czwartek
MarudzenieDlaczego fotografia jest ważna?
Wyobraźcie sobie – co tak naprawdę decyduje w dzisiejszych czasach o ważności dzieła?
Prócz – oczywiście – dobrych znajomości.
Według niektórych teorii, jest to gęstość upakowania treści.
Skoro już jesteśmy dawno za momentem, gdy wielu spierało się o to, czy fotografia jest sztuką, pora wyjawić, która dziedzina sztuki ma największy potencjał, jeśli chodzi o jej „ważność”.
Popatrzcie, jak do tej pory robiło się sztukę – powstawał pomysł, a potem artysta mozolnie tworzył to, co wymyślił sam… bądź co zamówił klient. Książka, muzyka, obraz, rzeźba czy cokolwiek innego – wszystko powstawało w dość długim czasie. Mówiąc „długi” mam na myśli również jego względną długość, w odniesieniu do tego czasu, jaki trzeba spędzić na wymyśleniu, obmyśleniu szczegółów – jednym słowem – na pracy koncepcyjnej. Taki stosunek jednego czasu do drugiego mógłby na upartego być właśnie wykładnikiem gęstości dzieła.
I teraz dochodzimy do fotografii. Czas poświęcony na samo zaistnienie dzieła, czyli zdjęcia, zwykle jest mizerną cześcią sekundy!
1/250 i już! Jest! Popatrzcie teraz, jak bardzo przytłacza więc ilość czasu potrzebnego na pracę koncepcyjną w fotografii.
Wiem, że może to zabrzmieć trochę przewrotnie. Ale popatrzcie na prosty fakt: jeśli rzecz powstała w 1/250 sekundy i potrafi mimo wszystko wyjątkowo poruszyć, jak dobitnie to świadczy o jej ważności i ogromnym potencjalne na kulturalny rozwój ludzkości!
Post Tags: czas, gęstość, sztuka, ważność
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (88)
- Co zrobić? (86)

kwi 22, 2010
Reply
nie zgadzam się! czas poświęcony na samo zaistnienie zdjęcia w wielu przypadkach obejmuje jeszcze jakiś proces myślowy przed !
No chyba, że chodzę ulicami mego miasta, strzelam sobie z biodra aparatem w tłum/pustkę a potem wyłuskuję z tego DZIEŁO SZTUKI ;)
mogę się mylić jako laik, amatot, etc…
kwi 22, 2010
Reply
Ciekawe podejście do tematu. Jeszcze dodałbym do tego fakt jak wiele trzeba włożyć siebie w tej jeden krótki moment by zaistniało dzieło.
kwi 22, 2010
Reply
Szast prast tyle trwa praca migawki. Autor pracuje od dziecka aż po wieczność…
kwi 22, 2010
Reply
Aparat taka mechaniczna szajbka z lunetką – po cholerę to?
kwi 22, 2010
Reply
A świat się przed nim porusza a on mimo to kieruje na niego obiektyw chcąc się dowiedzieć, bo nic nie wie.
kwi 22, 2010
Reply
Jakby tak się targować o czas
to 1/250 trwa klapsnięcie migawki ale doliczyć do tego można czas wołania, odbitek :)
a tak poważnie, myślę że nie czas migawki tylko przedmiot zdjęcia jest bardziej istotny
kwi 22, 2010
Reply
Zbyt szybko przeszedłeś nad stwierdzeniem, że mamy za sobą spór „czy fotografia jest sztuką?”. Uświadomienie sobie, że możliwe, że nie jest sztuką, zdejmuje z nas to dziwne uczucie ze 1/250s aż tyle zawiera treści. Nie porusza widza to naciśnięcie migawki, tylko to co jest przed obiektywem. Opowieść mojej babci o eskadrze niemieckich myśliwców, które widziała na niebie w czasie wojny wzbudzała u mnie dreszcze emocji, ale to nie w niej widziałem źródło tych dreszczy tylko w tych samolotach i wyobrażonym huku ich silników. Przyznaje, że fotografia potrafi poruszyć, ale kino potrafi poruszyć bardziej, a książka jeszcze bardziej. Fotografia to rzemiosło i znaczy tyle co pióro i papier starożytnego pisarza dokumentalisty. Widząc w gazecie poruszające zdjęcia nie myślę o kunszcie fotografa.
kwi 22, 2010
Reply
@io3times: „Widząc w gazecie poruszające zdjęcia nie myślę o kunszcie fotografa.”
Moment, chcesz mi powiedzieć, że jak patrzysz na dobry obraz, bądź słuchasz pięknej muzyki to myślisz właśnie o kunszcie autora?
To… smutne.
kwi 22, 2010
Reply
a jest?
kwi 22, 2010
Reply
Ta 1/250 z rzezbieniem, pisaniem to nie fortunne porownanie, aczkoliwek nie to jest istotne.
Szybkosc ladowania tresci w dzielo niema sobie rownych gdy mowimy o fotografii, zreszta rozne dziedziny rozna predkosc. Swiat zawsze sie rozwijal coraz szybciej a wraz z nia m.in sztuka i jej coraz to nowe dzieci (w tym fotografia chyba najmlodsze-najszybsze dziecko). Mysle pozatym ze na pytanie w tytule odpowiedziales ostatnim zdaniem ;p
kwi 22, 2010
Reply
Wartosciowanie sztuki przez pryzmat czasu powstania mija sie z celem, bo zdawac sobie trzeba sprawe z szybkosci ladowania danych w dana dziedzine.
pzdr
kwi 23, 2010
Reply
N – doświadczeń (życiowych i warsztatowych), prób i poszukiwań, lektur, zwiedzanych galerii, przeglądniętych albumów, to wszystko skupia się czasami w 1/250 sekundy. Poetą się bywa (jeśli już mówimy o sztuce), ale trzeba być do tego przygotowanym (A przecież niebagatelne znaczenie odgrywa też miejsce w sensie fizycznym i czas). Dlatego nie każda 1/250 sekundy zamienia się w dzieło sztuki, zależy jeszcze kto tą 1/250 sekundy dysponuje. :) (nie wspominając o procesie selekcji, wywołania, prezentacji) – cały skomplikowany proces składa się na to, że fotografia staje się dziełem. Co nie zmienia faktu, że każdy może sobie zrobić wystawę (a nawet powinien jeśli już para się fotografią) własnych fotografii wykonanych na wycieczce do Kambodży, czy spacerów po rodzinnym mieście, i nawet z przyjemnością można je oglądać :)
kwi 23, 2010
Reply
„@io3times: “Widząc w gazecie poruszające zdjęcia nie myślę o kunszcie fotografa.”
Moment, chcesz mi powiedzieć, że jak patrzysz na dobry obraz, bądź słuchasz pięknej muzyki to myślisz właśnie o kunszcie autora?
To… smutne.”
Dziwnie wyciągnięte wnioski Rudolf, przecież wyraźnie napisane, że NIE O KUNSZCIE co sam zacytowałeś …
kwi 23, 2010
Reply
@Piotr, przeczytaj nasze wypowiedzi w kontekście całego zagadnienia, a nie jako pojedyncze zdania i przestanie być dla Ciebie dziwne to, co napisałem.
kwi 23, 2010
Reply
A co Rudolf z dziełami myśli…?
Czy Einsteina dochodzenie do E=mc2, nie trwało tyle co impuls między neuronami mózgu, który go sprowadził na dobrą droge ?:)
Marcin T – zgadzam się, wartościowanie sztuki przez pryzmat czasu to zabawa filozoficzna jedynie :)
Równie dobrze mozemy podyksutować czy dzieła wykonana BessąR sa lepsze od tych wykonanych „ITOflexem” 8×10 cala i na odwrót. Choć i tak wszyscy wiemy co jest lepsze :)
kwi 23, 2010
Reply
@iczek: o, dokładnie – Einstein jako genialny i Naczelny SztukMistrz! ;)
A co do bessy i 8×10 – ja nie wiem, co jest lepsze, powiesz mi? :P
kwi 23, 2010
Reply
Małe jest jedynie piękne – pamiętaj :)
kwi 23, 2010
Reply
aleś wydumał…
kwi 24, 2010
Reply
Najbardziej interesujące wydaje mi się spojrzenie na fotografię przez pryzmat opowieści babci io3timsa. Ale chodzi mi o coś innego: bo czy warkot myśliwców byłby ten sam, gdyby opowiadał o nim Wołoszański, który ich nie widział? Albo czy słychać byłoby ten warkot na obrazie malarza, nawet gdyby był naocznym świadkiem? Wątpię. Babcia jako bezpośredni świadek wydarzenia zarejestrowała je w pamięci i wywołuje w pamięci jak wywoływaczu. Taki jej obraz może być niewyraźny, otworkowy, zniekształcony ale pozostaje w związku fizycznym z wydarzeniem, związku przyczynowo-skutkowym – podobnie jak zdjęcie, mogiła żołnierza po nalocie albo niewypał znaleziony po latach na boisku szkolnym.
( io3times@ ” Opowieść mojej babci o eskadrze niemieckich myśliwców, które widziała na niebie w czasie wojny wzbudzała u mnie dreszcze emocji, ale to nie w niej widziałem źródło tych dreszczy tylko w tych samolotach i wyobrażonym huku ich silników ” )
kwi 24, 2010
Reply
A postrzegnie to wiecej niz czy mniej 1/250?
kwi 24, 2010
Reply
raflo@ ciekawe pytanie… Urządzenia do rejestracji obrazu „postrzegają” znacznie krótsze momenty, a z człowiekiem to różnie bywa, zależnie od ilości piwa ( nie wspominając juz o tym, że niektórzy postrzegaja tylko to, co chcą lub , co im serce dyktuje :)
ps.A pytanie ciekawe, bo uświadamia, ze fotografia pokazuje na ogół świat w plasterkach, których nigdy nie postrzegamy poza fotografią.
maj 1, 2010
Reply
Fotografia jest ważna?
Ja wiem tylko, że nie jest sztuką. Co najwyżej bywa nią w wyjątkowych sytuacjach.