatne :)

  7. Magik z Bombaju

    lut 26, 2010
    Reply

    Oczywiście, że dygresja, ja paniał. Kebab jest „taki” specyficzny… i wyobraziłem go sobie od razu. Całość paniał. No problem.


Post a Comment



Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.