środa
O tym, jak fotografia analogowa przyniosła mi ulgę
Słowo wstępu od Rudolfa: zastanawiałem się, czy publikować taki wpis, ale po rzucie monetą i odczycie fusów z filiżanki po kawie wyszło, że tak. Zdaję sobie sprawę, że może on zostać odczytany jako głos w wojnie analog-cyfra, ale jeśli potraficie – zdystansujcie się od tego i po prostu przeczytajcie historię pewnego człowieka. Warto.
Rodzina i znajomi pytają mnie, dlaczego właściwie robię zdjęcia „tymi starociami”. Na filmie. Przecież aparat cyfrowy robi lepsze. I taniej. I szybciej. Wiem, nikomu nie muszę tłumaczyć się ze swojego hobby. Kultura zachodu nauczyła nas, że hobby drugiego człowieka to świętość, a jak ci się nie podoba, to twoja sprawa, ale stul pysk. A jednak nigdy nie mogę oprzeć się pokusie wytłumaczenia się. Może dlatego, że nie umiem powiedzieć „stul pysk” drugiemu człowiekowi; może dlatego, że lubię rozmawiać o tym, co lubię; a może dlatego, że – jak zaobserwowałem – mówiąc, wpadam na pomysły.Więc moje tłumaczenia są za każdym razem inne i pewnie bliscy dawno już zaobserwowali niski poziom powtarzalności wypowiedzi; zapewne znudzili się nimi też. I w ogóle pytają z grzeczności, albo żeby zagaić temat. A jest chyba tak (stan na bieżący dzień, bo przecież jutro może być już inaczej):
Krótka – kilkuletnia – i intensywna przygoda z fotografią cyfrową kojarzy mi się teraz z wygiętym w łuk kotem, który trwa w osłupieniu, przerażeniu i krańcowym napięciu. Trzaskanie setek, tysięcy zdjęć; palec drżący nad spustem migawki tak, że czasami wyzwala go przypadkowo; ekran wyświetlacza zaparowany od oddechu; a potem, dla odmiany, serce łupiące od… bezdechu! Tak, miałem nos przypłaszczony do aparatu i często łapałem się na bezdechu. W oczekiwaniu na moment. Potem trzepnięcie, zerknięcie na ekran, znów przypłaszczony nos, znów trzepnięcie. Bezdech. Napięty jak struna kot. Continue…
All entries filed under this archive
17 komentarzy - Posted 05.10.10
Przyzwyczajenie jest podstępne i bardzo trudne do zwalczenia. Ba! Czasem trudno jest nawet dojść do wniosku, że chce się je zwalczać! No więc przyzwyczaiłem się do siebie samego - do mojej maniery robienia zdjęć, do efektów i tak dalej, i tak dalej. A to potrafi prowadzić do degrengolady, wobec której protestuję. Spróbowałem ...continue
18 komentarzy - Posted 05.05.10
Dotarło do mnie. Dotarło w momencie, gdy zeskanowałem ostatni film. Właściwie dwa ostatnie. Okay, w sumie to jednak trzy. Jakiś czas temu, po wywołaniu negatywu pomyślałem sobie "o cholera, ale żenada!". No ale nic - zdarza się najlepszym, próbowałem się pocieszyć. Ostatnie dwa wołania/skanowania jednak rąbnęły mnie w głowę. Mocno. Okazuje się, że ...continue
8 komentarzy - Posted 05.04.10
Nie potrafię powiedzieć dlaczego przestałem robić kolorowe zdjęcia i zacząłem patrzeć na świat w czerniach i bieli. Stało się i tyle; owszem, można było to tłumaczyć jakimś większym naciskiem fotografii czarno-białej na treść czy formę, ale wybaczcie - nie jest to do końca przemyślane wytłumaczenie. Można też mówić o tym, że ...continue
