środa
Czarno-białe, Kadrowane w kwadrat, Plenery fotograficzneDobry fotograf to…
No tak.Jak już się za coś bierzesz, pewnie chciałbyś wiedzieć jak dojść do tego, by inni uważali cię za dobrego w danej dziedzinie.
Bo przecież w każdym tli się choć iskierka ambicji, tak?
No więc: fotograf.
Dobry to taki, który… który… yyyy… eeee…
Hmmm. Pewnie taki, którego praca jest dla kogoś wartościowa – nie mylę się? Czym bardziej wartościowa, tym chyba lepszy.
No więc potrafię już stwierdzić, kto jest dobrym fotografem. (sic!)
Do tego jednak potrzebnych było (niestety) kilka – delikatnie mówiąc – niestandardowych działań. Przede wszystkim takie, które wynikało z tego, że jedno z moich „ja” potrzebowało odrobiny fotograficznego nonkonformizmu.
Na to drugie „ja” zorganizowało plenerek, trzecie „ja” zabrało żonę, plecak z aparatami i kanapki – no i wszyscy razem wyruszyliśmy na zdjęcia. Nonkonformizm polegał na tym, że wybraliśmy się do naprawdę wspaniałego wizualnie miejsca – a mieliśmy nie przywozić stamtąd żadnej fotografii z atrakcją turystyczną. A pokus było wiele, oj wiele!
Przede wszystkim wspaniałe gejzery i gorące źródła: pełne potęgi pary wodnej, śmierdzące jak zgniłe jaja i piękne, acz jednocześnie niebezpieczne. Wiesz, ile kosztuje fotografa schowanie aparatu bez naświetlonej klatki przy takim cudzie natury? My już wiemy.
Ludzie, swoją drogą, też byli tam specyficzni. Zwykle okryci swetrami z owczej wełny, niezwykle spokojni, ale też dość twardzi. Oczywiście kłóciliśmy się między sobą o to, czy tacy wspaniali tubylcy też nie powinni być fotografowani – bo jak to tak!? Zostawić ich? Szkoda!Z drugiej strony, zasady są zasadami!
W końcu jeden z nas wymyślił niejakie obejście problemu i reszta się zgodziła na tyle, by powstało zdjęcie. Niech mu będzie, że spełnia wymagania.
Swoją drogą, atmosfera w niektórych miejscach, które odwiedziliśmy była naprawdę magiczna. Raz, że ci ludzie – czasem śpiewający, czasem grający na gitarze, innym znowu razem po prostu gadający w tym swoim zaczarowanym języku; dwa, że pogoda też była specyficzna – nigdy nudna, zawsze coś się działo, i chyba nie było tak, by nie wiał ten pieruński wiatr; no i trzy – wszystkie inne dziwadła, które powodują dziwny ucisk z tyłu głowy, gdy człowiek się zastanawia, czy to aby na pewno jawa, a nie jakiś dziwny sen.
Na ten przykład: Pies. Pies mądrzejszy od fotografa.
Wyobraź sobie sytuację: fotograf zauważył miły wrak statku; ewidentnie mu przypasował. Chodził wokół, sapał, kręcił nosem i przymierzał się to z prawa, to z lewa. Mruczał gniewnie pod nosem i przestawiał statyw nie mogąc znaleźć dla siebie i machiny miejsca. No, po prostu widać, że czegoś mu tam brakuje. Oczywiście pora jest taka, że żywego ducha już nie ma, więc trudno liczyć na nagłe pojawienie się czegoś ciekawego w kadrze. I wtedy co się dzieje? Przychodzi Pies. Przychodzi, patrzy z politowaniem na brodatego łysola, macha ogonem i mówi: „Patrz, głąbie, lituję się nad tobą i pozuję. Chyć no ten obraz, byle migiem, bo nie będę tu stał wiecznie”.I się patrzy, sprawdzając, czy człowiek z aparatem ma na tyle refleks, że go uwieczni. Nie wiem, jak to się stało, ale się udało. Ekspozycja trwała ok. sekundy, więc nie w kij dmuchał, a pies twardo patrzył mi w oczy. Wymieniliśmy dwa, trzy zdania, mechanizm w aparacie skończył odliczać czas, pies machnął ostatni raz ogonem i tyle go widzieliśmy.
Uwierzyłby ktoś w taki motyw?
A tak to właśnie się działo.
Wracając do piękna przyrody – widzieliśmy piękne i majestatyczne lodowce, właziliśmy do środka wulkanów, jeździliśmy na oparach paliwa przez pola zastygłej lawy, by przejechać za parę kilometrów przez rwący potok – wszystko po to, by nie zrobić zdjęcia, które by mówiło o tym, gdzie byliśmy.
Jeden z nas zakochał się nawet na tej wycieczce – w trudno dostępnej, dość oryginalnej i bardzo pięknej górze. Góra ta przywodziła na myśl jakieś dziwne skojarzenia, śniła się nam wszystkim po nocach, a małżonka to nawet widelcem bezwiednie stworzyła jej podobiznę z purée ziemniaczanego podczas obiadu.
No ale chyba za bardzo odbiegłem od tematu: miałem chyba nawiązywać do tego, jak stwierdzić, kto jest dobrym fotografem!
Tak więc uwaga, uwaga; pokazuję i objaśniam. Posłużmy się przykładem mojej skromnej osoby: jak już stwierdziliśmy, że dobry jest ten, którego praca jest wartościowa, stąd krótka droga do wyciągnięcia następujących wniosków:
1. Zdjęcia, które przywiozłem z tej wspaniałej krainy ni cholery nie odkrywają jej typowych zalet. Z punktu widzenia kogoś, kto chciałby się czegoś z tych fotografii dowiedzieć – są bezużyteczne.
2. Mając na względzie powyższe, jesteśmy o krok od rozwiązania zagadki! Otóż dobry fotograf, to taki, który… jest zupełną odwrotnością mnie!
Prawda, że proste? Teraz wystarczy wziąć aparat w ręce i nie robić takich zdjęć, jak ja!
I dobry fotograf gotowy!!! :D
Post Tags: ambicja, autoportret, dobry fotograf, gejzer, góra, Islandia, lawa, pies, puree ziemniaczane, statek, sweter, wakacje, wrak, wycieczka
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (107)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co złego - to nie my! (88)
- Co zrobić? (86)





wrz 1, 2010
Reply
Ładna historia, zauważyć chce jednak, że o ile główne pytanie i odpowiedź pasuje do każdego, to założenia jakie mieliście na wycieczce były jakby nie patrzeć zdroworozsądkowe. Ile nerwów i czasu kosztowało by przecież tzw. uchwycenie esencji miejsca, mogąc być tam tylko przez moment;) o ile fenomen góry jest dla mnie nie do odgadnięcia z fotografii o tyle stara łajba z psem pasowała by do mojego pokoju;)
pzdr
wrz 2, 2010
Reply
Zdjęcie z psem niesamowite. Widzę tzw. ‘powiew świeżości’. Gratki
wrz 2, 2010
Reply
Jakoś tak przypomniał mi się mój urlop nad morzem, gdzie również obiecałem sobie nie robić zabytków i innego dedykowanego turystom towaru. Wyszło jak wyszło; na pewno efekt byłby lepszy, gdybym pojechał bez kobiety swej.
Ewa pierwsza złamała Adama i tak to się teraz toczy ;)
wrz 2, 2010
Reply
To mi nasunęło wspomnienia ze Stambułu. Kiedy po powrocie pokazałem żonie zamiast tysiącletnich zabytków jakiegoś rozmytego taksówkarza, zdechłe złowione krewetki oraz chyba ze 350 zdjęć mew, dostałem taki opierdol, że przez parę tygodni w ogóle nie dotykałem aparatu, bo się bałem, że mnie kopnie prądem.
W temacie psa — wiersz. Dla nietrawiących amatorskiej poezji streszczę: psy są cierpliwe, bo są zrypane życiowym doświadczeniem.
————–
Wiersz czterosuw z psem
zasadniczą częścią silnika jest Pies
w cylindrze
Pies nawalany po łbie tłokiem
nasz Pies
zwykle kundel bo to Pies
przecież zwykły co pamięta jak Pies
go lizał i Pies go kopał bo to Pies były stróża
i Pies bez przyszłości w zasadzie
tylko Pies
oblewany benzyną Pies
systematycznie spalany
jak Pies pierwszy kosmita ale bez skafandra bo to Pies
naolejony i Pies na wydechu taki Pies
wyrobnik jak byle który
Pies napędowy teraz Pies
bo to Pies
bo to Pies
bo to Pies
wrz 2, 2010
Reply
byłeś w Djupavik?! Mam to miejsce zapisane w planach na przyszły rok :)
wrz 2, 2010
Reply
Mission failed, typowe zdjęcia turystyczne przywiozłeś. Dla porównania, zdjęcie typowego turysty (tylko nie zdesaturowane w photoshopie, jak Twoje) http://www.seedsiceland.org/img/news/big/djupavik-iceland.JPG
wrz 2, 2010
Reply
@Miłosz Bolechowski: tylko pochwal się zdjęciami! :)
@Adrian: bywa. Jak ktoś jest kiepskim fotografem, to nawet własnych założeń nie potrafi się trzymać. :)
wrz 3, 2010
Reply
>Otóż dobry fotograf, to taki, który… jest zupełną odwrotnością mnie!
Aaaa… Czyli to ten gładko wygolony z bujną czupryną? ;)
A tekst fajnie się czyta, jak zwykle zresztą.
wrz 3, 2010
Reply
A mnie wciąż męczy pytanie: did you see fjords?
wrz 5, 2010
Reply
Pal licho dobrych fotografów! Skoro gorsi robią lepsze zdjęcia, to są lepsi od dobrych – no tak czy nie? :) Pięknie skfadracone nietrakcje turystyczne, no i dziewczynka i ten pies, i ta góra Puree … Tak musiał widzieć Mickiewicz Czatyrdach, na sto procent!
wrz 6, 2010
Reply
wychodzi na to że psy i wulkany są najlepszymi przyjaciółmi zagubionych fotografów ;)
wrz 6, 2010
Reply
aby do zimy!
wrz 6, 2010
Reply
Dlaczego ja nie mogę być kiepski ?
wrz 8, 2010
Reply
czemu nie robisz już zdjęć nocnych? albo robisz, ale nie pokazujesz.
wrz 9, 2010
Reply
@Marcin: robię, ale rzadziej.
To jest świetna zabawa, ale czasem efekty są zbyt „odczłowieczone”, a ostatnio mi to potrafi przeszkadzać :)
Poza tym trochę brak czasu…
wrz 12, 2010
Reply
Brak czasu, najgorsze co może być podczas nauki fotografii.
wrz 13, 2010
Reply
:-)
paź 13, 2010
Reply
podobają mi się te zdjęcia. dobroczynny wpływ braku czasu na jakość fotografii.
lis 25, 2011
Reply
:-)