Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


1235
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

kwi 15
czwartek
Książki i albumy, Warsztat fotograficzny, Wokół ludzi
Rzecz o estetyce

Udało mi się przeczytać „Estetykę światła” Jana Bułhaka. Mimo, że w wielu kwestiach dotyczących fotografii nie zgadzam się z autorem, to jest taka rzecz, którą chciałbym z tej książki zacytować – chodzi o wykształcenie estetyczne fotografów. Tekst jest pisany w 1927 roku, a więc ponad 80 lat temu, mimo wszystko – uważam, że wciąż trafia w sedno niektórych problemów.

Jan Bułhak (za wikipedia.org)
Jan Bułhak (za wikipedia.org)
Ponieważ Jan Bułhak uważał, że sprawy dotyczące tematu estetyki należy nagłaśniać, i ponieważ (ze względu na krytykę jego niektórych pomysłów) czuję się zobowiązany mu pomóc, stąd ten temat w tym miejscu – słowami samego Mistrza ujęty.

Potraktujcie te fragmenty jako impuls do przeczytania całej książki, do czego serdecznie zachęcam – ja swoją wypożyczyłem z Biblioteki ZPAF w Warszawie.

Dzisiaj, gdy się ogląda większość współczesnych ilustracyj w Polsce, przychodzi, jako jedyne wyjście, myśl rozpaczliwie groteskowa, by wogóle zaprzestać dawania ilustracyj i zastąpić je pustą przestrzenią w ramce, z dobrym literackim komentarzem zamiast lichego obrazka. Wszak w teatrze Szekspira zamiast dekoracyj trudnych do wykonania używano tabliczek z napisami, a resztę pozostawiano wyobraźni widzów. Ramka z dobrym tytułem byłaby zawsze jeszcze bardziej sugestywna, niż karykatury, którym na imię: polskie reprodukcje. Karykatury te są w dodatku pełne jakiejś makabrycznej groteski: tak są podobne do oryginałów, jak jest podobny do żywego człowieka trup odarty ze skóry: wymiary i szkielet rysunkowy pozostał ten sam, tylko skóra znikła, a mięśnie zwiotczały i zapadły się. [...]

Nauka i technika nie wiedzą, nie mówią, jak się komponuje obraz w linjach, jak się go układa w plamach. One mogą tylko nauczyć, czem się takie linje i plamy wytwarza. Ale gdzie w którem miejscu – o tem nie wiedzą nic. Gdzie i jak mają być rozłożone linje i plamy, by stworzyły piękny obraz, tego uczy estetyka, o której w Polsce od pierwszych dni stworzenia świata fotograficznego po dziś dzień jest głucho. Estetyka, która w piśmiennictwie polskim jeszcze prawie nie istnieje. Estetyka, która uczy kompozycji rysunkowej i malarskiej, perspektywy linji i perspektywy powietrznej, pojęcia syntezy w motywie, harmonji tonów gamy czarno-białej, stosunku tej gamy do tonów świata barwnego i wielu rzeczy podobnych, które się lekceważy przez nieświadomość, a które trzeba poznać, by je uszanować. Estetyka – dziedzina całkowicie od nauki i techniki odrębna, która jest nietylko kodeksem zasad, wypracowanych dedukcyjnie z obcowania z dziełami mistrzów plastyki i znajomości historji sztuki, ale która jest – i to przedewszystkiem – samem obcowaniem ze sztuką i z życiem, obcowaniem, wyczuwającem i przyswajającem sposoby i drogi twórczości plastycznej.

Estetyka nie da i nie zastąpi talentu, ale rozwija i uszlachetnia zdolności mierne, wyrabia gust i trafną orientację, wyposaża przeciętnego śmiertelnika w najszacowniejszą rzecz, jaka mu jest dostępna na świecie – wyposaża go w kulturę. Zdolności nie brak nam wcale i pod tym względem przewyższamy może nieraz kraje europejskie, wysoko ucywilizowane, ale w kulturze estetycznej jesteśmy daleko poza nimi. Dlatego fotografja polska jest nierówna, pozbawiona średniego kulturalnego poziomu, mieszcząca obok siebie, jak nasze miasta, stylowe pałace i walące się rudery. [...]

Dobrze pisze p. Brodowicz (chodzi o artykuł Brodowicza z Miesięcznika Fotograficznego lipiec 1930), że piszący o malarstwie zajmują się przecież nie sprawą mieszania farb ani pokostowania płótna tylko – samą sztuką malarską, jej zasadami, jej kierunkami i jej historją. Dodam od siebie, że w dziełach o rzeźbiarstwie również niewiele mówi się o obrabianiu kamienia lub marmuru i o ugniataniu gliny i gipsu, a w muzyce – o strojeniu fortepjanów i skórkowaniu klawiszów.

Dlaczego więc tylko w jednej fotografice ma być inaczej, dlaczego tu receptura i technika mają stanowić alfę i omegę kształcenia adeptów? Dlaczego z fotografiki, należącej do sztuk plastycznych, usuwa się podstawowe zasady estetyki, którym każde dzieło plastyczne czy chce, czy nie chce, podlegać musi? [...]

Porozumiejmy się, czem jest w fotografice estetyka? Wszak to nie jest Parnas artystycznych wybrańców, ani kuźnia talentów, bo te rodzą się same i nie są przyswajalne przez nauczanie? Estetyka jest takim samym przedmiotem szkolenia, jak technika, tylko z innej dziedziny zaczerpniętym. Nie są to żadne transcendentalne „mądrości”, ani, broń Boże, filozofja sztuki. Estetyka – to proste, codzienne abecadłowe wiadomości o tem, jak komponować obraz rysunkowo i malarsko, jak wyłączyć motyw od akcesorjów przypadkowych, jak operować plamami i walorami, jak kierować światłocieniem. O tem, jak do tych wymagań nagiąć, przymusić martwą technikę, optykę i chemję fotograficzną. O tem, co w tym względzie uczynili nasi poprzednicy, a czego uczynić nie potrafili. Estetyka, to zbiór wiadomości bardziej zrozumiałych i dostępnych, niż niejeden artykuł techniczno-naukowy, jeżący się od znaków i formuł na łamach naszych miesięczników. Estetyka – to hamulec bezpieczeństwa, chroniący fotografa od tego, by nie był niezręcznym ślepcem, psującym wszystko, na co niebacznie nastąpi nogą. [...]

Mówi się ciągle o tem, że pisma nasze i wydawnictwa mają służyć nie artystom dojrzałym, lecz początkującym rzeszom amatorskim. Ależ artyści wogóle nie potrzebują rozpraw estetycznych, bo albo sami je piszą, albo przynajmniej mogliby je pisać, gdyby chcieli. Kierownictwa estetycznego potrzebują właśnie ci liczni „maluczcy”, którym się wmawia, że nie rozumieją i nie potrafią zrozumieć estetyki. Jednakże – skoro są tak mało pojętni – to skądże pewność, że zrozumieją chemję, optykę, i całą tę sieczkę techniczną, którą są ciągle faszerowani bez najmniejszego ładu i systemu?

Fotografia urodziła się z nauki i z techniki, ale poprzestawać może na nich tylko tak długo, dopóki odtwarza płaszczyzny o dwóch wymiarach, jak np. druki, rękopisy, plakaty i t.p. Z chwilą gdy zechce oddawać bryłowatość i plastykę przedmiotów trójwymiarowych, czyli cały żywy i barwny świat widomy, nauka i technika, nieopartę o estetykę, zaprowadzą fotografa zawsze na manowce. I to nie tylko w twórczości artystycznej, ale nawet przy sfotografowaniu rzemieślniczem najpospolitszego przedmiotu, gdyż tam, gdzie jest bryła, tam musi być kompozycja, a tam, gdzie jest światło i barwa, musi być opanowanie zespołu tonalnego światłocienia. Nawet jeśliby to była sklepowa wystawa butów lub maszyna do robienia kiełbas. Każdy fotografujący musi nauczyć się ujmować przedmiot zdjęcia kompozycyjnie, a nie przypadkowo i ślepo, gdyż tylko w ten sposób może wykonać fotografję praktycznie skuteczną, bo estetycznie przyzwoitą. Nie artyzmu zatem, nie twórczości chcemy uczyć młodą Polskę fotograficzną, bo tego nauczyć się nie da. Chcemy ją uczyć estetycznej poprawności w wykonywaniu prac fotograficznych przez pouczenie o teraźniejszości, jak przez przykłady historji lat minionych, przez tradycję i jej dorobek kulturalny. To wszystko nazywamy estetyką. Niepomiernie i chaotycznie rozpanoszona technika musi się nieco usunąć, ścisnąć, ułożyć rozsądniej, by dać miejsce estetyce, gdyż tylko przy rozumnem współdziałaniu tych dwuch czynników możliwy jest rozkwit fotografiki.

Zrozumiały to dobrze oświecone kraje Europy i Ameryki, posiadające już uporządkowane szkolnictwo fotograficzne. Weźmy fotografje niemieckie w masie: jaka w nich bezradna, dziecięca beztalentowość, jaki brak naszego polskiego polotu i sentymentu, ale zarazem – jaki w nich męski, dojrzały poziom powszechnej porządnej roboty kompozycyjnej, opartej na estetycznej przyzwoitości wyglądu, płynącej z przyswojenia elementarnych zasad rozkładu linij i plam!

Chciałbym raz wreszcie być zrozumiany należycie: wołam nie o kapliczki wtajemniczonych w piękno, nie o panteony sztuki przez wielkie „S”, lecz poprostu o rozszerzenie i pogłębienie abecadła estetyki, zepchniętego na szary koniec przez przerost technicznej makulatury. Od pół wieku omijamy starannie to abecadło, wmawiając w siebie i w innych jego zbyteczność. A tymczasem estetyka nie da się pominąć nawet w rzemiośle plastycznem i prędzej czy później – przyjdzie koza do woza. Im prędzej przyjdzie i im dobrowolniej to uczyni, stanie się to z tem mniejszym wstydem i z tem mniejszą szkodą ogólną.


Post Tags: , , , , ,

34 Responses to “ Rzecz o estetyce ”
  1. Ha! Naprawdę interesujący, pouczający i posiadający sporo racji tekst. Czytało się go z wielkim zainteresowaniem i przyjemnością – mając świadomość, że sięga się tak daleko w historię polskiej fotografii.

  2. Podepnę pytanie: jakie książki o malarstwie renesansowym warto przeczytać?

  3. A ja tylko spytam o co chodzi z tymi literkami „j” (historji, linji) ????
    Czy po prostu masz dysleksję, dysgrafię (dwuch ?).. :)

    Sorry, ale mnie to strasznie uwiera, bo word poprawia to od ręki :)

    A tekst – zacny! Naprawdę warty napisanie poprawnie gramatycznie :)

  4. Iczek, to jest prowokacja co piszesz? Przecież Rudolf cytuje książkę (swoją drogą powinny być przypisy do stron z których cytuje i notka biblio.- inaczej wygląda to jakby chciał sobie autorstwo przypisać) z 1927 roku!

    Nie ma potrzeby uwspółcześniania na siłę tekstów z tzw.epoki.

  5. @tomix -podstawa to John Berger Sposoby widzenia

  6. @tomix: „jakie książki o malarstwie renesansowym warto przeczytać?”
    dziwne pytanie;
    jeśli masz na myśli znalezienie książki-opracowania, to nie potrafię pomóc;
    jeśli jednak pytasz jak się więcej dowiedzieć, no to czytaj opracowania nie o samym zjawisku renesansu, tylko o ludziach, którzy go tworzyli – tak wg mnie jest najłatwiej, i najciekawiej.

    @iczek: „A ja tylko spytam o co chodzi z tymi literkami “j” (historji, linji) ????
    Czy po prostu masz dysleksję, dysgrafię (dwuch ?).. :)
    Sorry, ale mnie to strasznie uwiera, bo word poprawia to od ręki :)
    A tekst – zacny! Naprawdę warty napisanie poprawnie gramatycznie :)”

    Brawo, Panie Piotrze!
    Żeś zabłysnął :))

    @aa-a!: wygląda, jakbym sobie autorstwo chciał przypisać??? Co Ty gadasz?
    To po co używam słów „zacytować”, „fragmenty” czy „słowami Mistrza ujęte”?? Po co odgrodziłem swój komentarz kursywą od właściwego bloku tekstu?
    To nie jest praca dyplomowa, więc nie sądzę, żeby komuś numery stron były potrzebne, ale jeśli ktoś chce, mogę zebrać i napisać.

  7. Magik z Bombaju

    kwi 16, 2010
    Reply

    Te zasady stosowane przez Niemców z artykułu wydają mi się konieczne, a wyjątkowość leży dalej, dopiero po zastosowaniu tych zasad. Na tym w moyem rozumieniu starodawnem polega ars fotografica. To dlatego, że nie zna zasad, ars amatorica się pieni i natęża a nie może wydać z siebie żadnego porządnego zdjęcia, tak chce i jeszcze bardziej chce i jeszcze chce i… kicha.

  8. To gadam,że zawsze jak się cytuje to powinno być źródło,dla zainteresowanych czytelników- to nie są zasady akademickie,ale wymogi stosowania cytatu w zakresie dozwolonego użytku wynikające z zapisów ustawy(ale polacy się dopiero tego uczą)

  9. @aa-a!: nie widzisz, że jest określone źródło (plus autor plus niedokładny rok powstania tekstu)? coś niedokładnie napisałem?

  10. Tomasz Pawłowski

    kwi 16, 2010
    Reply

    aa-a, bb-be, niektórzy Polacy nauczyli się już, że nie pisze się „polacy”. No i nie wiem jak ty czytasz, że źródła nie znalazłeś, skoro podane jest na początku? ( przy okazji: mówisz, ze o renesansie to u Bergera poszukać? )

    Bułhak przyjemny, owszem, ale te reguły wszystkie to właśnie adresowane są do ars amatorica – a nie ars magica;) Nie ma nic przyjemniejszego, jak potem je złamać.
    Zdumiewające, że prawie wszystko nadaje się do wielokrotnego użycia, weźmy chociaż to zdanie:
    „wołam nie o kapliczki wtajemniczonych w piękno, nie o panteony sztuki przez wielkie “S”, lecz poprostu o rozszerzenie i pogłębienie abecadła estetyki, zepchniętego na szary koniec przez przerost technicznej makulatury” -

  11. Rudolf, chodzi o perspektywę, ekspozycję obrazu itp. :) Coś podobnego do poleconego Bergera. :)

  12. Ta książka Bułhaka to podręcznik? Jak się to czyta? Warto?

  13. Tomasz Pawłowski

    kwi 16, 2010
    Reply

    kiedy wreszcie będzie wiosna?

  14. Bardzo dziękuje za ten wpis. Poniższy fragment otworzył mi klapkę w głowie:
    „W dziełach o rzeźbiarstwie również niewiele mówi się o obrabianiu kamienia lub marmuru i o ugniataniu gliny i gipsu, a w muzyce – o strojeniu fortepjanów i skórkowaniu klawiszów”
    Teraz rozumiem dlaczego przestałem kupować gazety typu „Digital Foto Video”, „Fotografia &[sic!] aparaty cyfrowe” itp. bo to nie są gazety o zdjęciach to są gazety o „mieszaniu farb, pokostowaniu płótna” i trendach w budowie sztalug.
    Już myślałem, że przestałem interesować się fotografią, a tym czasem chyba właśnie zacząłem się nią interesować na prawdę. Ostatnio, (zamiast szukać tutoriali do fotoszopa), rozglądam się za pozycjami o sztuce interpretacji fotografii (opisu obrazu?). Nie chodzi mi już bowiem o to aby robić zdjęcia ale by robić zdjęcia takie jakie bym chciał aby były. Aby proces tworzenia był bardziej zamierzony niż przypadkowy. Tak sobie myślę, że nie można „skonceptualizować” obrazu, który chce się stworzyć, bez umiejętności właściwego opisania tego co się widzi. Bynajmniej nie chodzi mi tu o trójpodziały, złote podziały, perspektywy itp.
    Znacie może jakieś lektury na ten temat?

  15. @Robert: Czy podręcznik? Chyba nie…
    Acz autor pisze o wielu rzeczach tak, jakby chciał zwyczajnie nauczać. Pisze też o stronie technicznej, tylko wg wyznawanej powyżej zasady jest to mały procent tekstu. Czyta się to raz lepiej raz gorzej, bo zbiór tekstów wywodzi się z różnych lat i jest kierowany do różnych ludzi, ale ogólnie dla mnie to była wspaniała podróż w przeszłość i polecam gorąco każdemu, kto lubi książki i fotografie. :)

  16. Magik z Bombaju

    kwi 17, 2010
    Reply

    Tomasz@
    „te reguły wszystkie to właśnie adresowane są do ars amatorica – a nie ars magica”
    Nic dodać nic ująć. Żeby jeszcze tylko ars magica rzeczywiście pochodziła od Magik…

  17. Rudolfie.. aaa! ma racje, lecz rozumiem, iż możesz tego nie rozumieć, rozumieją to na pewno wszyscy byli, bądź obecni studenci Bibliotekoznawstwa i Informacji Naukowej.

  18. aa-a! Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych w art. 34 nakłada na każdego, kto korzysta z prawa cytatu obowiązek wskazania imienia i nazwiska twórcy (Jan Bułhak) oraz źródła (Estetyka światła, 1927 rok). Nie chodzi tu o „przypisy do stron z których cytuje i notka biblio” a o podanie źródła w taki sposób, by było jasne, że nie mamy do czynienia z plagiatem.

  19. Żeby było jasne – te warunki z Ustawy zostały spełnione. Jedni Polacy się dopiero uczą a innym, jak a-aa!, tylko się wydaje, że coś wiedzą.

  20. Magik z Bombaju

    kwi 19, 2010
    Reply

    joanna@
    uzupełniłbym, że ustawa ma na celu wyłącznie umożliwienie autorowi dochodzenia swoich praw. jeśli nastąpiło jakiekolwiek wskazanie autora pozwalające na jego identyfikację, nawet inne niż wskazane w ustawie, to nie będzie żadnego problemu. naruszenie prawa autorskiego wywołuje wszczęcie postępowania odszkodowawczego wyłącznie na wniosek poszkodowanego.

  21. Jak zwykle gadają nie na temat.

  22. Dzisiaj, gdy się ogląda większość współczesnych ilustracyj na portalach fotograficznych, przychodzi, jako jedyne wyjście, myśl rozpaczliwie groteskowa, by wogóle zaprzestać dawania ilustracyj i zastąpić je pustą przestrzenią w ramce, z dobrym literackim komentarzem zamiast lichego obrazka. Możecie mnie posądzić o plagiat mam to … tam właśnie

  23. Tomasz Pawłowski

    kwi 20, 2010
    Reply

    ml – słusznie;) Tak zupełnie poważnie, to cytowane przesłanie Bułhaka jest bardzo aktualne i naprawdę warte przypomnienia.

  24. Przy Bułchaku można zatrzymać się na dłużej, to 34 rok, a jakby to dziś pisane było,
    cytat –
    ” Trudno nie zauważyć, że fotografia współczesna idzie po linii najmniejszego oporu, w kierunku łatwości, mnogości i taniości zdjęć, mniej troszcząc się o ich jakość. Kamery „drobne” stanowią cacka precyzji i wykończenia, są to mechanizmy wysoce skomplikowane i budzące podziw dla postępu technicznego dnia dzisiejszego. Ale posługiwanie się temi zawiłemi maszynkami odbiega coraz dalej od warunków związanych z kompozycją rozważną i przemyślaną, a zbliża się do kręcenia korbą automatu filmującego lub strzelającego. Systemowi odpowiadają wyniki artystyczne. Strzelba trafia bez pudła tylko w rękach dobrego strzelca, a karabin maszynowy może być obsłużony skutecznie przez byle jakiego nowicjusza, ale musi wypuścić setki kul na próżno, by osiągnąć kilka celnych strzałów. Coś podobnego zachodzi ze współczesną fotografia drobnowymiarową”- Tekst z książki pt: ” Bromografika” z 1934r.

  25. Można Bułhaka i cały ten piktorializm lubić bądź nie, ale idee zawarte w ich pracach są ponadczasowe i stąd zawsze aktualne, więc skąd owe zdziwko? :-)
    A co do fotografii- przetrwają tyle te ponadczasowe i uniwersalne.
    Aha – co do Bułhaka raz jeszcze – na ostatniej aukcji Rempexu można było nabyć jego prace za całe 700 zł (chętnych nie było:)

  26. ten niejaki Bułhak to chyba zawału by dostał jakby obaczył co się wyprawia za sprawą cyfrowej rejestracji obrazu. I co by nie było, sam sprowadzam fotografię na portalach do pustej ramki. Co nie znaczy, że nie mam tego świadomości @Tomaszu :)

  27. Tomasz Pawłowski

    kwi 21, 2010
    Reply

    rafa@ twój cytat z Bułhaka : „Strzelba trafia bez pudła tylko w rękach dobrego strzelca, a karabin maszynowy może być obsłużony skutecznie przez byle jakiego nowicjusza, ale musi wypuścić setki kul na próżno, by osiągnąć kilka celnych strzałów.”

    ml@ „ten niejaki Bułhak to chyba zawału by dostał jakby obaczył co się wyprawia za sprawą cyfrowej rejestracji obrazu”

    Posłuchajcie towariszczi, ja Bułhaka cenie bardzo, ale taka naszła mnie dziś refleksja: jeżeli facet prawie sto lat temu mówił to co my dzisiaj mówimy… to o czym to świadczy? To baaaardzo dobrze świadczy O NIM … ale niekoniecznie O NAS. To znaczy, że zatrzymaliśmy się w rozwoju, że patrzymy oczami nieżywych ludzi. Klepiemy mantrę, by uspokoić ducha. A tu do przodu trzeba, z żywymi iść, w piwnicach szukać tradycji, mądrości i pamiątek, ale okna na oścież otworzyć i chłonąć świeże powietrze… ( no.. świeże jak świeże ;)

  28. @Tomasz Pawłowski najmutniejsze jest to, że staczamy się po równi pochyłej. Ani w fotografii, ani w opiniach o niej – vide supra Bułhak i inni, ani w muzyce, ani w filmie. Nowe technologie jak internet, cyfra niewiele wnoszą, a dobrego prawie wcale. Pomysły ostatnich lat – telenowele, teleturnieje, reality shoły, tańce z kimś tam, śpiewacze konkursy, a także ostatnich miesięcy – paradokumenty, są tak niskich lotów, że nie warto o nich nawet pisać. Efekciarstwo przerosło sztukę, doping przerósł sport, covery zastąpiły myśl. Idea sprzedała się za drobne a najbardziej wartościowa i najuczciwsza pozycja w telewizji to reklama. Pozostaje się urżnąć, ale to dopiero wieczorem, albo zakasać rękawy i powalczyć jeszcze jeśli coś się tam w środku tli. Pozdro

  29. @ml „ten niejaki Bułhak to chyba zawału by dostał jakby obaczył co się wyprawia za sprawą cyfrowej rejestracji obrazu”
    Co prawda w „jego czasach” cyfry jeszcze nie było, ale jak myślisz – co leżało u podstaw piktorializmu? Właśnie sprzeciw wobec tandetnej fotografii masowej XIX-XX w. (jakkolwiek dla nas śmiesznie dziś brzmi w tym kontekście „masowa”:).

  30. aaa no i co oczywiste – narzędzia (radio, tv, matryce, internet) nie zastąpią nigdy treści sztuki. stąd ta oczywistość prawd estetycznych Mistrza Bułhaka.:)

  31. @Tomasz: „A tu do przodu trzeba, z żywymi iść…”
    Tak, fotografia powinna brać się za bary z problemami tego świata, ale co z tego, gdy film, tv i internet służą temu znacznie lepiej? Cóż zostało fotografii? Dekoracja? Sztuka? Wszystko już było i sztuka umarła, gdy pisuar stał się fontanną. Została może jedynie typologia i rozpamiętywanie odchodzącego świata.

  32. Tylko nie bieżcie zbyt poważnie tego, co powyżej napisałem.

  33. najgorzej, że wszystko już było. Ile gołych cycków, zachodów, kwiatków, nagrobków, żebraków w kiepskim lub mocno średnim wykonaniu można oglądać? Nie mówię, że wszystko to kicz i gniotowisko, absolutnie nie! Nawet na portalach zdarzają się zdjęcia, które jak buldog – chwytają za gardło. Jednak chyba nie tam należy szukać dobrej fotografii. Do portali wszelako pasuje mi tekst powyższy najbardziej.

  34. Ten Bułhak, to jakiś paradoks. Był jednocześnie praktykiem i teoretykiem, co w fotografii zdarza się chyba bardzo rzadko. Może kiedyś było inaczej. Teraz człowiek najczęściej wybiera sobie jedną z tych działek do kultywowania.


Post a Comment



Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.