Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


1151
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

maj 04
wtorek
Informacje, Marudzenie
Podstępne kolory


Nie potrafię powiedzieć dlaczego przestałem robić kolorowe zdjęcia i zacząłem patrzeć na świat w czerniach i bieli. Stało się i tyle; owszem, można było to tłumaczyć jakimś większym naciskiem fotografii czarno-białej na treść czy formę, ale wybaczcie – nie jest to do końca przemyślane wytłumaczenie.

Można też mówić o tym, że jedni kolorem potrafią operować, a inni nie.

Ale wspaniałym, dobitnym przykładem upewniającym mnie w obranej drodze jest grafika umieszczona obok, na której można zobaczyć jak różnie kolory są interpretowane w różnych kulturach.

I weź tu człowieku bądź międzynarodowym fotografem! Albo robisz w kolorach neutralnych, albo jesteś skazany na niezrozumienie! ;)

Co ciekawe, kiedyś widziałem podobne zestawienie stworzone w latach 80-tych – i mam wrażenie, że tych różnic było więcej. Niby dobry trend (dla globalnego zrozumienia), ale nie podoba mi się to.


Post Tags: ,

8 Responses to “ Podstępne kolory ”
  1. Tomasz Pawłowski

    maj 4, 2010
    Reply

    Rudolf@ „Albo robisz w kolorach neutralnych, albo jesteś skazany na niezrozumienie!” Bo ja wiem? W Chinach biały kolor oznacza żałobę a czarny szczęście. A i z twojego diagramu widać, że te „neutralne” kolory wcale nie są „neutralne”. ;)

  2. Magik z Bombaju

    maj 4, 2010
    Reply

    Świetna plansza, wziąłem sobie. Ale moim zdaniem dotyczy ona symboliki i nie dotyczy barw w fotografii.
    Nieco żartobliwie (Magik nie używa już słów, bo ZK wszedł na FB i Magik nie chce robić międzynarodowego skandalu, ponadto poza granicami cudownie wyrozumiałej RP siedzą różni porządnie nadąsani jegomoście z różnych niewyrozumiałych kultur, gdzie szary 16 kodak jest trotyl) no więc nieco żartobliwie kolor czy brak koloru jeden muł, moim zdaniem. Jak kto gra kolorami, je interpretuje itp. to jakiś drukarz musi być.
    A poważnie. „Fotografia to obrazek, kolory to niekiedy ważny przypicnick” tako rzecze Ann Druwar Hall w swojej wiekopomnej książce „Ekscesy towarzyskie na zielonych łąkach Essex – part 2 – w słońcu wrześniowego popołudnia”. Wynika z niej, że jeśli wdzięk mięsożernej angielskiej pannicy jest correct to kolor też jest correct. Lecz jeśli pannica żre za dużo mięsa z angielskich domowych królików, to bywa, że brak koloru jest lepszy. Taki ważny wniosek wynika z tego zacnego dzieła. Autorka zaleca robić fotografie tego samego w dwóch wersjach kolorowych i bez koloru, bo nigdy nie wiadomo co będzie lepsze.

  3. Tomasz Pawłowski

    maj 4, 2010
    Reply

    Magik@ o ile pamiętam, cytowana przez ciebie praca, doczekała się już druzgocącej krytyki, została prześwietlona promieniami Roentgena i rozstrzelana przez Czterech Pancernych na Wawelu w imię Mahometa i jego odwiecznej przyjaźni z Baltazarem Gąbką oraz psem Szarikiem.

    „wdzięk mięsożernej angielskiej pannicy ” – tu mamy do czynienia ( prawdopodobnie …) ze zbiorem pustym. Według najnowszych badań – zgodnych z obserwacjami mojego kolegi – źródłem ekspansji terytorialnej Angoli był dość powszechnie znany brak wdzięku angielskich pannic, o królikach nie wspominając ;)

    Nie zmienia to oczywiście faktu, który słusznie podkreśliłeś, że trzeba „robić fotografie tego samego w dwóch wersjach kolorowych i bez koloru, bo nigdy nie wiadomo co będzie lepsze.” (bo z błędnych przesłanek można dojść do prawdziwych wniosków, a odwrotnie się nie da – chyba, chyba ; )

  4. No i ja coś takiego u siebie zauważam, ale to chyba wynika z tego, ze zaczynasz dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie widziałaeś, albo raczej patrzeć na świat wokół w inny sposób – a kolor w tym zaczyna przeszkadzac… Dostrzegazsz harmonię i obecnośc brył, światła, kształtów, które do tej pory były przesłonięte kolorowymi plamami. Co oczywiście nie oznacza, ze najlepiej patrzeć na świat oczami pieska ;) Kolor to też świat piękna, radości, niezapomnianych przeżyć – ale dopiero gdy jest w pełnej harmonii z tym, co widac w czarno-białym świecie bezbarwnych kształtów. A co do symboliki kolorów – idąc tropem Twojego rozumowania – robiąc fotografie cz-b w naszym kręgu kulturowym mógłbyś ze wszystkiego własciwie zrobic tylko pogrzeb… ;)

  5. Taaaak….Jak dodamy do tego arabskie pisanie od prawej do lewej, co na pewno ma wpływ na odczyt fotografii, to dojdziemy do wniosku, że trzeba im pokazywać odwrócone o 180 stopni negatywy. Wtedy obiór zdjęcia będzie bliski naszemu ;)

  6. Magik z Bombaju

    maj 5, 2010
    Reply

    Tomasz@
    Tak, tak wiem, Ann Druwar Hall właściwie nigdy nie została zaakceptowana jako autorka pisząca o fotografii (mówiło się o niej, że sprawne pióro to nie wszystko, że lepiej by było gdyby pisała kryminały rozgrywające się wśród wschodnio-angielskich zbieraczy świeżej trawy dla hodowli królików domowych, tak dużo wiedziała ona o domowych królikach z tego regionu, ale nie udało jej się tej wiedzy wykorzystać dla dobra fotografii – to główna krytyka jej dzieła) no więc nigdy nie została zaakceptowana nawet w takich miastach jak Hastings, gdzie powstały jej podstawowe dzieła i Ipswich, skąd pochodzili jej rodzice i gdzie Ann się urodziła. Matka Ann, Margaret z domu Scholls, to była postać ważna dla rozwoju artystycznego Ann. Margaret szczyciła się posiadaniem całkiem bujnych wąsów a’la magyar i nigdy nie osiwiała, do tego miała piękne, równe zęby i typowy anglosaski zgryz, poślubiła hodowcę królików domowych, dzięki czemu Ann przyszła na świat w rodzinie zamożnej, pełnej mięsa. Ann odziedziczyła ten sprawny zgryz i wychowana wśród królików, w tym surowym świetle Ipswich, wydała z siebie dzieło o kolorze w fotografii, które najpierw zainspirowało… lokalnego wytwórcę farb firmę Hastings Colours HD Ready. Farby te trafiły na ściany mojego pokoju, i stąd bierze się moja atencja do Ann. Na puszce farby w pełnej okazałości pokazano Ann Durwar Hall wśród kolorowych, angielskich królików domowych. Moja atencja dla Ann wywodzi się więc z wczesnego dzieciństwa, co w ogóle tłumaczy tę atencję, ale kulminacja tego nastąpiła kiedy sięgnąwszy do dzieł Ann natknąłem się na ilustracje tych efektów świetlnych, fascynujące obrazki angielskich pannic, czasem rzeczywiście tandetnie i sztucznie oświetlonych, szczególnie z dzisiejszego punktu widzenia, ale jakże mięsożernych! Kto zna Ann z wydania polskiego w wersji czarno-białej ten nie poznał prawdziwego uroku tych ilustracji, oczywiście merytoryczna strona tych dzieł nie wytrzymała krytyki, sam przyznaję, że wytrzymać nie mogła, ale sam zrozumiałem to dość niedawno, bardzo długi czas fotografowałem więc za wskazówkami Ann…

  7. @Marcin T: otóż to, otóż to! ;)

    Panowie Magik z Tomasz chyba odpływają już w rejony, których nie obejmuję…

  8. Tomasz Pawłowski

    maj 5, 2010
    Reply

    Rudolf@ „…odpływają już w rejony, których nie obejmuję…” no bo to rejony barwne :))


Post a Comment



Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.