<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Zawsze Kwadrat &#187; Pisane prozą</title>
	<atom:link href="http://zawsze-kwadrat.pl/category/artykuly/proza/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zawsze-kwadrat.pl</link>
	<description>Zawsze Kwadrat - One name. One legend.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Mar 2012 06:54:02 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Did you see fjords?</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/08/did-you-see-fjords/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/08/did-you-see-fjords/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Aug 2010 18:24:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rudolf</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czarno-białe]]></category>
		<category><![CDATA[Kadrowane w kwadrat]]></category>
		<category><![CDATA[Pisane prozą]]></category>
		<category><![CDATA[Plenery fotograficzne]]></category>
		<category><![CDATA[Polecane]]></category>
		<category><![CDATA[depresja]]></category>
		<category><![CDATA[fjordy]]></category>
		<category><![CDATA[geje]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek]]></category>
		<category><![CDATA[Maja]]></category>
		<category><![CDATA[mechanika kwantowa]]></category>
		<category><![CDATA[nerkowce]]></category>
		<category><![CDATA[plener]]></category>
		<category><![CDATA[stacja benzynowa]]></category>
		<category><![CDATA[toaleta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4464</guid>
		<description><![CDATA[fot. Jacek GąsiorowskiDwóch nieogolonych mężczyzn weszło dziarskim krokiem do budynku stacji benzynowej. Trzymali ręce w kieszeniach i starali się nie nawiązywać kontaktu wzrokowego z personelem obsługi. Zresztą, nawet gdyby ktoś im powiedział &#8222;Dzień dobry&#8221;, to i tak by nic nie zrozumieli, bo nie mówili po norwesku. Korzystając z faktu, że obsługa obiektu skupiona jest na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_top_ght size-medium wp-image-4498" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/backstage-boysband.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-4498" title="backstage-boysband" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/backstage-boysband-225x300.jpg" alt="fot. Jacek Gąsiorowski" width="225" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 225225px;">fot. Jacek Gąsiorowski</div></div>Dwóch nieogolonych mężczyzn weszło dziarskim krokiem do budynku stacji benzynowej. Trzymali ręce w kieszeniach i starali się nie nawiązywać kontaktu wzrokowego z personelem obsługi. Zresztą, nawet gdyby ktoś im powiedział &#8222;Dzień dobry&#8221;, to i tak by nic nie zrozumieli, bo nie mówili po norwesku.</p>
<p>Korzystając z faktu, że obsługa obiektu skupiona jest na rozliczaniu zakupów normalnych klientów, wbili się bezpardonowo do malutkiego pomieszczenia kryjącego toaletę, wyjęli sprawnie z kieszeni szczoteczki do zębów oraz pastę, i&#8230; szybko, acz sprawnie dokonali pierwszej w tym dniu ablucji. Bez słowa wytarli twarz i ręce, schowali przybory i z niczym niezmąconym spokojem malującym się na świeżo wymytych obliczach opuścili stację benzynową. Ich błyskawiczna akcja nie uszła jednak uwadze wtopionemu w tło ochroniarzowi, który pokręcił z niesmakiem głową i wyszeptał gardłowo po arabsku: &#8222;Śmierdzący geje&#8221;.</p>
<p>Nie będziemy się zagłębiać w dalsze losy ochroniarza &#8211; dość powiedzieć, że wróciwszy do domu wyżalił się ze swojego niesmaku bratu, równie ortodoksyjnemu, co zaowocowało łańcuszkiem następnych telefonów i mejli, który to przeistoczywszy się w niekontrolowaną lawinę spowodował panikę i masakrę na pewnej bardzo znanej, acz kontrowersyjnej paradzie kilka dni później na zachodzie Niemiec. <span id="more-4464"></span></p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>Zapewne co uważniejsi czytelnicy domyślili się już, że dwóch rzekomych gejów wcale gejami nie było &#8211; wręcz przeciwnie, jeden z nich przejawiał wyraźne tendencje homofobiczne; obydwaj za to pochodzili z Polski i nie myli się od dwóch dni. Ich historia jednak nie jest taka prosta, pozwólcie więc, że cofnę się o kilkanaście miesięcy wstecz.</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ft size-medium wp-image-4487" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/20100722139.jpg_effected.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-4487" title="20100722139.jpg_effected" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/20100722139.jpg_effected-245x300.jpg" alt="fot. Jacek Gąsiorowski (komórką!)" width="245" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 245245px;">fot. Jacek Gąsiorowski (komórką!)</div></div>Obydwaj nasi bohaterowie w tamtym okresie pracowali w dużych firmach. Jedna z tych korporacji miała w zwyczaju organizować cykliczne &#8222;czaty&#8221; internetowe z najważniejszymi osobami z Zarządu. Ponieważ organizacja składała się z oddziałów w różnych państwach Europy Środkowo-Wschodniej, te wirtualne pogadanki odbywały się w języku angielskim. I tak się jakoś złożyło, że jeden z bohaterów tej opowieści na każdym czacie czytał z ekranu swojego monitora pytanie zadane z &#8222;anonimowego&#8221; tłumu; pytanie absolutnie niepasujące do korporacyjnych standardów i wprawiające w zdumienie za każdym razem kolejnego wysoko postawionego osobnika. Pytanie to brzmiało: &#8222;<em>Did you see fjords?</em>&#8221;</p>
<p>Ponieważ nasz bohater był stosunkowo wysoko zamocowany w hierarchii tej organizacji, jego chory i naładowany spięciami elektrycznymi umysł wykoncypował, że nadrzędnym celem w życiu powinno być odpowiedzieć na tak postawione pytanie twierdząco &#8211; w razie gdyby ktoś mu je kiedyś zadał. W międzyczasie jednak Los realizował swój własny plan, który sprawił, że obaj bohaterowie zostali bez pracy, za to z kieszeniami pełnymi&#8230; optymizmu.</p>
<p>I tak pewnego dnia&#8230;</p>
<p>&#8211; Rudolf?</p>
<p>&#8211; Halo! To ty?</p>
<p>&#8211; Rudolf, słyszysz mnie?</p>
<p>&#8211; Halo, halo! Jacek? Coś słaba jakość! Nic nie słyszę! &#8212; Rudolf trzymał przed ustami słuchawkę swojej komórki i wkurzał się niemiłosiernie na nowe technologie. Zwykle zawodziły go w ważnych sytuacjach.</p>
<p>&#8211; Pszszszz pszszsz krrrrrrrrrt pszszszszsz &#8212; usłyszał.</p>
<p>&#8211; Cooo?? Gdzie chcesz jechać?</p>
<p>&#8211; Kszszszrrrrrwegię! Na zdjęcia!</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ght size-medium wp-image-4474" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100730bk4-02-02.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-4474" title="100730bk4-02-02" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100730bk4-02-02-300x300.jpg" alt=" " width="300" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 300300px;"> </div></div>&#8222;Fjordy!&#8221; &#8212; ni stąd, ni zowąd przemknęło naszemu brodatemu fotografowi.</p>
<p>&#8211; Jadę!!! Tylko wyślij mi mejla, a ja tu urobię małżonkę! &#8212; wykrzyknął i się rozłączył. Otarł pot z czoła i zamyśliwszy się zobaczył oczyma wyobraźni tę piękne kadry, które przywiezie.</p>
<p>Już nie mógł się doczekać.</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>Jeśli ktoś myśli, że wyjazd dwóch fotografów na plener fotograficzny odległy o tysiące kilometrów z zapasem Żołądkowej Gorzkiej oraz paroma kęsami Mielonki Turystycznej jest prosty, to się grubo myli. Dwóch fotografów, gdzie każdy posiada przerośnięte ego (tego nas uczy Internet, nie miejcie do nich żalu!) &#8211; to mnóstwo konfliktowych sytuacji każdego dnia. A dni miało być cztery.</p>
<p>Póki co nastał dzień pierwszy, panowie jechali granatowym Volvo na lotnisko &#8211; a Rudolf płakał.</p>
<p>Jacek czuł się dość nieswojo widząc łzy kolegi, ale mimo wszystko kontynuował opowieści &#8211; barwne dzieje fotografów, historie z tajemniczych krain, dzieje prawdziwe i zmyślone. Co prawda łzy brodacza wynikały z ukrytej wady jego oczu, które po prostu zbuntowały się w obliczu kaskad powietrza z klimatyzacji, ale mimo wszystko sytuacja wyglądała dramatycznie.</p>
<p>Równie dramatycznie wyglądała sytuacja, gdy panowie &#8211; późnym wieczorem, już na miejscu &#8211; odebrali wypożyczone auto: sprawdziwszy bagaż okazało się, że zmaltretowana torba kryje w swym wnętrzu równie zmaltretowane masło, które zapaskudziło połowę suchego prowiantu. Proces czyszczenia wszystkiego za pomocą mokrych chusteczek marki Bambino przerwał pracownik wypożyczalni aut, który zwyczajnie zbierał się do domu. Zobaczywszy dwóch Polaków, zapaskudzony masłem i chusteczkami asfalt, otwartą torbę z suchym prowiantem w nowiutkim aucie &#8211; zdążył tylko wykrzyknąć &#8222;<em>Sacrebleu!</em>&#8221; i stracił przytomność.</p>
<p>&#8211; Spoko, w razie co mam nerkowce &#8212; powiedział brodacz do kompana, widząc jego przygnębienie.</p>
<p>&#8211; Futerkowce?</p>
<p>&#8211; Nerkowce. Takie orzeszki.</p>
<p>&#8211; Aaaa &#8212; odpowiedział Jacek przytomnie. &#8212; Myślałem, że to jakieś zwierzątka i tak się właśnie dziwiłem, że ich w ogóle nie słychać.</p>
<p>&#8222;Tego dnia nie zrobiliśmy żadnego zdjęcia&#8221; &#8212; zapisał Rudolf w swoim pamiętniku.</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ght size-medium wp-image-4489" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/20100724295.jpg_effected.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-4489" title="20100724295.jpg_effected" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/20100724295.jpg_effected-245x300.jpg" alt="fot. Jacek Gąsiorowski (też komórą :P)" width="245" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 245245px;">fot. Jacek Gąsiorowski (też komórą :P)</div></div>Dzień drugi nie przyniósł wielkiej poprawy &#8211; cały czas lało. Mimo, że obydwaj dżentelmeni mieli podobne aparaty i kadrowali w kwadrat, ich podejście było zgoła odmienne &#8211; jeden cieszył się z wszechobecnych, nawet narzucających się kadrów, drugi &#8211; wręcz przeciwnie: marudził i narzekał, że nie ma na czym oka zawiesić. Ewidentnie powstawało twórcze napięcie. Tylko co z tego, skoro zdjęcia robił tylko jeden z nich?</p>
<p>&#8211; Jak ty to robisz? &#8212; marudził brodacz. Jacek uśmiechał się tajemniczo i kadrował następne &#8222;zdjęcie dnia&#8221;. Nad jego ramieniem latała srebrna wróżka, niczym z Piotrusia Pana. Wydawała brzęczące odgłosy i sypała srebrnym pyłkiem.</p>
<p>&#8211; I kto to w ogóle jest?! &#8212; narzekał Rudolf. Stał z boku i zazdrościł ze wszystkich sił koledze, który ewidentnie miał wenę.</p>
<p>&#8211; To Maja.</p>
<p>&#8211; Ona leciała z nami, czy tutaj ją złapałeś? &#8212; Maruda pochylił się z wykrzywioną twarzą w kierunku latającego zjawiska. Zgrabna miniaturka kobiety zatrzepotała skrzydełkami i wypięła piersi.</p>
<p>&#8211; Całkiem niezła &#8212; mruknął brodacz pod nosem.</p>
<p>&#8211; O, tam jest fajne miejsce, i chyba można wejść. Idziemy? &#8212; rzucił Jacek i pognał wesoło na wielki głaz. Jego kolega powlókł się za nim smętnie rozglądając się na boki. Za chwilę rozległ się specyficzny trzask migawki Hasselblada i Jacek zmierzył światło na motywie, który właśnie sfotografował. Chwilę potem sytuacja się powtórzyła: najpierw trzask migawki, potem mierzone światło.</p>
<p>&#8211; Yyyyy &#8212; zagaił Rudolf do kolegi. &#8212; Czemu tak robisz?</p>
<p>&#8211; Ale co?</p>
<p>&#8211; No, najpierw robisz zdjecie, potem mierzysz. Trochę dziwne.</p>
<p>&#8211; Zawsze tak robię. I dlatego zawsze mam zajebiście naświetlone zdjęcia.</p>
<p>&#8211; Słuchaj, słyszałem o tym, że w mechanice kwantowej owszem, może istnieć coś takiego jak naruszenie związku przyczynowo-skutkowego. Ale w fotografii?</p>
<p>Zapadła chwilowa cisza.</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ft size-medium wp-image-4469" style="auto;"><img class="alignleft size-medium wp-image-4469" title="100808bk4-02-11-2" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100808bk4-02-11-2-298x300.jpg" alt=" " width="298" height="300" /><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 298298px;"> </div></div></p>
<p>&#8211; Chcesz powiedzieć, że twoja fotografia działa na granicy z mechaniką kwantową? &#8212; indagował Rudolf kolegę. Jacek ewidentnie znowu go wyprzedzał.</p>
<p>&#8211; Na granicy??? Ona przekracza tą granicę! &#8212; ten wykrzyknął i śmiejąc się okrutnie, z Mają na ramieniu zbiegł w kierunku samochodu.</p>
<p>Nie pozostawało nic innego, jak jechać dalej.</p>
<p>W samochodzie napięcie narosło; Jacek szeptał z Mają, a Rudolf z każdą minutą czuł się coraz bardziej wyobcowany. Niewykluczone, że właśnie dlatego za nocleg obrali stary, opuszczony cmentarz. Cmentarz zdaje się magiczny, bo w pewnym momencie Jackowi objawił się wspaniały, dumny jeleń z wielkim porożem &#8211; stali tak przez chwilę naprzeciw siebie bez ruchu. W końcu jeleń mignął w krzaki.</p>
<p>&#8211; Według wierzeń pogańskich, jeleń z porożem to symbol Rogatego Boga. Męskiej Witalności. Partnera Wielkiej Bogini &#8212; szeptała Maja Jackowi do ucha. &#8212; Zwykle czeka w miejscu, które jest z zasady pozbawione życia, więc jakby wszystko się idealnie składa. To Spotkanie Mocy!</p>
<p>Fotografowie spojrzeli po sobie bez słowa.</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ft size-medium wp-image-4488" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/20100723248.jpg_effected.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-4488" title="20100723248.jpg_effected" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/20100723248.jpg_effected-245x300.jpg" alt="fot. Jacek Gąsiorowski (sami wiecie czym)" width="245" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 245245px;">fot. Jacek Gąsiorowski (sami wiecie czym)</div></div>Dzień trzeci przyniósł wreszcie prawdziwe fiordy. Takie, jakie widuje się czasem na plfoto &#8211; z samotnymi łódeczkami i innymi bajerami. Fiordy jako takie, okazały się miłe i oswojone &#8211; i nawet nie gryzły. Mimo wszystko niewiele się działo, bo Rudolf musiał załatwiać biznesy przez telefon, a Jacek wciąż szeptał z Mają o swoich sprawach. Jednak w końcu pojawiło się miejsce, które lekko podniosło ciśnienie obydwu fotografom &#8211; zatrzymali migiem auto i wyskoczyli z aparatami. Po czym wskoczyli migiem z powrotem, bo gruby, łysy Norweg przepędził ich z dopiero co przystrzyżonej trawki.</p>
<p>&#8211; Ju ken bi hier, bat kennot park e kar &#8212; tłumaczył łagodnie.</p>
<p>Zniecierpliwieni (bo kadry uciekają) bohaterowie przestawili auto i rzucili się w pogoń za obrazami.</p>
<p>Oczywiście na miejscu dostojnie zwolnili i uważnie, acz dyskretnie obserwowali wszystko dokoła: rzekę, poruszane wiatrem gałęzie, chmury i bawiące się dzieci. Rudolfowi pięknym wydało się, że każdy z nich wygląda na zachwyconego miejscem i okolicznościami, a jednocześnie kierują obiektywy w skrajnie różne miejsca. Myśląc o tym aż się do siebie uśmiechnął, ustawiając jednocześnie aparat tak, by złapać bawiącego się w wodzie chłopca.</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ght size-medium wp-image-4473" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100730bk4-02-04.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-4473" title="100730bk4-02-04" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100730bk4-02-04-300x300.jpg" alt=" " width="300" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 300300px;"> </div></div>&#8211; Jak jest? &#8212; kolega z pląsającą Mają na ramieniu podszedł i stanął przed obiektywem brodacza. Widząc, że ten ma ewidentnie (wreszcie) wenę uśmiechnął się szeroko.</p>
<p>Rudolf milcząco machnął ręką, dając znać, by kolega odsunął się w prawo, na co ten uśmiechnął się jeszcze szerzej.</p>
<p>&#8211; Spieprzaj! &#8212; syknął brodacz zniecierpliwiony, skutecznie gasząc przyjaciela.</p>
<p>Tamtem odszedł, zwiesiwszy głowę; po czym popatrzył z boku przestępując z nogi na nogę.</p>
<p>&#8211; Myślisz, że ma zapędy pedofilskie? &#8212; szepnął wreszcie do srebrnej postaci ze skrzydełkami. Ta roześmiała się perliście, ale nic nie odpowiedziała. Wreszcie &#8211; po dziesięciu minutach &#8211; rozległ się długo wyczekiwany trzask migawki i Triumfujący Rudolf dołączył do &#8222;ferajny&#8221;.</p>
<p>Ta noc była zdecydowanie jaśniejsza &#8211; obydwaj bohaterowie spali głęboko i spokojnie, mimo, że znowu wypadło nocować przy lokalnym cmentarzyku. Tym razem jednak żaden łoś się nie zjawił.</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>Czwarty dzień oznaczał powrót &#8211; i prawdopodobnie dlatego do zespołu zawitała depresja.</p>
<p>&#8211; Mam depresję &#8212; marudził brodacz prowadząc auto.</p>
<p>&#8211; I nie wiem, co dalej &#8212; kontynuował, jako że nie wzbudził wielkiego zainteresowania. &#8212; Może powinienem robić więcej zdjęć? Ale jak nie ma kadrów&#8230;</p>
<p>&#8211; Też bym zrobił łódeczkę &#8212; mruczał schylonemu nad kolejnym kadrem koledze &#8212; ale nie umiem.</p>
<p>&#8211; Zrobiłbym cokolwiek, byle przełamać złą passę. A może to twoja wina, ta depresja? &#8212; zastanawiał się idąc z przyjacielem przez krzaki i kamienie, w kierunku opuszczonego pomostu.</p>
<p>&#8211; Chociaż ja wiem? Może to dlatego &#8212; ciągnął prowadząc auto, coraz bardziej pewien, że nikt go nie słucha &#8212; że nie noszę od rana mojej magicznej czapeczki?</p>
<p>&#8211; Zatrzymaj tutaj &#8212; gorączkowo rzucił Jacek wyjmując sprzęt i światłomierz.</p>
<p>&#8211; Jasne, czemu nie &#8212; ponuro skwitował brodacz i wcisnął hamulce.</p>
<p>&#8211; Wiesz, ja chyba mam problem &#8212; sapnął ledwo nadążając za kolegą &#8211; szli w kierunku samotnego drzewka, a lokalni młodzieńcy przerywali ze zdziwieniem koszenie trawy, patrząc na dwóch dziwaków.</p>
<p>&#8211; Wiem, masz depresję.</p>
<p>&#8211; Nie, nie, poważniejszy. Bo widzisz&#8230; &#8212; Rudolf spauzował, zbladł, złapał się za czapeczkę, drugą ręką ogarnął dyndający światłomierz i torbę z aparatami, po czym pognał co sił w kierunku najbliższej toalety.</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ft size-medium wp-image-4471" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100808bk4-01-08a.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-4471" title="100808bk4-01-08a" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100808bk4-01-08a-300x300.jpg" alt=" " width="300" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 300300px;"> </div></div>Dziesięć do piętnastu minut później wrócił do Jacka, który oczywiście już dawno skończył robić zdjęcia.</p>
<p>&#8211; Jestem &#8212; oznajmił dziarsko. Rozejrzał się, po czym kiwnął z aprobatą głową:</p>
<p>&#8211; To drzewko jest całkiem niezłe. Tylko ja tu potrzebuję&#8230; &#8212; wystawił język, odwrócił się tyłem do fotografowanego obiektu i spojrzał w trzymany nad głową (do góry nogami i odwrócony tyłem) aparat.</p>
<p>&#8211; Znowu znalazłeś jakieś futerkowce? &#8212; z niesmakiem skomentował kolega, po czym zrobił zdjęciem oszalałego Rudolfa komórką.</p>
<p>&#8211; Tak! Teraz czuję, że żyję! &#8212; wykrzyknął Rododendron i pognał do auta popychając przyjaciela przed sobą.</p>
<p>Jakby na potwierdzenie tych słów kilkadziesiąt minut później znów zjechał na pobocze i z wdziękiem &#8222;trzasnął&#8221; następną &#8222;fotkę&#8221;.</p>
<p>&#8211; Widzisz, widzisz?! Już wiem, co trzeba, żeby wypaść z depresji i złapać wenę! Już wiem! &#8212; cieszył się jak dziecko.</p>
<p>Jacek i Maja spojrzeli po sobie w milczeniu.</p>
<p>&#8211; W sumie wyjazd był super &#8212; opowiadał potem Jacek na wspomnieniowej imprezie &#8212; ale ja na razie nigdzie się z Rudim nie wybieram. Ot, czasu nie mam.</p>
<p style="text-align: center;"><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_nter size-full wp-image-4470" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100808bk4-01-11a.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4470" title="100808bk4-01-11a" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100808bk4-01-11a.jpg" alt=" " width="637" height="640" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 637637px;"> </div></div></p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4464&amp;akst_action=share-this"  title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_4464" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/08/did-you-see-fjords/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Metro</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/04/metro/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/04/metro/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Apr 2010 17:45:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rudolf</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czarno-białe]]></category>
		<category><![CDATA[Pisane prozą]]></category>
		<category><![CDATA[egzekucja]]></category>
		<category><![CDATA[krzesło]]></category>
		<category><![CDATA[metafora]]></category>
		<category><![CDATA[metro]]></category>
		<category><![CDATA[Nabokov]]></category>
		<category><![CDATA[zbrodniarz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4219</guid>
		<description><![CDATA[Nie wiem, kiedy to się zaczęło. Wiem za to, że nie ma co pytać &#8222;dlaczego&#8221;. Dla mnie świat jest po prostu tak skonstruowany. Wierzcie, lub nie, ale poznaję podobnych sobie na pierwszy rzut oka. Sposób patrzenia, czy wyraz twarzy &#8211; nie mam pojęcia, o co chodzi, ale tak po prostu jest. Możecie mi wierzyć, lub [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie wiem, kiedy to się zaczęło. Wiem za to, że nie ma co pytać &#8222;dlaczego&#8221;.</p>
<p>Dla mnie świat jest po prostu tak skonstruowany. Wierzcie, lub nie, ale poznaję podobnych sobie na pierwszy rzut oka. Sposób patrzenia, czy wyraz twarzy &#8211; nie mam pojęcia, o co chodzi, ale tak po prostu jest. Możecie mi wierzyć, lub nie.</p>
<p>Wychowałem się w porządnym domu. Moja matka też pochodziła z porządnej rodziny, i wprowadziła surowe zasady do naszego wychowania, za co chyba powinienem być jej wdzięczny. Zawsze starałem się więc być dobrym człowiekiem: pierwszy mówiłem starszym &#8222;dzień dobry&#8221;, nie żułem gumy w czasie rozmowy, czciłem ojca swego i matkę swoją, nie kradłem, nie pożądałem żony bliźniego swego, i tak dalej.</p>
<p>Oczywiście, miałem swoje problemy już od dzieciństwa &#8211; wielu rzeczy nie potrafiłem zrozumieć, czy też &#8222;poczuć&#8221;. Tam, gdzie inni potrafili się zachować w sposób wręcz instynktowny, ja musiałem zanalizować sytuację, by dopasować się do otoczenia. Szczególną trudność sprawiały mi momenty, gdy otaczało mnie dużo ludzi; każdy z nich oznaczał osobną porcję danych do analizy i to było męczące na tyle, że wręcz irytowały mnie spotkania w większym gronie. Nie, &#8222;irytowały&#8221; to złe słowo. Wkurwiałem się. Właśnie tak.<span id="more-4219"></span></p>
<p>Ale mimo to, nadal starałem się być dobrym człowiekiem. Ponieważ rodzice tłumaczyli, że nauka w szkole jest bardzo ważna, zrobiłem tak, by przynosić do domu dobre stopnie. Gdy nauczyciele w szkole mówili, że wartościowy człowiek to ten, który dużo czyta &#8211; wypożyczałem mnóstwo książek i połykałem je jedna za drugą. Z książek z kolei wyczytałem, że powinienem znać języki i grać na jakimś instrumencie. Nauczyłem się więc, prócz obowiązującego angielskiego władać niemieckim, oraz zapisałem się na lekcje gry na fortepianie. Muzyka zresztą odkąd sięgam pamięcią odgrywała w moim życiu ważną rolę, więc nie miałem jakichś trudności z tym graniem.</p>
<p>Oczywiście miałem też problem z dziewczynami &#8211; w tych tematach chyba zawsze największą rolę gra wyczucie chwili, jak sądzę. Pozostałem więc samotny aż do dziś, acz drobne i krótkotrwałe związki pozwoliły mi zaznać rozkoszy seksu nie jeden raz.</p>
<p>Wiem, że powinienem też wspomnieć o jakichś dramatycznych zdarzeniach z dzieciństwa, ale po prostu takich nigdy nie było. Powtórzę się, ale taka jest prawda &#8211; odkąd istnieję, staram się być normalnym, przystosowanym i dobrym człowiekiem.</p>
<p>Ja to widzę tak &#8211; bo myślałem nad tym niejednokrotnie; macie wokół siebie mechanizm stworzony przez was samych, którego nie dość, że nie kontrolujecie, nie dość, że nie rozumiecie, to jeszcze nie wiecie o jego istnieniu. Tak zwane społeczeństwo to płytkie określenie dotykające tylko gładkiej powierzchni, która kryje tyle, że zwykle&#8230;</p>
<p>Okej. Bez pouczania, bez wywyższania się, bez uogólniania i niezrozumiałych gadek. W sumie nie mam aż tyle czasu.</p>
<p>To może tak: gdybym chciał to zwizualizować, to&#8230; porównałbym ten stan do, powiedzmy, pociągu metra. Nie, metra może nie, bo zbyt regularnie jeździ. No, chyba że takiego rozregulowanego. No więc pociąg. Stoję na tej stacji i czekam, aż mnie zabierze. A gdy już wsiadam i odjeżdżam, to właśnie wtedy jest tak, jak z pociągiem &#8211; to nie ja kieruję, w którą stronę pojadę i kiedy skręcę (lub przyspieszę, czy się zatrzymam). Tym już kieruje co innego, nie wiem co.</p>
<p>Taaaa&#8230; to z metrem jest dobre. No więc wjeżdżam w ciemny tunel &#8211; i tu jest ten moment, gdzie się różnimy. Dla normalnego człowieka wjazd w ciemny tunel kojarzy się z niepokojem &#8211; a ja to kocham. Czuję dreszcz rozkoszy, jak podróżnik wybierający się w następną przygodę. A tunel jest wyjątkowo ciemny i nieprzyjemny &#8211; wielu na sam jego widok poczuje dyskomfort. Potem wszystko dzieje się bardzo szybko &#8211; jak chcesz wiedzieć jak, to poobserwuj przemykające elementy w pędzącym metrze. Właśnie tak szybko.</p>
<p>I tyle. Potem wracam i staram się znów być dobrym człowiekiem.</p>
<p>Tyle, że nie jestem sam. Mówię &#8211; są tacy jak ja, przygotowani i czekający na wjechanie w ten sam, ciemny tunel. Wiem, że to robią, poznaję ich i wiem, że to was przeraża. I tak, jak patrzyliście setki razy na mnie bez podejrzeń, tak mijacie też ich, każdego dnia &#8211; czując instynktowny szacunek, bo są zwykle dobrze ubrani, wręcz z klasą. Często młodzi, mili, bardzo grzeczni&#8230;</p>
<p>Ta metafora ze stacją metra podoba mi się jeszcze z jednego względu &#8211; otóż tuż przed, zanim troszkę stracę kontrolę&#8230; oczyszczam swój umysł i ciało &#8211; na wzór bladych kafelków, którymi &#8211; jak kiedyś widziałem &#8211; są wyłożone niektóre stacje, oświetlone w dodatku jasnym, zimnym i jednocześnie mdłym światłem świetlówek.</p>
<p>Nie wiem, czy to, co piszę cokolwiek da. Nie wiem czemu dałem się namówić. Może to zadośćuczynienie?</p>
<p>Nie, raczej nie. Wasze moralne prawa mało co mnie obchodzą. Nie obchodzi mnie również to, że egzekucję &#8211; lubię to słowo dzięki Nabokovowi &#8211; traktujecie w kategoriach kary. Dla mnie to nie kara. To konsekwencja. Na zasadzie dopełnienia pary skutek-przyczyna.</p>
<p>Ale &#8211; chyba wiem, co sprawia, że wsiadam w ten wagonik! To specyficzny zapach, który czują też zwierzęta, jak wyczytałem w jednej z mądrych książek. Zapach, którego nie wydam, gdy posadzicie mnie na krześle.</p>
<p>Zapach strachu.</p>
<p style="text-align: center;"><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_nter size-full wp-image-4221" style="auto;"><img class="aligncenter size-full wp-image-4221" title="135_100311bk16-0-1-17" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/135_100311bk16-0-1-17.jpg" alt=" " width="600" height="413" /><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 600600px;"> </div></div></p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4219&amp;akst_action=share-this"  title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_4219" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/04/metro/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Choroba</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/03/choroba/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/03/choroba/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Mar 2010 18:05:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Robert S. Górski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Czarno-białe]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony gościnne]]></category>
		<category><![CDATA[Fotografie]]></category>
		<category><![CDATA[Kadrowane w kwadrat]]></category>
		<category><![CDATA[Pisane prozą]]></category>
		<category><![CDATA[fotografia otworkowa]]></category>
		<category><![CDATA[fotografia uliczna]]></category>
		<category><![CDATA[pinhole]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4195</guid>
		<description><![CDATA[-Mówi pan do mnie? Jak zwykle o tej porze ścisk był niemiłosierny. Odwróciłem się z pewnym trudem i zdumiony spojrzałem w twarz nieznajomemu. Byłem przekonany, że kontynuuję rozmowę z kumplem, wsiedliśmy do tego autobusu razem. Rozglądałem się rozpaczliwie – gdzie on, do cholery, się podział? - Przepraszam – wydukałem – mówiłem do kolegi, ale go [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>-Mówi pan do mnie?<br />
Jak zwykle o tej porze ścisk był niemiłosierny. Odwróciłem się z pewnym trudem i zdumiony spojrzałem w twarz nieznajomemu. Byłem przekonany, że kontynuuję rozmowę z kumplem, wsiedliśmy do tego autobusu razem. Rozglądałem się rozpaczliwie – gdzie on, do cholery, się podział?<br />
- Przepraszam – wydukałem – mówiłem do kolegi, ale go tu nie ma. Zdaje się, że jednak nie wsiadł.<br />
- Ależ nie szkodzi. Możemy się poznać i również zostać kolegami – uśmiechnął się.<br />
- Wysiada pan teraz? &#8211; Starsza pani trąciła mnie od tyłu torbą na kółkach.<br />
- Kiedy tylko się otworzą drzwi, proszę pani. Teraz jest to niemożliwe. &#8211; odparłem zirytowany.<br />
- Jest pan niegrzeczny, młody człowieku! &#8211; staruszka przeszyła mnie oskarżycielskim wzrokiem. Zgrzytnąłem zębami. Emerytki w publicznych środkach komunikacji muszą chyba żyć w ciągłym strachu, że nie zdążą wysiąść i ze zostaną zmuszone do podróży aż do końcowego przystanku na pętli, a tam, w pustym już autobusie, sterroryzuje je grubiański kierowca, zabierze tytułem okupu karmę dla kota, receptę na leki i ostatnie pieniądze z portmonetki.<span id="more-4195"></span>Na przystanku ludzie w pośpiechu rozchodzili się do swoich spraw. Mijali z obu stron nieznajomego, który stał parę kroków ode mnie i enigmatycznie uśmiechał się.<br />
- Czy ma pan trochę czasu?<br />
- A o co chodzi? &#8211; spytałem.<br />
- Miałby pan ochotę na mały spacer i na chwilę rozmowy?<br />
- Rozmowy? Na jaki temat?<br />
Wskazał palcem kieszeń mojej kurtki; trzymałem w niej rękę. Krótki pasek owijał dłoń. Zawsze byłem gotowy, by wyjąć aparat i szybko robić zdjęcia na ulicy.<br />
- Robi pan zdjęcia, prawda?<br />
- Tak.<br />
- Tak myślałem, zainteresowało mnie to. Skusi się pan na tę rozmowę?<br />
Wyjąłem aparat i wycelowałem w niego. Patrzył wprost w obiektyw, a na twarzy wciąż błąkał mu się ten uśmieszek. Powoli naciskałem spust migawki, a przez głowę galopowały mi myśli. Kim jest? Czego ode mnie chce? Postawił mnie przed wyborem: czy dać się ponieść przygodzie, czy też ulec obawom przed tym złośliwym, wrednym, niebezpiecznym światem? Ryzykować? A może ulec bezpiecznej rutynie i grzecznie się wymówić? Oto kolejny brak zdecydowania, oto mój wstydliwy strach, oto dlaczego nie robię dobrych fotografii. Czułem jak chwila nieznośnie wydłuża się i pogłębia moje wewnętrzne zmieszanie. Im dłużej to trwało, tym bardziej byłem niezdolny do podjęcia decyzji. O czym on chce rozmawiać? O fotografii?</p>
<p><em>- Zajmuję się pan fotografią uliczną?<br />
- Tak. Niestety.<br />
- Dlaczego niestety?<br />
- Bo całkiem mi nie idzie. Tracę w nią wiarę. Właściwie, to chyba już straciłem.<br />
- Tak? A dlaczego?<br />
- Widzi pan&#8230; Weźmy takie zdjęcie uliczne, ułamek sekundy zatrzymany w kadrze. Historyjka bez początku i bez końca. Pozór rzeczywistości, pozór prawdy. Wybierając moment, niejako siłowo tworzymy treść, ale powierzchowną, słabą. Sens, którego trzeba wypatrywać w przypadkowym ułożeniu osób i rzeczy w kadrze. Nie ma w tym ani prawdy, ani piękna.<br />
- Piękna? Chce pan znaleźć na ulicy piękno?<br />
- Tak, właśnie tak! Szukam piękna w tym brzydkim, szarym i brudnym mieście. Piękno jest moją potrzebą. Chcę się wznieść ponad nudną egzystencję, ponad ten wielopokoleniowy wyścig szczurów. Marzy mi się tworzenie piękna i dobra, bo tworząc piękno, czynię dobro.<br />
- Piękno i dobro. Bardzo klasyczne podejście.<br />
- Tak, to bardzo stare podejście. Ale wielka teoria piękna upadła, jest dziś niemodna, zdziadziała, zramolała. A przecież tak pasuje do fotografii, bo piękno to proporcja i blask. Blask! Światło!<br />
- Udaje się panu znajdować to piękno?<br />
- Nie. Bardzo łatwo jest mi sfotografować brzydotę, na swoich zdjęciach widzę brzydkie, brudne miasto. I jak to o mnie świadczy? Przecież tworząc, a chodzi mi o świadome tworzenie, poznaję siebie, prawdziwie żyję.  Czy jestem więc brzydki i brudny wewnątrz?<br />
- Wyciąga pan zbyt daleko idące wnioski.<br />
- Tak pan myśli? Cóż, niestety, ale tak właśnie to czuję. To jest smutny kraj, zamknięci ludzie. Trudno tu zrobić jakieś dobre zdjęcie.</em></p>
<p><em>*** </em></p>
<p>Palec napotkał opór i migawka pstryknęła. Aparat odgradzał mnie od nieznajomego, od jego wyszczerzonych zębów. Krew tętniła coraz głośniej w żyłach, przed oczami zaczęły mi błyskać iskierki. Niebo przechyliło się, a chodnik uderzył mnie w tył głowy.</p>
<p>- Pierwszy raz zdarzyło się panu zemdleć na ulicy?<br />
W grubych, wypukłych szkłach okularów lekarza odbijały się świetlówki; nie mogłem dojrzeć jego oczu.<br />
- Tak, to był pierwszy raz.<br />
- W jakich okolicznościach to się stało?<br />
- Rozmawiałem z&#8230;pewnym nieznajomym na ulicy. Przeżyłem jakby taki&#8230; intensywny moment. Zrobiłem mu zdjęcie&#8230; i nagle straciłem przytomność, upadłem.<br />
- Zrobił pan mu zdjęcie? Dlaczego?<br />
- Takie hobby, pasja.<br />
- Pasja. &#8211; powtórzył i zamyślił się na chwilę. &#8211; Ma pan to zdjęcie?<br />
Położyłem przed nim odbitkę na biurku. Podniósł okulary na czoło i oglądał zdjęcie w skupieniu.<br />
- I? Gdzie on jest, ten nieznajomy?<br />
- W tym problem, panie doktorze. Nie ma go.<br />
Opuszczenie okularów zgrało się zabawnie z podniesieniem brwi.<br />
- Nie ma go? A powinien tu być?<br />
- Tak.<br />
- Interesujące. Ma pan może przy sobie inne swoje zdjęcia?<br />
Z westchnieniem sięgnąłem do torby i wyjąłem niewielkie, płytkie pudełko z odbitkami. Patrzyłem  na swoje buty, gdy lekarz powoli przeglądał odbitki. Gdy skończył, odłożył pudełko na blat.<br />
- Szczerze mówiąc, nie znam się na fotografii&#8230; artystycznej.  Ale to co widzę, a także ta sprawa z nieznajomym, którego nie było&#8230; Muszę wziąć pod uwagę zaburzenia widzenia.<br />
Świetlówki zimno błysnęły w szkłach okularów.<br />
- Dam panu skierowanie do okulisty&#8230; i do neurologa.</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ft size-medium wp-image-4197" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/centrum04m.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-4197" style="margin: 12px" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/centrum04m-300x299.jpg" alt="fot. Robert S. Górski" width="300" height="299" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 300300px;">fot. Robert S. Górski</div></div>Wychodząc z przychodni chciałem trzasnąć drzwiami, ale mechanizm zamykający tylko skrzypnął pogardliwie i stłumił ten mały akt frustracji. Nie mam zaburzeń widzenia, to nie może być prawda, świat jest taki, jakim go widzę! Wyjąłem aparat i rozejrzałem się w poszukiwaniu jakiegoś interesującego kadru. Wzrok  przyciągnęła wąska strużka na chodniku przede mną. Poprowadziła do plamy moczu na ścianie, tuż pod medycznym afiszem nawołującym do wykonania badań prostaty.</p>
<p>Schowałem aparat i ruszyłem powoli w stronę domu.</p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4195&amp;akst_action=share-this"  title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_4195" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/03/choroba/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>22</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O czekaniu</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/02/o-czekaniu/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/02/o-czekaniu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 14 Feb 2010 13:30:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rudolf</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czarno-białe]]></category>
		<category><![CDATA[Kadrowane w kwadrat]]></category>
		<category><![CDATA[Pisane prozą]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady i rozmowy]]></category>
		<category><![CDATA[czekanie]]></category>
		<category><![CDATA[kadrowanie]]></category>
		<category><![CDATA[kompozycja]]></category>
		<category><![CDATA[mróz]]></category>
		<category><![CDATA[oszustwo]]></category>
		<category><![CDATA[sok pomidorowy]]></category>
		<category><![CDATA[tabasco]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4136</guid>
		<description><![CDATA[&#8211; Bo wiesz, tak sobie myślę&#8230; &#8212; Szary podrapał się po głowie &#8212; to może wcale nie jest dobre. &#8211; Za dużo się zastanawiasz nad moralnością, zamiast działać &#8212; odpowiedział lekceważąco Bordowy. Popijał jak zwykle swój ulubiony sok pomidorowy z tabasco firmy Fortuna. Tymbark niby też taki robił, ale Fortuna miała to coś; &#8222;czujność&#8221;, jakby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8211; Bo wiesz, tak sobie myślę&#8230; &#8212; Szary podrapał się po głowie &#8212; to może wcale nie jest dobre.</p>
<p>&#8211; Za dużo się zastanawiasz nad moralnością, zamiast działać &#8212; odpowiedział lekceważąco Bordowy. Popijał jak zwykle swój ulubiony sok pomidorowy z tabasco firmy Fortuna. Tymbark niby też taki robił, ale Fortuna miała to coś; &#8222;czujność&#8221;, jakby powiedziała jego babka.</p>
<p>&#8211; Nie, to nie moralność&#8230; a właściwie nie tylko. Bo wiesz, ostatnio stałem półtorej godziny na mrozie i czekałem na kadr. To nie jest normalne, pomyślałem sobie, żeby robić takie rzeczy. Poza tym, że zmarzły mi palce, bo nie miałem właściwych rękawiczek, to jeszcze czuję, że to swego rodzaju oszustwo.</p>
<p>&#8211; Oszustwo? Cała fotografia to oszustwo, człowieku! Popatrz na to, co kiedyś wyczytałem w internecie &#8212; Bordowy podsunął koledze białego laptopa z otwartą przeglądarką. &#8212; Czytaj zaznaczony <a href="http://iczek.blogspot.com/2008/05/stare-aparaty-po-dziadku.html">tekst</a>!</p>
<p>&#8211; &#8222;(&#8230;)otworzył szafkę, by wyjąć z niej Leike M7 z Summicronem-M 35mm &#8211; w drodze powrotnej, jeśli tylko światło będzie łaskawe, zatrzyma się na ulicy, gdzie już dawno wymarzył sobie to jedno zdjęcie życia &#8211; potrzeba tylko niewielkiego zbiegu okoliczności&#8221; &#8212; Szary przeczytał na głos.</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ft size-medium wp-image-4137" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/090922bk16-03-06.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-4137" title="090922bk16-03-06" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/090922bk16-03-06-300x300.jpg" alt=" " width="300" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 300300px;"> </div></div>&#8211; Widzisz? Wszyscy tak robią &#8211; jak jest kadr i brakuje ci czegoś, wystarczy poczekać i będzie git. Pamiętasz <a href="http://www.masters-of-photography.com/K/kertesz/kertesz_meudon_paris_full.html">to zdjęcie Kertesza</a>? &#8212; podsunął ponownie koledze laptopa z otwartym obrazkiem &#8212; on robił kilka razy tą fotografię, czekał, kombinował i wracał na to samo miejsce, bo wciąż mu coś nie pasowało. Wreszcie udało się i&#8230; masz jedną z najsłynniejszych fotografii!</p>
<p>&#8211; Tak, ale nawet koledzy robiący zdjęcia mają mnie czasem za wariata. Wiesz, idziemy gdzieś razem, a ja nagle zatrzymuję się i czekam &#8211; a oni nie rozumieją o co mi chodzi. A czasem wręcz czuję odrazę do siebie, bo jak się znudzę czekaniem, albo widzę, że mi światło ucieka, a kadr wciąż nie wypełniony, to&#8230; pomagam trochę losowi, rozumiesz.</p>
<p>&#8211; Daj spokój. Pokaż, co tam masz. To jedno z takich?</p>
<p>Szary pokiwał smętnie głową patrząc, jak kolega ogląda jego odbitkę.</p>
<p>&#8211; Niezłe. Całkiem niezłe. Ewidentnie nawiązuje do <a href="http://www.masters-of-photography.com/S/smith/smith_children_walking_full.html">zdjęcia Eugene&#8217;a Smitha</a>, jednocześnie przedłużając tamtą historię &#8211; tutaj masz już dorosłą parę, która odwraca się od tamtego &#8222;<em>Paradise&#8217;u</em>&#8221; i jest krok przed wstąpieniem na jakąś złą ścieżkę, w ciemność. A ta figurka Matki Boskiej jest jakby ostatnim <em>checkpointem</em> przed tym krokiem. Całkiem smaczne.</p>
<p>Autor zdjęcia spojrzał krzywo na zatopionego w interpretacji Bordowego.</p>
<p>&#8211; Wiesz, a mi po prostu kompozycja się podobała &#8211; znaczy potrzebowałem tych ludzi do wypełnienia tej jasnej dziury. Ale skoro tak mówisz, to pewnie tak jest.</p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4136&amp;akst_action=share-this"  title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_4136" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/02/o-czekaniu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Drogi Jacku!</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/01/drogi-jacku/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/01/drogi-jacku/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 24 Jan 2010 22:06:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Roderyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pisane prozą]]></category>
		<category><![CDATA[Plenery fotograficzne]]></category>
		<category><![CDATA[Bogurodzica]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek]]></category>
		<category><![CDATA[plener]]></category>
		<category><![CDATA[Roderyk]]></category>
		<category><![CDATA[Żołądkowa Gorzka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4093</guid>
		<description><![CDATA[Piszę do Ciebie po powrocie z podróży na Północ, w której miałeś brać udział; właśnie dziś wróciłem z wycieczki cały i zdrowy. Wiem, że masz prawo spodziewać się załączonych zdjęć z wyprawy, ale&#8230; musisz ubrać się w cierpliwość do momentu, aż wywołam film &#8211; wiesz jak to jest, jak się człowiek jeszcze nie dorobił lajki [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Piszę do Ciebie po powrocie z podróży na Północ, w której miałeś brać udział; właśnie dziś wróciłem z wycieczki cały i zdrowy.</p>
<p>Wiem, że masz prawo spodziewać się załączonych zdjęć z wyprawy, ale&#8230; musisz ubrać się w cierpliwość do momentu, aż wywołam film &#8211; wiesz jak to jest, jak się człowiek jeszcze nie dorobił lajki <a href="http://www.leicastore.pl/LEICA_M9_Black-258.html">m9</a>.</p>
<p>No więc co do podróży &#8211; minęła dość gładko; chyba dzięki temu, że razem ze mną zabrał się Robert, również zaproszony przez Piotra.</p>
<p>Gdy już zajechaliśmy na miejsce i wypakowaliśmy walizy w hotelu, we znaki dał się nam przede wszystkim siarczysty mróz &#8211; którego jak sądzę należy się spodziewać na dalekiej Północy. Robiąc zdjęcia można było zauważyć znaczący opór przy ustawianiu ostrości na obiektywie &#8211; smary w mechanizmach pod wpływem temperatury zgęstniały, utrudniając gładką pracę. Zaburzając trochę chronologię muszę wyznać, że &#8211; wyruszywszy mocną drużyną dnia następnego na plener fotograficzny &#8211; przytrafiła mi się w pewnym momencie rzecz jednocześnie zabawna, nieprawdopodobna i kłopotliwa: otóż aparat podniesiony do oka, przymarzł obudową do mej brody! Przypomnij sobie lekcje fizyki, oraz skojarz fakty: mróz, metalowa obudowa kamery oraz wilgotne powietrze z nozdrzy &#8211; i masz wytłumaczenie zagadki.</p>
<p>Ale wracając do dnia pierwszego naszej wizyty &#8211; przyznaję, że zakończył się&#8230; śpiewaniem &#8222;Bogurodzicy&#8221;, o ile wiesz, co mam na myśli. Pamiętam też, że obdarowany zostałem &#8222;zdolnością&#8221; mówienia po hiszpańsku, w szczególności do kierowcy taksówki, którą wróciliśmy z <em>compadres</em> do hotelu.<span id="more-4093"></span></p>
<p>Znając moje przywiązanie emocjonalne do ZawszeKwadratu wyobraź sobie to, że mimo wszystko byłem jednym z najmniej zorientowanych w tym, co się na nim działo; Robert i Piotr wiedli prym w tak zwanym &#8222;byciu na bieżąco&#8221;, co mnie wciąż wprawia w zdumienie (i mile łechce próżność).</p>
<p>Ale do rzeczy &#8211; jednego nie musisz sobie wypominać; otóż okazało się, że przez cały pobyt tam, nie uświadczyliśmy zabawy z mokrym kolodionem, czego można by oczekiwać po pracowni Piotra! Dziś, pisząc te słowa, kiełkuje we mnie złośliwe podejrzenie, że może on jednak nie potrafi tego robić?</p>
<p>Ogólnie rzecz biorąc na spotkaniu, które przecież było fotograficzne, nie było znowu aż tak dużo fotografii samej w sobie &#8211; czemu w sumie chyba sam jestem również winien, bo przecież żadnych zdjęć (czytaj: odbitek) nie przywiozłem. O ile dobrze kojarzę fakty, nie udało nam się również obejrzeć filmu <a href="http://www.filmweb.pl/f9336/Salwador,1986">Salwador</a>, po którym sobie nieco obiecywałem.</p>
<p>Poczyniłem też jedną niepokojącą obserwację &#8211; temperatura odbija się na rodzaju fotografii, jaką się wykonuje. Darek, na ten przykład, wykazywał daleko idącą niechęć do pleneru w tych warunkach, i często słyszałem jego zapewnienia o byciu fotografem <em>stricte</em> studyjnym, co miało mu dawać uzasadnienie spędzenia reszty dnia przy ciepłych grzejnikach jego i Piotra pracowni. Wiem, że nie powinienem, ale znów budzi się we mnie złośliwość i każe zastanawiać się, czy to aby nie gnuśność.</p>
<p>Drogi Jacku &#8211; kończę, by się oddać &#8222;w objęcia Morfeusza&#8221;; pozwól mi jednak z radością na koniec donieść, że wyprawę oceniam jako sukces: nikt nie odkrył mistyfikacji. Nawet przez cały czas zwracano się do mnie per Rudolf, zapominając, że tenże robi zdjęcia nie <a href="http://zawsze-kwadrat.pl/2009/12/nowy-rozdzial-w-zyciu/">Bessą</a>, a dużym i nieporęcznym Hasselbladem (mimo wszystko zabrałem go na wszelki wypadek dla uwiarygodnienia sprawy); i nie strzela 20 kadrów na dobę, a rzeźbi te swoje kwadraty z prędkością&#8230; glacjalną (to mi się dowcip udał!).</p>
<p>Jedynie Robert być może co nieco podejrzewał, bo jak na jego rodzaj znajomości z Rudolfem, był zwyczajnie zbyt miły i nawet nie dokuczał.</p>
<p style="text-align: right;">Pozdrawiam Cię serdecznie,</p>
<p style="text-align: right;">Twój</p>
<p style="text-align: right;">Roderyk</p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4093&amp;akst_action=share-this"  title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_4093" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/01/drogi-jacku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Leap to the future</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/01/leap-to-the-future/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/01/leap-to-the-future/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Jan 2010 06:34:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rudolf</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pisane prozą]]></category>
		<category><![CDATA[Warsztat fotograficzny]]></category>
		<category><![CDATA[flash]]></category>
		<category><![CDATA[ISO]]></category>
		<category><![CDATA[lampy błyskowe]]></category>
		<category><![CDATA[przyszłość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4078</guid>
		<description><![CDATA[Obserwując rozwój technologii, coraz bardziej się ślinię. Podskórnie czuję zbliżający się moment, gdy fotografia będzie ograniczona tylko i wyłącznie fotografem. Bo jak wiadomo, dziś technologia czasem potrafi przytrzymać człowieka za rękę odciągając pół kroku do tyłu &#8211; a to wypada użyć statywu, a to trzeba doświetlić lampą, a to zmienić obiektyw. Przez to wszystko gdzie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Obserwując rozwój technologii, coraz bardziej się ślinię.</p>
<p>Podskórnie czuję zbliżający się moment, gdy fotografia będzie ograniczona tylko i wyłącznie fotografem. Bo jak wiadomo, dziś technologia czasem potrafi przytrzymać człowieka za rękę odciągając pół kroku do tyłu &#8211; a to wypada użyć statywu, a to trzeba doświetlić lampą, a to zmienić obiektyw.</p>
<p>Przez to wszystko gdzie człowiek by się nie odezwał chcąc pogadać o sednie sprawy (czytaj: fotografii), zaraz rozmowa schodzi na tory sprzętowe.</p>
<p>Zgaduję więc, że całkiem wkrótce, jeszcze za życia mego, nadejdzie taki czas&#8230;</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>&#8211; &#8230;poprzedniej lekcji zaczęliśmy mówić o światłoczułości kamer fotograficznych końca XX wieku i ich ograniczeniach, dlatego dziś &#8212; brodaty nudziarz w rogowych okularach i tweedowej marynarce stukał wskaźnikiem w tablicę &#8212; zanalizujemy dogłębnie temat i wyciągniemy wnioski z rozwoju, jaki przynosiły owe ograniczenia. Jakie są trzy podstawowe parametry określające wartość świetlną?! &#8212; ostatnie zdanie prawie wykrzyknął.</p>
<p>&#8211; Yyyyy&#8230; &#8212; wystękał uczeń. Uczeń był wysoki, chudy i miał głupią minę od ciągłego zadawania głupich pytań. Ponadto przychodził na zajęcia sam, bo nikt go nie lubił za plotkarstwo i uprzedzenia do kobiet z małymi piersiami.</p>
<p>&#8211; Jakie Y! Jakie Y, sieroto! &#8212; znerwicował się nauczyciel. &#8212; czułość, przysłona i czas! Na jutro recytujesz wszystkie rodzaje błon użytych przy zdjęciach w I rozdziale <em>Książki o fotografowaniu</em> Mroczka, drugie wydanie &#8211; w przód, w tył i na wyrywki!!!</p>
<p>&#8211; Wracając do wykładu &#8212; wykładowca powoli się uspokajał &#8212; mieliśmy wówczas często występujący problem z brakiem światła. Zakładając do kamery błonę o czułości ISO 100 i mając obiektyw o światłosile 4.0 oraz zadany czas 1/125 sekundy &#8212; wykładowca gryzmolił białą kredą po tablicy &#8212; do sportretowania pięknej kobiety w pomieszczeniu oświetlonym sześćdziesięciowatową żarówką typu wolframowego potrzebowaliśmy czego?</p>
<p>Spojrzał pytająco na słuchacza. Jego tępy wyraz twarzy nie wróżył nic dobrego.</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ft size-medium wp-image-4082" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/with-and-without-flash.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-4082" title="with-and-without-flash" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/with-and-without-flash-184x300.jpg" alt=" " width="110" height="180" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 110110px;"> </div></div>&#8211; Lampy błyskowej! &#8212; odpowiedział sobie rysując następny element układanki na tablicy. &#8212; Lampy błyskowe, zwane <em>flashami</em> były w powszechnym użyciu do czasu wprowadzenia na rynek znanych nam dzisiaj elementów światłoczułych w technologii ADSe-0. Jak wiadomo jednak, dzisiejszy trend nakazujący młodym fotografom porzucić sztuczne źródła światła jest NIE-SŁUSZ-NY i prowokuje do postawienia pewnego zadania teoretycznego.</p>
<p>Brodacz się rozkręcał i widać było, że gada tylko po to, by samemu sobie sprawić przyjemność.</p>
<p>Uczeń powoli zasypiał podpierając twarz chudymi rękami. Jego głowę rozświetlały błyski lamp magnezjowych, o których wyczytał w starej książce. Rzucając ostatnim wysiłkiem woli oko na slajd wyświetlany przez wykładowcę pomyślał, że fotografia kiedyś była jednak bardzo skomplikowana.</p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4078&amp;akst_action=share-this"  title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_4078" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/01/leap-to-the-future/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>33</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Anty-aparat</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/11/anty-aparat/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/11/anty-aparat/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Nov 2009 18:53:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Robert S. Górski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Czarno-białe]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony gościnne]]></category>
		<category><![CDATA[Fotografie]]></category>
		<category><![CDATA[Kadrowane w kwadrat]]></category>
		<category><![CDATA[Pisane prozą]]></category>
		<category><![CDATA[Flusser]]></category>
		<category><![CDATA[fotografia otworkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Kafka]]></category>
		<category><![CDATA[Matrix]]></category>
		<category><![CDATA[otworek]]></category>
		<category><![CDATA[Proces]]></category>
		<category><![CDATA[Stodoła]]></category>
		<category><![CDATA[Wisła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=3771</guid>
		<description><![CDATA[Stary, żółto-niebieski, podmiejski pociąg napinał się i wydawał przeciągłe dźwięki łodzi podwodnej zanurzonej poniżej dopuszczalnej głębokości. Szarpnięcie przerwało te bolesne jęki, wytrąciło z bezpiecznej równowagi stojących w przejściu. Dziewczyna obok niewiarygodnie szybko naciskała przyciski komórki, klepiąc do kogoś SMS-a. Paradoksalnie, potęgowało to u mnie poczucie spowolnienia czasu. Znów byłem niewyspany, zmęczony wzrok nie chciał rejestrować [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Stary, żółto-niebieski, podmiejski pociąg napinał się i wydawał przeciągłe dźwięki łodzi podwodnej zanurzonej poniżej dopuszczalnej głębokości. Szarpnięcie przerwało te bolesne jęki, wytrąciło z bezpiecznej równowagi stojących w przejściu. Dziewczyna obok niewiarygodnie szybko naciskała przyciski komórki, klepiąc do kogoś SMS-a. Paradoksalnie, potęgowało to u mnie poczucie spowolnienia czasu. Znów byłem niewyspany, zmęczony wzrok nie chciał rejestrować szczegółów otoczenia. Brak snu miał na mnie zły wpływ, ale nie potrafiłem sobie poradzić z natłokiem myśli, który co noc męczył moją głowę. Po raz kolejny wróciłem myślami do spotkania, od którego to wszystko się zaczęło…<span id="more-3771"></span>Był ostatni weekend kalendarzowego lata. Niebo było czyste, słońce było już dosyć nisko i pora na robienie zdjęć była idealna. Promienie odbijały się szeroko w Wiśle i ładnie oświetlały jej wschodni brzeg. Tej niedzieli udało mi się znaleźć czas na wycieczkę i byłem z tego powodu w dobrym nastroju. Podśpiewując sobie cicho, stałem nachylony nad statywem i bez pośpiechu poziomowałem aparat.<br />
- Przepraszam bardzo… Mam do pana taką małą prośbę…<br />
Spojrzałem zdziwiony, bo nie usłyszałem, by ktoś podchodził. Mężczyzna w trudnym do określenia wieku trzymał w ręku aparat.<br />
- Tak, słucham?<br />
- Widzę, że robi pan zdjęcia otworkiem, to teraz jest modne… Mój kolega też robi takie. W otworkach wszystko, nawet zwyczajne rzeczy stają się takie…<br />
- Magiczne?<br />
- Tak, właśnie, magiczne &#8211; ładnie pan to ujął. Mam taką małą prośbę, niech pan tylko nie myśli niczego zdrożnego…<br />
- A dlaczego miałbym taki myśleć?<br />
- Tu obok jest plaża naturystów, nie wie pan? Nie chciałbym, żeby źle mnie pan ocenił.<br />
- To znaczy jak?<br />
- Jeszcze pomyśli pan, że jestem pedałem i tak pana podrywam.<br />
- Aha. Dziękuje za ostrzeżenie. Jestem pierwszy raz w tym miejscu.<br />
- Wracając do rzeczy… Czy mógłby pan zrobić mi kilka fotek? Tak sobie pomyślałem, że wyżyje się pan fotograficznie, a i ja będę miał pamiątkę. Wszystko już ustawione, tylko pstryknąć.<br />
Patrzyłem na wyciągniętą z aparatem rękę. Czemu nie…?<br />
Kilka pstryków później, gdy oddawałem aparat, powiedział:<br />
- Dziękuję bardzo. W zamian udzielę panu pewnej rady i proszę to dobrze zapamiętać… Swoje najlepsze zdjęcie zrobi pan dopiero wtedy, gdy wyskoczy pan z aparatu, rozejrzy się i zrozumie prawdę. Jeśli chciałby się pan dowiedzieć więcej, znajdzie mnie pan w Stodole. Do widzenia!<br />
Patrzyłem zdumiony jak oddalał się pośpiesznym krokiem i znikał w zacienionej, wąskiej ścieżce. <div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_left" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/wyspa_plaza_m.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-3772" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/wyspa_plaza_m-150x146.jpg" align="left" alt="fot. Robert S. Górski" width="150" height="146" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 150150px;">fot. Robert S. Górski</div></div></p>
<p>W niedzielę do Stodoły przyszło wyjątkowo dużo ludzi. Krążyłem powoli między stołami. Uzupełniłem już swój zapas filmów i chodziłem już tylko dla czystej przyjemności oglądania aparatów, których nigdy sobie nie kupię. Z jednej strony czułem pociąg do tych czarnych i srebrnych maszynek, z drugiej wiedziałem, że nie mam tyle wolnego czasu, by móc rozmieniać go na drobne i bawić się coraz to inną zabawką. Czułem przyjemność płynącą z tych sprzętowych pokus i przyjemność z oglądania tych ludzi, którzy z takim zaangażowaniem kręcili się w oparach zamiłowania do fotografii. Od pewnego czasu miałem też dodatkowy powód, by chodzić na giełdę &#8211; poszukiwałem tajemniczego nieznajomego znad Wisły. I w końcu go znalazłem.</p>
<p>-Dzień dobry! Poznaje mnie pan?<br />
Spojrzał na mnie chłodno. W ostatnim pomieszczeniu na piętrze, za małym rozkładanym stoliczkiem turystycznym siedział tylko on. Przed nim leżała tylko jedna, samotna broszurka. Rzuciłem okiem na samotny tytuł – „Anty-aparat”.<br />
- Dzień dobry, nie.<br />
- Robiłem panu zdjęcia nad Wisłą, nie pamięta pan?<br />
- Nie kojarzę.<br />
Zbił mnie z tropu. Stałem chwilę w milczeniu.<br />
- Sprzedaje to pan? Można obejrzeć? – Schyliłem się by wziąć broszurkę ze stolika.<br />
- Nie! – Szybko nakrył ją dłonią. Zmieszałem się jeszcze bardziej.<br />
- A ile kosztuje?<br />
- Nie stać pana.<br />
Lekko skoczyło mi ciśnienie. Nie wiedząc skąd mi się to wzięło, powiedziałem:<br />
- Ale ja chcę wyskoczyć z aparatu!<br />
Na jego twarz powoli wpłynął tajemniczy uśmiech. Zdjął rękę z broszurki.<br />
- Wyskoczyć? I co jeszcze?<br />
- Wyskoczyć, rozejrzeć się i zrozumieć prawdę.<br />
- Należy się sto złotych.</p>
<p>Wychodząc ze Stodoły czułem się jak ostatni głupiec. Jak frajer, którego zrobiono na szaro. Sto złotych za kilka skopiowanych stron z niewyraźnym, małym tekstem! Złapał mnie na tę tajemniczość, nie potrafiłem się mu oprzeć, cwaniak jeden!</p>
<p>Pociąg dojechał do peronu na Zachodniej, zatrzymał się i wypuścił tłoczących się do wyjścia ludzi. Nieśpiesznie zszedłem do podziemnego przejścia, nigdy nie śpieszę się do pracy. Zastarzały mocz i gorący kebab wymieszały swe odory w długim, obskurnym korytarzu i zaatakowały mój nos. Senność powoli odchodziła. Schody w górę, przystanek autobusowy jak zwykle zatłoczony. Zimne powietrze orzeźwiało, witałem je z ulgą. Po drugiej stronie ulicy rozciągał się duży skwer. Lubiłem go, był jeszcze zielony pomimo zaawansowanej jesieni. Mam nadzieję, że nikt z miasta go nie sprzeda pod jakieś centrum handlowe. Zadbany trawnik i nieregularnie rosnące drzewka uspokajały, pozwalały na zebranie myśli. A ostatnio większość czasu myślałem o jednym, o tym, jak wyskoczyć z aparatu.</p>
<p>Nie miałem absolutnie żadnych szans na ucieczkę. Po pierwsze, byłem zbyt zaskoczony. Po drugie, myślę, że brali pod uwagę tę możliwość. Po trzecie, nic by mi to nie dało, skoro nie wiedziałem, o co chodzi, kto mnie ściga i za co. Dlatego leżę teraz na tej leżance, patrzę na małe zakratowane okienko i tłamszę narastający gdzieś w żołądku węzeł strachu.</p>
<p>Było ich dwóch, choć rozmawiał ze mną tylko jeden, ten w cywilu. Wyciągnął odznakę i spytał o nazwisko. Gdy potwierdziłem swoją tożsamość, zgarnęli mnie do samochodu, dość delikatnie, ale na tyle stanowczo, że widziałem zaskoczenie na twarzach rozstępujących się przed nami ludzi. Nieoznakowany radiowóz stał na parkingu tuż za przystankiem.</p>
<p>- Przepraszam, że musiał pan czekać, miałem sprawę nie cierpiącą zwłoki.<br />
- Kim pan jest? Dlaczego zostałem zatrzymany? O co wam chodzi? Kiedy mnie puścicie?<br />
Sylwetka policjanta, który mnie zatrzymał, odcinała się na tle dużego i jasnego okna.<br />
- Proszę się do mnie zwracać: komisarzu. I spokojnie, zaraz sobie wszystko wyjaśnimy. Ma pan jakieś życzenia? Kawa, herbata?<br />
Oklapłem, jego spokój całkiem mnie zastopował. Odstąpił od okna i podniósł z blatu biurka broszurkę.<br />
- Został pan zatrzymany… nazwijmy to, prewencyjnie. Czy poznaje pan?<br />
Pokazał mi stronę tytułową „Anty-aparatu”. Patrzyłem zdumiony.<br />
- To? O to chodzi?<br />
- Tak, właśnie o to. Porozmawiamy sobie właśnie o tym.<br />
- Ale dlaczego?<br />
- Widzi pan… Są pewne siły, którym nie podobają się takie teksty. Siły owe starają się utrzymać naturalny bieg pewnych rzeczy. Bieg, który, proszę mi uwierzyć, nie powinien być zmieniany. Między nami mówiąc, jestem malutką częścią tych sił, tą wykonawczą. Oficjalnie jestem tylko policjantem. Nie boję się tego panu tak otwarcie mówić, gdyby chciał pan to komuś powtórzyć, nikt by nie zrozumiał, nikt by panu nie uwierzył. Poza tym, byłbym z tego powodu bardzo niezadowolony, rozumie pan?<br />
- Tak. Rozumiem.<br />
- Właśnie. Jest pan inteligentny. Co więcej, publikuje pan. Ma pan pewien wpływ na ludzi. Niewielki, co prawda, ale na tyle duży, by nie ujść naszej uwadze. Do rzeczy. Czy przeczytał pan to? &#8211; Stuknął palcem w broszurkę.<br />
Myślałem intensywnie. O co mogło im chodzić? Co w tym wszystkim było takiego niebezpiecznego? Czym było owo coś, co naruszyłoby to nieokreślone status quo?<br />
- Tak. Przeczytałem.<br />
- Szkoda, sprawa byłaby prostsza. – Westchnął. – No to sobie podyskutujemy.</p>
<p><em>„Man feed machine, machine feed man”</em>… &#8211; słuchałem utworu Petera Gabriela już chyba po raz setny, ale tym razem tekst piosenki wyjątkowo pasował do treści, które miałem przed oczami. Odłożyłem broszurkę i zamknąłem oczy. Słuchałem muzyki i pozwoliłem płynąć moim myślom swobodnie, by zrozumieć to wszystko lepiej. Tekst nie był łatwy.</p>
<p><em><b>Anty-aparat</b><br />
Jeśli czytasz te słowa, jesteś poszukiwaczem prawdy. Jest to droga do wolności. Teraz jesteś jeszcze analfabetą i niewolnikiem. Analfabetą, bo nie umiesz przeczytać obrazu, nie rozumiesz obrazu, a to, co wydaje ci się, że przeczytałeś, jest fałszywe. Pozwalasz obrazom, by cię okłamywały, skręcały twoje spojrzenie na świat. Jesteś zamknięty w sztucznym świecie tej zakłamanej kultury obrazkowej. Wpływa ona na ciebie, bierzesz swój aparat i tworzysz obrazy na podobieństwo tych kłamstw, którymi jesteś omamiony. Służysz rozprzestrzenianiu kłamstwa, jesteś ich niewolnikiem. Sytuacja, w której się teraz znajdujesz, przypomina sytuację Józefa K. z „Procesu” Kafki. Jesteś teraz graczem w grze, której nie możesz wygrać. Nie rozumiesz reguł tej gry i sam nie masz szans, by je pojąć. Jesteś skazany na przegraną. Pozwól sobie pomóc, czytaj uważnie&#8230;</p>
<p></em></p>
<p>- Może się to wszystko wydawać panu żywcem wyjęte z Kafki. – Komisarz roześmiał się. – Ale niech pan się nie obawia, nic panu nie grozi.<br />
- Przypomina mi się raczej„Matrix” niż „Proces”, agencie Smith. Tak czy siak, zatrzymaliście mnie. Chcecie czegoś ode mnie i zakładam, że jeśli wam tego nie dam, czeka mnie kara.<br />
- Ależ proszę, nie mówmy o karze, nie stawiajmy tego w ten sposób. Powiedzmy, że chcemy panu pokazać pewne aspekty, chcemy pana oświecić. Liczymy na zrozumienie. A potem pójdzie sobie pan wolno i będzie robił to, co zechce. Chyba, że nie zrozumiemy się dobrze. Wtedy trzeba będzie znów zainterweniować i wyprostować sytuację.</p>
<p><em>Człowiek zaczął tworzyć obrazy po to, by odnaleźć siebie w otaczającym go świecie. Żył, doświadczał, przeżywał i malował, po ścianach jaskiń i na płótnach. W ten sposób komunikował się ze światem, dawał z siebie światu swoje duchowe wnętrze. Bardzo istotnym jest fakt, że człowiek tworzył te obrazy własnoręcznie. A tworząc, panował nad tym, co robi. Potem nastał czas Maszyny, człowiek wymyślił aparat. Włożył w to całą swą wiedzę i stworzył dzieło tak doskonałe, jak mógł. Aparat posiadł wewnętrzny program i swoje oko. Działa automatycznie i obraz tworzy się bez udziału człowieka: z jednej strony wpada światło, z drugiej strony wychodzi obrazek. Rola człowieka została zredukowana. Nie on już tworzy obrazy, on tylko wyzwala ich tworzenie. Nie on się komunikuje ze światem, tylko maszyna i robi to ona według zapisanego w środku programu. Szybko i tanio, masowo, więcej i więcej, morze, ocean obrazów, kopie i kalki czegoś, czego już nie rozumiemy. Dzisiejszy świat to kultura obrazkowa, która nie niesie komunikatu od innego człowieka. Nie wiadomo kiedy, człowiek otumaniony płytkimi obietnicami postępu zapomniał, że obraz miał porządkować miejsce ludzi w świecie na sposób ludzki, a nie programowy i sztuczny. Automatyczny proces zastąpił czynnik ludzki. Zamiast na starożytnym, mądrym micie naszych przodków opieramy się na niezrozumiałym programie nowych automatów. Chemia i fizyka w służbie doskonałej fotografii zostały uznane za medium doskonałej prawdy o świecie. Zaufaliśmy procesom, nie przetrawiamy tego, co wypluwają nam na obrazku. Doskonałość obrazu, idealna kopia tego, co widzimy, sprawia, że ufamy, bierzemy to, co widzimy, bezpośrednio do siebie. Jesteśmy w błędzie! Jesteśmy w bardzo poważnym niebezpieczeństwie! Łudzimy się, że dzięki aparatom posiedliśmy zdolność odzwierciedlania rzeczywistości taką, jaką jest naprawdę! Żyjemy podług tej „prawdziwej” rzeczywistości i zmieniliśmy się w rasę ślepych niewolników! A cały ten proces się rozpędza, sprzężenie jest dodatnie. Produkujemy nowe, wspaniałe aparaty, które nie potrzebują posiadania kompetencji. Ludzie pożądają tych maszynek, które z prędkością karabinu maszynowego wypluwają uzależniające dla oczu cukierki, zastępując prawdziwą komunikację międzyludzką. Używając zdradzieckiego programu w aparacie stajemy się mistrzami gry, w której nie mamy kompetencji. Zajmujemy się obsługą maszyn, które tylko symulują nasze myśli. Świat się homogenizuje, stare kultury umierają, a wszystko na wzór ślicznych, różowych obrazków, w pełnym uwielbieniu do zaprogramowanego aparatu! To prowadzi do złego, to sprowadza krach naszej cywilizacji.</em></p>
<p>- Ale o co wam chodzi!? Co mam zrozumieć?<br />
- Mówi pan, że czytał tą broszurkę. Jej treść to straszliwe uproszczenie tez rodaka Kafki, niejakiego Flussera. Nawiasem mówiąc, zginął on tragicznie w wypadku samochodowym.<br />
- Nie znam autora tej broszurki! Spotkałem go przypadkowo! Kim on w ogóle jest, ten naciągacz?<br />
- Niech pan się nim nie przejmuje, to szaleniec. Nawet w ZPAFie go nie chcieli. Co sądzi pan o treści tej broszurki?<br />
- Trudna. Dyskusyjna.<br />
- Właśnie. Czy chce pan o niej dyskutować?<br />
- Tu? Z panem? Nie.<br />
- A gdzie indziej, z kimś innym?<br />
- Może. Nie wiem. Rzadko mam okazję dyskutować na takie tematy.<br />
- Wolelibyśmy, aby nie dyskutował pan na ten temat.<br />
- Ale dlaczego? Co w tej broszurce jest tak groźnego, co wam nie pasuje?<br />
- Jeśli nie wie pan tego, to tym lepiej. Dla wszystkich. Jednakże może pan udawać głupszego niż jest, żebym tylko pana wypuścił.<br />
- Nie wypuści mnie pan?<br />
- Ależ wypuszczę. Nie jestem jeszcze tylko pewien, kiedy.<br />
- A od czego to zależy, jeśli można spytać?<br />
- Można. Wypuszczę pana, gdy pana wysłucham.<br />
- Wysłucham? Czy przesłucham?<br />
- Muszę się upewnić, że nie będzie pan robił głupstw.<br />
- Na przykład jakich?<br />
- Nie chciałbym niczego panu zabronić, ani nakazać. Chciałbym pana po prostu przekonać.<br />
- Do czego?<br />
- Do tego, że ta broszurka, to szkodliwy, nie warty uwagi śmieć.<br />
- Obawiam się, że źle się pan do tego zabrał.<br />
- Dlaczego?<br />
- Wzmogliście jedynie moją ciekawość. Teraz nie opanuję ciekawości. Będę dochodził kim jesteście i będę doszukiwał się tych zagrożeń, których się boicie.<br />
- Naprawdę, szkoda pańskiego czasu. Niech pan po prostu myśli o nas jak o strażnikach naturalnego porządku rzeczy. Według nas, historia powinna toczyć się w swoim rytmie, nie potrzeba nam rewolucji.<br />
- Rewolucji? Czy ta broszura jest aż tak wywrotowa?<br />
- Słowa, nawet głupie, potrafią zmieniać świat. A po co to? Działamy prewencyjnie.<br />
- A co ja mam do tego? Czego dotyczy ta „prewencja” względem mojej osoby?<br />
- Nie chcielibyśmy, żeby zniszczył pan sobie życie. Nie jest pan pierwszy, zapewne nie ostatni. Znamy już przypadki, gdy amatorzy tacy jak pan, z tygodnia na tydzień pogrążali się w jakichś iluzjach, dziwnych teoriach, podejmowali dziwne działania, niszczyli życie sobie i swoim rodzinom. Jeśli fotografowanie uzależnia jak narkotyk, to nie-fotografowanie pod wpływem tej broszurki jest trucizną, która powoli zabija. Naprawdę, niepotrzebne to panu. Niech czuje się pan ostrzeżony. Będziemy mieć na pana oko.</p>
<p><em>I w środku tego jesteś Ty, Fotografie. Wiedz, że to Twój aparat produkuje obrazki, a większość z nich jest taka sama i nic nowego nie wnosi. Gdzieś głęboko w swojej pierwotnej podświadomości czujesz to i coś w Tobie się cicho sprzeciwia kłamliwym kalkom, coś nakłania do zmian. Zaczynasz szukać czegoś „lepszego”. Przychodzisz na giełdę fotograficzną, kupujesz nowy film, nowy aparat. Zmieniasz mały obrazek na średni, a średni na wielki format. Potem próbujesz wracać w przeszłość, myślisz o starych technikach, brudzisz palce chemią, zażywasz fotografii otworkowej. Jesteś jednak zamknięty ciągle w tym samym kręgu. Podnosząc aparat do oka szukasz kolejnych sztuczek, próbujesz opcji programu, których jeszcze nie użyłeś. Ciągle jednak jest to sztuczny, nie-ludzki program. Jest on coraz doskonalszy, coraz trudniejszy do ogarnięcia, wciąż zadziwiający swoimi możliwościami. I nawet jeśli pojedziesz do fabryki aparatów i jako fizyk, czy też programista, zaprojektujesz nowy program do nowego aparatu, nie zmieni się nic. Wejdziesz jedynie na trochę wyższe piętro tego samego budynku, piętro meta-programu.<br />
Ale może być inaczej! Możesz się wznieść ponad, możesz wyskoczyć z aparatu. Czytając ten tekst i próbując go zrozumieć, masz szansę rozejrzeć się i zobaczyć, czym w istocie są te wszystkie obrazki wokół. Mam nadzieję, że dołączysz do tych nielicznych, których obecnym zadaniem jest podjęcie walki z aparatem, poszukiwanie nowej sytuacji, pokazanie nowego. Jest to walka o wolność, wolność od dominacji aparatu. Potrzebujemy Ciebie, byś pomógł opracować metody tej walki, więc myśl! Jeśli nie będziesz walczył, pozostaniesz jednym z tych, którzy programują społeczeństwo i świat, pozostaniesz kapo nad niewolnikami Maszyny.</em></p>
<p>Zamknąłem za sobą drzwi budynku policyjnej instytucji. Zaciągnąłem się zimnym, świeżym powietrzem, minąłem budkę strażnika przy bramie i ruszyłem w kierunku Królikarni. W kieszeni kurtki ciążył metalowy korpus aparatu. Wyjąłem go, włączyłem i przyłożyłem do oka. Powolutku, delikatnie nacisnąłem spust migawki. Aparat mrugnął złowieszczo potwierdzając złapanie ostrości.</p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=3771&amp;akst_action=share-this"  title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_3771" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2009/11/anty-aparat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

