Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


1151
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

kwi 26
poniedziałek
Czarno-białe, Kadrowane w kwadrat, Wokół ludzi
Żydzi w fotografii


Bo wiecie, ja bardzo lubię Żydów. I w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać – dlaczego tak mało mówi się o ich roli w fotografii?

We wpisie „jak zostać Mistrzem” sam używałem określeń „Amerykanin” na określenie fotografa o żydowskich korzeniach. A dzieje się tak nie bez powodu. Wiadomo, ten naród od wieków żyje w diasporze. I teraz popatrzcie: jeśli rodzina żydowska przyjmuje obywatelstwo amerykańskie, to w momencie, gdy wyrasta z niej jakiś wielki człowiek, Amerykanie automatycznie głoszą wszem i wobec, że to właśnie Amerykanin jest tym wielkim! Tak zawsze dzieje się w przypadku sław, ten problem mieliśmy okazję oglądać w związku z Szopenem (Francuz czy Polak?), a szczególnie ładnie określił to Albert Einstein:

Jeżeli teoria względności okaże się prawdziwa, to Niemcy nazwą mnie wielkim Niemcem, Szwajcarzy Szwajcarem, a Francuzi wielkim uczonym. Jeżeli natomiast teoria względności okaże się błędna, wtedy Francuzi nazwą mnie Szwajcarem, Szwajcarzy Niemcem, a Niemcy Żydem.

Prawda, że piękny mechanizm?

No więc to jest na pewno jeden problem, który przeszkadza w zauważeniu Żydów w fotografii. Drugim jest… sam Bóg. Dwudziesty szósty rozdział Księgi Kapłańskiej wyraźnie mówi:

Nie będziecie sobie czynili bożków, nie będziecie sobie stawiali posągów ani stel. Nie będziecie umieszczać w waszym kraju kamieni rzeźbionych, aby im oddawać pokłon, bo Ja jestem Pan, Bóg wasz.

Czujecie problem?

No i właśnie – niektórzy ortodoksi do dziś uparcie trwają na stanowisku, że fotografia godzi w przykazania boskie!

Jak tu być dobrym fotografem, skoro twój rabin mówi, że Bóg tego nie chce? Naprawdę – ciężka sprawa.

Mimo wszystko, po uważnym przyjrzeniu się człowiek zaczyna dostrzegać, że jednak w międzyczasie powstało trochę „koszernej” fotografii: tworzyli ją przynajmniej tacy, jak: Alfred Stieglitz, Paul Strand, Man Ray, Laszlo Moholy-Nagy, André Kertesz, Brassaï, Erich Saloman, Martin Munkasci, Robert Capa, Alfred Eisenstaedt, Lisette Model, Helen Levitt, Weegee, Aaron Siskind, Margaret Bourke-White, Irving Penn, Richard Avedon, Arnold Newman, Robert Frank, William Klein, Elliott Erwitt, Winogrand, Diane Arbus, Lee Friedlander, Annie Liebovitz, Mary Ellen Mark, Joel Meyerowitz czy Nan Goldin!

Czy to nie imponujące?!

Winogrand wręcz twierdził, że  - by być wielkim fotografem, trzeba między innymi… urodzić się Żydem!

Dlaczego jednak nigdzie o tym nie słychać? Okazuje się, że często ludzie boją się oskarżenia – albo o to, że są antysemitami, albo o to, że zbyt faworyzują Żydów. Powiem tak – jak dla mnie jest to wierutna  bzdura, więc – dzięki temu, właśnie tu, na ZawszeKwadracie możecie dziś przeczytać materiał, którego prawdopodobnie będzie się bał opublikować każdy inny portal fotograficzny. ;)

No dobrze. Ale rozsądnie rzecz ujmując, co tak naprawdę może wyróżnić żydowską fotografię? Czy w ogóle jest coś takiego? Max Kozloff w artykule Richarda Woodwarda twierdzi, że jest, i powód jest naprawdę dobry: otóż zmagania Żydów z kulturalną asymilacją (w miejscach świata, gdzie się pojawiają w swojej nieustannej wędrówce) powodują, że to właśnie w ich pracach częściej można wyczuć specyficzne „napięcie społeczne”, którego trudno szukać u nieżydowskich kolegów fotografów.

Ja wiem, że to nie jest idealna teoria. Wie to również jej autor, pan Kozloff. Takich teorii nie lubią często sami Żydzi, ale tu znowu według mnie wchodzi w grę ta delikatność na punkcie odrębności Semitów – delikatność, która jest bardzo poprawna politycznie, a która tak naprawdę prowadzi do tego, że nic nie można na ich temat powiedzieć.

Cokolwiek jednak by nie mówić, warto chyba zaznaczyć ogromną obecność Żydów w fotografii – obecność, która nota bene zarysowała się praktycznie dopiero od XX wieku.

Swoją drogą, ciekaw jestem, czy można rzeczywiście określić coś takiego, jak „estetykę żydowską” w fotografii. Moje pierwsze rozmowy na temat fotografii żydowskiej raczej opierały się na tym, czy ona (żydowska fotografia) w ogóle istnieje; czy jest definiowalna i zauważalna. Dzisiaj wiem, że na pewno tak, ale jeśli chodzi o estetykę? Sam nie wiem. Chyba nie potrafiłbym wskazać zdjęcia zrobionego przez Żyda; inne nacje są zwykle jakoś łatwiej zarysowywane. Jednak na blogu Blake’a Andrewsa autor stwierdza w komentarzu do swojego wpisu, że…

(…)Mimo, że nie praktykuję żadnej religii, jestem Żydem z urodzenia. Myślę, że głównym odciskiem, jaki zostawia na mnie Judaizm, jest jakiś sposób dualnego wglądu na świat o cechach jednocześnie cynizmu  i czci/szacunku, co często potrafi objawić się w dociekaniu/absurdalności. Jest to jakoś według mnie związane z poglądami Zen, ale chyba trochę bardziej mroczne.  Już od dziecka, lekcje, jakie dostaję, głównie przez Judaizm, mówią: „Zadawaj pytania! Patrz głębiej!”

Ci fotografowie, którzy najbardziej mi leżą, to tacy, których zdjęcia wydają się ilustrować powyższe, głównie właśnie Żydzi. Friedlander, Winogrand, Erwitt, Frank, itd. Ich fotografie często polegają na wizualnej niejasności. Zadają pytania, są niedoskonali. Dla mnie to jest naturalne.

I powiem tak – coś w tym jest!

W tym świetle zaczynam sobie zadawać pytanie: skoro tak wielu „amerykańskich” fotografów wzięło się z uciekających z Europy Żydów, to czy ta Ameryka rzeczywiście wniosła tyle dobrego, jak zwykło się sądzić?

Jedno jest pewne – za wizerunkiem ortodoksyjnego Żyda z Torą w ręku często można zobaczyć jego brata z trochę nowocześniejszym podejściem – czasem z aparatem fotograficznym, co – jak widać – wspaniale przekłada się na fotografię.


EDIT:

1. Jeden z czytelników zwrócił mi uwagę, że niewłaściwym jest umieszczanie zdjęć chasydów do tekstu mówiącego o ortodoksach – jako że te dwie grupy podobno niezbyt się lubią. Mam nadzieję, że jednak zostanie mi to wybaczone. :)

2. Dziękuję Dżerremu za rozmowę i link do bloga Blake’a Andrewsa. :)


Post Tags: , , , , , ,

28 Responses to “ Żydzi w fotografii ”
  1. Po prostu są starym narodem i mają bardziej wyrobione oko :) doświadczenie robi swoje. Ale na poważnie. Większość narodów uważa, że krew dziedziczy się po mieczu :) a sprytny naród Izraelski wymyślił sobie, że będzie odwrotnie… czyli po kądzieli, myślę jednak, że to manipulacja (a może jednak starożytna wiedza). Tzn. Dla francuza, który posiadł izraelitkę ich dziecko będzie francuzem :) a dla Izraelity ma wszelkie prawa do bycia prawdziwym Izraelczykiem. I co z tego wynika. Ano nic. Poza tym, że musisz zweryfikować swoją listę, sprawdzając kto miał jaką mamę :)

  2. Równie dobrze można zapytać, dlaczego jest tylu Żydów- laureatów nobla, Żydów- sławnych muzyków, Żydów-pisarzy, Żydów-prawników, Żydów-lekarzy,….
    Wytłumaczenie nie jest proste, ale są na pewno co najmniej dwa czynniki które na to wpływają :
    - przykładanie dużej wagi do wykształcenia
    - nacisk na indywidualizm każdego dziecka
    - silne poczucie wspólnoty (wzajemne pomaganie sobie, wspieranie, promowanie,…
    Może trochę uproszczam, ale Polak przed wyjazdem do Ameryki dostaję na drogę przestrogę „unikaj Polaków, a już na pewno nie pracuj u Polaka”. Żyd dostaje adres do rodziny, znajomych, którzy mogą pomóc.

    Czy jest estetyka Żydowska? Nie sądzę. Tematyka Żydowska jest mi w jakiś sposób bliska, ale patrząc na albumy powyżej wymienionych autorów nie powiedziałbym „to musiał zrobić Żyd”.
    Zresztą o niektórych nawet nie wiedziałem, że byli Żydami.
    Fotografia to nie literatura. Literatura wypływa z wewnętrznych przeżyć, stąd taka wielka obecność holocaustu w literaturze. Fotografia opisuje świat, obecny świat a nie to co było.
    Czytając Schulza, Grynberga, Stryjeńskiego, Singera, Kertesza….wiemy od razu. Oglądając Newtona, nie widzę ani krztyny „żydowskości”.
    Jedyny znany fotograf prawdziwie żydowski, który przychodzi mi na myśł to wspomniany już jakiś czas temu Vishniac.

  3. Napięcie społeczne to można wyczuć raczej z ich misyjnego odczucia odnośnie swojego narodu :)
    Tak, jak i u nas :) Cały czas nas ktoś w d… bije :)

    Wszelkie teorie, które odnoszą zdolności, umiejętności czy inne kwalifikacje do rasy, pochodzenia czy religii są raczej ciężko „udowadnialne” :)
    Jątrzą – to na pewno.

    Idąc Twoim tropem, to wychodzi na to, że Amerykanie to wcale nie mają żadnych zdolności, bo w końcu to tylko Angole :) No może gdyby ująć ich w kontekście protestantyzmu – tutaj można by więcej napisać, bo protestantyzm definiuje pewne zachowania w kulturze i ekonomii dla człowieka.

    A Ty Rudolf – czy jesteś żydowskiego pochodzenia…?
    Czy czujesz w sobie wspomnianą przez Kozloffa „sensibility distinct” w trakcie fotografowania?
    Czy Twoja narodowość, religia, pochodzenie Twej matki przeszkadza Ci, czy pomaga?

  4. Jeszcze w uzupełnieniu: jako ciekawostkę można dodać fakt, że raczej trudno będzie znaleźć Żydów wśród artystów fotografii :) w ogóle wśród artystów, jakoś słabo wypadają jako malarze, poeci, czy pisarze albo kompozytorzy, to mocno pragmatyczny naród, zajmuje się tym co może przynieść zysk :) stąd takie zacięcie do fotografii (jako biznesu – fotografia mody, czy dokumentu) przedstawicieli bardziej abstrakcyjnych nurtów fotografii trudno ci będzie znaleźć. W filozofii czy w matematyce, też jakoś się szczególnie nie wyróżniali, za to świetnie sprawdzają się w branży filmowej :) można to ująć inaczej. Potrafią sprzedawać (w sensie dosłownym i przenośnym) to czym się zajmują. I na ogół zajmują się tym co da się ‘sprzedać’. :) Biblijnie rzecz ujmując chodzi o pomnażanie Talentów. Puentując jeszcze inaczej, narodowość w fotografii nie ma szczególnego znaczenia, ale umiejętność promocji (i znajdowania rynków i odbiorców) jest niewątpliwie zaletą Izraelitów.

  5. Zover piszesz poważnie?
    Żydzi wypadają słabo jako artyści? matematycy? filozofowie? pisarze?

  6. tak, piszę poważnie. znam historię filozofii, przy okazji wiem co nieco o historii matematyki i niechcąco o historii sztuki a historię literatury, to chyba każdy zna :)

  7. Ja tylko chciałem dopisać, że i tak uważam, że najzdolniejsi w dziedzinie fotografii są Polacy, a wśród Polaków gdańszczanie. Oczywiście Polacy – katolicy :)

  8. tzw Katopolacy

  9. Chciałem napisac coś mądrego w kontekście historii cywilizacji i roli Żydów, ale bez tego widzę, że temat się rozkręca na maxa:) Ach ci Żydzi – gdzielowiek i jakkolwiek o nich nie wspomnieć – budzą skrajne emocje.

    Dodam tylko , że rolę danej grupy: społecznej/narodowej/religijnej,itp łatwo zweryfikować prostymi wskaźnikami, np. liczbą abslowentów, liczbą patentów/wynalazków, liczbą pisarzy, malarzy, fotografów.
    Nauka wymaga uogólnień,publicystyka – krwi.

  10. Słowianie (a zwłaszcza Rosjanie), są bardziej utalentowani od Izraelitów, tylko promocja wychodzi im słabiej :) I nie wywołujcie KatoPolaka z lasu, bardziej twórczy jest Polak chrześcijanin, a gdyby tak popatrzeć na historię fotografii pomijając promocję… :)

  11. A ja sobie tak myślę, że coś w tym jest. Według mnie może być tak, że diaspora uczyniła z Żydów ludzi bardzo wszechstronnych, umiejących sobie poradzić w większości sytuacji i wyrobiła w nich zmysł obserwacji społeczeństwa. Mam jednak mieszane uczucia co do tego narodu. Nie znam osobiście nikogo kogo bym identyfikował jako żyda, więc nie mam osobistych doświadczeń. Nie podoba mi się jednak to co sobie teraz robią nawzajem z palestyńczykami, a tam właśnie żydzi mają przewagę militarną i intelektualną, więc wg. mnie powinni próbować jakoś mniej po ludzku :/ rozwiązać tą sytuację. Poza tym odnoszę wrażenie, że żydzi lubią zapominać, że nie tylko oni umierali w obozach koncentracyjnych i wogóle mają tendencje do robienia z siebie ofiar. Jakoś taka polityka władz państwowych Izraela mnie razi. Ktoś chętny wypowiedzieć się opierając się na własnych doświadczeniach, bo ja jestem bardzo ciekaw vox populi.

  12. Ja tak sobie myślę, że Rudolf poruszył ten temat jako odskocznię od „cyklistów”. A w samym temacie nie mam zdania.

  13. Tomasz Pawłowski

    kwi 27, 2010
    Reply

    Bardzo ciekawy artykuł, zawiera wiele wątków. Biorąc jeden tylko pod uwagę, to powiedziałbym, że Zydzi czy nie Zydzi, ale ja – niestety, leider, unfortunately – żadnych narodowych ( czy etnicznych ) cech w fotografiach nigdy nie odnajduję i jakoś mi się widzi, że takich nie ma. Aparat mi się widzi ponadnarodowym ustrojstwem . Ale jak ktoś poda chociaż jedną … jednoznacznie „narodową” cechę to zrobię sto pompek i natychmiast zmieniam zdanie.

    Patrząc na zamieszczone zdjęcia, zauważyłem natomiast, że chasydzi stanowią idealne dopełnienie zimowego krajobrazu

  14. Z przyznawaniem się do swojego żydowskiego pochodzenia jest u młodych ludzi trochę jak z przyznawaniem się do homoseksualizmu. Jakoś tak wciąż wstydliwe to bywa [może po prostu nieprzewidywalne - nigdy nie wiesz na 100% z jakim rozmówcą masz do czynienia], myślę, że tak do końca są w stanie to zrozumieć sami zainteresowani.
    Ważna jest moim zdaniem kwestia tego jak Żyd się do swojego wyznania odnosi – dopiero wtedy można mówić o tym czy ma ono wpływ na sposób fotografowania. To tak samo jak z chrześcijaninem czy katolikiem, czy rozpoznamy go po zdjęciu – raczej nie. Ale już kogoś kto wyraża swoje podejście do Boga/wiary przez twórczość – owszem.
    Można być Żydem z pochodzenia i nienawidzić Żydów – kwestia to bardzo indywidualna.

    @Zugo „żydzi lubią zapominać, że nie tylko oni umierali w obozach koncentracyjnych i w ogóle mają tendencje do robienia z siebie ofiar.” – zgadzam się, zwłaszcza, że Polacy powoli z roli ofiar historycznych wychodzą – ale to proces ciągły, u Żydów też pewnie nastąpi.

  15. @ Tomasz Pawłowski
    „żadnych narodowych ( czy etnicznych ) cech w fotografiach nigdy nie odnajduję i jakoś mi się widzi, że takich nie ma. Aparat mi się widzi ponadnarodowym ustrojstwem”

    Błędem chyba jest automatyczne utożsamianie słów Żyd=religia i odszukiwanie w pracach autorów żydowskich nurtów mistycznych, religijnych, Przecież inspiracji katolik, żyd czy muzułmanin nie czerpie li tylko z religii, wręcz przeciwnie – sacrum jest w defensywie.
    Tutaj raczej chodzi o stosunek Żydów do kultury, tradycji, religii i edukacji w procesie wychowania młodego pokolenia (bo jak inaczej scalić diasporę i zachować jej ciągłość funkcjonowania; tak samo potępowali Polacy w czasach braku własnej państwowośc). I jeśli Torę recytują kilkuletnie dzieci, to o czymś to świadczy. Czym skorupka za młodu….
    A tak w ogóle to powinien się tu wypowiedzeć jakiś artysta żydowski. Może żyjemy wyłącznie w sferze pustych mitów i wyobrażeń o Żydach?

  16. Tomasz Pawłowski

    kwi 27, 2010
    Reply

    Hubert, to wszystko racja, że są kulturowe, edukacyjne i religijne przesłanki „inności”, no ale któż temu przeczy? Ja powiadam, ze nie mogę się dopatrzeć tej „inności” w fotografii – i to niezależnie od tego czy to jest Zyd czy Amerykanin, Polak czy Niemiec. Nie dostrzegam po prostu żadnych „wyróżników”, stąd wnoszę, że fotografia jest „antyetniczna” w tym względzie. Ale nie jestem dogmatykiem – pokaż mi jeden i robię pompki za karę.

  17. Tomasz Pawłowski

    kwi 27, 2010
    Reply

    z drugiej strony, kiedy czytam, że Judaizm zostawia taki ślad : „jakiś sposób dualnego wglądu na świat o cechach jednocześnie cynizmu i czci/szacunku”, to zastanawiam się czy nie powinienem poszperać w papierach rodzinnych, bo taki dualizm w poznawczych trudach nie jest mi obcy ;))

  18. W filmie chyba łatwiej wskazać taki „wyróżnik” mieszkający aktualnie w Barcelonie, ale kręcący filmy o NY:)

  19. Tomasz Pawłowski

    kwi 27, 2010
    Reply

    Masz na mysli Łudego Allena? No ale on zawsze deklarował się jako ateista i czy jego twórczość nie ma w sobie więcej ducha europejskiego niż amerykańskiego? Odnajduję w nim szczytowe ościągnięcie europejskiego dekadentyzmu , błyskotliwy recykling konwencji, stylów i wątków filozoficznych i artystycznych podejmowanych przez filozofie europejska ( egzystencjalizm , Nietsche itp ) No taka „francuska” produkcja dygrysji i autoironii. On właściwie jest po prostu Łudy-allenowski: poza kategoriami ;)

    W kontekscie tego tematu można by taki cytacik przetoczyc: „Nie rodzimy się Żydami, katolikami czy muzułmanami, tylko przyłączamy się do nich i dajemy im pieniądze, po czym uzyskujemy w ten sposób usprawiedliwienie naszej niechęci do innych. Nagle jestem z tymi, a nienawidzę tamtych. Nie ma to żadnego związku z religią – w jej głębszym, indywidualnym sensie”.

    No, a skoro juz trafił do Europy, to należy kategorycznie zakazać mu słuchania Jeźdźców Walkirri bo mówił: ” Bo mówił, ze jak słucha Wagnera, nabiera ochoty, żeby napaść na Polskę :))) http://www.youtube.com/watch?v=7AlEvy0fJto&feature=related

  20. Magik z Bombaju

    kwi 27, 2010
    Reply

    Uciekający, chowający się z dala od innych ludzie, nie mogąc dokonywać ekspansji na zewnątrz, zawzięli się i skupili się na wiedzy. Z czasem kiedy świat stał się skomplikowany technologicznie i organizacyjnie, ludzie ci odnieśli zwycięstwo. I nie chodzi o dziedziczenie czegokolwiek ale o wypracowany system wychowania i edukacji uwzględniający konkretne potrzeby tych ludzi. Mają oni dzisiaj porządny system nabywania przydatnej im wiedzy, dlatego kolejne ich pokolenia odnoszą sukces, w każdej dziedzinie posiadając więcej wiedzy od innych i odpowiednią wiedzę. Cała filozofia żydowskich tułaczy.
    Każdy tak może, jednak nie każdy ma do tego odpowiednią motywację. Z tego powodu, z zasady, żydowski tułacz będzie lepszy intelektualnie od pana-rezydenta danej ziemi, czy to UE czy USA. Mając silną motywację w fotografii tułacze ci zrobili tak dużo, to motywacja: uzyskanie pieniędzy na życie lub statusu szanowanego obywatela (artysty). Tułacze ci osiągali i wciąż osiągają sukcesy na cudzej ziemi a tego nikt z autochtonów nie lubi, po prostu. Cała filozofia prześladowań.
    Te refleksje poza tekstem, częściowo ujawnione w tekście, według mnie trafne.

  21. Jak obiecałeś tak i napisałeś. Dzięki Rudolfie ;-)
    Ja nie jestem NIESTETY* ani Żydem ani gejem (trochę dziwnie mi jest stawiać te dwa wyrazy obok siebie). W moim odczuciu NAJLEPSI fotograficy, najlepsi operatorzy i co równie ciekawe najlepsi aktorzy mają jednak przynajmniej żydowskie pochodzenie. „W moim odczuciu” – powinienem podnieść do kwadratu, ponieważ dotyczy to zarówno samej tezy jak i osobistego wyboru tychże najlepszych.
    Rzeczywiście wielokrotnie zastanawiałem się dlaczego tak jest i cieszę się teraz że zarówno wpis Rudolfa, jak i komentarze pozwalają dyskutować bez głupawego unikania pewnych zwrotów czy tematów. Dzięki za to. Może razem do tego dojdziemy ;-)

    *Czy chcą czy nie, stoją jednak na tym piedestale… Z drugiej strony zastanawiam się czy gdybym był Żydem, czy chciałbym się teraz tu do tego przyznać, mogłoby to grozić zarzutem dlaczego właściwie nie stoję na piedestale? ;-)

  22. Językiem fotografii jest obraz. Naród żyjący w diasporze, otoczony ludźmi mówiącymi SWOIM, innym niż jego, językiem wypracowuje, wyrabia sobie umiejętność, powiedziałbym, że jest zmuszony przez okoliczności do opanowania języka-komunikacji niewerbalnej. Używając dalej słowa JĘZYK: język gestów, język spojrzeń, język ruchów…gdy mówią oczy, dłonie, całe ciało. Prawdopodobnie ta umiejętność – lepiej będzie powiedzieć – wrażliwość decyduje o oryginalności, inności, jak wolą niektórzy- głębi fotografii. Zdania przypisujące szczególne cechy Żydom uogólniłbym na emigrantów. Pogrzebanie w historii fotografii zdaje się potwierdzić taką tezę.
    Co do szczególnego udziału narodu będącego tematem dyskusji w rozwoju matematyki radziłbym więcej ostrożności. Co do Einsteina, to warto wiedzieć, że jego teoria dotyczy związku pomiędzy energią a masą ( tak w skrócie). W swojej pracy niejaki Albert Einstein posłużył się ( oparł się na ) bardzo świeżym modelu matematycznym opracowanym przez INNEGO ( nieżydowskiego matematyka, właściwie dwóch matematyków)
    i fakt ten w swojej publikacji przemilczał.
    Dla mnie osobiście jest miłym zaskoczeniem, że w miejscu, gdzie szuka się kwadratowych fotografii, goście
    dyskutują o etnografii. Pozwólcie, Panowie, i moje trzy grosze:
    Przypisywanie człowiekowi szczególnych, stawiających go ponad innych, cech z racji przynależności do
    określonego narodu, z racji rasy, koloru skóry, wzrostu, innych cech antropologicznych jest rasizmem.
    W latach 30 i 40 dwudziestego wieku pogląd ten zdominował stosunek Niemców do innych narodów.
    Aktualnie jest to „filozofia” ( o ile ten sposób myślenia można nazwać filozofią) mieszkańców państwa Izrael.
    I jeszcze jedno: nie może nie budzić niechęci określenie „katopolacy”. Wypraszam sobie.

    Pana Magika z Bombaju zachęcam do studiów judaistycznych. Pierwsze kroki poczynione. Jeden szczegół:
    Niechęć do Żydów ( wiek 12-13 Hiszpania, Renesans- Italia, Francja, wiek18-19 Rosja ) wynikała przede wszystkim ze sposobu bogacenia tej nacji, czyli z lichwy ( dzisiaj na podobnych zasadach działają banki)
    która – uważana za okradanie bliźniego- była zabroniona przez kościół katolicki.
    Polska stała się dla Żydów ziemia obiecaną w XIV wieku dzięki Kazimierzowi Wielkiemu. 600 lat historii Żydów na ziemiach polskich to okres niebywałej ekspansji tego narodu łącznie z przejęciem, dokładniej wykupieniem od Cara nieruchomości, gospodarstw etc skonfiskowanych przez Rosję rodzinom uczestników Powstania Styczniowego. Mechanizmy wówczas funkcjonujące opisał Prus w „Lalce”.
    Następne stulecie dowiodło, że
    1. Żydzi znakomicie dogadują się z rosyjskim proletariatem a później ( przeskok w czasie) ze Stalinem
    2. Polska jest wciąż krajem, w którym dobrze się czują szczególnie w roli wodzów i obrońców reżimu.
    To tak w największym skrócie.

    Poznałem lat temu kilka dwóch Żydów studiujących w Krakowie medycynę. W zamian za lekcje angielskiego uczyłem ich chemii. Nie byli to goście ani zdolniejsi, ani lepiej przygotowani przez amerykańskie szkoły.
    Cały ten biznes był dla mnie uciążliwy, albowiem faceci niewiele przejmowali się moim angielskim, wymagając jednocześnie DUŻO ode mnie. W jakichkolwiek okolicznościach by się nie wypowiadali, podkreślali jedno:
    że są najlepsi. Nie byli. W skomercjalizowanej fotografii możliwa jest podobna iluzja.

  23. Bazyli
    Nikt nie pisał, że „geniusz żydowski” to efekt genów (rasy).
    Jeśli chodzi o historię stosunków polsko-żydowskich bardziej mnie interesuje XX wiek niż czasy
    Kazimierza Wielkiego;)
    Poznałeś 2 zarozumiałych Żydów….hmm… mój sąsiad jest zarozumiały i jeszcze gburowaty, pewnie Żyd.
    A tak poważnie polecam tekst Błońskiego ( fragmenty: http://dubiecko.blogspot.com/2010/01/biedni-polacy-patrza-na-getto-poor.html ).Myślę, że dobrze pasuje do powyższej retoryki.

  24. Grzechu!
    Mój tekst jest b. krótki i prawdopodobnie dlatego nie do końca mnie zrozumiałeś. Dwóch zarozumialców nie reprezentuje całej nacji, rzecz oczywista. A tak na marginesie: poznałem ICH trochę więcej ( może nie tak blisko)
    ; wszyscy byli podobni, jeżeli o stosunek do innych chodzi.
    W rozważaniach o Żydach popełniamy poważny błąd: wszystkich wrzucamy do jednego wora. Tymczasem jest to nacja niezwykle zróżnicowana i podzielona. Ta tak zwana żydowska solidarność, o której tak wiele na tym forum powiedziano, to jeden z wielu mitów. Pogadałbyś z moją śp babcią, to usłyszałbyś więcej na temat historii Żydów XX w. Przede wszystkim dzielą się oni na biednych i bogatych. Z tego wynikają dalsze podziały.
    Gdybym opublikował tekst o tym, jak to „za okupacji” Polacy nadstawiali karku za Żydów, którym ich pejsaci bracia odmawiali pomocy, to byłbym pewnie oskarżony o antysemityzm i uznany za kłamce. Tyle w tym temacie. Ten sam błąd popełniamy patrząc na siebie: MY POLACY. Wszyscy tacy sami? Oczywiście, że nie.
    Żydzi w Polsce po 1945 to temat, który czeka na swojego historyka. W miejsce tych, co zginęli w Oświęcimiu
    przyjechali na radzieckich czołgach młodzi, zdolni, ambitni, lojalni ludowej władzy i towarzyszowi Stalinowi
    i zasili dwie organizacje : PZPR i UB. To tak w największym skrócie o tym, co w XX wieku.

  25. Myślę, że stosunki polsko – żydowskie po 1945 to bardzo delikatny temat.
    Delikatny i bardzo trudny dla nas (nas, Polaków). Niektóre jego aspekty znam nie tylko z literatury, ale i z rozmów ze świadkami.

  26. Panowie, proponuję wrócić do tematów trochę bardziej fotograficznych.

  27. Wybacz Rudolf!
    Taki mały odskok od zasadniczych spraw nie zaszkodził, mam nadzieję.
    Grześ! Zupełnie się z Tobą zgadzam: temat delikatny. Żydów z fotografii Rudolfa nie da się nie lubić. Oni bronią tego, czego bronił śp Lech Kaczyński: prawa do religii, do manifestowania, że jest się częścią jakiejś nieanonimowej społeczności. Społeczności, która posiada własną tożsamość. Rudolf znów zarzuci mi odchodzenie od tematu. Tak. Bo jest jeszcze jeden aspekt fotografii: aspekt polityczny. To, że fotki Rudolfa sprowokowały powyższą dyskusje nie jest przypadkiem. Te dwa kwadratowe obrazy bardziej do mnie przemówiły, niż połowa twórczości cioci Liebovitz z jej pretensjonalnymi pomysłami zanurzania czarnego w białym ( zgadnijcie, co mam na myśli).

  28. Nie no… Ruuudolf! ..zrobiła się u CIebie wreszcie ciekawa dyskusja.. ;) a Ty tu zaganiasz.. nooo :)


Post a Comment



Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.