Zawsze Kwadrat

Sign In

RSS


1140
uzaleznionych
od ZawszeKwadratu

Adam Podstawczyński napisał 1 wpisów na blogu Zawsze Kwadrat

Kontakt: email author | AIM:
Web:

Łodzianin, ojciec dwóch dziewczyn i mąż trzeciej. Tłumacz, który woli swój zawód określać słowem „tłumok”. Bardzo szczęśliwy z życia, zupełnie niezadowolony ze swoich zdjęć. Ma kompleks na tym punkcie.

maj 26
środa

O tym, jak fotografia analogowa przyniosła mi ulgę

Kategoria: Fotografie, Czarno-białe, Artykuły, Felietony gościnne, Marudzenie, Marudzenie, Plenery fotograficzne

Słowo wstępu od Rudolfa: zastanawiałem się, czy publikować taki wpis, ale po rzucie monetą i odczycie fusów z filiżanki po kawie wyszło, że tak. Zdaję sobie sprawę, że może on zostać odczytany jako głos w wojnie analog-cyfra, ale jeśli potraficie – zdystansujcie się od tego i po prostu przeczytajcie historię pewnego człowieka. Warto.

Siostry, fot.: Adam Podstawczyński
Siostry, fot.: Adam Podstawczyński
Rodzina i znajomi pytają mnie, dlaczego właściwie robię zdjęcia „tymi starociami”. Na filmie. Przecież aparat cyfrowy robi lepsze. I taniej. I szybciej. Wiem, nikomu nie muszę tłumaczyć się ze swojego hobby. Kultura zachodu nauczyła nas, że hobby drugiego człowieka to świętość, a jak ci się nie podoba, to twoja sprawa, ale stul pysk. A jednak nigdy nie mogę oprzeć się pokusie wytłumaczenia się. Może dlatego, że nie umiem powiedzieć „stul pysk” drugiemu człowiekowi; może dlatego, że lubię rozmawiać o tym, co lubię; a może dlatego, że – jak zaobserwowałem – mówiąc, wpadam na pomysły.

Więc moje tłumaczenia są za każdym razem inne i pewnie bliscy dawno już zaobserwowali niski poziom powtarzalności wypowiedzi; zapewne znudzili się nimi też. I w ogóle pytają z grzeczności, albo żeby zagaić temat. A jest chyba tak (stan na bieżący dzień, bo przecież jutro może być już inaczej):

Krótka – kilkuletnia – i intensywna przygoda z fotografią cyfrową kojarzy mi się teraz z wygiętym w łuk kotem, który trwa w osłupieniu, przerażeniu i krańcowym napięciu. Trzaskanie setek, tysięcy zdjęć; palec drżący nad spustem migawki tak, że czasami wyzwala go przypadkowo; ekran wyświetlacza zaparowany od oddechu; a potem, dla odmiany, serce łupiące od… bezdechu! Tak, miałem nos przypłaszczony do aparatu i często łapałem się na bezdechu. W oczekiwaniu na moment. Potem trzepnięcie, zerknięcie na ekran, znów przypłaszczony nos, znów trzepnięcie. Bezdech. Napięty jak struna kot. Continue…

No additional entries found




Utwory autora tej strony sa dostępne na licencji Creative Commons. | Logo design by Michał Apanowicz | News Plus wordpress theme brought to you by Zidalgo.