niedziela
Marudzenie, Warsztat fotograficznyNie kalibruj monitora!
Rozpoczynamy dzisiaj cykl zajęć terapeutycznych dla Zagubionych Fotografów.
Na warsztacie: kalibracja monitora.
Usłyszałem ostatnio, że taki prawdziwy, profesjonalny fotograf musi kalibrować swój monitor za ponad 5000pln co najmniej kilka razy w roku specjalnym urządzeniem kalibrującym, takim „pająkiem”.Czy jest ktoś na sali, kto przynajmniej raz w życiu kalibrował tak swój monitor? Rączki do góry, poproszę! Otóż właśnie. Bracia i siostry, panie i panowie – jeśli nie zajmujecie się biznesowo drukowaniem fotografii, popełniliście pierwszy krok do swojej zguby! Do zatracenia duszy i wiecznych mąk piekielnych!
Prawdziwy fotograf nie powinien kalibrować monitora ponad to, co daje chociażby taki systemowy kalibrator w systemie Mac OS. Wszystko co dalej – to już sprawa szatana!
Czemu więc niektórzy to robią? Skąd tyle urządzeń do kalibracji na rynku? Dlaczego tyle firm oferuje usługę kalibracji?
Po to, by was zgubić. Ograbić! Sprowadzić na manowce! Odciągnąć od tego, co najważniejsze – fotografii!
Kalibrując za pomocą specjalnych urządzeń swój monitor dajecie się ponieść cyferkom. Zawierzacie parametrom, zamiast zaufać temu, co niesie obraz. Wkręcacie się w spiralę doskonałości technicznej, która odwodzi wasze umysły od myślenia o treści fotografii. O tym, co najważniejsze. Najpierw kalibracja monitora, potem kolorymetr, densytometr i… kończysz pod mostem, bez rodziny i przyjaciół, przekonany, że robisz wręcz genialne technicznie fotografie, które – czy do tego się przyznasz, czy nie – dawno mimo wszystko już straciły życie i smak.
Chcesz tego? Przemyśl to drogi bracie, zastanów się kochana siostro. Zaprawdę, jest jeszcze czas na ocalenie twojej duszy – wystarczy zapisać się na specjalne zajęcia terapeutyczne prowadzone dwa razy w miesiącu. Zniżka po okazaniu dowodu zakupu produktów firmy ColorVision.
Post Tags: dusza, kalibracja, monitor, szatan, terapia
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (87)
- Co zrobić? (85)


mar 28, 2010
Reply
Przydaje się. Znajomy fotograf, fakt zarabia na sprzedaży zdjęć, kalibruje pająkiem co parę tygodni. Ja sam skorzystałem z 4 opisów w necie (programowo) i jestem hepi :)
mar 29, 2010
Reply
.
I znowu świetny tekst – bardzo celna uwaga o tej łatwości popadnięcia w ekstremizm. A wszystko zaczyna się całkiem niewinnie – od szokującej różnicy między (kiedyś) wściekleniebieskim CRT, który nam w ogóle nic a nic nie przeszkadzał (sic!), a monitorem przyjemnie skalibrowanym, emitującym kropelkę światła zbliżoną do słonecznego, którego biel na zdjęciach połączonych ze światłem naturalnym wygląda już naturalnie biało, jak zresztą wszystkie pozostałe kolory.
.
Ja kalibruję monitor i chyba muszę podziękować za (szansę, póki co) uratowanie mojej biednej duszyczki, skoro zacząłem już pouczać autorów programów kalibracyjnych na tyle skutecznie, że obdarowują mnie komercyjnymi wersjami… Chyba faktycznie lepiej będzie nie iść tą drogą, mając już świadomość, co jest na jej końcu… ;-)
.
[mr.]
.
mar 29, 2010
Reply
Kiedyś nawet sobie kupiłem takie małe coś (Pantone Huey). Po dwóch tygodniach zabawy przeszło. I tak nie mam monitora na którym by kalibracja robiła różnicę.
mar 29, 2010
Reply
A ja mam maca i go kalibruję pająkiem, ale nie..nie…nie kupiłam sobie..zrobił mi to mój wykładowca fotograf ;)
I jestem za kalibracją jak najbardziej, szczególnie jak patrzę ze biały jest różowym na moich monitorach w firmie ;)
mar 29, 2010
Reply
Bardzo pozytywny wpis w deszczowy poniedzialek jak znalazl. Milgo dnia. :)
mar 29, 2010
Reply
Ja mam takich 5. 4 w rogach i 1 na środku, i od 2 lat procesuję się z producentem monitora, bo oszukał w specyfikacji. Monitor kiedy go kupiłem był po 1099 teraz po 899, dołożyłem na proces kilka stów. Od razu więc trzeba było kupić benqa za 1200 a nie jakiś szajs iiyamy!!!
mar 29, 2010
Reply
HA, zgadzam sie w calej rozciaglosci – precz z kalibracja ;) Mozna rowniez wysnuc dalej idace wnioski – albo kolory sie widzi, albo nie – a wtedy zadne urzadzenia i tak nie pomoga – nalezy zmienic zawod/hobby na szydelkowanie ;D
mar 29, 2010
Reply
Tak, nie kalibrujecie sobie monitorów, obróbcie dużo zdjęć potem zanieście pliki do labu…. Syfy w cieniach, rozjechana kolory i inne niespodzianki mogą, acz nie muszą ukazać się waszym oczom :)
Możecie mieć farta, i nawet kontrast i jasność odbitek czy printów będzie dokładnie taka jaka wypracowaliście na swoich monitorach. Szanse są jednak znikome.
Pieniądze w ten sposób kilka razy zmarnowane to mniej więcej tyle ile kosztuje amatorski kalibrator. Kalibrator, to nie fotel, nie trzeba na nim dupą siedzieć i może służyć grupie osób. My się w firmie zrzuciliśmy po pięć stów i nie żałuję.
mar 29, 2010
Reply
A wystarczy się przerzucić na analoga i po kiego grzyba komu monitor? ;)
mar 30, 2010
Reply
Jos, negatywy również retuszuje się na komputerze.
mar 30, 2010
Reply
@lila: no, ale jak biały jest różowy, to wiadomo, że coś jest bardzo ‘nie halo’.
pająków raczej używa się do bardziej subtelnych kalibracji, nieprawda?
@pgn: do labu? a po co?
@Jos: monitor służy do czytania ZawszeKwadratu, jeśli się zdjęcia obrabia tylko analogowo. :D
mar 30, 2010
Reply
Fajnie, tylko jak dla mnie to lekka przesada, kalibracja to dość przydatna rzecz bo w końcu chcemy aby nasze zdjęcie na wydruku wyglądało tak jak na monitorze ( mniej lub więcej ). Przecież przy procesie digitalizacji naszego ( analogowego ) zdjęcia jakieś partie zdjęcia mogą ulegać zniekształceniom nakładanym na nas przez limity sprzętowe. A czy jak zaniosę zdjęcia do labu to mogę mieć pewność ze pan wiesio przy maszynie nie uzna ze coś nie tak pstryknąłem i trochę za jasno …a gdzie indziej trzeba kontraścik podciągnąć itd. Zostaje mi zostać w piwnicy i wołać samemu przy pomocy jakiegoś zestawu od Tetenala ….ale kurde nie będą to czasem kolory i procesy ustalone przez producenta czy to chemii czy to materiału światłoczułego. Skoro mam już dobry kadr i temat na zdjęciu to mam sobie odmówić ułatwienia w postaci ostatecznej kolorystki do której uzyskania użyje monitora z profilem sRGB i „jakiegoś tam” oprogramowania? Przy czym mogę być pewny że jak świat długi i szeroki to wszędzie gdzie ten standard napotka moje zdjęcie, będzie wyglądać tak jak chce …JA.
Zresztą co ja tu o kolorach jak robię BW bo taniej wychodzi.
mar 30, 2010
Reply
Pod BW też się kalibruje monitor :)
mar 30, 2010
Reply
@Arek: naturalnie, ale miałem w głowie żartobliwe uproszczenie – kiedyś się tego nie robiło :)
@Rudolf: Biję się w piersi! :D ale wymagasz kalibracji? Są jakieś pisane czcionką o niewidocznej barwie podprogowe informacje dla skalibrowanych? ;)
mar 31, 2010
Reply
Jest taka stara prawda, że monitorów poniżej „pewnego poziomu” się nie kalibruje. Tymczasem kupiłem Spydera do skalibrowania wbudowanego iMakowego wyświetlacza i różnica jest kolosalna. Po skalibrowaniu „softowym” (w tym terminie jest zawarta ogromna wewnętrzna sprzeczność) to były wolne żarty. Teraz mogę spokojnie posłać zdjęcia do druku (offsetowego, gdzie nikt nie podkręca mi kolorów czy kontrastów) i wyniki zgadzają się z tym, co widzę na monitorze na tyle dobrze, że jestem bardzo zadowolony.
O ile dobrze widzę, autor nie przedstawił żadnych argumentów na rzecz niekalibrowania. Oprócz tego, że stracę przyjaciół. Cóż, nie straciłem. Mam nawet jakby trochę więcej, ale korelacji nie dostrzegam.
mar 31, 2010
Reply
Należy też brać pod uwagę przy wydrukach offsetowych, albo labach aby używać profilu kolorów danej maszyny, bo one tez się różnią nasyceniem , kontrastem:)…
kwi 1, 2010
Reply
uff… całe szczęście, że powiększalnika nie trzeba kalibrować. nie! hola jak nie trzeba? pewnie że trzeba. czyli tak, czy siak nie ma letko.
kwi 2, 2010
Reply
A ja mam masowy monitor iiyama i i tak nie widzę w waszych internetowych galeriach efektu tych drogich klaibracji :) Jeśli jednak dzięki temu będę mógł obejrzeć wysokiej jakości zdjęcia w galeriach to kalibrujcie :D
kwi 3, 2010
Reply
@pgn: – po pięć stów – proponuję zapytać właścicieli EIZO o poszerzonym gamucie barw, czy spektrofotometr EyeOne Pro (I1 Pro) za ponad 3.000 pln to mniej więcej tyle, ile „zmarnowali” w fotolabie :)
sie 2, 2010
Reply
Fajna bzdura
Jeżeli uznajemy, że ostatecznym efektem fotografii jest obraz na papierze, to musimy albo wykonać odbitkę albo wydruk. Jesteśmy więc skazani na firme usługową lub własnoręczny druk. Firma usługowa ma (załóżmy) skalibrowany monitor. Druk samodzielny (załóżmy) odbywa się na odpowiednim papierze z odpowiednim profilem papieru. Wszystko to nic skoro nasz monitor wyświetla bzdury kolorystyczno jasnościowe. Efekt będzie odległy o d tego co na monitorze. Chyba nie o to chodzi. Tymczasem kalibrator to ledwo 300pln. To nic przy standardowych wydatkach fotografa