Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


1235
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

mar 12
piątek
Marudzenie
Czego można się nauczyć naśladując

Wydaje mi się, że ktoś gdzieś już o tym mówił.

Jednak nie ma to jak poczuć (i odkryć) po raz kolejny mądrość ludową ;)

No więc kiedyś widziałem zdjęcie. Spodobało mi się, choć nie zamierzam tłumaczyć dlaczego – po prostu mnie ujęło. Mimo wszystko zdjęcie, jak sądziłem, było dość łatwe do zrobienia. W szczególności technicznie, ale sam pomysł też chyba nie był zbyt oryginalny. Tak sobie myślałem.

No i znalazłem się w podobnej sytuacji, co autor tamtej fotografii. I postanowiłem – mimo wszystko – zrobić również podobne zdjęcie – z różnych pobudek. Co się okazało? Ha! Oczywiście dopiero wtedy zobaczyłem, że to nie jest takie proste. A tak się wydawało!

Ale nie!

Wiele zdjęć (gdy oceniamy pracę innych) wydaje się prostych i nawet nie podchodzimy do realizacji podobnych. Bo wydają się wręcz zbyt proste. A okazuje się, że czasem warto spróbować zrobić taką prostą fotografię, którą się u kogoś widziało – wtedy człowiek zaczyna doceniać kunszt pierwotnego twórcy.

fot.: Mick Feuerbacher
fot.: Mick Feuerbacher


Post Tags: , , ,

12 Responses to “ Czego można się nauczyć naśladując ”
  1. e=mc2

  2. A gdzie Twoja fota?:)

  3. wierzę, że jednak swoją zrobiłeś

  4. @hubert: w segregatorze :)
    @Miłosz Bolechowski: owszem, zrobiłem. Ale nie wyszła tak „fajnie”; Co ciekawe, zauważcie, że autor oryginalnego zdjęcia zrobił z tego pomysłu całą serię :)

  5. Tomasz Pawłowski

    mar 13, 2010
    Reply

    interesujące: „ja z obcym”, ten Feuerbacher ma dobre oko do streetu, w jego portfolio jest dużo kadrów, które zatrzymują na dłużej. Wykopałem z sieci miejsce, w którym autor publikuje na gorąco i ma liczne grono fanów. Tu link do jednego z serii autoportret z obcym http://www.fotocommunity.de/pc/pc/mypics/445099/display/3385648

    Pod zdjęciem rozwinęła się dosć ciekawa dyskusja na temat prawa do publikacji zdjęcia. Autor utrzymuje, że NIGDY nie pyta obcych przed zrobieniem zdjęcia! Dlaczego? Bo – jak twierdzi – chce uchwycić dokładnie ten moment, w którym oni orientują się, ze właśnie wycelowany jest w nich aparat. W tym sensie to faktycznie oryginalne podejście.

    ps. Na jednym z naszych popularnych portali widziałem kiedyś naprawdę świetną realizację tematu ” autoportret z obcym ” – ale przy użyciu wynajętej modelki, zdjęcie aranżowane, wiec zupełnie inna koncepcja. Niestety – nie pamiętam nawet nicka autorki ( to była młoda fotografka – chyba z Wrocławia )

    ps 2. A ty Rudolf uprzedzałeś, ze robisz zdjęcie? Może tu jest myk? :)

  6. Tomasz Pawłowski

    mar 13, 2010
    Reply

    … no ale ta BW maniera u autora … ;(((

  7. jaką manierę masz na myśli?

  8. Tomasz Pawłowski

    mar 14, 2010
    Reply

    To chyba jasne: autor ( skądinnąd bardzo fajnych a czasem nawet wymownych kadrów ) zamknął się blekendłajcie jak w klatce. Sam lubię zabić kolor – ale tylko wtedy, kiedy za dużo gada ;)

    Może pomoże ci trochę Kopaliński: „maniera – wtórność stylu a. języka art., sposobów (od)twórczych; przest. czyjś styl, indywidualne cechy czyjejś twórczości, sposób, system”

  9. Myślałem raczej, że chodzi Ci o dość specyficzny sposób tworzenia odbitek, nie kryjący dopaleń i maskowań. A to, że używa tylko czerni i bieli – ja jestem w stanie zrozumieć :)
    Za definicję dziękuję.

  10. @Tomasz P. – zobacz to – Katarina Radovic,

    http://www.lensculture.com/radovic-husbands.html

  11. Tomasz Pawłowski

    mar 15, 2010
    Reply

    guerilla@ – hajtnąć się na chwilę i ślubować miłość na czas klapnięcia migawki ? Światłoczułe małżeństwo. Ładnie podana podróż poetycko-emocjonalna.

    ps. No, ale takie rzeczy zdarzają się tylko w Paryżu! ( I wymyśli je tylko kobieta ). Z drugiej strony – nie wiadomo gdzie leży ten Paryż i jak on wygląda, Hamingway po powrocie z Paryża powiedział: „jestem bardzo rozczarowany Paryżem…wygląda zupełnie inaczej niż go opisałem w książkach” :)))

  12. Magik z Bombaju

    mar 15, 2010
    Reply

    Ja też rzuciłem okiem, co guerilla podrzucił, i chcę skomentować, że to co prezentuje ta pani to po prostu debilizm. Z taką osobniczką w żadnym wypadku, nawet za dopłatą, nie chciałbym mieć nic do czynienia. Pisze się tu o „sztuce’, no dobrze, więc w sztuce taki debilizm… też jest nadal debilizmem. Myślę, że moi bracia duchowi, bo są tacy w Paryżu, jak ich nagabywała ona na ulicy, odpowiedzieli jej coś na temat soczystego, z tym południowym wyczerpującym opisem jej osoby, wierzę, że nie wszyscy jeszcze skretynieli.


Post a Comment



Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.