<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Zawsze Kwadrat &#187; Felietony gościnne</title>
	<atom:link href="http://zawsze-kwadrat.pl/category/artykuly/goscinnie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zawsze-kwadrat.pl</link>
	<description>Zawsze Kwadrat - One name. One legend.</description>
	<lastBuildDate>Fri, 12 Mar 2010 11:21:41 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Anty-aparat</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/11/anty-aparat/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/11/anty-aparat/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Nov 2009 18:53:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Robert S. Górski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Czarno-białe]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony gościnne]]></category>
		<category><![CDATA[Fotografie]]></category>
		<category><![CDATA[Kadrowane w kwadrat]]></category>
		<category><![CDATA[Pisane prozą]]></category>
		<category><![CDATA[Flusser]]></category>
		<category><![CDATA[fotografia otworkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Kafka]]></category>
		<category><![CDATA[Matrix]]></category>
		<category><![CDATA[otworek]]></category>
		<category><![CDATA[Proces]]></category>
		<category><![CDATA[Stodoła]]></category>
		<category><![CDATA[Wisła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=3771</guid>
		<description><![CDATA[Stary, żółto-niebieski, podmiejski pociąg napinał się i wydawał przeciągłe dźwięki łodzi podwodnej zanurzonej poniżej dopuszczalnej głębokości. Szarpnięcie przerwało te bolesne jęki, wytrąciło z bezpiecznej równowagi stojących w przejściu. Dziewczyna obok niewiarygodnie szybko naciskała przyciski komórki, klepiąc do kogoś SMS-a. Paradoksalnie, potęgowało to u mnie poczucie spowolnienia czasu. Znów byłem niewyspany, zmęczony wzrok nie chciał rejestrować [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Stary, żółto-niebieski, podmiejski pociąg napinał się i wydawał przeciągłe dźwięki łodzi podwodnej zanurzonej poniżej dopuszczalnej głębokości. Szarpnięcie przerwało te bolesne jęki, wytrąciło z bezpiecznej równowagi stojących w przejściu. Dziewczyna obok niewiarygodnie szybko naciskała przyciski komórki, klepiąc do kogoś SMS-a. Paradoksalnie, potęgowało to u mnie poczucie spowolnienia czasu. Znów byłem niewyspany, zmęczony wzrok nie chciał rejestrować szczegółów otoczenia. Brak snu miał na mnie zły wpływ, ale nie potrafiłem sobie poradzić z natłokiem myśli, który co noc męczył moją głowę. Po raz kolejny wróciłem myślami do spotkania, od którego to wszystko się zaczęło…<span id="more-3771"></span>Był ostatni weekend kalendarzowego lata. Niebo było czyste, słońce było już dosyć nisko i pora na robienie zdjęć była idealna. Promienie odbijały się szeroko w Wiśle i ładnie oświetlały jej wschodni brzeg. Tej niedzieli udało mi się znaleźć czas na wycieczkę i byłem z tego powodu w dobrym nastroju. Podśpiewując sobie cicho, stałem nachylony nad statywem i bez pośpiechu poziomowałem aparat.<br />
- Przepraszam bardzo… Mam do pana taką małą prośbę…<br />
Spojrzałem zdziwiony, bo nie usłyszałem, by ktoś podchodził. Mężczyzna w trudnym do określenia wieku trzymał w ręku aparat.<br />
- Tak, słucham?<br />
- Widzę, że robi pan zdjęcia otworkiem, to teraz jest modne… Mój kolega też robi takie. W otworkach wszystko, nawet zwyczajne rzeczy stają się takie…<br />
- Magiczne?<br />
- Tak, właśnie, magiczne &#8211; ładnie pan to ujął. Mam taką małą prośbę, niech pan tylko nie myśli niczego zdrożnego…<br />
- A dlaczego miałbym taki myśleć?<br />
- Tu obok jest plaża naturystów, nie wie pan? Nie chciałbym, żeby źle mnie pan ocenił.<br />
- To znaczy jak?<br />
- Jeszcze pomyśli pan, że jestem pedałem i tak pana podrywam.<br />
- Aha. Dziękuje za ostrzeżenie. Jestem pierwszy raz w tym miejscu.<br />
- Wracając do rzeczy… Czy mógłby pan zrobić mi kilka fotek? Tak sobie pomyślałem, że wyżyje się pan fotograficznie, a i ja będę miał pamiątkę. Wszystko już ustawione, tylko pstryknąć.<br />
Patrzyłem na wyciągniętą z aparatem rękę. Czemu nie…?<br />
Kilka pstryków później, gdy oddawałem aparat, powiedział:<br />
- Dziękuję bardzo. W zamian udzielę panu pewnej rady i proszę to dobrze zapamiętać… Swoje najlepsze zdjęcie zrobi pan dopiero wtedy, gdy wyskoczy pan z aparatu, rozejrzy się i zrozumie prawdę. Jeśli chciałby się pan dowiedzieć więcej, znajdzie mnie pan w Stodole. Do widzenia!<br />
Patrzyłem zdumiony jak oddalał się pośpiesznym krokiem i znikał w zacienionej, wąskiej ścieżce. <div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_left" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/wyspa_plaza_m.jpg" ><img class="size-thumbnail wp-image-3772" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/wyspa_plaza_m-150x146.jpg" align="left" alt="fot. Robert S. Górski" width="150" height="146" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 150150px;">fot. Robert S. Górski</div></div></p>
<p>W niedzielę do Stodoły przyszło wyjątkowo dużo ludzi. Krążyłem powoli między stołami. Uzupełniłem już swój zapas filmów i chodziłem już tylko dla czystej przyjemności oglądania aparatów, których nigdy sobie nie kupię. Z jednej strony czułem pociąg do tych czarnych i srebrnych maszynek, z drugiej wiedziałem, że nie mam tyle wolnego czasu, by móc rozmieniać go na drobne i bawić się coraz to inną zabawką. Czułem przyjemność płynącą z tych sprzętowych pokus i przyjemność z oglądania tych ludzi, którzy z takim zaangażowaniem kręcili się w oparach zamiłowania do fotografii. Od pewnego czasu miałem też dodatkowy powód, by chodzić na giełdę &#8211; poszukiwałem tajemniczego nieznajomego znad Wisły. I w końcu go znalazłem.</p>
<p>-Dzień dobry! Poznaje mnie pan?<br />
Spojrzał na mnie chłodno. W ostatnim pomieszczeniu na piętrze, za małym rozkładanym stoliczkiem turystycznym siedział tylko on. Przed nim leżała tylko jedna, samotna broszurka. Rzuciłem okiem na samotny tytuł – „Anty-aparat”.<br />
- Dzień dobry, nie.<br />
- Robiłem panu zdjęcia nad Wisłą, nie pamięta pan?<br />
- Nie kojarzę.<br />
Zbił mnie z tropu. Stałem chwilę w milczeniu.<br />
- Sprzedaje to pan? Można obejrzeć? – Schyliłem się by wziąć broszurkę ze stolika.<br />
- Nie! – Szybko nakrył ją dłonią. Zmieszałem się jeszcze bardziej.<br />
- A ile kosztuje?<br />
- Nie stać pana.<br />
Lekko skoczyło mi ciśnienie. Nie wiedząc skąd mi się to wzięło, powiedziałem:<br />
- Ale ja chcę wyskoczyć z aparatu!<br />
Na jego twarz powoli wpłynął tajemniczy uśmiech. Zdjął rękę z broszurki.<br />
- Wyskoczyć? I co jeszcze?<br />
- Wyskoczyć, rozejrzeć się i zrozumieć prawdę.<br />
- Należy się sto złotych.</p>
<p>Wychodząc ze Stodoły czułem się jak ostatni głupiec. Jak frajer, którego zrobiono na szaro. Sto złotych za kilka skopiowanych stron z niewyraźnym, małym tekstem! Złapał mnie na tę tajemniczość, nie potrafiłem się mu oprzeć, cwaniak jeden!</p>
<p>Pociąg dojechał do peronu na Zachodniej, zatrzymał się i wypuścił tłoczących się do wyjścia ludzi. Nieśpiesznie zszedłem do podziemnego przejścia, nigdy nie śpieszę się do pracy. Zastarzały mocz i gorący kebab wymieszały swe odory w długim, obskurnym korytarzu i zaatakowały mój nos. Senność powoli odchodziła. Schody w górę, przystanek autobusowy jak zwykle zatłoczony. Zimne powietrze orzeźwiało, witałem je z ulgą. Po drugiej stronie ulicy rozciągał się duży skwer. Lubiłem go, był jeszcze zielony pomimo zaawansowanej jesieni. Mam nadzieję, że nikt z miasta go nie sprzeda pod jakieś centrum handlowe. Zadbany trawnik i nieregularnie rosnące drzewka uspokajały, pozwalały na zebranie myśli. A ostatnio większość czasu myślałem o jednym, o tym, jak wyskoczyć z aparatu.</p>
<p>Nie miałem absolutnie żadnych szans na ucieczkę. Po pierwsze, byłem zbyt zaskoczony. Po drugie, myślę, że brali pod uwagę tę możliwość. Po trzecie, nic by mi to nie dało, skoro nie wiedziałem, o co chodzi, kto mnie ściga i za co. Dlatego leżę teraz na tej leżance, patrzę na małe zakratowane okienko i tłamszę narastający gdzieś w żołądku węzeł strachu.</p>
<p>Było ich dwóch, choć rozmawiał ze mną tylko jeden, ten w cywilu. Wyciągnął odznakę i spytał o nazwisko. Gdy potwierdziłem swoją tożsamość, zgarnęli mnie do samochodu, dość delikatnie, ale na tyle stanowczo, że widziałem zaskoczenie na twarzach rozstępujących się przed nami ludzi. Nieoznakowany radiowóz stał na parkingu tuż za przystankiem.</p>
<p>- Przepraszam, że musiał pan czekać, miałem sprawę nie cierpiącą zwłoki.<br />
- Kim pan jest? Dlaczego zostałem zatrzymany? O co wam chodzi? Kiedy mnie puścicie?<br />
Sylwetka policjanta, który mnie zatrzymał, odcinała się na tle dużego i jasnego okna.<br />
- Proszę się do mnie zwracać: komisarzu. I spokojnie, zaraz sobie wszystko wyjaśnimy. Ma pan jakieś życzenia? Kawa, herbata?<br />
Oklapłem, jego spokój całkiem mnie zastopował. Odstąpił od okna i podniósł z blatu biurka broszurkę.<br />
- Został pan zatrzymany… nazwijmy to, prewencyjnie. Czy poznaje pan?<br />
Pokazał mi stronę tytułową „Anty-aparatu”. Patrzyłem zdumiony.<br />
- To? O to chodzi?<br />
- Tak, właśnie o to. Porozmawiamy sobie właśnie o tym.<br />
- Ale dlaczego?<br />
- Widzi pan… Są pewne siły, którym nie podobają się takie teksty. Siły owe starają się utrzymać naturalny bieg pewnych rzeczy. Bieg, który, proszę mi uwierzyć, nie powinien być zmieniany. Między nami mówiąc, jestem malutką częścią tych sił, tą wykonawczą. Oficjalnie jestem tylko policjantem. Nie boję się tego panu tak otwarcie mówić, gdyby chciał pan to komuś powtórzyć, nikt by nie zrozumiał, nikt by panu nie uwierzył. Poza tym, byłbym z tego powodu bardzo niezadowolony, rozumie pan?<br />
- Tak. Rozumiem.<br />
- Właśnie. Jest pan inteligentny. Co więcej, publikuje pan. Ma pan pewien wpływ na ludzi. Niewielki, co prawda, ale na tyle duży, by nie ujść naszej uwadze. Do rzeczy. Czy przeczytał pan to? &#8211; Stuknął palcem w broszurkę.<br />
Myślałem intensywnie. O co mogło im chodzić? Co w tym wszystkim było takiego niebezpiecznego? Czym było owo coś, co naruszyłoby to nieokreślone status quo?<br />
- Tak. Przeczytałem.<br />
- Szkoda, sprawa byłaby prostsza. – Westchnął. – No to sobie podyskutujemy.</p>
<p><em>„Man feed machine, machine feed man”</em>… &#8211; słuchałem utworu Petera Gabriela już chyba po raz setny, ale tym razem tekst piosenki wyjątkowo pasował do treści, które miałem przed oczami. Odłożyłem broszurkę i zamknąłem oczy. Słuchałem muzyki i pozwoliłem płynąć moim myślom swobodnie, by zrozumieć to wszystko lepiej. Tekst nie był łatwy.</p>
<p><em><b>Anty-aparat</b><br />
Jeśli czytasz te słowa, jesteś poszukiwaczem prawdy. Jest to droga do wolności. Teraz jesteś jeszcze analfabetą i niewolnikiem. Analfabetą, bo nie umiesz przeczytać obrazu, nie rozumiesz obrazu, a to, co wydaje ci się, że przeczytałeś, jest fałszywe. Pozwalasz obrazom, by cię okłamywały, skręcały twoje spojrzenie na świat. Jesteś zamknięty w sztucznym świecie tej zakłamanej kultury obrazkowej. Wpływa ona na ciebie, bierzesz swój aparat i tworzysz obrazy na podobieństwo tych kłamstw, którymi jesteś omamiony. Służysz rozprzestrzenianiu kłamstwa, jesteś ich niewolnikiem. Sytuacja, w której się teraz znajdujesz, przypomina sytuację Józefa K. z „Procesu” Kafki. Jesteś teraz graczem w grze, której nie możesz wygrać. Nie rozumiesz reguł tej gry i sam nie masz szans, by je pojąć. Jesteś skazany na przegraną. Pozwól sobie pomóc, czytaj uważnie&#8230;</p>
<p></em></p>
<p>- Może się to wszystko wydawać panu żywcem wyjęte z Kafki. – Komisarz roześmiał się. – Ale niech pan się nie obawia, nic panu nie grozi.<br />
- Przypomina mi się raczej„Matrix” niż „Proces”, agencie Smith. Tak czy siak, zatrzymaliście mnie. Chcecie czegoś ode mnie i zakładam, że jeśli wam tego nie dam, czeka mnie kara.<br />
- Ależ proszę, nie mówmy o karze, nie stawiajmy tego w ten sposób. Powiedzmy, że chcemy panu pokazać pewne aspekty, chcemy pana oświecić. Liczymy na zrozumienie. A potem pójdzie sobie pan wolno i będzie robił to, co zechce. Chyba, że nie zrozumiemy się dobrze. Wtedy trzeba będzie znów zainterweniować i wyprostować sytuację.</p>
<p><em>Człowiek zaczął tworzyć obrazy po to, by odnaleźć siebie w otaczającym go świecie. Żył, doświadczał, przeżywał i malował, po ścianach jaskiń i na płótnach. W ten sposób komunikował się ze światem, dawał z siebie światu swoje duchowe wnętrze. Bardzo istotnym jest fakt, że człowiek tworzył te obrazy własnoręcznie. A tworząc, panował nad tym, co robi. Potem nastał czas Maszyny, człowiek wymyślił aparat. Włożył w to całą swą wiedzę i stworzył dzieło tak doskonałe, jak mógł. Aparat posiadł wewnętrzny program i swoje oko. Działa automatycznie i obraz tworzy się bez udziału człowieka: z jednej strony wpada światło, z drugiej strony wychodzi obrazek. Rola człowieka została zredukowana. Nie on już tworzy obrazy, on tylko wyzwala ich tworzenie. Nie on się komunikuje ze światem, tylko maszyna i robi to ona według zapisanego w środku programu. Szybko i tanio, masowo, więcej i więcej, morze, ocean obrazów, kopie i kalki czegoś, czego już nie rozumiemy. Dzisiejszy świat to kultura obrazkowa, która nie niesie komunikatu od innego człowieka. Nie wiadomo kiedy, człowiek otumaniony płytkimi obietnicami postępu zapomniał, że obraz miał porządkować miejsce ludzi w świecie na sposób ludzki, a nie programowy i sztuczny. Automatyczny proces zastąpił czynnik ludzki. Zamiast na starożytnym, mądrym micie naszych przodków opieramy się na niezrozumiałym programie nowych automatów. Chemia i fizyka w służbie doskonałej fotografii zostały uznane za medium doskonałej prawdy o świecie. Zaufaliśmy procesom, nie przetrawiamy tego, co wypluwają nam na obrazku. Doskonałość obrazu, idealna kopia tego, co widzimy, sprawia, że ufamy, bierzemy to, co widzimy, bezpośrednio do siebie. Jesteśmy w błędzie! Jesteśmy w bardzo poważnym niebezpieczeństwie! Łudzimy się, że dzięki aparatom posiedliśmy zdolność odzwierciedlania rzeczywistości taką, jaką jest naprawdę! Żyjemy podług tej „prawdziwej” rzeczywistości i zmieniliśmy się w rasę ślepych niewolników! A cały ten proces się rozpędza, sprzężenie jest dodatnie. Produkujemy nowe, wspaniałe aparaty, które nie potrzebują posiadania kompetencji. Ludzie pożądają tych maszynek, które z prędkością karabinu maszynowego wypluwają uzależniające dla oczu cukierki, zastępując prawdziwą komunikację międzyludzką. Używając zdradzieckiego programu w aparacie stajemy się mistrzami gry, w której nie mamy kompetencji. Zajmujemy się obsługą maszyn, które tylko symulują nasze myśli. Świat się homogenizuje, stare kultury umierają, a wszystko na wzór ślicznych, różowych obrazków, w pełnym uwielbieniu do zaprogramowanego aparatu! To prowadzi do złego, to sprowadza krach naszej cywilizacji.</em></p>
<p>- Ale o co wam chodzi!? Co mam zrozumieć?<br />
- Mówi pan, że czytał tą broszurkę. Jej treść to straszliwe uproszczenie tez rodaka Kafki, niejakiego Flussera. Nawiasem mówiąc, zginął on tragicznie w wypadku samochodowym.<br />
- Nie znam autora tej broszurki! Spotkałem go przypadkowo! Kim on w ogóle jest, ten naciągacz?<br />
- Niech pan się nim nie przejmuje, to szaleniec. Nawet w ZPAFie go nie chcieli. Co sądzi pan o treści tej broszurki?<br />
- Trudna. Dyskusyjna.<br />
- Właśnie. Czy chce pan o niej dyskutować?<br />
- Tu? Z panem? Nie.<br />
- A gdzie indziej, z kimś innym?<br />
- Może. Nie wiem. Rzadko mam okazję dyskutować na takie tematy.<br />
- Wolelibyśmy, aby nie dyskutował pan na ten temat.<br />
- Ale dlaczego? Co w tej broszurce jest tak groźnego, co wam nie pasuje?<br />
- Jeśli nie wie pan tego, to tym lepiej. Dla wszystkich. Jednakże może pan udawać głupszego niż jest, żebym tylko pana wypuścił.<br />
- Nie wypuści mnie pan?<br />
- Ależ wypuszczę. Nie jestem jeszcze tylko pewien, kiedy.<br />
- A od czego to zależy, jeśli można spytać?<br />
- Można. Wypuszczę pana, gdy pana wysłucham.<br />
- Wysłucham? Czy przesłucham?<br />
- Muszę się upewnić, że nie będzie pan robił głupstw.<br />
- Na przykład jakich?<br />
- Nie chciałbym niczego panu zabronić, ani nakazać. Chciałbym pana po prostu przekonać.<br />
- Do czego?<br />
- Do tego, że ta broszurka, to szkodliwy, nie warty uwagi śmieć.<br />
- Obawiam się, że źle się pan do tego zabrał.<br />
- Dlaczego?<br />
- Wzmogliście jedynie moją ciekawość. Teraz nie opanuję ciekawości. Będę dochodził kim jesteście i będę doszukiwał się tych zagrożeń, których się boicie.<br />
- Naprawdę, szkoda pańskiego czasu. Niech pan po prostu myśli o nas jak o strażnikach naturalnego porządku rzeczy. Według nas, historia powinna toczyć się w swoim rytmie, nie potrzeba nam rewolucji.<br />
- Rewolucji? Czy ta broszura jest aż tak wywrotowa?<br />
- Słowa, nawet głupie, potrafią zmieniać świat. A po co to? Działamy prewencyjnie.<br />
- A co ja mam do tego? Czego dotyczy ta „prewencja” względem mojej osoby?<br />
- Nie chcielibyśmy, żeby zniszczył pan sobie życie. Nie jest pan pierwszy, zapewne nie ostatni. Znamy już przypadki, gdy amatorzy tacy jak pan, z tygodnia na tydzień pogrążali się w jakichś iluzjach, dziwnych teoriach, podejmowali dziwne działania, niszczyli życie sobie i swoim rodzinom. Jeśli fotografowanie uzależnia jak narkotyk, to nie-fotografowanie pod wpływem tej broszurki jest trucizną, która powoli zabija. Naprawdę, niepotrzebne to panu. Niech czuje się pan ostrzeżony. Będziemy mieć na pana oko.</p>
<p><em>I w środku tego jesteś Ty, Fotografie. Wiedz, że to Twój aparat produkuje obrazki, a większość z nich jest taka sama i nic nowego nie wnosi. Gdzieś głęboko w swojej pierwotnej podświadomości czujesz to i coś w Tobie się cicho sprzeciwia kłamliwym kalkom, coś nakłania do zmian. Zaczynasz szukać czegoś „lepszego”. Przychodzisz na giełdę fotograficzną, kupujesz nowy film, nowy aparat. Zmieniasz mały obrazek na średni, a średni na wielki format. Potem próbujesz wracać w przeszłość, myślisz o starych technikach, brudzisz palce chemią, zażywasz fotografii otworkowej. Jesteś jednak zamknięty ciągle w tym samym kręgu. Podnosząc aparat do oka szukasz kolejnych sztuczek, próbujesz opcji programu, których jeszcze nie użyłeś. Ciągle jednak jest to sztuczny, nie-ludzki program. Jest on coraz doskonalszy, coraz trudniejszy do ogarnięcia, wciąż zadziwiający swoimi możliwościami. I nawet jeśli pojedziesz do fabryki aparatów i jako fizyk, czy też programista, zaprojektujesz nowy program do nowego aparatu, nie zmieni się nic. Wejdziesz jedynie na trochę wyższe piętro tego samego budynku, piętro meta-programu.<br />
Ale może być inaczej! Możesz się wznieść ponad, możesz wyskoczyć z aparatu. Czytając ten tekst i próbując go zrozumieć, masz szansę rozejrzeć się i zobaczyć, czym w istocie są te wszystkie obrazki wokół. Mam nadzieję, że dołączysz do tych nielicznych, których obecnym zadaniem jest podjęcie walki z aparatem, poszukiwanie nowej sytuacji, pokazanie nowego. Jest to walka o wolność, wolność od dominacji aparatu. Potrzebujemy Ciebie, byś pomógł opracować metody tej walki, więc myśl! Jeśli nie będziesz walczył, pozostaniesz jednym z tych, którzy programują społeczeństwo i świat, pozostaniesz kapo nad niewolnikami Maszyny.</em></p>
<p>Zamknąłem za sobą drzwi budynku policyjnej instytucji. Zaciągnąłem się zimnym, świeżym powietrzem, minąłem budkę strażnika przy bramie i ruszyłem w kierunku Królikarni. W kieszeni kurtki ciążył metalowy korpus aparatu. Wyjąłem go, włączyłem i przyłożyłem do oka. Powolutku, delikatnie nacisnąłem spust migawki. Aparat mrugnął złowieszczo potwierdzając złapanie ostrości.</p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=3771&amp;akst_action=share-this"   title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_3771" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/11/anty-aparat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wykadrowane na gorąco – o Susan Sontag w Krainie Cyfrowej</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/10/wykadrowane-na-goraco-%e2%80%93-o-susan-sontag-w-krainie-cyfrowej/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/10/wykadrowane-na-goraco-%e2%80%93-o-susan-sontag-w-krainie-cyfrowej/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Oct 2009 16:04:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Pawłowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felietony gościnne]]></category>
		<category><![CDATA[Książki i albumy]]></category>
		<category><![CDATA[Zdjęcia kolorowe]]></category>
		<category><![CDATA[kadrowanie]]></category>
		<category><![CDATA[kropla mleka]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[moda]]></category>
		<category><![CDATA[Susan Sontag]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=3735</guid>
		<description><![CDATA[W kwadratowym kadrze pojawił się ostatnio artykuł Rudolfa o książce Susan Sontag. Jak zwykle zaczepnie i z otwartą tezą. No i ok. Wyraziłem wtedy wątpliwość, czy to właściwy czas na dyskusję o tej książce i po przeczytaniu komentarzy  dalej tak sądzę. Otóż jest tu  kilka trudności,  z których jedna jest bardzo prozaiczna, a inne trochę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W kwadratowym kadrze pojawił się ostatnio artykuł Rudolfa o książce Susan Sontag. Jak zwykle zaczepnie i z otwartą tezą. No i ok. Wyraziłem wtedy wątpliwość, czy to właściwy czas na dyskusję o tej książce i po przeczytaniu komentarzy  dalej tak sądzę. Otóż jest tu  kilka trudności,  z których jedna jest bardzo prozaiczna, a inne trochę mniej. Więc najpierw ta pierwsza,  ta prozaiczna:</p>
<p>&#8230;to fakt, że książka jest fizycznie prawie niedostępna i być może jest tak, że &#8230;niewielu ją przeczytało? A ci co czytali – nie odzywają się?</p>
<p>Jestem przekonany, że po ukazaniu się drugiego polskiego wydania &#8211; rozmowa weszłaby we właściwie tory i &#8211; być może interesujące &#8211; spory. Byłbym ich ciekaw &#8211; szczególnie odbioru przez młodszych czytelników ZK, bo to często oni wyznaczają przestrzeń dyskusji. Byłbym ciekaw czy ten list z przeszłości, jakim jest książka Susan Sonntag, dotrze do adresata w czasach cyfrowej rewolucji? A jeszcze bardziej interesująca byłaby konfrontacja ich odbioru z opiniami tych, którzy mają duże doświadczenie w fotografii i mieli tę lekturę już na biurku.</p>
<p>Nie dziwię się dużemu zainteresowaniu tą książką, bo stała się legendą , ba, wręcz mitologią, a <strong>wśród chaosu internetowej walki na słowa i gesty, trwają nieustanne poszukiwania świętego Graala Fotografii  i obiecanej ziemi zasad jasnych i pewnych</strong>&#8230; No, powiedzmy otwarcie: poradnik to nie jest. Drogowskazów nie daje, ale daje do myślenia. O ile mi wiadomo &#8211; książka jest w przygotowaniu i ma się ukazać już 30 października.  (Być może Rudolf miał kilka starych egzemplarzy i chciał wywołać wzrost ich cen na allegro ;) )<span id="more-3735"></span></p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ft size-medium wp-image-3736" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/im00231.jpg" ><img class="alignleft size-medium wp-image-3736" title="fot: Harold Edgerton, 1957" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/im00231-228x300.jpg" alt="fot: Harold Edgerton, 1957" width="228" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 228228px;">fot: Harold Edgerton, 1957</div></div>Mniej prozaiczne przyczyny wiążą się z trudnością, jaką niesie ze sobą sam tekst, który traktując o fotografii, stale balansuje między różnymi sposobami opisu : raz widzimy fotografię w jej nieustannym rozdarciu między rejestracją rzeczywistości a pretensjami do bycia sztuką, między realizmem a ekspresją, innym razem jako &#8220;nową gramatykę widzenia&#8221;  &#8211; medium, które każe nam inaczej patrzeć na rzeczy już znane, obojętnie czy to będzie liść kapusty Westona, czy kropla mleka Harolda Egdertona. Czy to będzie człowiek, architektura, robak czy śmietnik na podwórku sąsiada. (Szczególnie ciekawie jest o tym w rozdziale „Heroizm widzenia”).</p>
<p>Dalej, mamy wreszcie fotografię na tle przemian społecznych XX wieku, mód, trendów i ideologii i ich wzajemnych oddziaływań, i w końcu filozoficzną refleksję nad udziałem fotografii w radykalnym „przeciwstawieniu osobowości i świata” (ja a cała reszta). Mamy mnóstwo odniesień do dyskusji miedzy fotografami na przestrzeni dziesięcioleci. No i właśnie. Te dyskusje. <strong>Książka Sontag jest zapisem stanu świadomości w obszarze fotografii i sztuki sprzed kilkudziesięciu lat!!</strong> A ileż w niej przykładów sporów, które teraz – wraz z rozwojem fotografii cyfrowej i eksplozją fotograficznego zawłaszczania świata – w mniej lub bardziej wybrednych formach samosieją się  w wirtualnej karuzeli komunikacyjnej? Czy  to nie daje do myślenia? Czy oznacza to, że pytania te są nie do pokonania i każda generacja miłośników fotografii będzie musiała się z nimi rozprawić na swój sposób?</p>
<p>No i kolejna trudność: to jest taka książka, że właściwie można otworzyć ją w dowolnym miejscu i znaleźć jakieś zdanie, które mogło być napisane wczoraj albo dziś!  Czy to nie ciekawe, że  tak narzekamy dziś na „szybkie fotografowanie” , na „<a href="http://zawsze-kwadrat.pl/2009/08/powiedz-nie-fast-foodom/" >fastfudyzację</a>” Jaśnie Pani Fotografii, że coraz więcej pary idzie w kierunku odgrodzenia się od tego, co nowe i tworzenia ewangelii, które już kiedyś zostały napisane? Hę?</p>
<p>Dlatego utrzymuję, że nie jest to lektura łatwa. Tekst jest napisany przystępnym językiem, owszem, ale nie dość, że dotyka trudnych tematów, to jest gadatliwy jak sama fotografia. Żeby coś powiedzieć, trzeba posłużyć się kadrowaniem. Dlatego <strong>z tego ogromnego supermarketu treści, wrzucę do koszyka tylko jeden cytat </strong>z rozdziału „Fotograficzne ewangelie”:</p>
<blockquote><p>„Miarą obecnego nastroju zwątpienia w fotografii może być jedno z ostatnich stwierdzeń Cartier- Bressona, który utrzymuje, że fotografia jest najprawdopodobniej zbyt szybka. Kult przyszłości występuje na przemian z pragnieniem powrotu do bardziej rzemieślniczej przeszłości – gdy obrazy wciąż jeszcze posiadały aurę i sprawiały wrażenie „domowego wypieku”. Nostalgia za jakimś dziewiczym stadium fotografii kryje się u podstaw obecnego entuzjazmu wobec dagerotypów, pocztówek trójwymiarowych, zdjęć rodzinnych, dzieł zapomnianych fotografów z końca ubiegłego stulecia i początku obecnego, dzieł prowincjonalnych i komercyjnych.” ( s. 117 )</p></blockquote>
<p>Dlaczego akurat ten cytat, dlaczego akurat z tego rozdziału? Bo gdyby wyrzucić z niego nazwisko słynnego fotografa a w miejsce dagerotypów wstawić tradycyjną fotografię analogową, tzw. techniki szlachetne i ostatni wypust polaroida, to okaże się, że zdania te mogły powstać na dowolnym współczesnym blogu lub forum fotograficznym. No tak, <em>ili niet</em>?</p>
<p>A jeśli tak, to czy coś z tego wynika dla nas jako ludzi próbujących rozmawiać o fotografii?</p>
<p>No bo&#8230; czym się różnili zwolennicy „domowych wypieków” w analogowych czasach od tych wszystkich, którzy dzisiaj &#8211; w epoce cyfrowej lekceważą fotografie z matrycy i powtarzają analogowe mantry? Czy to naprawdę walka o dobry gust czy po prostu powrót pewnej <a href="http://iczek.blogspot.com/2009/10/moda-na-analoga.html" onclick="javascript:pageTracker._trackPageview('/outbound/article/http://iczek.blogspot.com/2009/10/moda-na-analoga.html');">mody</a>?</p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=3735&amp;akst_action=share-this"   title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_3735" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/10/wykadrowane-na-goraco-%e2%80%93-o-susan-sontag-w-krainie-cyfrowej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>31</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Twierdza</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/10/twierdza/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/10/twierdza/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Oct 2009 22:05:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Robert S. Górski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Czarno-białe]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony gościnne]]></category>
		<category><![CDATA[Fotografie]]></category>
		<category><![CDATA[Kadrowane w kwadrat]]></category>
		<category><![CDATA[Marudzenie]]></category>
		<category><![CDATA[Pisane prozą]]></category>
		<category><![CDATA[Plenery fotograficzne]]></category>
		<category><![CDATA[Wkręty historyczne]]></category>
		<category><![CDATA[broń]]></category>
		<category><![CDATA[plener]]></category>
		<category><![CDATA[Twierdza Modlin]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=3717</guid>
		<description><![CDATA[Plener nie zapowiadał się obiecująco. Ranek był zimny i pochmurny, wiał porywisty wiatr. Chowałem ręce w ciepłych kieszeniach, ściskałem w ręku kluczyki do samochodu. Rudolf pojawił się punktualnie.
- Zimno.
- Ale jest wiatr!
- Chodzi ci o chmury?
- Mhm.
Wsiedliśmy, zapaliłem silnik i ruszyliśmy po Keeka.
Około 1880 roku Francuz Etienne Jules Marey wymyślił aparat zbudowany jak strzelba, którą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Plener nie zapowiadał się obiecująco. Ranek był zimny i pochmurny, wiał porywisty wiatr. Chowałem ręce w ciepłych kieszeniach, ściskałem w ręku kluczyki do samochodu. Rudolf pojawił się punktualnie.<br />
- Zimno.<br />
- Ale jest wiatr!<br />
- Chodzi ci o chmury?<br />
- Mhm.<br />
Wsiedliśmy, zapaliłem silnik i ruszyliśmy po Keeka.</p>
<p><span id="more-3717"></span><em>Około 1880 roku Francuz Etienne Jules Marey wymyślił aparat zbudowany jak strzelba, którą mógł mierzyć do celu. Tak pisał o swoim wynalazku: „Aparat ma formę i rozmiary broni palnej. Pozwala fotografować obiekt brany na cel dwanaście razy na sekundę”. W tym czasie Niemiec Ottomar Anschutz za pomocą aparatu fotograficznego pracował nad udoskonaleniem marszowego kroku żołnierzy. Słynny lot balonowy Nadara już w tamtych czasach był zapowiedzią późniejszej wojskowej fotografii zwiadowczej. Edward Steichen, dyrektor Naval Photographic Institute zebrał do archiwum około dwóch milionów odbitek. W &#8220;The Fighting Lady&#8221;, filmie dokumentalnym wyprodukowanym przez tę instytucję jest sekwencja zdjęć wykonanych z kamer umieszczonych bezpośrednio na działach przeciwlotniczych dokonujących ostrzału wrogich jednostek.</em></p>
<p>Do Twierdzy Modlin dotarliśmy około jedenastej. Pogoda jakby się poprawiła, chmury się rozrzedziły i momentami odsłaniały słońce. Wiatr jednak był ciągle mocny, oświetlenie zmieniało się szybko. Wokół królowały drzewa, zasłaniały widok. Byłem ciekaw Twierdzy &#8211; z nas trzech tylko Keek był tu wcześniej (ale gdzież on już wcześniej nie był?). Czarne, metalowe schodki prowadziły w górę do ścieżki między drzewami. Ciągle nic ciekawego &#8211; Twierdza zdawała się być wciąż tajemnicza jak ogród z powieści Frances Hodgson Burnett.</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ft size-thumbnail wp-image-3719" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/modlin_okna_m.jpg" ><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-3719" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/modlin_okna_m-146x150.jpg" alt="***, fot. Robert S. Górski" width="146" height="150" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 146146px;">***, fot. Robert S. Górski</div></div></p>
<p><em>John Heartfield, autor fotomontaży dla „Arbeiter Illustrerte Zeitung”, widział w fotografii broń w walce proletariatu. Jego zawołania „Używaj fotografii jako broni!” Roland Gunter użył jako tytułu dla swej książki. Czasopismo „Volksfoto” będzie się powoływać na to hasło jeszcze po kilku dziesięcioleciach: „Nic nie byłoby bezpieczne przed fotografem amatorem. Mógłby się on nauczyć wykorzystywać aparat nie tylko ku swojemu zbudowaniu, ale i jako broń”.</em></p>
<p>Twierdza okazała się mało fotogeniczna, albo nie dopisywała mi wena. Ceglane budynki  były mocno zarośnięte, zdewastowane okna zakratowane. Żaden interesujący kadr nie pojawiał się przed okiem. Umilałem sobie czas pogawędką z Rudolfem, szliśmy powolnym krokiem. Keek zniknął nam z oczu jakiś czas temu, kierowaliśmy się więc w stronę, w której mieliśmy nadzieję go znów go dostrzec.</p>
<p><em>Za Wikipedią: niektóre obiekty Twierdzy Modlin posłużyły jako plany filmowe w znanych polskich filmach, m.in. w:<br />
- &#8220;C.K. Dezerterach&#8221; – sceny koszarowe (prawie cała pierwsza część), mieszkanie Von Nogaja, końcowa scena wyjścia z koszar;<br />
- &#8220;Kilerze&#8221; – scena obiadu w więzieniu;<br />
- &#8220;Avalonie&#8221; Mamoru Oshii – ruiny spichlerza posłużyły za plener jednego z etapów;<br />
- &#8220;Oficerach&#8221;, odc. 12 – w scenie przekazania Granta Toporowi;<br />
- &#8220;Przeprowadzkach&#8221; – w jednym z odcinków w czasie przeprowadzki postój zrobiono przed koszarami.<br />
- &#8220;Jutro idziemy do kina&#8221; &#8211; scena przed bramą<br />
i inne.</em></p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ft size-thumbnail wp-image-3720" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/modlin_magazyn_m.jpg" ><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-3720" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/modlin_magazyn_m-150x150.jpg" alt="*** (otworkiem), fot. Robert S. Górski" width="150" height="150" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 150150px;">*** (otworkiem), fot. Robert S. Górski</div></div>Koszary, schrony, bramy, mury. Umundurowany strażnik poinformował nas uprzejmie, że wstęp wzbroniony, a zresztą jest zimno i możemy się poprzeziębiać. Keek zniknął na dobre, a na jego komórce od razu włączała się sekretarka.</p>
<p><em>W 1994 Lynn Hershman w America’s Finest umieścił za celownikiem przerobionego karabinu M16 potworne obrazy historyczne. Za każdym naciśnięciem spustu pojawia się inny, przejmujący obraz. Broń stała się aparatem, który bierze na cel zarówno wyświetlane fotografie jak i oglądającą je osobę.</em></p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ght" style="auto;"><img class="size-thumbnail wp-image-3721 alignright" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/modlin_tor2_m-150x145.jpg" alt="*** (otworkiem), fot. Robert S, Górski" width="150" height="145" /><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 150150px;">*** (otworkiem), fot. Robert S, Górski</div></div></p>
<p>W końcu się znaleźliśmy. Keek, któremu padła bateria w komórce, stracił nadzieję na odnalezienie nas i szedł już na stację by wrócić pociągiem. Tam napotkał nas &#8211; zrezygnowaliśmy z fotografowania zimnej i zamkniętej Twierdzy i szukaliśmy motywów kolejowych. Niestety, z podobną skutecznością jak w Twierdzy.</p>
<p>Większość czasu w drodze powrotnej spędziliśmy zatopieni w swoich myślach.</p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=3717&amp;akst_action=share-this"   title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_3717" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/10/twierdza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A czy Ty masz swojego idola?</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/10/a-czy-ty-masz-swojego-idola/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/10/a-czy-ty-masz-swojego-idola/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Oct 2009 14:40:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Romek Rechenek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felietony gościnne]]></category>
		<category><![CDATA[Marudzenie]]></category>
		<category><![CDATA[HCB]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[Mistrz]]></category>
		<category><![CDATA[nauka]]></category>
		<category><![CDATA[nazwiska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=3678</guid>
		<description><![CDATA[&#8211; Romek! Bo wiesz, że każdy z ekipy radia musi stworzyć mini-charakterystykę innemu członkowi i Ty, no, robisz zdjęcia, …a może jakieś nazwiska podasz z Fotografii, które, nie wiem, eee&#8230; Cię inspirują albo uwielbiasz ich zdjęcia. Na pewno takie masz, przecież się tym interesujesz&#8230;
Nawet nie drgnąłem znad swojego monitora, starego poczciwego crt&#8217;eka  i odburknąłem:
&#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8211; Romek! Bo wiesz, że każdy z ekipy radia musi stworzyć mini-charakterystykę innemu członkowi i Ty, no, robisz zdjęcia, …a może jakieś nazwiska podasz z Fotografii, które, nie wiem, eee&#8230; Cię inspirują albo uwielbiasz ich zdjęcia. Na pewno takie masz, przecież się tym interesujesz&#8230;</p>
<p>Nawet nie drgnąłem znad swojego monitora, starego poczciwego crt&#8217;eka  i odburknąłem:</p>
<p>&#8211; Bresson! Albo najlepiej napisz pełne nazwisko choć każdy go zna, czyli Henri Cartier-Bresson. Jego każdy zna. A teraz pozwól, że&#8230;</p>
<p>&#8211; Tylko jednooo? &#8212; z okropnym bólem przeciągnęła ostatnią samogłoooskę.</p>
<p>&#8211; Tylko jedno, więcej nie podam bo nie chcę zmyślać &#8212; Ale ja już zmyśliłem, pomyślałem ukradkiem.<br />
&#8211; A w ogóle, to chyba nie powinienem pomagać przy swoim opisie, nie? &#8212; Dodanie „nie” na końcu zdania czasami jest przydatne bo skutecznie wywiało natrętną koleżankę.</p>
<p>Nie znam większości najbardziej rozpoznawalnych fotografów &#8211; czy to żyjących czy nieżyjących &#8211; a jednak uważam siebie za świadomego, acz niedoświadczonego fotografa. Może zawsze miałem takie nieszczęście, ale  w moim otoczeniu się utarło, że kilka „nazwisk” należy znać. Czasami udawałem, że znam (chcąc oszczędzić sobie tłumaczeń), ale w rzeczywistości naprawdę jestem laikiem jeśli chodzi o znajomość historii fotografii. I czuję się z tym doskonale. Ba, nawet czasami namawiam innych by sami porzucili studiowanie kolejnych „mistrzów” i sami coś stworzyli. Brzmi banalnie? Bo tak jest!</p>
<p>Tylko dlaczego to robię? Ciężko jest mi sformułować jedną odpowiedź, chyba jest wiele dróg do rozwiązania.<span id="more-3678"></span></p>
<p>Po pierwsze mocno irytuje mnie, jak ktoś udaje obeznanego w „temacie”, pozjadał wszystkie mózgi i szpanuje (okropne słowo ale jakże na miejscu). Moim zdaniem potrzeba dobrej pamięci i cierpliwości by móc ŚWIADOMIE uczyć się zdjęć „wielkich”, świata Fotografii. Chyba, że tylko ja taki zakuty do nauki jestem&#8230;i nie potrafię szybko chłonąć wiedzy ze zdjęć innych.</p>
<p>Po drugie zapewne ma też wpływ mój wiek, co przekłada się też na pewne zachowania. Buntownik!? Łamacz reguł!? Pewnie to za mocne słowa i takie&#8230; romantyczne, ale bardzo zmąciło mną, gdy na tym blogu niedawno odbył się pewien konkurs, a nagrodą były albumy fotograficzne tuzów fotografii. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jednym z warunków uczestnictwa było podanie 5 fotografów, którzy nas zachwycają, inspirują etc. bla bla bla. Rozumiem, że szlachetne pobudki kierowały autora&#8230; Ale ja nie znam tych nazwisk,  a już na pewno nie pięciu postaci. Toż to cały oddział już! Nie pamiętam czy głupio mi się zrobiło (a jakże, głupiś Romanie!) czy nie, ale pamiętam, że poleciłem ten konkurs koleżance, która nie miała najmniejszych problemów z wytypowaniem rankingu nazwisk. A nie zajmuje się fotografowaniem! Ona, w przeciwieństwie do mnie, w tym „siedzi” i zawsze lubię ją słuchać jak napomina o jakimś fotografie/fotografce, bo to takie mądre. Naprawdę ją podziwiam!</p>
<p>Po trzecie cała ta filozofia wydaje mi się bliższa sensowi samej Fotografii, bez zbędnych udziwnień i wodotrysków. Filozofia chwycenia aparatu i porwania się w wir łapania kadru. Sam opowiedziałem się <a href="http://zawsze-kwadrat.pl/2009/10/czy-zdjecie-jest-glownym-powodem-dla-ktorego-fotografujesz/" >w ankiecie</a> Rudolfa za czymś więcej niż samą, własnoręcznie stworzoną odbitką czy pikselami na monitorze. Ja wolę fotografię czynną, na bierną jeszcze mam czas (może jak artretyzm powykręca mi palce i nie będę mógł wcisnąć spustu migawki&#8230;).</p>
<p>Oczywiście już uspokajam głowy, które zaraz zarzucą mi zbyt wielką pewność siebie, aroganctwo i może nawet bufoniarstwo &#8211; bo kto to ja nie jestem. Zgodzę się, że edukacja jest potrzebna, ale jak już wspomniałem – świadoma – a taka jest uciążliwa. Na to potrzeba czasu i wiele energii by to wszystko objąć rozumem. Jeśli zrobi się to po łebkach, zrodzi się nad nami wiele pokus. Imitacje, porównania, „hołdy” a kończąc na czystych plagatiach. A jak się nie zna, to i głowa nie zaśmiecona a i później miło jak ktoś wskaże ci, że inspirowałeś się na kimś znanym, a tak naprawdę nie miałeś o tym pojęcia. Co to znaczy? Albo przypadek, albo idziesz w dobrym kierunku i popełniasz podobne przystanki jak kiedyś inni twórcy, znani twórcy a to chyba jest najlepszą oceną twoich prac.</p>
<p>Wyrażę nadzieję, że dobry, (jak nie lubię tego słowa lecz zajmę się nim w przyszłości) początkujący fotograf poradzi sobie bez znajomości „wielkiej” Fotografii.<br />
To jak z instynktem u zwierząt. Albo z uczuleniem. Przychodzi samo.</p>
<p>Nieprzepalonych filmów i niezakurzonych matryc!</p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=3678&amp;akst_action=share-this"   title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_3678" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/10/a-czy-ty-masz-swojego-idola/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>43</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na stacji benzynowej przy Boulevard Peripherique z marszandem</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/09/na-stacji-benzynowej-przy-boulevard-peripherique-z-marszandem/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/09/na-stacji-benzynowej-przy-boulevard-peripherique-z-marszandem/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Sep 2009 10:14:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Pistol del Marshand</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felietony gościnne]]></category>
		<category><![CDATA[Marudzenie]]></category>
		<category><![CDATA[kobiety]]></category>
		<category><![CDATA[marszand]]></category>
		<category><![CDATA[Mistrz]]></category>
		<category><![CDATA[porady]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=3657</guid>
		<description><![CDATA[
Pojawił się tutaj, na ZawszeKwadracie, czytelnik kontrowersyjny, w którego faktyczne istnienie niektórzy wręcz zwątpili. Pistol del Marshand, bo o nim mowa, jest jednak na tyle pewien swego, że zdecydował się opublikować własny tekst &#8211; oddając się w Wasze krytyczne ręce. Czytajcie więc, i powiedzcie, co o tym myślicie!
***
Nie wszystko chcę powiedzieć, jedynie dwa zdania.
Nie wszystko [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--StartFragment--></p>
<p class="MsoNormal"><em><span style="font-family: mceinline;">Pojawił się tutaj, na ZawszeKwadracie, czytelnik kontrowersyjny, w którego faktyczne istnienie niektórzy wręcz zwątpili. Pistol del Marshand, bo o nim mowa, jest jednak na tyle pewien swego, że zdecydował się opublikować <strong>własny tekst</strong> &#8211; oddając się w Wasze krytyczne ręce. Czytajcie więc, i powiedzcie, co o tym myślicie!</span></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center;">***</p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL"><em>Nie wszystko chcę powiedzieć, jedynie dwa zdania.</em></span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL">Nie wszystko chcę powiedzieć, jedynie dwa zdania, jestem w podróży. Pierwsze zdanie jest o towarzystwie fotografa – to daję ekstra, drugie zdanie o tym jak zrobić dobre zdjęcie (ograniczam się do jednej wskazówki). Mam tą przypadłość, że używam określenia artysta fotograf choć wielu to się nie podoba, wolą inaczej, ale mi nie chodzi po prostu o porządny stołek &#8211; uważam, że artysta fotograf to najprostsze określenie tego o co mi chodzi. Na przykład taki monsieur Helmut Newton zżymał się na to określenie, ale on sam jest uznawany za artystę. Ludzie mówią różne rzeczy – akurat Helmut Newton to był bardzo, bardzo porządny i pracowity artisan i bardzo skromny, ale też niezwykle utalentowany artiste, wysoko ceniony, który zapisał kawał historii – słowem, nic dodać nic ująć, wielki artysta, choć sam twierdził coś przeciwnego – z tego powodu pozwól więc niech przemówi nie artysta a marszand.<span id="more-3657"></span><br />
</span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL"><em>Jeśli znasz gdzieś fotografa uważanego lokalnie za wysokiej klasy fotografa.</em></span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL">Jeśli znasz gdzieś fotografa uważanego lokalnie za wysokiej klasy fotografa, robiącego świetne, romantyczne zdjęcia, mającego swoich wyznawców i są dziewczyny nim zachwycone (przeważnie większość z nich to będą jego modelki) a nikt go nie chce kupić lub nie chce zainteresować się nim poza jego terytorium, to nie jest to dobry fotograf &#8211; jego zdjęciom będzie czegoś brakowało – pamiętaj o tym.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL"><em>Kobiety nie mają zielonego pojęcia o sztuce.</em></span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL">Kobiety nie mają zielonego pojęcia o sztuce, czy jak mówią na wsi w Orleans, o wysokim rzemiośle. Kobiet nie pytaj czy Twoje fotografie są dobre, choć kobiety robią wrażenie jakby byłe pewne, że wiedzą wszystko (to natura sprzyjająca wychowaniu dzieci) szczególnie kiedy już posiadają dzieci – małe dzieci słuchały ich jak automaty i one nabrały przez to przekonania, że to dlatego, że one wiedzą wszystko. Kobieta dla artysty znajduje się w łóżku i sprząta w domu kiedy artysta jest z przyjaciółmi – nic więcej – rozważ to.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL"><em>Mistrz to nie jest dla Ciebie dobry towarzysz młody fotografie.</em><em></em></span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL">Mistrz to nie jest dla Ciebie dobry towarzysz młody fotografie, lepiej zadaj się z dziewczynami i bądź zbuntowany. Mistrz jest stary albo bogaty albo biedny, coś mu zawsze nie pasuje. Musisz trafić na jego dobry dzień. Mistrz ma więcej problemów osobistych i ze swoją twórczością niż Ty młody fotografie – nawet się nie spodziewasz. Mistrz Cię zwiedzie na manowce – przebiegły, napalony na młode dziewczyny. On woli żeby to do niego mówić: mistrzu jakiś wspaniały, zapraszać go na otwarcia i do przyjaciół, a nie że to on miałby mówić. Przeważnie pochodzi z ludu i to jego mistrzostwo mu odbija. Jeśli jest arystokratą to na powitanie skop mu puppa wtedy nabierze do Ciebie szacunku i zaufania ale zacznie Ci się żalić na swój los, przede wszystkim na brak pieniędzy. Weź dziewczynę i ćwicz tężyznę i kulturę – to ma sens w każdym calu – to jedna z najbardziej sensownych rzeczy w życiu człowieka – pomyśl nad tym.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL"><em>Tajemnica dobrego zdjęcia polega na uwzględnieniu wskazówek marszanda.</em><em></em></span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL">Tajemnica dobrego zdjęcia polega na uwzględnieniu wskazówek marszanda. Marszand wie jak wygląda dobre zdjęcie. Marszand robi selekcję i układa zdjęcia w nieprzypadkowym porządku – jedne dla tego, drugie dla tamtego. Czy już rozumiesz? Kto zrozumiał w tym miejscu ma przed sobą przyszłość na pewno. Marszand ocenia zdjęcia zarówno obiektywnie jak i uwzględniając gust i preferencje klienta – jest klienta a nie klientów. Czy już zrozumiałeś? Jak alfons wybiera odpowiednie dziwki w XVI dzielnicy. Rozumiesz? Klient nie chce tego ale chce tamtego. Rozumiesz już? Daję wprost &#8211; klient, który chce kupić zdjęcie szuka odpowiedniego zdjęcia dla siebie – decyduje o tym jego gust i preferencje. Marszand nie dyskutuje z gustami ale spełnia zachcianki – daje klientowi to czego ono chce. Rozumiesz o co chodzi w dobrym zdjęciu? Dobre zdjęcie jest zrobione dla konkretnego klienta. Musi się podobać, powiedzmy lepszym językiem, musi zostać docenione przez tego konkretnego klienta z jego gustem i preferencjami. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL">Co z tego wynika? Wynika, że nie istnieją zdjęcia, które będą się podobać wszystkim (które wszyscy chcieliby kupić). Wynika z tego, że fotograf robiący zdjęcia nie może chcieć dogodzić wszystkim, nie może chcieć zrobić zdjęcia pod każdym względem udanego, doskonałego – to błędna droga. Wynika z tego, że musi dążyć do zrobienia zdjęcia pod określonego klienta – wtedy zostanie doceniony i kupiony. Nawet gdyby miał fotografować z telewizji. A pozostałą publikę – olewać całkowicie pełnym otworem! I mówić o nich: to durnie, nie mają pojęcia o co tu chodzi – i będziesz miał rację! Oni będą stać przed Twoim zdjęciem i gadać bzdury o tym dlaczego zostało ono zrobione tak a nie inaczej! Tak się składa, że zdjęcia pod zamówienie są najlepsze a zrobione swobodnie takimi nie są. Nie zamieniaj klienta w odbiorcę &#8211; odbiorca, który nie kupuje jest nic nie wart &#8211; nic go nie kosztuje ani jego patrzenie ani jego gadanie. Poznaj najpierw uczucie, kiedy robisz zdjęcie pod klienta i potem on je kupuje – bez tego doświadczenia fotograf, artysta, nie wie nic ani o swoim dziele ani o sobie. Z tego powodu, z reguły, starzy artyści, dostosowani do rynku, nie przepadają za ocenianiem dzieł innych, bo nie są do tego przygotowani. To była jedna ze wskazówek, których jest w sumie pięć. Nad resztą popracuj sam, choć niechcący w szóstym zdaniu zawarłem drugą wskazówkę.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL"><em>Marszand bywa, że kieruje fotografem.</em><em></em></span></p>
<p class="MsoNormal">Marszand bywa, że kieruje fotografem, kiedy ten jest bliski dobrego zdjęcia ale mu nie wychodzi. Marszand mu mówi: zrób tak a tak, weź taki a taki aparat, obiektyw, sam mu daje swój sprzęt (marszand ma swój sprzęt na taki wypadek), chodzi za nim, dzwoni, pomaga – do czasu kiedy marszand mówi dość. Zagadałem się, salut.</p>
<p><!--EndFragment--></p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=3657&amp;akst_action=share-this"   title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_3657" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/09/na-stacji-benzynowej-przy-boulevard-peripherique-z-marszandem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>77</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zmień perspektywę!</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/08/zmien-perspektywe/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/08/zmien-perspektywe/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 Aug 2009 09:31:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Roderyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czarno-białe]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony gościnne]]></category>
		<category><![CDATA[Konkursy]]></category>
		<category><![CDATA[Marudzenie]]></category>
		<category><![CDATA[Warsztat fotograficzny]]></category>
		<category><![CDATA[efekciarstwo]]></category>
		<category><![CDATA[HDR]]></category>
		<category><![CDATA[hipokryzja]]></category>
		<category><![CDATA[innowacja]]></category>
		<category><![CDATA[panorama]]></category>
		<category><![CDATA[perspektywa]]></category>
		<category><![CDATA[Roderyk]]></category>
		<category><![CDATA[szeroki kąt]]></category>
		<category><![CDATA[zmiana]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=3536</guid>
		<description><![CDATA[Na luminous-landscape ukazał się świetny artykuł &#8211; o znamiennym tytule &#8220;Changing Perspective&#8220;. Uprzedzam w ten sposób trochę marudzenie Rudolfa, bo wiem, że ten ortodoksyjny zgred ma zupełnie inne zdanie &#8211; trochę nawet się z nim pokłóciłem dziś rano.
A wszystko zaczęło się od przyznania wielu zwycięskich tytułów w konkursie IPA. Iczek pisał o polskich akcentach, i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na <a href="http://www.luminous-landscape.com/" onclick="javascript:pageTracker._trackPageview('/outbound/article/http://www.luminous-landscape.com/');">luminous-landscape</a> ukazał się świetny artykuł &#8211; o znamiennym tytule &#8220;<a href="http://www.luminous-landscape.com/essays/changing-perspective.shtml" onclick="javascript:pageTracker._trackPageview('/outbound/article/http://www.luminous-landscape.com/essays/changing-perspective.shtml');">Changing Perspective</a>&#8220;. Uprzedzam w ten sposób trochę marudzenie Rudolfa, bo wiem, że ten ortodoksyjny zgred ma zupełnie inne zdanie &#8211; trochę nawet się z nim pokłóciłem dziś rano.</p>
<p>A wszystko zaczęło się od przyznania wielu zwycięskich tytułów w konkursie <a href="http://www.photoawards.com/en/Pages/Gallery/winner.php" onclick="javascript:pageTracker._trackPageview('/outbound/article/http://www.photoawards.com/en/Pages/Gallery/winner.php');">IPA</a>. Iczek pisał <a href="http://iczek.blogspot.com/2009/08/ipa-awards-polska-natura.html" onclick="javascript:pageTracker._trackPageview('/outbound/article/http://iczek.blogspot.com/2009/08/ipa-awards-polska-natura.html');">o polskich akcentach</a>, i już tam rzuca się w oczy temat, który nas (mnie i wspomnianego zgreda) poróżnił. Cała rzecz polega na innowacji. Innowacja jest to coś, co pcha do przodu naszą cywilizację, kulturę, a nawet moralność. I właśnie do takiej innowacji nawołuje również artykuł o zmianie perspektywy! Bo fotografie klasyków &#8211; a nawet i nowoczesnych autorów, którzy wypracowali sobie jakieś nazwisko &#8211; są zwykle jednak nudne!</p>
<p>Dlatego zdecydowanie polecam się oddać chytremu kombinowaniu, jak tu zaszokować (czy też zdobyć) widza. Idealne środki, jakie mi przychodzą do głowy to ultra-szeroki kąt, ultra-wąskie tele, czy niefotograficzne środki techniki oraz intelektu. Zachęcałbym też do niestandardowych proporcji kadrów (szerokie panoramy), czy nowoczesnych technik w stylu HDR. Bardzo wdzięcznym przykładem jest wyróżniona na konkursie <a href="http://www.photoawards.com/en/Pages/Gallery/zoomwin.php?eid=8-7811-09&amp;count=3&amp;code=Seasons" onclick="javascript:pageTracker._trackPageview('/outbound/article/http://www.photoawards.com/en/Pages/Gallery/zoomwin.php?eid=8-7811-09&amp;count=3&amp;code=Seasons');">fotografia lotnicza</a> &#8211; i bardzo dobrze, że jurorzy zwykle w takich konkursach potrafią zauważyć to, że fotograf (jeden z drugim) stara się jak może, by przyciągnąć do siebie widza. Oczywiście, można marudzić, że to tanie efekciarstwo, że te wszystkie nad wyraz szerokie kąty, zabieranie aparatu w powietrze i inne chwyty są robione pod publikę, a nie dla dobrej fotografii, ale sorry &#8211; wolę to, niż nudę klasyków.</p>
<p>I żeby nie było, że rzucam słowa na wiatr &#8211; planuję właśnie kupić dalmierzową Bessę z ultra-szerokim kątem. I moja fotografia będzie lepsza, a zgredom powinno to dać do myślenia. Tym bardziej tym, którzy twierdzą, że to treść ma tworzyć fotografię, a nie forma. Tym bardziej tym, którzy używają zdjęć czarno-białych, czy innych przestarzałych technik, wciąż twierdząc, że epatowanie formą jest złe. Cóź za hipokryzja!</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_nter size-full wp-image-3540" style="auto;"><img class="aligncenter size-full wp-image-3540" title="090817bk4-1-05r" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/090817bk4-1-05r.jpg" alt="Nie oglądaj się za siebie!" width="600" height="333" /><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 600600px;">Nie oglądaj się za siebie!</div></div></p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=3536&amp;akst_action=share-this"   title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_3536" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/08/zmien-perspektywe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kwadratowe widzenie świata, czyli rzecz o stronach i galeriach</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/06/kwadratowe-widzenie-swiata-czyli-rzecz-o-stronach-i-galeriach/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/06/kwadratowe-widzenie-swiata-czyli-rzecz-o-stronach-i-galeriach/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Jun 2009 20:51:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław H. Kozłowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felietony gościnne]]></category>
		<category><![CDATA[Warsztat fotograficzny]]></category>
		<category><![CDATA[angielski trawnik]]></category>
		<category><![CDATA[księżniczka]]></category>
		<category><![CDATA[portfolio]]></category>
		<category><![CDATA[prawdopodobieństwo]]></category>
		<category><![CDATA[prezentacja]]></category>
		<category><![CDATA[psia kupa]]></category>
		<category><![CDATA[selekcja]]></category>
		<category><![CDATA[strona]]></category>
		<category><![CDATA[wino]]></category>
		<category><![CDATA[żaba]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=3412</guid>
		<description><![CDATA[Wpis ten jest odpowiedzią na marudzenie Roderyka w temacie stron internetowych. Tym samym Zawsze Kwadrat oficjalnie zyskał nowego autora, czego sobie, rzeczonemu autorowi i wszystkim czytelnikom serdecznie gratulujemy ;)
&#8220;Nie ma zdjęć dobrych – są tylko niedobre … bardziej lub mniej!!!&#8221;
&#8220;Nie ma zdjęć niedobrych – są tylko dobre… bardziej lub mniej!!!&#8221;
Oba te poglądy te wbrew pozorom [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Wpis ten jest odpowiedzią na <a href="http://zawsze-kwadrat.pl/2009/06/fotograf-w-internecie/" >marudzenie Roderyka w temacie stron internetowych</a>. Tym samym Zawsze Kwadrat oficjalnie zyskał nowego autora, czego sobie, rzeczonemu autorowi i wszystkim czytelnikom serdecznie gratulujemy ;)</em></p>
<p>&#8220;Nie ma zdjęć dobrych – są tylko niedobre … bardziej lub mniej!!!&#8221;</p>
<p>&#8220;Nie ma zdjęć niedobrych – są tylko dobre… bardziej lub mniej!!!&#8221;</p>
<p>Oba te poglądy te wbrew pozorom są prawdziwe i świetnie funkcjonują obok siebie od czasów, gdy pojawiły się pierwsze zdjęcia. Fotografia to dziedzina życia dla indywidualistów… Wszystko w niej ma wymiar jednostkowy: zdjęcie, fotograf i odbiorca. U jednego dane zdjęcie wzbudzi emocje od skrajnego uwielbienia do obrzydzenia przechodzącego w nienawiść, a inny przejdzie obok niego obojętnie, dziwiąc się, dlaczego rzecz tak błaha i niegodna uwagi wywołuje aż tak skrajne reakcje. Widać, że ze zdjęciami jest jak z psią kupą na pięknie wystrzyżonym angielskim trawniku…<span id="more-3412"></span></p>
<p>W zabawie zwanej fotografią chodzi przede wszystkim o to, by robić jak najwięcej zdjęć, które potrafią wyrwać widza ze stanu obojętnej obojętności. Jeśli robisz dużo takich zdjęć i chcesz je komuś pokazać, to pokazuj i nie marudź, że dużo znaczy śmietnik i w ogóle źle… Trzeba być naiwnie kwadratowym, aby wierzyć, że moje ukochane zdjęcia rzucą cały świat na kolana… Czyżby kolejny kwadratowy mit? Parafrazując Kazika: na kolana chamy! Zdjątka zrobił pan Czesiu, Mieciu, czy pani Dziunia z Konina i cmokać mi tu z zachwytu…, bo inaczej „elyta” artystyczna was obśmieje i będzie koniec.</p>
<p>Oczywiście są różnego rodzaju kulturowe sztance, którymi posługują się wybrani, aby jednych wywyższać, a innych dołować. Strach przed krytyką sparaliżował już niejedną artystyczną duszyczkę … teorie twardych i miękkich punktów, teorie wibrujących płaszczyzn i przenikających się krzywych powodują, że każde pstryknięcie staje się bólem egzystencjalnym prawie nie do zniesienia… zwłaszcza dla pstrykaczy z ambicjami. Myślą, mierzą, analizują i kiedy są gotowi do pstryknięcia fotki, to zazwyczaj już nie ma czego uwieczniać; światło zgasło, a dorożkarz pojechał na piwo.<br />
Pstrykaj, a potem jak lubisz … myśl. Pamiętaj, jeśli zrobiłeś tysiąc zdjęć, to masz znacznie większe prawdopodobieństwo, że znajdziesz wśród nich dwa dobre, niż wtedy, gdy zrobisz tylko dwa. Mały przykład na zastosowanie rachunku prawdopodobieństwa w służbie fotografii. Chcesz mieć więcej dobrych zdjęć, to więcej pstrykaj… proste i pięknie prawdziwe. Trening czyni mistrza, a w dobie cyfrowej fotografii możliwości treningowe ograniczone są wyłącznie pojemnością karty pamięci i akumulatora … jak wracam do domu po całodniowej sesji ulicznej i nie mam tysiąca zdjęć na karcie, czuję ogromny niedosyt … za dużo było piwa, za mało ruchu i znowu setki straconych bezpowrotnie ujęć! Brrr…</p>
<p>Tworzenie pseudo elitarnych stron fotograficznych w myśl przykazania jakiegoś guru myśli porządnie wylizanej: rób dużo, ale mało pokazuj… wcale mnie nie kręci. Zdjęcia robi się dla siebie i jeśli przypadkowo znajdzie się ktoś, kto odnajdzie w nim cząstkę siebie i poczuje się lepiej, to znaczy, że odwaliłeś chłopie kawał dobrej roboty.</p>
<p>Zdjęcie ma wymiar jednostkowy i jest zrobione przez jednostkę dla jednostki. Tyle opinii, ilu oglądających i wbrew pozorom ci, którym się nie podoba nie liczą się wcale – liczy się zawsze ten jeden jedyny, który potrafi się zachwycić i… nie ma znaczenia, czy jest to zachwyt nad jelonkiem na rykowisku. Zdarza się i to często, że jest to właśnie jelonek…<br />
Roztrząsanie &#8211; czy… pokazywać dużo, czy też mało? … tworzyć strony żywe, czy też martwe? … mieszać, czy też nie mieszać zdjęć czarno-białych z kolorowymi? &#8211; bez próby odpowiedzenia sobie na parę prostych pytań nie ma moim zdaniem najmniejszego sensu. W żargonie z moich studenckich lat jest BEZ SENSU i już.</p>
<p>Tworząc galerię w Internecie powinieneś wiedzieć, jakie zdjęcia chcesz w niej zamieścić, dlaczego te, a nie inne, kto jest odbiorcą i czego oczekujesz po publikacji zdjęć? Jeśli znasz odpowiedzi na te pytania, reszta to banał w rękach specjalistów od marketingu i lepszego widzenia świata.</p>
<p>W internecie możemy znaleźć setki tysięcy stron ze zdjęciami … galerie, blogi i inne trudno definiowalne przypadki. Mamy tam strony w permanentnej budowie (każdy szanujący się fotograf ma przecie swoją stronkę &#8211; nie wypada nie mieć, tylko to myślenie przed pstrykaniem jest tak czasochłonne, że brakuje czasu, aby coś tam wrzucić, a chłamu niezgodnego z kulturowymi matrycami tzw. dobrego zdjęcia osoba wrzucać nie będzie i już), mamy strony chuderlaczki i giganty, strony dla wtajemniczonych i żądnych mocnych wrażeń, strony sklepy i magazyny, strony klubowe i muzealne, zwierzęce i ludzkie, strony nijakie i krajobrazowo zakręcone; strony uznanych i wielkich, a także kiczmenów i napastliwych … i tak być powinno, to jest istota i siła Internetu. Nie ma gotowej recepty na dobrą stronę internetową poświęconą fotografii. Być może te najlepsze jeszcze nie powstały? Róbmy swoje, a nasza grupa docelowa sama się wkrótce ujawni … ludzie wiedzą, co jest dobre dla nich, jedni wolą winko owocowe, a drudzy Brunello di Montalcino. Samo życie.</p>
<p>Kumasz Kwadratowy? Jeśli nie, pocałuj żabkę, a być może w ramionach znajdziesz przepiękną księżniczkę … Masa, „elyta” … nigdy w żabce nie dostrzeże ukrytej księżniczki, dla nich zawsze to będzie obrzydliwa ropucha, ale zawsze też znajdzie się ten jeden, który widzi więcej, niż inni … i właśnie o niego chodzi w tej zabawie zwanej fotografią!!!</p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=3412&amp;akst_action=share-this"   title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_3412" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/06/kwadratowe-widzenie-swiata-czyli-rzecz-o-stronach-i-galeriach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
