Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


1235
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

mar 07
niedziela
Wokół ludzi
Najlepszy fotograf

Nie pytajcie skąd wiem. Po prostu wiem.

Otóż jeden z żyjących polskich fotografów powiedział niedawno coś takiego:

(…) Czasem przeglądam te zdjęcia i naprawdę nadziwić się nie mogę, jakie są świetne. Już, już, jestem skłonny pytać z ogniem w oczach kto jest ich autorem, gdy nagle w przebłysku zrozumienia odkrywam, że zrobiłem je sam. Ja wiem, że są klasycy – jakiś Bresson, Avedon czy Erwitt, ale patrząc po ich stykówkach, to naprawdę nie jestem pewien, kto tu sobie radzi lepiej z medium światłoczułym…

I tak w ten deseń.

Myślę, że to błogosławieństwo mieć tak dobrego artystę pochodzącego z Ziemi Polskiej – tylko powstało mi w mózgu pytanie: i co dalej?

Bo wiecie – my tu czasem sobie gadamy o drodze do doskonałości, jak się rozwijać fotograficznie, jak robić lepsze zdjęcia – ale powstaje pytanie: co, jak już dogonimy króliczka?

Co powinien zrobić fotograf, który wspiął się na wyżyny sztuki? Przerzucić się na film?

Czy może winien znaleźć sobie misję nauczania mniej zaawansowanych nawet wtedy, gdy ci twierdzą, że tego nie potrzebują?

PS. Fotograf ów ma już swoje lata, więc to nie była pycha wynikająca z braku doświadczenia. To tak gwoli wyjaśnienia, gdyby ktoś się chciał do tego wątku przyczepić.


Post Tags: , , ,

30 Responses to “ Najlepszy fotograf ”
  1. … dzielić się … pokazywać się … i nie wierzę, że osiągnął wszystko … zawsze są szczyty do zdobycia … kręte ścieżki do przejścia … tylko nie zastać się … dalej robić to co się kocha … i do przodu …
    nie sądzę by przerzucenie się na film było dobrym pomysłem, aczkolwiek mogę się mylić …

  2. „Ja wiem, że są klasycy – jakiś Bresson, Avedon czy Erwitt, ale patrząc po ich stykówkach, to naprawdę nie jestem pewien, kto tu sobie radzi lepiej z medium światłoczułym…” Sorry Rudolf, ale bez wzgledu na to, kto to powiedzial i jakie ma doswiadczenie, ten tekst jest po prostu zalosny.

    „Co powinien zrobić fotograf, który wspiął się na wyżyny sztuki?” Mozna dojsc do momentu, w ktorym po prostu juz sie nie chce, ale to nie ma nic wspolnego z wyzynami sztuki. A ktos, kto tak o sobie mysli, najwyrazniej pomylil wyzyny.

  3. Magik z Bombaju

    mar 8, 2010
    Reply

    „Co powinien zrobić fotograf, który wspiął się na wyżyny sztuki?”
    To rzeczywiście trudna sytuacja.
    Zacząć realizować swoje plany fotograficzne.
    Albo jako wspięty wysoko zaprzyjaźnić się z jakąś kozicą.
    Nie wiem co takiemu wspiętemu jegomościowi może przyjść jeszcze do głowy, może piexdolić o tym swojem spełnieniu w związku mitomanów dawnego województwa suwalskiego.

  4. „może piexdolić o tym swojem spełnieniu w związku mitomanów dawnego województwa suwalskiego.”
    o łała, coś tu już bliżej nazwiskami zaczyna pachnieć…:)

    A może jak już osiągnął ktoś wyżyny swojego talentu i pracy (nie daje mu to satysfakcji) to powinien chyba zmienić zakres zainteresowań i tam się mierzyć z samym sobą. Taki Cz. Miłosz dla przykładu – zaczął się uczyć hebrajskiego w wieku 80 lat i na złe dla polskiej kultury to nie wyszło.

  5. Umrzeć.

  6. @jarek: no owszem, pokory w tym tekście nie ma, ale może to po prostu pewność siebie, której Polakom zwykle brakuje? ;)

    @Hubert, Morrrcin: hmm… wydaje mi sie, że jeśli ktoś uważa, że rozwinął się w pełni pod względem fotograficznym, to powinien coś z tym, co zyskł zrobić pożytecznego. Zdecydowanie nie podobają mi się idee „umrzeć” czy „znaleźć sobie inne zainteresowania”. :)

  7. @Rudolf
    Twoje:”powinien coś z tym, co zyskł zrobić pożytecznego” nie stoi w sprzeczności z
    moim “znaleźć sobie inne zainteresowania”, chyba wręcz przeciwnie:)
    np. może wykładać/uczyć/inspirować na kursach/szkołach/uczelniach/kierunkach zajmujących się fotografią
    a jak nie chce mu się kłapać szczęką, to niech założy kursy on-line; jestem pewien, że ten zasób wiedzy i doświadczenia można przekuć na coś bardzo pożytecznego i zyskownego…

  8. Trochę Państwo bijecie pianę. Pytanie co dalej jest na wyrost i to bardzo. Nie przypuszczam że ktokolwiek z Nas / Was komentujących ten post jest w sytuacji gdzie osiągnął już wszystko (swoją drogą uważam ten stan za niemożliwy do osiągnięcia) a dajecie dobre rady facetowi który jest dobry (najlepszy) w tym co robi i jest z siebie zauważalnie zadowolony, żeby nie powiedzieć dumny. Co on ma zrobić? A co Nam / Wam do tego jego sprawa może będzie lepił garnki albo nakręci pornola… Za to wiem co trzeba amatorom, semi, pro, profi i innym tego typu… bardzo k…rwa ciężko pracować żeby w pewnym momencie swojego życia powiedzieć tak jak facet z posta! Czego wszystkim zainteresowanym fotografią życzę i nie ważne czy wystawiasz się na wernisażach czy Twój kot ma ładne zdjęcia. P.S. Trafiłem tu niedawno i Panie autorze podrobami się. Dziękuje!

  9. Mysle, ze powinnismy zaczac strugac krzyz i ostrzyc gwozdzie.

  10. Ja, ja, ja…. Proszę Pani, a czy ja mogę zrobić osikowy kołek? ;) Koledzy potrzebują…

    Przepraszam ale zainspirował mnie rK. Róbmy swoje.

  11. Tomasz Pawłowski

    mar 8, 2010
    Reply

    Cytowana wypowiedź pachnie mi Łudym Alenem, wiec nie będę wnikał czy Pudzian polskiej fotografii istnieje:)

    Zawsze wydawało mi się, ze polska fotografia nie ma się czego wstydzić. Mam nadzieję, że pan Cytowany „radził sobie” nie tylko z materiałem światłoczułym czy także z światłoczułością materiału. Mało danych.

    rudolf@ „wydaje mi sie, że jeśli ktoś uważa, że rozwinął się w pełni pod względem fotograficznym, to powinien coś z tym, co zyskł zrobić pożytecznego.”

    Bo ja wiem czy powinien? Chyba nie musi, ale może?

    Ps. Ósmy, ósmy marca, więc jeżeli ZK czytają jakieś panie, to życzę wszystkiego najlepszego i żeby nigdy nie były traktowane jak mężczyźni :))

  12. Rudolf blad. Nie chodzi mi nawet o pyche. Takie myslenie, to moim zdaniem objaw, wybacz mocne slowo, uwiądu umysłowego. NIe odbieram nikomu prawa do poczucia wlasnej wartosci. Tyle, ze poczucie wartosci powinno wynikac ze swojego dorobku, a nie porownywaniu warsztatu. Po jaka cholere? Sam przeciez o tym pisales. Po jaka cholere uzywac slow typu najlepszy, lepszy, bardziej, lepiej? Co to kurna jest olimpiada? Chociaz moze tak – probujac dotrzec do polskiej fotografii powojennej, mozna odniesc wrazenie, ze polscy fotografowie zajmowali sie glownie zdobywaniem medali na konkursach. W albumie Pierscinskiego, te medale zajmuja wieksza czesc objetosci. Daje do myslenia.

    Bez wzgledu na to, jak tajemniczy nestor radzi sobie z materialem swiatloczulym, to jestem pewien, ze ten bufon moze buty czyscic tej dosc osobliwej, jak na punkt odniesienia, trojce. Roznica jest taka, ze nawet stykowki Bressona, Erwitta i Avedona sa publikowane, a zeby obejrzec zdjecia pana nestora, musialbym pojsc do niego na wodke i wyciagac pomiete odbitki z sypiacych sie bialo-czerwonych pudelek po fotonbromie. Dla mnie to najbardziej zenujacy tekst roku i watpie, czy cos go przebije.

  13. Magik z Bombaju

    mar 9, 2010
    Reply

    Poważnie, to niejeden w Polsce jest majster jak się patrzy i na pewno potrafi bardzo dużo. Wedle mnie problemem jest to, że są to najczęściej majstrzy z ludu, którzy nie mają żadnej koncepcji artystycznej, a jak już coś zrobią to jest to przaśne jakby ze skansenu wycięte. To szkoła ASP lub filmowa robi z majstra cwaniaka, bo wtedy całkiem zasadnie Bresson i Avendon to quasi-amatorzy, self-made-men. Bresson to przecież całkowity amatorszczyk.

  14. „co, jak już dogonimy króliczka?”

    1. Jeśli ktoś już dogoni, to może zająć się w końcu normalnym fotografowaniem. Efekt taki sam jak w drugiej możliwości:
    2. Nie każdy ugania się za tym króliczkiem. Czasem ludzie po prostu lubią coś robić i nie traktują tego jak rywalizacji.
    3. Jeśli ktoś dogoni i stawia pytanie „co dalej?”, to chyba znaczy że albo już mu się znudziło, albo zapomniał po co w ogóle się za to zabierał.
    4. Z kolei jeśli ktoś wszem i wobec oznajmia, że dogonił, to.. należy poklepać go po plecach, bo być może właśnie tego mu brakuje.

    Zakładam, że „gonienie króliczka” jest tu pojęciem oznaczającym wyłącznie pewien stan psychiki fotografa, a nie jego dokonań, bo w rzeczywistości przecież nie jest to olimpiada z klasyfikacją dokładnie jak napisał wyżej Jarek.
    Ja to tak widzę.
    Pozdrawiam autora i czytelników Z-K

  15. Szkoda, szkoda. Spodziewalem sie wesolo plonacego stosu.

  16. Tomasz Pawłowski

    mar 9, 2010
    Reply

    Jarek, bądź konsekwentny: postulujesz zawieszenie oceny ( „co to jest olimpiada?” ), a potem wyciągasz swoją ocenę jak królika z kapelusza ( ” ten bufon może buty czyścić”)

    Mówisz: „Roznica jest taka, ze nawet stykowki Bressona, Erwitta i Avedona sa publikowane” No niby tak, ale to nie jest powód do czyszczenia butów sympatycznym Francuzom i Angolom, bo :

    1. publikacja w necie nie jest ( a w każdym razie nie musi być ) nobilitacją , nie mówi tez wiele o prawdzie tych fotografii, częste pojawianie się w sieci pewnych zdjęć, treści i obrazów świadczy raczej o modach, trendach i o aktualnym stanie percepcji w obszarze kultury masowej.

    2. w czasach J.W Geothego najczęsciej publikowano poezje kilku innych autorów literatury niemieckiej, których nazwisk dzisiaj nikt nie pamięta:)) ( ja wiem, że nie było wtedy internetu, ale istoty to nie zmienia )

    3. wypowiedź cytowana jest wyrwana z jakiegoś kontekstu, którego nie znamy ( no ja nie znam, ja ktoś zna to proszę mnie doświetlić w tej sprawie ) Przydałoby się więcej danych…

    Na królikach się nie znam, wiec nie zabieram głosu w tej sprawie. Natomiast jedyne pytanie godne rozważenia przy tych danych to ” Czy może winien znaleźć sobie misję nauczania mniej zaawansowanych nawet wtedy, gdy ci twierdzą, że tego nie potrzebują?”
    To zależy od autora cytatu, to musi być jego wybór, byłoby dobrze, ale jeśli musiałby mieć zdolności dydaktyczne, a te nie zawsze idą w parze z dobrym warsztatem i twórczością.

    A poza tym, to Kartagina powinna zostać zburzona :)

  17. No nie wiem… często słyszę o tym, że wymaga się od fotografa, by miał jakąś misję społeczną…
    A jednocześnie ci, którzy jej nie mają zasłaniają się tym, że jeszcze szlifują warsztat.

    Dziwi mnie więc to, że jak ktoś twierdzi, że warsztat wyszlifował (owszem, też mi się to wydaje podejrzane), to nikt nie oczekuje od niego realizacji Misji. Większość skacze do gardła, żeby udowodnić, że to nie jest Wielki Fotograf. A po co tak?

  18. Popularne tez bylo kiedys wbijanie na pal.

  19. Panie rK, czyżbyś najbardziej z obecnych zazdrościł takiego stanu umysłu? :P

  20. Tomasz Pawłowski

    mar 9, 2010
    Reply

    Rudolf@ „nikt nie oczekuje od niego realizacji Misji”

    Czemu sadzisz, ze „nikt” ? To błędny wniosek. Wydaje mi się, że na siłę forsujesz tezę – być może na podstawie przebiegu różnych innych rozczochranych dyskusji.

    Misja to posłannictwo, jego zew trzeba poczuć , powinno to płynąć z wnętrza duszy. No ale jak to jest z duszami i duchami w świecie postmodernistycznej karuzeli? Jeżeli jest jakaś „większosć”, która „skacze do gardła” to niech sobie skacze, bo wiadomo, ze prawda nie jeździ autostradą, ale woli drogi mniej uczęszczane.

    Z drugiej strony nie przypisywałbym aż takich „większosciowych” intencji tutaj piszącym. :)) Dialog jest, mozna się mylić, nic tak pomaga mysleniu jak dobra pomyłka :)) Mylmy się, ludzie , mylmy! Bo jak się dobrze pomylimy, to ktoś może trafić na prawdę.

  21. Tomasz, chyba nie do konca mnie zrozumiales. Dlaczego zakladasz, ze ja mowie o publikacji w necie. Zreszta nie chodzi mi nawet o sama publikacje, ale o to, ze ludzie chca to ogladac. Jak myslisz, dlaczego w ogole ktokolwiek chce ogladac czyjes stykowki? Dlaczego sa muzycy, ktorych nagrania demo i odrzuty wydane na plycie sprzedaja sie jak cieple buleczki? Dlaczego brudnopisy niektorych pisarzy staja sie bestsellerami? Czy myslisz, ze ktos chcialby placic za album ze stykowkami tego pana?
    Masz racje, nie znam konktekstu. Nie znam tonu wypowiedzi i troche sobie pofolgowalem. W koncu to tylko blog. Skoro jednak Rudolf nie nakreslil kontekstu, mozna przyjac, ze te slowa zostalo wypowiedziane jak najbardziej powaznie. A jesli tak bylo w istocie, to mogl je wypowiedziec tylko bufon.
    Meczy mnie juz ten temat, bo smierdzi mi jedna wielka prowokacja, w ktora dalem sie zlapac. Sam problem nakreslony przez Rudolfa tez jest bardzo sztuczny i zdecydowanie brakuje mu lekkosci. Pytanie jest z gruntu spalone, bo opiera sie na kiepskim zalozeniu, a kazda odpowiedz na nie bedzie oczywista i nudna. Meczace sa tez zdawkowe odpowiedzi Rudolfa, ktore umacniaja mnie tylko w przekonaniu, ze ten post to jakas tania prowokacja. Jak ten caly wpis ma sie do http://zawsze-kwadrat.pl/2010/02/takie-o-zyciu/ Zeby jeszcze tamten wpis napisal Roderyk. Ech…

  22. Tomasz Pawłowski

    mar 10, 2010
    Reply

    Fakt, ten wpis trochę przypomina mi dowcip o egzaminie z anatomii zwierząt, na którym żądano od studentów podania nazwy ptaka przykrytego białą płachtą :))

  23. @jarek: oczywiście, że to w pewnym sensie prowokacja; przecież ponad 60% wpisów na tym blogu to prowokacja – a mi jest bardzo miło, że na nie czasem reagujesz :)

    Zdawkowe odpowiedzi w tym temacie są podyktowane tym, że ja sam uważam ten tekst za mało poważny. Z jednej strony niepoważny, ale z drugiej strony sądzę, że mimo wszystko… każdy mit na ziarnko prawdy, więc osobiście odczytuję tą wypowiedź jako swego rodzaju pretensję do świata, że się nie poznał na autorze (jeszcze). Więc w sumie: śmieszno-żenująco-smutny. Mam nadzieję, że jeśli kiedyś autor wypowiedzi przeczyta tą opinię, nie obrazi się na mnie :)

  24. Pieknie sie wyasekurowales Rudolfie. Mistrzowsko!

  25. Dodam jeszcze dla jasnosci, ze to ja jestem autorem powyzszego cytatu lub przynajmniej wiekszosci, bo slowa sa odrobine zmienione. Oczywiscie spodziewalem sie, ze powiedziane zartem po kilkugodzinnej podrozy samochodem, bez odpowedniego kontekstu i intonacji, przeczytane na powaznym blogu zabrzmia bardzo powaznie i wywolaja wyprawy krzyzowe, ale nigdy nie przypuszczalem, ze dzieki nim doswiadcze profesjonalnej psychoanalizy.

  26. Wiedzialem :-) Dobrze, ze nie bede musial pic wodki :-P

  27. Tomasz Pawłowski

    mar 11, 2010
    Reply

    rk@ ” nigdy nie przypuszczalem, ze dzieki nim doswiadcze profesjonalnej psychoanalizy”

    łe tam… taka psychoanaliza… nie takie psychoanalizy robił tu kiedyś magik :) No, ale psychokanaliza tez jest w życiu fotografa potrzebna, owszem.

  28. Tomasz Pawłowski

    mar 11, 2010
    Reply

    no ale dobrze się ujawniłeś rk :)

  29. Na rozwiązanie zagadki czekałem z żagwią w pogotowiu, ale trudno było nie zachować podejrzliwości.
    Ja bym tylko z takim zdecydowaniem nie podpuszczał do rozpalania stosów.
    W końcu są trzy metody działania inkwizycji: strach, zaskoczenie, terror i bezwzględne oddanie papieżowi. Ale też: zaskoczenie i śmiertelna powaga. ;)

  30. Przecież nie można osiągnąć wszystkiego!
    Nawet jeśli wejdziemy na najwyższy czubek góry na ziemi, możemy wzbić się wyżej, dalej głębiej.


Post a Comment



Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.