Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


1151
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

kwi 05
poniedziałek
Czarno-białe, Pisane prozą
Metro

Nie wiem, kiedy to się zaczęło. Wiem za to, że nie ma co pytać „dlaczego”.

Dla mnie świat jest po prostu tak skonstruowany. Wierzcie, lub nie, ale poznaję podobnych sobie na pierwszy rzut oka. Sposób patrzenia, czy wyraz twarzy – nie mam pojęcia, o co chodzi, ale tak po prostu jest. Możecie mi wierzyć, lub nie.

Wychowałem się w porządnym domu. Moja matka też pochodziła z porządnej rodziny, i wprowadziła surowe zasady do naszego wychowania, za co chyba powinienem być jej wdzięczny. Zawsze starałem się więc być dobrym człowiekiem: pierwszy mówiłem starszym „dzień dobry”, nie żułem gumy w czasie rozmowy, czciłem ojca swego i matkę swoją, nie kradłem, nie pożądałem żony bliźniego swego, i tak dalej.

Oczywiście, miałem swoje problemy już od dzieciństwa – wielu rzeczy nie potrafiłem zrozumieć, czy też „poczuć”. Tam, gdzie inni potrafili się zachować w sposób wręcz instynktowny, ja musiałem zanalizować sytuację, by dopasować się do otoczenia. Szczególną trudność sprawiały mi momenty, gdy otaczało mnie dużo ludzi; każdy z nich oznaczał osobną porcję danych do analizy i to było męczące na tyle, że wręcz irytowały mnie spotkania w większym gronie. Nie, „irytowały” to złe słowo. Wkurwiałem się. Właśnie tak.

Ale mimo to, nadal starałem się być dobrym człowiekiem. Ponieważ rodzice tłumaczyli, że nauka w szkole jest bardzo ważna, zrobiłem tak, by przynosić do domu dobre stopnie. Gdy nauczyciele w szkole mówili, że wartościowy człowiek to ten, który dużo czyta – wypożyczałem mnóstwo książek i połykałem je jedna za drugą. Z książek z kolei wyczytałem, że powinienem znać języki i grać na jakimś instrumencie. Nauczyłem się więc, prócz obowiązującego angielskiego władać niemieckim, oraz zapisałem się na lekcje gry na fortepianie. Muzyka zresztą odkąd sięgam pamięcią odgrywała w moim życiu ważną rolę, więc nie miałem jakichś trudności z tym graniem.

Oczywiście miałem też problem z dziewczynami – w tych tematach chyba zawsze największą rolę gra wyczucie chwili, jak sądzę. Pozostałem więc samotny aż do dziś, acz drobne i krótkotrwałe związki pozwoliły mi zaznać rozkoszy seksu nie jeden raz.

Wiem, że powinienem też wspomnieć o jakichś dramatycznych zdarzeniach z dzieciństwa, ale po prostu takich nigdy nie było. Powtórzę się, ale taka jest prawda – odkąd istnieję, staram się być normalnym, przystosowanym i dobrym człowiekiem.

Ja to widzę tak – bo myślałem nad tym niejednokrotnie; macie wokół siebie mechanizm stworzony przez was samych, którego nie dość, że nie kontrolujecie, nie dość, że nie rozumiecie, to jeszcze nie wiecie o jego istnieniu. Tak zwane społeczeństwo to płytkie określenie dotykające tylko gładkiej powierzchni, która kryje tyle, że zwykle…

Okej. Bez pouczania, bez wywyższania się, bez uogólniania i niezrozumiałych gadek. W sumie nie mam aż tyle czasu.

To może tak: gdybym chciał to zwizualizować, to… porównałbym ten stan do, powiedzmy, pociągu metra. Nie, metra może nie, bo zbyt regularnie jeździ. No, chyba że takiego rozregulowanego. No więc pociąg. Stoję na tej stacji i czekam, aż mnie zabierze. A gdy już wsiadam i odjeżdżam, to właśnie wtedy jest tak, jak z pociągiem – to nie ja kieruję, w którą stronę pojadę i kiedy skręcę (lub przyspieszę, czy się zatrzymam). Tym już kieruje co innego, nie wiem co.

Taaaa… to z metrem jest dobre. No więc wjeżdżam w ciemny tunel – i tu jest ten moment, gdzie się różnimy. Dla normalnego człowieka wjazd w ciemny tunel kojarzy się z niepokojem – a ja to kocham. Czuję dreszcz rozkoszy, jak podróżnik wybierający się w następną przygodę. A tunel jest wyjątkowo ciemny i nieprzyjemny – wielu na sam jego widok poczuje dyskomfort. Potem wszystko dzieje się bardzo szybko – jak chcesz wiedzieć jak, to poobserwuj przemykające elementy w pędzącym metrze. Właśnie tak szybko.

I tyle. Potem wracam i staram się znów być dobrym człowiekiem.

Tyle, że nie jestem sam. Mówię – są tacy jak ja, przygotowani i czekający na wjechanie w ten sam, ciemny tunel. Wiem, że to robią, poznaję ich i wiem, że to was przeraża. I tak, jak patrzyliście setki razy na mnie bez podejrzeń, tak mijacie też ich, każdego dnia – czując instynktowny szacunek, bo są zwykle dobrze ubrani, wręcz z klasą. Często młodzi, mili, bardzo grzeczni…

Ta metafora ze stacją metra podoba mi się jeszcze z jednego względu – otóż tuż przed, zanim troszkę stracę kontrolę… oczyszczam swój umysł i ciało – na wzór bladych kafelków, którymi – jak kiedyś widziałem – są wyłożone niektóre stacje, oświetlone w dodatku jasnym, zimnym i jednocześnie mdłym światłem świetlówek.

Nie wiem, czy to, co piszę cokolwiek da. Nie wiem czemu dałem się namówić. Może to zadośćuczynienie?

Nie, raczej nie. Wasze moralne prawa mało co mnie obchodzą. Nie obchodzi mnie również to, że egzekucję – lubię to słowo dzięki Nabokovowi – traktujecie w kategoriach kary. Dla mnie to nie kara. To konsekwencja. Na zasadzie dopełnienia pary skutek-przyczyna.

Ale – chyba wiem, co sprawia, że wsiadam w ten wagonik! To specyficzny zapach, który czują też zwierzęta, jak wyczytałem w jednej z mądrych książek. Zapach, którego nie wydam, gdy posadzicie mnie na krześle.

Zapach strachu.



Post Tags: , , , , ,

19 Responses to “ Metro ”
  1. Z całym szacunkiem, ale masz tu przecież świetnego specjalistę od prozy, też na R.
    A postać jaka się wyłania to chyba z filmu: samotny ale z powodzeniem u kobiet, grzeczny, ale buntownik, brutal, ale wyrafinowany. Ja też się takim wyobrażam, do tego jestem jeszcze detektywem ;)

  2. @io3times: nie bardzo wiem, którego na „R” masz na myśli… Hmmm?

  3. Ja nie wiem, ja mam fotel obrotowy we wszystkie strony i jakieś belgijskie piwo, więc w głowie mi się kręci od tych R.

  4. ach, ta literatura… napisane w II osobie byłoby mocniejsze (ale to tak mz, jako, że zagadnieniami stylu i narracji zajmuję się w chwilach ciszy :) jak u Beigbeder w ’29,99′ albo George’a Perec’a w ‘Człowieku, który śpi’ :) Za to zdjęcie jest jak najbardziej cool.

  5. na Welesa! to takich „przystosowanych” jest więcej? ja dziękuję!

    dobra, wiedziałem przecież.

  6. Ależ to zdjęcie nie jest kwadratowe! Jakże to tak?

  7. Tajemnicze zło czai się w tunelu i sięga mackami kabli ku bezbronnym, ufnym ludziom…
    To jest jedno z twoich najlepszych zdjęć, Rudolfie.

    Swoją drogą to bardzo interesujący temat: czy fotografia ma wzmacniać tekst, czy tekst fotografię, a może powinny odziaływać komplementarnie? Osobiście skłaniam się do tej ostatniej opcji.

  8. trochę jak zadanie od psychoterapeuty.

  9. Magik z Bombaju

    kwi 6, 2010
    Reply

    Zgadzam się z Robertem, to są czeluście tunelu, aktywne, wyzierające, i tak blisko położone zwykłego świata. Myślę, że tekst wychodzi od zdjęcia, że nie jest aż tak ważny, to taki dodatek. Dałbym tytuł jeśli miałby być: „Brama do światów niższych a zajmujących”.

  10. It began when they come took me from my home
    And put me in Dead Row,
    Of which I am nearly wholly innocent, you know.
    And I’ll say it again
    I..am..not..afraid..to..die.
    I began to warm and chill
    To objects and their fields,
    A ragged cup, a twisted mop
    The face of Jesus in my soup
    Those sinister dinner meals
    The meal trolley’s wicked wheels
    A hooked bone rising from my food
    All things either good or ungood.
    And the mercy seat is waiting
    And I think my head is burning
    And in a way I’m yearning
    To be done with all this measuring of truth.
    An eye for an eye
    A tooth for a tooth
    And anyway I told the truth
    And I’m not afraid to die.
    Interpret signs and catalogue
    A blackened tooth, a scarlet fog.
    The walls are bad. Black. Bottom kind.
    They are sick breath at my hind
    They are sick breath at my hind
    They are sick breath at my hind
    They are sick breath gathering at my hind
    I hear stories from the chamber
    How Christ was born into a manger
    And like some ragged stranger
    Died upon the cross
    And might I say it seems so fitting in its way
    He was a carpenter by trade
    Or at least that’s what I’m told
    Like my good hand I
    tatooed E.V.I.L. across it’s brother’s fist
    That filthy five! They did nothing to challenge or resist.
    In Heaven His throne is made of gold
    The ark of his Testament is stowed
    A throne from which I’m told
    All history does unfold.
    Down here it’s made of wood and wire
    And my body is on fire
    And God is never far away.
    Into the mercy seat I climb
    My head is shaved, my head is wired
    And like a moth that tries
    To enter the bright eye
    I go shuffling out of life
    Just to hide in death awhile
    And anyway I never lied.
    My kill-hand is called E.V.I.L.
    Wears a wedding band that’s G.O.O.D.
    `Tis a long-suffering shackle
    Collaring all that rebel blood.
    And the mercy seat is waiting
    And I think my head is burning
    And in a way I’m yearning
    To be done with all this measuring of truth.
    An eye for an eye
    And a tooth for a tooth
    And anyway I told the truth
    And I’m not afraid to die.
    And the mercy seat is burning
    And I think my head is glowing
    And in a way I’m hoping
    To be done with all this weighing up of truth.
    An eye for an eye
    And a tooth for a tooth
    And I’ve got nothing left to lose
    And I’m not afraid to die.
    And the mercy seat is glowing
    And I think my head is smoking
    And in a way I’m hoping
    To be done with all this looks of disbelief.
    An eye for an eye
    And a tooth for a tooth
    And anyway there was no proof
    Nor a motive why.
    And the mercy seat is smoking
    And I think my head is melting
    And in a way I’m helping
    To be done with all this twisted of the truth.
    A lie for a lie
    And a truth for a truth
    And I’ve got nothing left to lose
    And I’m not afraid to die.
    And the mercy seat is melting
    And I think my blood is boiling
    And in a way I’m spoiling
    All the fun with all this truth and consequence.
    An eye for an eye
    And a truth for a truth
    And anyway I told the truth
    And I’m not afraid to die.
    And the mercy seat is waiting
    And I think my head is burning
    And in a way I’m yearning
    To be done with all this measuring of proof.
    A life for a life
    And a truth for a truth
    And anyway there was no proof
    But I’m not afraid to tell a lie.
    And the mercy seat is waiting
    And I think my head is burning
    And in a way I’m yearning
    To be done with all this measuring of truth.
    An eye for an eye
    And a truth for a truth
    And anyway I told the truth
    But I’m afraid I told a lie.

  11. Tomasz Pawłowski

    kwi 6, 2010
    Reply

    K@ – jes-of-kors… ledwo zipię po tych świętach, ale – jak widzę – muszę się pospieszyć zanim ktoś wrzuci w komentarzu „Wstęp do psychoanalizy” albo Kafkę w oryginale ;)

    Rudolf@ chodzą słuchy, że widziano cię w moskiewskim metrze, a w Dagestanie kwadrat stał się obowiązkowym modelem wyjaśniania zjawisk przyrodniczych i społecznych, ale to chyba nie jest prawda?! Trochę to nieprzenikalne.. Dom porządny, matka porządna, języki obce, fortepian i te białe kafelki powiadasz? ;)

  12. Chyba przeczytałam właśnie o sobie.
    Dobrze przynajmniej, że tak dobrych zdjęć nie robię, bo mogłabym w jakąś schizofrenię popaść czy coś.

  13. ja się boję ciemnych tuneli. I muszę z tym żyć

  14. Nie wiem czy świadoma inspiracja, ale trochę zalatuje Edgarem Alanem Poe. Zaczyna się niewinnie by popaść w szaleństwo ;)

  15. A ja o zdjęciu. Tekst je w zupełności i całkowicie przytłoczył [nie chcę komentować bo zbyt osobiste na mój komentarz]. Na początku go (zdjęcia) w ogóle nie zauważyłam. A jest bardzo dobre. Osobiście to nie przerażałby mnie czarny tunel, a białe kafelki. Sylwetki tych gości na ich białym tle – świetne. W ogóle uwielbiam wszelkie wnętrza czegoś [wnętrze starego pieca gazowego, wnętrze tunelu, wnętrze kanalizacji, wnętrze przezroczystej myszy komputerowej, coś czego nie widać na pierwszy rzut oka tylko trzeba zauważyć lub zaglądnąć, schylić się - coś zrobić]. Udało Ci się też wykreować/zwizualizować dystans między sobą, a ludźmi po drugie stronie torów.
    Kawał fajnej foty!
    P.S. Gdybyś odpowiednio wykadrował mogłyby to być 2 zdjęcia o zupełnie różnej tonacji – ‘czarni’ eleganccy i białe kafelki w tle oraz to co pod torami&wnętrze tunelu.Świadczy to o /nie wiem czy świadomym/ zabiegu skontrastowania tematu/formy/nastroju/faktury.

  16. Nie zna się zasad gry ale się gra, takie jest życie, chociaż nie każdy o tym myśli, po prostu gra ; )

    A bohater tekstu to bardzo zdrowy okaz introwertyka z gatunku głównego bohatera „Lodu” Dukaja, ot co.

  17. Tomasz Pawłowski

    kwi 7, 2010
    Reply

    Ciekawą rzecz poruszył Rudolf w poprzednim temacie – faktycznie chyba jest tak, że zdjęcie jako takie nie stało się inspiracją żadnego większego dzieła o samodzielnym bycie. Czegoś takiego jak choćby „Obrazki z wystawy” Musorgskiego w którego miniaturach ożywają z każdym wykonaniem akwarele i rysunki jego przyjaciela Wiktora Hartmanna. http://www.youtube.com/watch?v=k_98452AxFI&feature=related

    Nie zmienia to faktu, że różne formy wypowiedzi jak np. tekst literacki i zdjęcie mogą być dwoma wymiarami tej samej rzeczywistości. Z takiego zderzenia hadronów może czasem wydostać się iskra rzeczywistości trudno uchwytnej zmysłom samym i samej tylko refleksji.

    U@ napisała , ze „tekst przytłoczył zdjęcie” i w tym zakresie bym się zgodził. No bo przytłoczył trochę. Ale to nie jest tak ważne w tym kontekście. Samo zderzenie wyrzuca nas w rejony wyobraźni dobrze znane i bliskie, ale na co dzień spychane pod szafę. Rejony egzystencji jednostkowej, które są poza trasami uchwytnymi przez GPS. Tak sobie myślę.

  18. @Bolek: ja nie wiem, to nie moje zdjęcia, ja go ukradłem Roderykowi.

    @Tomasz Pawłowski: Hmmmm, Musorgski.. Mmmmm… Potrafisz czasem strzelić w sedno, chłopie. :)

  19. Metro ma swoja atmosfere i staram sie ja troche lapac – pisze od jakiegos czasu na ten temat- z przerwami na cos innego…

    pozdrawiam


Post a Comment



Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.