<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Zawsze Kwadrat &#187; Marudzenie</title>
	<atom:link href="http://zawsze-kwadrat.pl/category/marudzenie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zawsze-kwadrat.pl</link>
	<description>Zawsze Kwadrat - One name. One legend.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 01 Sep 2010 21:34:53 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Dobry fotograf to&#8230;</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/09/dobry-fotograf-to/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/09/dobry-fotograf-to/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Sep 2010 21:34:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rudolf</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czarno-białe]]></category>
		<category><![CDATA[Kadrowane w kwadrat]]></category>
		<category><![CDATA[Plenery fotograficzne]]></category>
		<category><![CDATA[ambicja]]></category>
		<category><![CDATA[autoportret]]></category>
		<category><![CDATA[dobry fotograf]]></category>
		<category><![CDATA[gejzer]]></category>
		<category><![CDATA[góra]]></category>
		<category><![CDATA[Islandia]]></category>
		<category><![CDATA[lawa]]></category>
		<category><![CDATA[pies]]></category>
		<category><![CDATA[puree ziemniaczane]]></category>
		<category><![CDATA[statek]]></category>
		<category><![CDATA[sweter]]></category>
		<category><![CDATA[wakacje]]></category>
		<category><![CDATA[wrak]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4504</guid>
		<description><![CDATA[Autoportret z polaroidamiNo tak. Jak już się za coś bierzesz, pewnie chciałbyś wiedzieć jak dojść do tego, by inni uważali cię za dobrego w danej dziedzinie. Bo przecież w każdym tli się choć iskierka ambicji, tak? No więc: fotograf. Dobry to taki, który&#8230; który&#8230; yyyy&#8230; eeee&#8230; Hmmm. Pewnie taki, którego praca jest dla kogoś wartościowa [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_top_ght size-medium wp-image-4505" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100831bk4-02-05.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-4505" title="100831bk4-02-05" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100831bk4-02-05-298x300.jpg" alt="Autoportret z polaroidami" width="298" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 298298px;">Autoportret z polaroidami</div></div>No tak.</p>
<p>Jak już się za coś bierzesz, pewnie chciałbyś wiedzieć jak dojść do tego, by inni uważali cię za dobrego w danej dziedzinie.</p>
<p>Bo przecież w każdym tli się choć iskierka ambicji, tak?</p>
<p>No więc: fotograf.</p>
<p>Dobry to taki, który&#8230; który&#8230; yyyy&#8230; eeee&#8230;</p>
<p>Hmmm. Pewnie taki, którego praca jest dla kogoś wartościowa &#8211; nie mylę się? Czym bardziej wartościowa, tym chyba lepszy.</p>
<p>No więc potrafię już stwierdzić, kto <strong>jest dobrym fotografem</strong>. (<em>sic!</em>)</p>
<p>Do tego jednak potrzebnych było (niestety) kilka &#8211; delikatnie mówiąc &#8211; <strong>niestandardowych</strong> działań. Przede wszystkim takie, które wynikało z tego, że jedno z moich &#8222;ja&#8221; potrzebowało odrobiny fotograficznego nonkonformizmu.</p>
<p>Na to drugie &#8222;ja&#8221; zorganizowało plenerek, trzecie &#8222;ja&#8221; zabrało żonę, plecak z aparatami i kanapki &#8211; no i wszyscy razem wyruszyliśmy na zdjęcia. Nonkonformizm polegał na tym, że wybraliśmy się do naprawdę wspaniałego wizualnie miejsca &#8211; a mieliśmy nie przywozić stamtąd żadnej fotografii z atrakcją turystyczną. A pokus było wiele, oj wiele!</p>
<p>Przede wszystkim wspaniałe gejzery i gorące źródła: pełne potęgi pary wodnej, śmierdzące jak zgniłe jaja i piękne, acz jednocześnie niebezpieczne. Wiesz, ile kosztuje fotografa schowanie aparatu bez naświetlonej klatki przy takim cudzie natury? My już wiemy.<span id="more-4504"></span></p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ft size-medium wp-image-4506" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100831bk4-02-01.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-4506" title="100831bk4-02-01" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100831bk4-02-01-298x300.jpg" alt="Mała dziewczynka w swetrze" width="298" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 298298px;">Mała dziewczynka w swetrze</div></div>Ludzie, swoją drogą, też byli tam specyficzni. Zwykle okryci swetrami z owczej wełny, niezwykle spokojni, ale też dość twardzi. Oczywiście kłóciliśmy się między sobą o to, czy tacy wspaniali tubylcy też nie powinni być fotografowani &#8211; bo jak to tak!? Zostawić ich? Szkoda!</p>
<p>Z drugiej strony, zasady są zasadami!</p>
<p>W końcu jeden z nas wymyślił niejakie obejście problemu i reszta się zgodziła na tyle, by powstało zdjęcie. Niech mu będzie, że spełnia wymagania.</p>
<p>Swoją drogą, atmosfera w niektórych miejscach, które odwiedziliśmy była naprawdę magiczna. Raz, że ci ludzie &#8211; czasem śpiewający, czasem grający na gitarze, innym znowu razem po prostu gadający w tym swoim zaczarowanym języku; dwa, że pogoda też była specyficzna &#8211; nigdy nudna, zawsze coś się działo, i chyba nie było tak, by nie wiał ten pieruński wiatr; no i trzy &#8211; wszystkie inne dziwadła, które powodują dziwny ucisk z tyłu głowy, gdy człowiek się zastanawia, czy to aby na pewno jawa, a nie jakiś dziwny sen.</p>
<p>Na ten przykład: Pies. Pies <strong>mądrzejszy od fotografa</strong>.</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ght size-medium wp-image-4507" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100831bk4-02-07.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-4507" title="100831bk4-02-07" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100831bk4-02-07-297x300.jpg" alt=" " width="297" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 297297px;"> </div></div>Wyobraź sobie sytuację: fotograf zauważył miły wrak statku; ewidentnie mu przypasował. Chodził wokół, sapał, kręcił nosem i przymierzał się to z prawa, to z lewa. Mruczał gniewnie pod nosem i przestawiał statyw nie mogąc znaleźć dla siebie i machiny miejsca. No, po prostu widać, że czegoś mu tam brakuje. Oczywiście pora jest taka, że żywego ducha już nie ma, więc trudno liczyć na nagłe pojawienie się czegoś ciekawego w kadrze. I wtedy co się dzieje? Przychodzi Pies. Przychodzi, patrzy z politowaniem na brodatego łysola, macha ogonem i mówi: &#8222;Patrz, głąbie, lituję się nad tobą i pozuję. Chyć no ten obraz, byle migiem, bo nie będę tu stał wiecznie&#8221;.</p>
<p>I się patrzy, sprawdzając, czy człowiek z aparatem ma na tyle refleks, że go uwieczni. Nie wiem, jak to się stało, ale się udało. Ekspozycja trwała ok. sekundy, więc nie w kij dmuchał, a pies twardo patrzył mi w oczy. Wymieniliśmy dwa, trzy zdania, mechanizm w aparacie skończył odliczać czas, pies machnął ostatni raz ogonem i tyle go widzieliśmy.</p>
<p>Uwierzyłby ktoś w taki motyw?</p>
<p>A tak to właśnie się działo.</p>
<p>Wracając do piękna przyrody &#8211; widzieliśmy piękne i majestatyczne lodowce, właziliśmy do środka wulkanów, jeździliśmy na oparach paliwa przez pola zastygłej lawy, by przejechać za parę kilometrów przez rwący potok &#8211; wszystko po to, by nie zrobić zdjęcia, które by mówiło o tym, gdzie byliśmy.</p>
<p>Jeden z nas zakochał się nawet na tej wycieczce &#8211; w trudno dostępnej, dość oryginalnej i bardzo pięknej górze. Góra ta przywodziła na myśl jakieś dziwne skojarzenia, śniła się nam wszystkim po nocach, a małżonka to nawet widelcem bezwiednie stworzyła jej podobiznę z purée ziemniaczanego podczas obiadu.</p>
<p style="text-align: center;"><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_nter size-full wp-image-4508" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100825bk4-01-03a.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4508" title="100825bk4-01-03a" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100825bk4-01-03a.jpg" alt=" " width="640" height="639" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 640640px;"> </div></div></p>
<p>No ale chyba za bardzo odbiegłem od tematu: miałem chyba nawiązywać do tego, jak stwierdzić, kto jest dobrym fotografem!</p>
<p>Tak więc uwaga, uwaga; pokazuję i objaśniam. Posłużmy się przykładem mojej skromnej osoby: jak już stwierdziliśmy, że dobry jest ten, którego praca jest wartościowa, stąd krótka droga do wyciągnięcia następujących wniosków:</p>
<p>1. Zdjęcia, które przywiozłem z tej wspaniałej krainy ni cholery nie odkrywają jej typowych zalet. Z punktu widzenia kogoś, kto chciałby się czegoś z tych fotografii dowiedzieć &#8211; są <strong>bezużyteczne</strong>.</p>
<p>2. Mając na względzie powyższe, jesteśmy o krok od rozwiązania zagadki! Otóż dobry fotograf, to taki, który&#8230; jest <strong>zupełną odwrotnością mnie</strong>!</p>
<p>Prawda, że proste? Teraz wystarczy wziąć aparat w ręce i nie robić takich zdjęć, jak ja!</p>
<p>I dobry fotograf gotowy!!! :D</p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4504&amp;akst_action=share-this"  title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_4504" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/09/dobry-fotograf-to/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Did you see fjords?</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/08/did-you-see-fjords/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/08/did-you-see-fjords/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Aug 2010 18:24:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rudolf</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czarno-białe]]></category>
		<category><![CDATA[Kadrowane w kwadrat]]></category>
		<category><![CDATA[Pisane prozą]]></category>
		<category><![CDATA[Plenery fotograficzne]]></category>
		<category><![CDATA[Polecane]]></category>
		<category><![CDATA[depresja]]></category>
		<category><![CDATA[fjordy]]></category>
		<category><![CDATA[geje]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek]]></category>
		<category><![CDATA[Maja]]></category>
		<category><![CDATA[mechanika kwantowa]]></category>
		<category><![CDATA[nerkowce]]></category>
		<category><![CDATA[plener]]></category>
		<category><![CDATA[stacja benzynowa]]></category>
		<category><![CDATA[toaleta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4464</guid>
		<description><![CDATA[fot. Jacek GąsiorowskiDwóch nieogolonych mężczyzn weszło dziarskim krokiem do budynku stacji benzynowej. Trzymali ręce w kieszeniach i starali się nie nawiązywać kontaktu wzrokowego z personelem obsługi. Zresztą, nawet gdyby ktoś im powiedział &#8222;Dzień dobry&#8221;, to i tak by nic nie zrozumieli, bo nie mówili po norwesku. Korzystając z faktu, że obsługa obiektu skupiona jest na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_top_ght size-medium wp-image-4498" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/backstage-boysband.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-4498" title="backstage-boysband" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/backstage-boysband-225x300.jpg" alt="fot. Jacek Gąsiorowski" width="225" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 225225px;">fot. Jacek Gąsiorowski</div></div>Dwóch nieogolonych mężczyzn weszło dziarskim krokiem do budynku stacji benzynowej. Trzymali ręce w kieszeniach i starali się nie nawiązywać kontaktu wzrokowego z personelem obsługi. Zresztą, nawet gdyby ktoś im powiedział &#8222;Dzień dobry&#8221;, to i tak by nic nie zrozumieli, bo nie mówili po norwesku.</p>
<p>Korzystając z faktu, że obsługa obiektu skupiona jest na rozliczaniu zakupów normalnych klientów, wbili się bezpardonowo do malutkiego pomieszczenia kryjącego toaletę, wyjęli sprawnie z kieszeni szczoteczki do zębów oraz pastę, i&#8230; szybko, acz sprawnie dokonali pierwszej w tym dniu ablucji. Bez słowa wytarli twarz i ręce, schowali przybory i z niczym niezmąconym spokojem malującym się na świeżo wymytych obliczach opuścili stację benzynową. Ich błyskawiczna akcja nie uszła jednak uwadze wtopionemu w tło ochroniarzowi, który pokręcił z niesmakiem głową i wyszeptał gardłowo po arabsku: &#8222;Śmierdzący geje&#8221;.</p>
<p>Nie będziemy się zagłębiać w dalsze losy ochroniarza &#8211; dość powiedzieć, że wróciwszy do domu wyżalił się ze swojego niesmaku bratu, równie ortodoksyjnemu, co zaowocowało łańcuszkiem następnych telefonów i mejli, który to przeistoczywszy się w niekontrolowaną lawinę spowodował panikę i masakrę na pewnej bardzo znanej, acz kontrowersyjnej paradzie kilka dni później na zachodzie Niemiec. <span id="more-4464"></span></p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>Zapewne co uważniejsi czytelnicy domyślili się już, że dwóch rzekomych gejów wcale gejami nie było &#8211; wręcz przeciwnie, jeden z nich przejawiał wyraźne tendencje homofobiczne; obydwaj za to pochodzili z Polski i nie myli się od dwóch dni. Ich historia jednak nie jest taka prosta, pozwólcie więc, że cofnę się o kilkanaście miesięcy wstecz.</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ft size-medium wp-image-4487" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/20100722139.jpg_effected.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-4487" title="20100722139.jpg_effected" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/20100722139.jpg_effected-245x300.jpg" alt="fot. Jacek Gąsiorowski (komórką!)" width="245" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 245245px;">fot. Jacek Gąsiorowski (komórką!)</div></div>Obydwaj nasi bohaterowie w tamtym okresie pracowali w dużych firmach. Jedna z tych korporacji miała w zwyczaju organizować cykliczne &#8222;czaty&#8221; internetowe z najważniejszymi osobami z Zarządu. Ponieważ organizacja składała się z oddziałów w różnych państwach Europy Środkowo-Wschodniej, te wirtualne pogadanki odbywały się w języku angielskim. I tak się jakoś złożyło, że jeden z bohaterów tej opowieści na każdym czacie czytał z ekranu swojego monitora pytanie zadane z &#8222;anonimowego&#8221; tłumu; pytanie absolutnie niepasujące do korporacyjnych standardów i wprawiające w zdumienie za każdym razem kolejnego wysoko postawionego osobnika. Pytanie to brzmiało: &#8222;<em>Did you see fjords?</em>&#8221;</p>
<p>Ponieważ nasz bohater był stosunkowo wysoko zamocowany w hierarchii tej organizacji, jego chory i naładowany spięciami elektrycznymi umysł wykoncypował, że nadrzędnym celem w życiu powinno być odpowiedzieć na tak postawione pytanie twierdząco &#8211; w razie gdyby ktoś mu je kiedyś zadał. W międzyczasie jednak Los realizował swój własny plan, który sprawił, że obaj bohaterowie zostali bez pracy, za to z kieszeniami pełnymi&#8230; optymizmu.</p>
<p>I tak pewnego dnia&#8230;</p>
<p>&#8211; Rudolf?</p>
<p>&#8211; Halo! To ty?</p>
<p>&#8211; Rudolf, słyszysz mnie?</p>
<p>&#8211; Halo, halo! Jacek? Coś słaba jakość! Nic nie słyszę! &#8212; Rudolf trzymał przed ustami słuchawkę swojej komórki i wkurzał się niemiłosiernie na nowe technologie. Zwykle zawodziły go w ważnych sytuacjach.</p>
<p>&#8211; Pszszszz pszszsz krrrrrrrrrt pszszszszsz &#8212; usłyszał.</p>
<p>&#8211; Cooo?? Gdzie chcesz jechać?</p>
<p>&#8211; Kszszszrrrrrwegię! Na zdjęcia!</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ght size-medium wp-image-4474" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100730bk4-02-02.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-4474" title="100730bk4-02-02" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100730bk4-02-02-300x300.jpg" alt=" " width="300" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 300300px;"> </div></div>&#8222;Fjordy!&#8221; &#8212; ni stąd, ni zowąd przemknęło naszemu brodatemu fotografowi.</p>
<p>&#8211; Jadę!!! Tylko wyślij mi mejla, a ja tu urobię małżonkę! &#8212; wykrzyknął i się rozłączył. Otarł pot z czoła i zamyśliwszy się zobaczył oczyma wyobraźni tę piękne kadry, które przywiezie.</p>
<p>Już nie mógł się doczekać.</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>Jeśli ktoś myśli, że wyjazd dwóch fotografów na plener fotograficzny odległy o tysiące kilometrów z zapasem Żołądkowej Gorzkiej oraz paroma kęsami Mielonki Turystycznej jest prosty, to się grubo myli. Dwóch fotografów, gdzie każdy posiada przerośnięte ego (tego nas uczy Internet, nie miejcie do nich żalu!) &#8211; to mnóstwo konfliktowych sytuacji każdego dnia. A dni miało być cztery.</p>
<p>Póki co nastał dzień pierwszy, panowie jechali granatowym Volvo na lotnisko &#8211; a Rudolf płakał.</p>
<p>Jacek czuł się dość nieswojo widząc łzy kolegi, ale mimo wszystko kontynuował opowieści &#8211; barwne dzieje fotografów, historie z tajemniczych krain, dzieje prawdziwe i zmyślone. Co prawda łzy brodacza wynikały z ukrytej wady jego oczu, które po prostu zbuntowały się w obliczu kaskad powietrza z klimatyzacji, ale mimo wszystko sytuacja wyglądała dramatycznie.</p>
<p>Równie dramatycznie wyglądała sytuacja, gdy panowie &#8211; późnym wieczorem, już na miejscu &#8211; odebrali wypożyczone auto: sprawdziwszy bagaż okazało się, że zmaltretowana torba kryje w swym wnętrzu równie zmaltretowane masło, które zapaskudziło połowę suchego prowiantu. Proces czyszczenia wszystkiego za pomocą mokrych chusteczek marki Bambino przerwał pracownik wypożyczalni aut, który zwyczajnie zbierał się do domu. Zobaczywszy dwóch Polaków, zapaskudzony masłem i chusteczkami asfalt, otwartą torbę z suchym prowiantem w nowiutkim aucie &#8211; zdążył tylko wykrzyknąć &#8222;<em>Sacrebleu!</em>&#8221; i stracił przytomność.</p>
<p>&#8211; Spoko, w razie co mam nerkowce &#8212; powiedział brodacz do kompana, widząc jego przygnębienie.</p>
<p>&#8211; Futerkowce?</p>
<p>&#8211; Nerkowce. Takie orzeszki.</p>
<p>&#8211; Aaaa &#8212; odpowiedział Jacek przytomnie. &#8212; Myślałem, że to jakieś zwierzątka i tak się właśnie dziwiłem, że ich w ogóle nie słychać.</p>
<p>&#8222;Tego dnia nie zrobiliśmy żadnego zdjęcia&#8221; &#8212; zapisał Rudolf w swoim pamiętniku.</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ght size-medium wp-image-4489" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/20100724295.jpg_effected.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-4489" title="20100724295.jpg_effected" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/20100724295.jpg_effected-245x300.jpg" alt="fot. Jacek Gąsiorowski (też komórą :P)" width="245" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 245245px;">fot. Jacek Gąsiorowski (też komórą :P)</div></div>Dzień drugi nie przyniósł wielkiej poprawy &#8211; cały czas lało. Mimo, że obydwaj dżentelmeni mieli podobne aparaty i kadrowali w kwadrat, ich podejście było zgoła odmienne &#8211; jeden cieszył się z wszechobecnych, nawet narzucających się kadrów, drugi &#8211; wręcz przeciwnie: marudził i narzekał, że nie ma na czym oka zawiesić. Ewidentnie powstawało twórcze napięcie. Tylko co z tego, skoro zdjęcia robił tylko jeden z nich?</p>
<p>&#8211; Jak ty to robisz? &#8212; marudził brodacz. Jacek uśmiechał się tajemniczo i kadrował następne &#8222;zdjęcie dnia&#8221;. Nad jego ramieniem latała srebrna wróżka, niczym z Piotrusia Pana. Wydawała brzęczące odgłosy i sypała srebrnym pyłkiem.</p>
<p>&#8211; I kto to w ogóle jest?! &#8212; narzekał Rudolf. Stał z boku i zazdrościł ze wszystkich sił koledze, który ewidentnie miał wenę.</p>
<p>&#8211; To Maja.</p>
<p>&#8211; Ona leciała z nami, czy tutaj ją złapałeś? &#8212; Maruda pochylił się z wykrzywioną twarzą w kierunku latającego zjawiska. Zgrabna miniaturka kobiety zatrzepotała skrzydełkami i wypięła piersi.</p>
<p>&#8211; Całkiem niezła &#8212; mruknął brodacz pod nosem.</p>
<p>&#8211; O, tam jest fajne miejsce, i chyba można wejść. Idziemy? &#8212; rzucił Jacek i pognał wesoło na wielki głaz. Jego kolega powlókł się za nim smętnie rozglądając się na boki. Za chwilę rozległ się specyficzny trzask migawki Hasselblada i Jacek zmierzył światło na motywie, który właśnie sfotografował. Chwilę potem sytuacja się powtórzyła: najpierw trzask migawki, potem mierzone światło.</p>
<p>&#8211; Yyyyy &#8212; zagaił Rudolf do kolegi. &#8212; Czemu tak robisz?</p>
<p>&#8211; Ale co?</p>
<p>&#8211; No, najpierw robisz zdjecie, potem mierzysz. Trochę dziwne.</p>
<p>&#8211; Zawsze tak robię. I dlatego zawsze mam zajebiście naświetlone zdjęcia.</p>
<p>&#8211; Słuchaj, słyszałem o tym, że w mechanice kwantowej owszem, może istnieć coś takiego jak naruszenie związku przyczynowo-skutkowego. Ale w fotografii?</p>
<p>Zapadła chwilowa cisza.</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ft size-medium wp-image-4469" style="auto;"><img class="alignleft size-medium wp-image-4469" title="100808bk4-02-11-2" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100808bk4-02-11-2-298x300.jpg" alt=" " width="298" height="300" /><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 298298px;"> </div></div></p>
<p>&#8211; Chcesz powiedzieć, że twoja fotografia działa na granicy z mechaniką kwantową? &#8212; indagował Rudolf kolegę. Jacek ewidentnie znowu go wyprzedzał.</p>
<p>&#8211; Na granicy??? Ona przekracza tą granicę! &#8212; ten wykrzyknął i śmiejąc się okrutnie, z Mają na ramieniu zbiegł w kierunku samochodu.</p>
<p>Nie pozostawało nic innego, jak jechać dalej.</p>
<p>W samochodzie napięcie narosło; Jacek szeptał z Mają, a Rudolf z każdą minutą czuł się coraz bardziej wyobcowany. Niewykluczone, że właśnie dlatego za nocleg obrali stary, opuszczony cmentarz. Cmentarz zdaje się magiczny, bo w pewnym momencie Jackowi objawił się wspaniały, dumny jeleń z wielkim porożem &#8211; stali tak przez chwilę naprzeciw siebie bez ruchu. W końcu jeleń mignął w krzaki.</p>
<p>&#8211; Według wierzeń pogańskich, jeleń z porożem to symbol Rogatego Boga. Męskiej Witalności. Partnera Wielkiej Bogini &#8212; szeptała Maja Jackowi do ucha. &#8212; Zwykle czeka w miejscu, które jest z zasady pozbawione życia, więc jakby wszystko się idealnie składa. To Spotkanie Mocy!</p>
<p>Fotografowie spojrzeli po sobie bez słowa.</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ft size-medium wp-image-4488" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/20100723248.jpg_effected.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-4488" title="20100723248.jpg_effected" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/20100723248.jpg_effected-245x300.jpg" alt="fot. Jacek Gąsiorowski (sami wiecie czym)" width="245" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 245245px;">fot. Jacek Gąsiorowski (sami wiecie czym)</div></div>Dzień trzeci przyniósł wreszcie prawdziwe fiordy. Takie, jakie widuje się czasem na plfoto &#8211; z samotnymi łódeczkami i innymi bajerami. Fiordy jako takie, okazały się miłe i oswojone &#8211; i nawet nie gryzły. Mimo wszystko niewiele się działo, bo Rudolf musiał załatwiać biznesy przez telefon, a Jacek wciąż szeptał z Mają o swoich sprawach. Jednak w końcu pojawiło się miejsce, które lekko podniosło ciśnienie obydwu fotografom &#8211; zatrzymali migiem auto i wyskoczyli z aparatami. Po czym wskoczyli migiem z powrotem, bo gruby, łysy Norweg przepędził ich z dopiero co przystrzyżonej trawki.</p>
<p>&#8211; Ju ken bi hier, bat kennot park e kar &#8212; tłumaczył łagodnie.</p>
<p>Zniecierpliwieni (bo kadry uciekają) bohaterowie przestawili auto i rzucili się w pogoń za obrazami.</p>
<p>Oczywiście na miejscu dostojnie zwolnili i uważnie, acz dyskretnie obserwowali wszystko dokoła: rzekę, poruszane wiatrem gałęzie, chmury i bawiące się dzieci. Rudolfowi pięknym wydało się, że każdy z nich wygląda na zachwyconego miejscem i okolicznościami, a jednocześnie kierują obiektywy w skrajnie różne miejsca. Myśląc o tym aż się do siebie uśmiechnął, ustawiając jednocześnie aparat tak, by złapać bawiącego się w wodzie chłopca.</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ght size-medium wp-image-4473" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100730bk4-02-04.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-4473" title="100730bk4-02-04" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100730bk4-02-04-300x300.jpg" alt=" " width="300" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 300300px;"> </div></div>&#8211; Jak jest? &#8212; kolega z pląsającą Mają na ramieniu podszedł i stanął przed obiektywem brodacza. Widząc, że ten ma ewidentnie (wreszcie) wenę uśmiechnął się szeroko.</p>
<p>Rudolf milcząco machnął ręką, dając znać, by kolega odsunął się w prawo, na co ten uśmiechnął się jeszcze szerzej.</p>
<p>&#8211; Spieprzaj! &#8212; syknął brodacz zniecierpliwiony, skutecznie gasząc przyjaciela.</p>
<p>Tamtem odszedł, zwiesiwszy głowę; po czym popatrzył z boku przestępując z nogi na nogę.</p>
<p>&#8211; Myślisz, że ma zapędy pedofilskie? &#8212; szepnął wreszcie do srebrnej postaci ze skrzydełkami. Ta roześmiała się perliście, ale nic nie odpowiedziała. Wreszcie &#8211; po dziesięciu minutach &#8211; rozległ się długo wyczekiwany trzask migawki i Triumfujący Rudolf dołączył do &#8222;ferajny&#8221;.</p>
<p>Ta noc była zdecydowanie jaśniejsza &#8211; obydwaj bohaterowie spali głęboko i spokojnie, mimo, że znowu wypadło nocować przy lokalnym cmentarzyku. Tym razem jednak żaden łoś się nie zjawił.</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>Czwarty dzień oznaczał powrót &#8211; i prawdopodobnie dlatego do zespołu zawitała depresja.</p>
<p>&#8211; Mam depresję &#8212; marudził brodacz prowadząc auto.</p>
<p>&#8211; I nie wiem, co dalej &#8212; kontynuował, jako że nie wzbudził wielkiego zainteresowania. &#8212; Może powinienem robić więcej zdjęć? Ale jak nie ma kadrów&#8230;</p>
<p>&#8211; Też bym zrobił łódeczkę &#8212; mruczał schylonemu nad kolejnym kadrem koledze &#8212; ale nie umiem.</p>
<p>&#8211; Zrobiłbym cokolwiek, byle przełamać złą passę. A może to twoja wina, ta depresja? &#8212; zastanawiał się idąc z przyjacielem przez krzaki i kamienie, w kierunku opuszczonego pomostu.</p>
<p>&#8211; Chociaż ja wiem? Może to dlatego &#8212; ciągnął prowadząc auto, coraz bardziej pewien, że nikt go nie słucha &#8212; że nie noszę od rana mojej magicznej czapeczki?</p>
<p>&#8211; Zatrzymaj tutaj &#8212; gorączkowo rzucił Jacek wyjmując sprzęt i światłomierz.</p>
<p>&#8211; Jasne, czemu nie &#8212; ponuro skwitował brodacz i wcisnął hamulce.</p>
<p>&#8211; Wiesz, ja chyba mam problem &#8212; sapnął ledwo nadążając za kolegą &#8211; szli w kierunku samotnego drzewka, a lokalni młodzieńcy przerywali ze zdziwieniem koszenie trawy, patrząc na dwóch dziwaków.</p>
<p>&#8211; Wiem, masz depresję.</p>
<p>&#8211; Nie, nie, poważniejszy. Bo widzisz&#8230; &#8212; Rudolf spauzował, zbladł, złapał się za czapeczkę, drugą ręką ogarnął dyndający światłomierz i torbę z aparatami, po czym pognał co sił w kierunku najbliższej toalety.</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ft size-medium wp-image-4471" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100808bk4-01-08a.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-4471" title="100808bk4-01-08a" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100808bk4-01-08a-300x300.jpg" alt=" " width="300" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 300300px;"> </div></div>Dziesięć do piętnastu minut później wrócił do Jacka, który oczywiście już dawno skończył robić zdjęcia.</p>
<p>&#8211; Jestem &#8212; oznajmił dziarsko. Rozejrzał się, po czym kiwnął z aprobatą głową:</p>
<p>&#8211; To drzewko jest całkiem niezłe. Tylko ja tu potrzebuję&#8230; &#8212; wystawił język, odwrócił się tyłem do fotografowanego obiektu i spojrzał w trzymany nad głową (do góry nogami i odwrócony tyłem) aparat.</p>
<p>&#8211; Znowu znalazłeś jakieś futerkowce? &#8212; z niesmakiem skomentował kolega, po czym zrobił zdjęciem oszalałego Rudolfa komórką.</p>
<p>&#8211; Tak! Teraz czuję, że żyję! &#8212; wykrzyknął Rododendron i pognał do auta popychając przyjaciela przed sobą.</p>
<p>Jakby na potwierdzenie tych słów kilkadziesiąt minut później znów zjechał na pobocze i z wdziękiem &#8222;trzasnął&#8221; następną &#8222;fotkę&#8221;.</p>
<p>&#8211; Widzisz, widzisz?! Już wiem, co trzeba, żeby wypaść z depresji i złapać wenę! Już wiem! &#8212; cieszył się jak dziecko.</p>
<p>Jacek i Maja spojrzeli po sobie w milczeniu.</p>
<p>&#8211; W sumie wyjazd był super &#8212; opowiadał potem Jacek na wspomnieniowej imprezie &#8212; ale ja na razie nigdzie się z Rudim nie wybieram. Ot, czasu nie mam.</p>
<p style="text-align: center;"><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_nter size-full wp-image-4470" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100808bk4-01-11a.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4470" title="100808bk4-01-11a" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100808bk4-01-11a.jpg" alt=" " width="637" height="640" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 637637px;"> </div></div></p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4464&amp;akst_action=share-this"  title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_4464" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/08/did-you-see-fjords/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dom mojego ojca</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/07/dom-mojego-ojca/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/07/dom-mojego-ojca/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Jul 2010 13:32:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rudolf</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czarno-białe]]></category>
		<category><![CDATA[Kadrowane w kwadrat]]></category>
		<category><![CDATA[Wokół ludzi]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dziewczynki]]></category>
		<category><![CDATA[ISO1600]]></category>
		<category><![CDATA[ojciec]]></category>
		<category><![CDATA[pałac]]></category>
		<category><![CDATA[ruina]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4435</guid>
		<description><![CDATA[Nie wiem, jak Wy, ale ja czasem nie mam pomysłu gdzie pójść, by zrobić zdjęcie. Znam takich, którzy zdają się nie mieć tych problemów i mimo wszystko nie potrafię się od nich wiele nauczyć. Jak widać &#8211; tępy jestem niemożebnie. Ale tak czy siak, na swój sposób jakoś sobie radzę. Przez głowę przepływa mnóstwo pomysłów, czasem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie wiem, jak Wy, ale ja czasem nie mam pomysłu gdzie pójść, by zrobić zdjęcie. Znam takich, którzy zdają się nie mieć tych problemów i mimo wszystko nie potrafię się od nich wiele nauczyć. Jak widać &#8211; tępy jestem niemożebnie.</p>
<p>Ale tak czy siak, na swój sposób jakoś sobie radzę.</p>
<p>Przez głowę przepływa mnóstwo pomysłów, czasem coś tam <a href="http://zawsze-kwadrat.pl/2007/08/pomysly-jak-zapisywac/">zapiszę</a>, ale ogólnie bywają momenty, gdy nie wiem co zrobić. I jeśli macie to samo, to jest wpis właśnie dla Was.</p>
<p>Wszystko zaczęło się od tego, że ja sam podświadomie przywiązuję się niezwykle do miejsc, w których mieszkałem. Pamiętam sny, które nawiązywały do obydwu domów, w których spędziłem dzieciństwo &#8211; i wierzcie mi, wielu ma tak samo. Domy rodzinne, miejsca, w których spędza się dzieciństwo &#8211; bardzo dużo znaczą.</p>
<p>W wielu radach sprzedawanych młodym fotografom jest często taka, która mówi: idź, zrób zdjęcia rodzinie. Ale wiadomo, że najbliższej rodziny nie da się fotografować wciąż i wciąż&#8230; Dlatego już od kilku sezonów nosiłem się z myślą, by pojechać z aparatem do <strong>domu mojego ojca</strong>.</p>
<p>Ten dom nie jest taki całkiem zwykły, to fakt. Jest wielki &#8211; i dziś przedstawia obraz nędzy i rozpaczy. Mimo wszystko ktoś w nim mieszka, i szczerze mówiąc, trochę sobie obiecywałem po tych mieszkańcach &#8211; przejeżdżając tamtędy nie tak dawno zauważyłem wózek dziecięcy, stąd wnosiłem, że funkcjonuje tam przynajmniej jedna rodzina z dziećmi, co dodawało miejscu kolorytu.</p>
<p>Trochę mi zeszło na przekonaniach ojca, byśmy w ogóle tam podjechali &#8211; a to nie miał czasu, a to nie było pogody, a to się pokłóciliśmy, a to wyskakiwały jakieś inne problemy. W pewnym momencie zacząłem się bać, że miejsce w końcu <a href="http://zawsze-kwadrat.pl/2007/03/obiecanki-cacanki/">zniknie, jak to zwykle bywa</a>, i zostanę ze wspomnieniem, bez jednej zrobionej klatki.</p>
<p>Ale nie &#8211; udało się!</p>
<p>Podjechaliśmy na miejsce zostawiając samochód parędziesiąt metrów od wejścia &#8211; i muszę przyznać, że od razu magia wspomnień zaczęła działać. Ojciec konfrontując wspomnienia z rzeczywistością zaczął opowiadać &#8211; a to, że alejka kiedyś była inna, a to że grube drzewa nad nami kiedyś były niemrawymi krzakami, i tak dalej, i tak dalej. Słuchało się tego z prawdziwą przyjemnością &#8211; tak, jakby wkraczać do czyjegoś świata; lepsze niż film 3d!</p>
<p>Zaczęliśmy szukać ludzi. Tych, którzy tu jeszcze mieszkają &#8211; a nuż okaże się, że znajdzie się wśród nich znajomy ojca?<span id="more-4435"></span></p>
<p>&#8211; Był tu taki facet, który miał taki tik, że co jakiś czas pluł na ziemię. Nie wiem, co się z nim działo przez te lata &#8212; mówił obchodząc pałac dokoła. Bo trzeba Wam wiedzieć, że mój ojciec mieszkał właśnie w pałacu &#8211; zostawionym od dziesiątków lat na pastwę losu, nieremontowanym i jak sądzę niebezpiecznym. Ale wciąż zamieszkanym.</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ft size-medium wp-image-4436" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100510bk4-01-10a-2.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-4436" title="100510bk4-01-10a-2" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100510bk4-01-10a-2-300x300.jpg" alt=" " width="300" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 300300px;"> </div></div>&#8211; Dzień dobry! &#8212; wykrzyknęliśmy do starszego człowieka w czapce, niosącego jakiś kawał blachy w ręku. Ten spojrzał nieufnie na mnie, na tatę, po czym odburknął coś w kształcie pozdrowienia. Trochę kulał.</p>
<p>&#8211; Szukamy takiej studni, która tu kiedyś była &#8212; wyjaśnił mój rodzić &#8212; Bawiłem się czasem wokół niej, jak tu mieszkałem.</p>
<p>&#8211; Studnia? No tu jest, o &#8212; wskazał na zaniedbane kręgi z betonu.</p>
<p>&#8211; Ale taka inna, chyba bardziej tu po prawej była.</p>
<p>&#8211; Po prawej? Nieeee&#8230; Tu jest studnia. Innej nie było. A ty jesteś Janusz, tak? &#8212; człowiek z blachą popatrzył się spod oka. Widać było, że to jest ten moment, w którym albo każe nam się wynosić, albo wreszcie się uśmiechnie.</p>
<p>&#8211; No, a jak! Przyciągnął mnie tu syn, żebym pokazał, gdzie mieszkałem jako mały gnojek &#8211; no i jesteśmy. Kupa czasu minęła. Jak tu się pozmieniało!</p>
<p>Facet z blachą uśmiechnął się krzywo, a ja odetchnąłem. Panowie rozpoznawszy się wdali się w dyskusję i powoli skierowali ku budynkowi, a ja słuchałem i chłonąłem. Okazało się, że słucham dwóch kolegów, mniej więcej równolatków. Różnica wizualna była między nimi ogromna &#8211; i pomyśleć, że wychowali się w tym samym miejscu!</p>
<p>&#8211; A ty też tu mieszkasz?</p>
<p>&#8211; A jak! O tam, tamto okno widzisz? No to tam. Raz tam, raz gdzie indziej, zależy jak wiatr zawieje, hehe.</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ght size-medium wp-image-4437" style="auto;"><img class="alignright size-medium wp-image-4437" title="100510bk4-01-08" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100510bk4-01-08-300x288.jpg" alt=" " width="300" height="288" /><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 300300px;"> </div></div></p>
<p>Podeszliśmy do wejścia. Ojciec ze starym kumplem gadali, a mnie zauroczyła mała dziewczynka nieśmiało chowająca się za resztkami drzwi. Pierwszy raz byłem w takim miejscu w charakterze tego, który nie jest intruzem, ale raczej gościem. Dziwnie było, i nie bardzo wiedziałem na co kierować obiektyw.</p>
<p>&#8211; Pamiętasz, synu, jak ci opowiadałem o tej sprawie z ustrzelonym królikiem na warcie?</p>
<p>Pokiwałem skwapliwie głową &#8211; historie z wojska były swego czasu tyle razy przemielone, że mógłbym sam je opowiadać swoim wnukom. Szczególnie barwne były oczywiście te ze strzelaniem nielegalną amunicją.</p>
<p>&#8211; No, to to jest ten kolega. Pamiętasz, Grzesiek, jak przyjechał spanikowany dowódca? To były czasy!</p>
<p>Podszedł do nas mężczyzna w koszuli w kratę, rzeczony Grzesiek. Miał w ręku potężną wiatrówkę z celownikiem optycznym.</p>
<p>Strzeliłem rozmawiającym zdjęcie, a nikt nie miał wciąż nic przeciwko!</p>
<p>Muszę przyznać, że ja się trochę stresowałem. Nigdy nie robiłem tego typu zdjęć, nigdy też nie wchodziłem na takiej zasadzie do zupełnie obcych mi ludzi &#8222;z butami do domu&#8221;. Mimo wszystko czułem, że powinienem to zrobić, że to, co robię &#8211; jest słuszne.</p>
<p>Z drugiej strony, czułem się trochę z boku &#8211; z aparatem niczym tarczą, byłem bardziej takim dokumentalistą, niż uczestnikiem wydarzeń. Niewykluczone, że to był błąd, ale może następnym razem&#8230;</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ft size-medium wp-image-4441" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100510bk4-01-01.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-4441" title="100510bk4-01-01" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100510bk4-01-01-300x300.jpg" alt=" " width="300" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 300300px;"> </div></div>Weszliśmy do środka. Automatycznie zacząłem się martwić światłem &#8211; mimo, że przedtem bardzo chciałem wejść i zobaczyć jak jest wewnątrz &#8211; te kontrasty i czernie dały mi jasno do zrozumienia, że może być cienko ze zdjęciami. Nawet mimo faktu, że podpiąłem błyskawicznie drugą dupkę, z TriXem na ISO 1600.</p>
<p>&#8211; Ach, te schody &#8212; cieszył się mój ojciec &#8212; Nikt tego nie remontuje, nie? &#8212; zwrócił się do kolegi z dzieciństwa.</p>
<p>&#8211; A skąd! &#8212; ten machnął ręką.</p>
<p>&#8211; Wyglądają, jakby miały się rozwalić, ale popatrz &#8212; próbował poruszyć poręczą &#8212; mocne, jak diabli. Ze zdrowego drewna! Wytrzymały prawie sto lat, to i teraz wytrzymają. Chodźmy!</p>
<p>Po czym zuchwale wkroczył na nie pnąc się do góry. Chcąc nie chcąc podążyłem za nim, słysząc zza pleców ostrzeżenia mieszkańców, że któryś schodek jest spieprzony, i żebym uważał.</p>
<p>W środku było wspaniale, ale ciemno jak diabli. Oczywiście nie wziąłem statywu, żeby raz: mieć swobodę ruchów, a dwa: nie straszyć mieszkańców, że &#8222;telewizja przyjechała&#8221;. Bywało już nie raz, że mnie brali za &#8222;telewizję&#8221;. No więc nie miałem tego zafajdanego statywu, i już.</p>
<p>Tata się rozkręcił. Opowiadał kto w którym pokoju mieszkał &#8211; gdzie się bawili w gry z innymi dzieciakami, gdzie była kuchnia, i tak dalej. Nie będę Was tym zanudzał. Dochodząc do miejsca, gdzie był jego pokój okazało się, że jest to jedno z nielicznych pomieszczeń, używanych na codzień przez całą rodzinę. Przez drzwi wychynęły dwie dziewczynki, w tym jedna ta, którą widziałem wcześniej dwukrotnie &#8211; przy schodach i schowaną przy głównym wejściu.</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ght size-medium wp-image-4442" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100730bk16-01-02_.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-4442" title="100730bk16-01-02_" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100730bk16-01-02_-300x300.jpg" alt=" " width="300" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 300300px;"> </div></div>&#8211; Cześć &#8212; powiedział były mieszkaniec pokoju &#8212; gdzie wasi rodzice?</p>
<p>&#8211; Nie ma &#8212; wybąkała starsza.</p>
<p>&#8211; Pracują &#8212; powiedziała niewyraźnie młodsza trzymając palce w buzi.</p>
<p>&#8211; A wy tu same się bawicie, dopóki wrócą? A ile lat macie?</p>
<p>&#8211; Ja mam dziewięć &#8212; powiedziała młodsza.</p>
<p>&#8211; O, to do komunii będziesz szła w tym roku, tak?</p>
<p>Dziecko skinęło głową z zapałem.</p>
<p>&#8211; I jak, cieszysz się?</p>
<p>&#8211; Tak.</p>
<p>&#8211; No dobra, chodźmy dalej &#8211; zakomenderował.</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ft size-medium wp-image-4451" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100510bk4-01-07a.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-4451" title="100510bk4-01-07a" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100510bk4-01-07a-300x300.jpg" alt=" " width="300" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 300300px;"> </div></div>Próbowaliśmy wejść na strych, po następnych schodach &#8211; jeszcze bardziej zniszczonych; ale szybko stamtąd uciekliśmy. Okazało się, że miejsce upodobała sobie kolonia szerszeni. Aż tak nie zamierzałem się poświęcać.</p>
<p>Trochę pochodziliśmy wokół pałacu &#8211; tereny były zarośnięte, ale mój przewodnik rozpoznawał je wszystkie bez pudła. Tutaj świetlica, tutaj ścieżka, którą się szło do sklepu, tutaj siadałem nad rzeczką i obserwowałem spokojny nurt, tu graliśmy w piłkę&#8230;</p>
<p>Chodząc coraz dalej, i czując wyraźnie, że &#8222;wycieczka&#8221; zbliża się do końca, zrobiło mi się smutno. To miejsce było naprawdę piękne, a teraz nie ma kto się nim zająć; ci ludzie mieszkają tu od lat i też już przestali dbać o to, jak ten budynek (i cały teren wokół) wygląda.</p>
<p>Najlepsze &#8211; i najsmutniejsze &#8211; było w tym to, że ten budynek i wszystko wokół niego naprawdę miał atmosferę! Ewidentnie było co wspominać &#8211; odnosząc to, co słyszałem, do dzieciństwa mojego własnego syna, doszedłem do wniosku, że jednak kiedyś było&#8230; kolorowiej, ciekawiej!</p>
<p>No ale odchodząc od marudzenia &#8211; idea była genialna, ale głęboko czuję, że jej nie wykorzystałem w pełni. Postaram się więc zrobić parę odbitek i pojadę do tych ludzi jeszcze raz &#8211; pokażę im, co zrobiłem, trochę pogadam, może zrobię jeszcze coś lepszego?</p>
<p>Tak czy siak &#8211; wycieczkę &#8222;w przeszłość&#8221; polecam każdemu w tej, czy innej formie. Kto wie, może czegoś nowego dowiecie się o sobie samych?</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_nter size-full wp-image-4453" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100510bk4-01-02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4453" title="100510bk4-01-02" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100510bk4-01-02.jpg" alt=" " width="600" height="600" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 600600px;"> </div></div></p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4435&amp;akst_action=share-this"  title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_4435" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/07/dom-mojego-ojca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Fotografia ma się dobrze, to prawda.</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/07/fotografia-ma-sie-dobrze-to-prawda/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/07/fotografia-ma-sie-dobrze-to-prawda/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Jul 2010 17:43:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rudolf</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czarno-białe]]></category>
		<category><![CDATA[Kadrowane w kwadrat]]></category>
		<category><![CDATA[Marudzenie]]></category>
		<category><![CDATA[dealer]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[MTV]]></category>
		<category><![CDATA[narkotyki]]></category>
		<category><![CDATA[przyroda]]></category>
		<category><![CDATA[samotność]]></category>
		<category><![CDATA[spotkanie]]></category>
		<category><![CDATA[transakcja]]></category>
		<category><![CDATA[wędka]]></category>
		<category><![CDATA[wędkarz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4426</guid>
		<description><![CDATA[Przyjaciele mówią mi, żebym przestał pisać. Niewykluczone, że mają rację &#8211; 4 lata temu, gdy powstał Zawsze Kwadrat, fotografia w Polsce była naprawdę w słabszej kondycji. Na półkach królowały fotoszopy, a synonimem aparatu fotograficznego była cyfrowa &#8222;małpka&#8221;. Dziś w Empiku wybór 8 razy większy: są pozycje, które nawet bym sobie kupił, gdybym miał taką fantazję wydawać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przyjaciele mówią mi, żebym przestał pisać.</p>
<p>Niewykluczone, że mają rację &#8211; 4 lata temu, gdy powstał Zawsze Kwadrat, fotografia w Polsce była naprawdę w słabszej kondycji. Na półkach królowały fotoszopy, a synonimem aparatu fotograficznego była cyfrowa &#8222;małpka&#8221;. Dziś w Empiku wybór 8 razy większy: są pozycje, które nawet bym sobie kupił, gdybym miał taką fantazję wydawać pieniądze na wszystko, co mnie zainteresuje. Powstają nowe, &#8222;ambitne&#8221; <a href="http://www.bookoff.pl/">księgarnie</a>, w których można &#8211; nie korzystając z pomocy wujka z Ameryki &#8211; naprawdę dostać rzadkie i wartościowe książki, często w obcym języku.</p>
<p>Ludzie też jakby bardziej świadomi wizualnie. Zwracają uwagę na czarno-białe odbitki już nie na zasadzie &#8222;o, mój dziadek takie robił&#8221;; raczej pytają który to taki artysta i czy da radę zdobyć podobne zdjęcie.</p>
<p>Jednocześnie wszystko jakby dryfuje w swoim kierunku, a ja czuję się trochę wyalienowany. Jak pewien wędkarz, który zimą poszedł łowić ryby nad przerębel&#8230; bez wędki. Ewidentnie czegoś też mi brakuje, ale mimo wszystko i tak dobrze mi posiedzieć nad wodą i poobserwować ptaszki.</p>
<p>I w końcu tak bywa, że spotykają mnie sytuacje, które mój brak wędki boleśnie mi uświadamiają. Tak właśnie było z pewnym chętnym na mój zestaw lamp błyskowych. Sprzedałem je, oczywiście.<span id="more-4426"></span></p>
<p style="text-align: center;"><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_nter size-full wp-image-4427" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100326bk4-02-07.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4427" title="100326bk4-02-07" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100326bk4-02-07.jpg" alt=" " width="560" height="557" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 560560px;"> </div></div></p>
<p>Umówiliśmy się na pewnej stacji benzynowej, każdy z nas kawał drogi od miejsca zamieszkania. Miejsce &#8222;neutralne&#8221;, jak przy spotkaniu dwóch grup przestępczych, czy dealerów substancji odurzających.</p>
<p>Gadka-szmatka, sprawdzenie sprzętu, krótki rzut oka nawzajem na siebie co kawałek &#8211; jakbyśmy naprawdę sprawdzali, czy ten drugi nie ma obstawy z karabinami i nie da zaraz komendy do ataku. W końcu rozluźnienie, pieniądze przechodzą z ręki do ręki. Patrzę mu w oczy, on patrzy w moje. Staram się uśmiechnąć. Rozluźniam szczękę, on widać też się odprężył.</p>
<p>&#8211; Dawno się pan interesuje fotografią? &#8212; pytam niezobowiązująco.</p>
<p>&#8211; Jakiś rok będzie. Wie pan, głównie koleżanki robię, trochę też na próbach, bo grywam w takim zespole, nawet koncerty dajemy, MTV nas puszcza, rozumie pan, pewnie słyszał pan o nas&#8230; &#8212; i wymienia jakąś nazwę.</p>
<p>Uśmiecham się smutno.</p>
<p>&#8211; Może coś mi się obiło o uszy &#8212; mówię &#8212; Jak pan mówi, że ta fotografia tak pana wciągnęła, to życzę wszystkiego najlepszego i proszę pokazać swoje zdjęcia, jak już pan te lampy opanuje.</p>
<p>&#8211; A pana fotografie można zobaczyć w internecie? Na jakimś forum maxmodels, czy gdzie? &#8212; pyta. Ewidentnie skojarzyło mu się, że może z drugiej strony też ktoś sławny.</p>
<p>Wymieniam mu adres swojej prywatnej strony i Zawsze Kwadratu. Gość się wyluzowuje &#8211; znaczy nikt, o kim powinienem słyszeć, myśli spokojnie.</p>
<p>&#8211; To do zobaczenia! &#8212; macha rękę i za chwilę obydwaj odjeżdżamy w swoje strony.</p>
<p>Na tym spotkanie się kończy.</p>
<p>&#8211; Nie uważasz, że to dziwne? &#8212; pyta mnie moja partnerka seksualna w drodze do domu. Prowadząc niedbale auto zwracam pytająco wzrok w jej stronę. &#8211; No wiesz. Niby taka pasja, a nie zna najlepszego bloga o fotografii. Naprawdę dziwne.</p>
<p>&#8222;Rzeczywiście dziwny facet&#8221;, myśli nowy nabywca lamp. &#8222;Wyglądał na normalnego, a nie skojarzył nazwy mojego zespołu. Albo udawał, że nie skojarzył. W końcu mogłem go onieśmielić.&#8221;</p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4426&amp;akst_action=share-this"  title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_4426" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/07/fotografia-ma-sie-dobrze-to-prawda/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>43</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdy jest nas więcej niż dwóch&#8230;</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/06/gdy-jest-nas-wiecej-niz-dwoch/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/06/gdy-jest-nas-wiecej-niz-dwoch/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Jun 2010 19:08:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rudolf</dc:creator>
				<category><![CDATA[Marudzenie]]></category>
		<category><![CDATA[burza]]></category>
		<category><![CDATA[motocykl]]></category>
		<category><![CDATA[osobowości]]></category>
		<category><![CDATA[piorun]]></category>
		<category><![CDATA[schiza]]></category>
		<category><![CDATA[schizofrenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4423</guid>
		<description><![CDATA[Jeździłem ostatnio podczas burzy motocyklem. Whoooa, jak to mówią; niebywałe doświadczenie! Ciemna noc, pustawe drogi, deszcze, burza, pioruny i leżące drzewa. Masakra! Oczywiście co chwila zatrzymywałem się pod jakimś dachem &#8211; a to stacji, a to motelu, żeby w ogóle przeżyć tę wariacką jazdę. Chciałem jednak ponarzekać na coś więcej niż to, że w pewnych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jeździłem ostatnio podczas burzy motocyklem. Whoooa, jak to mówią; niebywałe doświadczenie! Ciemna noc, pustawe drogi, deszcze, burza, pioruny i leżące drzewa. Masakra! Oczywiście co chwila zatrzymywałem się pod jakimś dachem &#8211; a to stacji, a to motelu, żeby w ogóle przeżyć tę wariacką jazdę.</p>
<p>Chciałem jednak ponarzekać na coś więcej niż to, że w pewnych sytuacjach nie potrafię zrobić fotografii, mimo, że wokół pełno jest niecodziennych widoków, tak jak w tej podróży.</p>
<p>Moja dysfunkcja psychiczna polegająca na pojawieniu się więcej niż jednej osobowości powoduje, że pierwszy ja wyciąga chętniej (ostatnio) aparat i pstryka zdjęcie, a drugi ja &#8211; po wywołaniu i rzuceniu okiem na efekty &#8211; nie ma ochoty nawet patrzeć na wynik (a co dopiero skanować). Trzeci ja planuje jakieś duże przedsięwzięcia fotograficzne (jak to się mówi: projekty), a czwarty ja wraca czasem do <a href="http://zawsze-kwadrat.pl/2009/12/nowy-rozdzial-w-zyciu/">Bessy Roderyka</a>. Piąty ja planuje z tęsknotą zakup nowych albumów, a szósty nawet nie chce zbliżać się do książek fotograficznych.</p>
<p>I jakoś to tak właśnie leci.</p>
<p>Ja wiem, że sam sobie tego piwa nawarzyłem. Ale jak, do licha, mam z powrotem skonsolidować te osobowości? ;)</p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4423&amp;akst_action=share-this"  title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_4423" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/06/gdy-jest-nas-wiecej-niz-dwoch/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O tym, jak fotografia analogowa przyniosła mi ulgę</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/05/o-tym-jak-fotografia-analogowa-przyniosla-mi-ulge/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/05/o-tym-jak-fotografia-analogowa-przyniosla-mi-ulge/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 May 2010 18:38:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Adam Podstawczyński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czarno-białe]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony gościnne]]></category>
		<category><![CDATA[Marudzenie]]></category>
		<category><![CDATA[Plenery fotograficzne]]></category>
		<category><![CDATA[antykwariat]]></category>
		<category><![CDATA[barter]]></category>
		<category><![CDATA[kot]]></category>
		<category><![CDATA[obserwator]]></category>
		<category><![CDATA[Scott Kelby]]></category>
		<category><![CDATA[starocie]]></category>
		<category><![CDATA[ulga]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4407</guid>
		<description><![CDATA[Słowo wstępu od Rudolfa: zastanawiałem się, czy publikować taki wpis, ale po rzucie monetą i odczycie fusów z filiżanki po kawie wyszło, że tak. Zdaję sobie sprawę, że może on zostać odczytany jako głos w wojnie analog-cyfra, ale jeśli potraficie &#8211; zdystansujcie się od tego i po prostu przeczytajcie historię pewnego człowieka. Warto. Siostry, fot.: [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Słowo wstępu od Rudolfa: zastanawiałem się, czy publikować taki wpis, ale po rzucie monetą i odczycie fusów z filiżanki po kawie wyszło, że tak. Zdaję sobie sprawę, że może on zostać odczytany jako głos w wojnie analog-cyfra, ale jeśli potraficie &#8211; zdystansujcie się od tego i po prostu przeczytajcie historię pewnego człowieka. Warto.</em></p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ft size-medium wp-image-4408" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/Siostry_Ilford_Pan_50.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-4408" title="Siostry_Ilford_Pan_50" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/Siostry_Ilford_Pan_50-300x300.jpg" alt="Siostry, fot.: Adam Podstawczyński" width="300" height="300" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 300300px;">Siostry, fot.: Adam Podstawczyński</div></div>Rodzina i znajomi pytają mnie, dlaczego właściwie robię zdjęcia „tymi starociami”. Na filmie. Przecież aparat cyfrowy robi lepsze. I taniej. I szybciej. Wiem, nikomu nie muszę tłumaczyć się ze swojego hobby. Kultura zachodu nauczyła nas, że hobby drugiego człowieka to świętość, a jak ci się nie podoba, to twoja sprawa, ale stul pysk. A jednak nigdy nie mogę oprzeć się pokusie wytłumaczenia się. Może dlatego, że nie umiem powiedzieć „stul pysk” drugiemu człowiekowi; może dlatego, że lubię rozmawiać o tym, co lubię; a może dlatego, że – jak zaobserwowałem – mówiąc, wpadam na pomysły.</p>
<p>Więc moje tłumaczenia są za każdym razem inne i pewnie bliscy dawno już zaobserwowali niski poziom powtarzalności wypowiedzi; zapewne znudzili się nimi też. I w ogóle pytają z grzeczności, albo żeby zagaić temat. A jest chyba tak (stan na bieżący dzień, bo przecież jutro może być już inaczej):</p>
<p>Krótka – kilkuletnia – i intensywna przygoda z fotografią cyfrową kojarzy mi się teraz z wygiętym w łuk kotem, który trwa w osłupieniu, przerażeniu i krańcowym napięciu. Trzaskanie setek, tysięcy zdjęć; palec drżący nad spustem migawki tak, że czasami wyzwala go przypadkowo; ekran wyświetlacza zaparowany od oddechu; a potem, dla odmiany, serce łupiące od… bezdechu! Tak, miałem nos przypłaszczony do aparatu i często łapałem się na bezdechu. W oczekiwaniu na moment. Potem trzepnięcie, zerknięcie na ekran, znów przypłaszczony nos, znów trzepnięcie. Bezdech. Napięty jak struna kot.<span id="more-4407"></span></p>
<p>Wbrew pozorom nie mowa o reporterce. Nawet nie o jakichś ślubach. Ani o sporcie. Tak można robić zwykłe zdjęcia, o zgrozo. Dzieci, budynki, ptaszki, kwiatki, krajobrazy. Wbrew pozorom secundo: nie jestem bezkrytyczny wobec kompozycji i jakości. Wręcz przeciwnie, ogromna większość zdjęć lądowała w koszu. I wiedziałem z góry, jeszcze przed naciśnięciem spustu, które wyląduje. I naciskałem. Bo trwałem w stanie napięcia mięśniowo-mózgowego, które kazało naciskać.</p>
<p>Przesilenie przyszło w lipcu 2009 podczas tak zwanego „Kelby Photo Walk”. Pod egidą człowieka-orkiestry świata fotografii cyfrowej Scotta Kelby&#8217;ego na całym świecie organizowane są przechadzki z aparatami. Ponieważ moje uzależnienie i tak nie pozwalało mi już wychodzić z domu bez aparatu, nie mogłem przepuścić takiej okazji. Zapisałem się i wziąłem udział w spacerze. Grupka ludzi obwieszona sprzętem ruszyła na obfotografowywanie jednego z miast Zachodu. Cykali wszystko, wszędzie i w każdym kierunku. Chwilami klekot luster przypominał trzepot skrzydeł. Był chaotyczny, równomierny. Jak deszcz. Chaosowi przewodniczył tamtejszy organizator spaceru, który miał specyficzną metodę fotografowania: trzymał aparat niby niedbale, nigdy przy twarzy, niby to idąc sobie ot tak, a w rzeczywistości celując w przechodniów, kobity z zakupami, zatroskanych starców, dzieciaki w wózkach, i raz po raz cykając, cykając, cykając. Czasem zarzucał aparat niby to przez ramię, i znowu cyk. Czasem niczym rewolwerowiec strzelał z pasa. A zawsze w ludzi.</p>
<p>Mój kot był już wtedy mocno wygięty. Z jednej strony chciałem fotografować, poszukiwałem części wspólnej z tymi ludźmi &#8212; mieli przecież takie same narzędzia i ten sam cel: zrobić zdjęcie. Z drugiej strony czułem bezdenną głupotę tej sytuacji i nie mogłem nie zauważać spojrzeń przechodniów, którzy, całkiem słusznie, patrzyli na nas jak na pospuszczane ze smyczy charty. Pogoń za zdobyczą, wywieszone jęzory.</p>
<p>Zapytałem organizatora, ile z takich zdjęć cykniętych praktycznie na oślep uznaje potem za warte zachowania. „Około 1 procenta” – odpowiedział. Zanim stawiłem się na spacerze, oglądałem zdjęcia na jego blogu. Wydawały mi się nawet niezłe – ciekawa perspektywa z pasa i ludzie na pasach; jakieś rozmyte twarze i ostra latarnia; żebrak niebanalnie ukomponowany (w kadrze mieścił się tylko kawałek twarzy). Z brudem dodatkowo wzmocnionym cyfrowym algorytmem – widocznie nie był dość brudny.</p>
<p>Po spacerze nie mogłem patrzeć na jego zdjęcia. Te same zdjęcia.</p>
<p>Ale wtedy jeszcze kot żył. Na razie zrezygnowałem – właściwie uciekłem! – ze spaceru gdzieś w połowie. Nie mogłem tego znieść. Wtedy, choć wciąż zafascynowany techniką cyfrową, miałem już dość dobrze wyrobiony pogląd na tzw. street photo: nienawidziłem tego. Dobra, nie podawajcie mi tu za przykład zdjęć mistrzów gatunku – każdemu się podobają i trudno nie gapić się na nie z rozdziawioną gębą. Nie o te chodzi. Chodzi o współczesną fotografię uliczną w wydaniu tanim, traktowaną trochę jak codzienna porcja kofeiny, którą musi spożyć każdy fotograf-amator, a trochę jak sport ekstremalny („pokaż, do czego jeszcze jesteś zdolny”). Zdjęć pierdykniętych znienacka, z ukrycia, spod brzucha; płaskich scenek wydłubanych z tłumu teleobiektywem; i przeciwnie, scenek wydętych szerokim kątem; uchwyconych grymasów, które tak naprawdę są niczyje; zdjęć zatłoczonych, bezdusznych, bezsensownych.</p>
<p>Sam, chodząc z aparatem po ulicach, wyznawałem zasadę „najpierw pogadaj, potem zrób zdjęcie”. Zagadywałem ludzi, z którymi akurat miałem do czynienia. Od sprzedawców na straganie przez kelnerów w restauracjach po bezdomnych na ławkach z zamiarem zrobienia zdjęcia. Co ciekawe, sama rozmowa często przeciągała się, zdjęcie odchodziło na dalszy plan; czasem wręcz traciło sens. Uwielbiałem to, mam dziesiątki fotek zrobionych ludziom, z którymi gadałem. Street photo uczestników spaceru – pospieszne, na hurra i łapu capu, nieprzemyślane, nachalne, chamskie – było tym, co wtedy mnie stamtąd przepłoszyło.</p>
<p>Przepłoszony, w poszukiwaniu spokoju uciekłem do pobliskiego antykwariatu. Byłem tam już kilka razy, kilka razy kupowałem tu książki. O fotografii, o lokalnych legendach. W księgarni delikatnie – i przyjemnie – zalatywało książkową stęchlizną. Było przytulnie, a książki skutecznie wygłuszały hałas ulicy. Przejrzałem parę tomów, ale nie chciałem nic kupować. Wszedłem tam tylko po to, aby złapać oddech, bo mi go znowu brakło. Właściwie już miałem wychodzić, kiedy spostrzegłem, że w drzwiach stoi teraz właściciel księgarni. Wcześniej nigdy go nie widziałem, bo zawsze za ladą stała jego żona. Dziś był on sam – człowiek siwy, w wieku mojego ojca, ale trzymający się bardzo prosto, przystojny. Miał na nosie okulary do czytania, ale nie patrzył przez nie, tylko sponad oprawek obserwował ulicę i przechodniów.</p>
<p>Postanowiłem zrobić mu zdjęcie. W drzwiach księgarni. Oczywiście, moim sposobem, poprzedzając to rozmową. Pokręciłem się jeszcze trochę, poprzeglądałem, wreszcie zdobyłem się na odwagę i do niego podszedłem. Przywitanie, nazywam się tak i tak, jestem stąd i stamtąd, ładna pogoda i tak dalej. Mężczyzna odpowiedział na przywitanie, obejrzał mnie ciekawie, po czym rzucił krótką piłkę:</p>
<p>– Jeśli zamierza mi pan zrobić zdjęcie, proszę od razu wybić to sobie z głowy.</p>
<p>Zamurowało mnie. Tak, zdarzały mi się odmowy zrobienia zdjęcia. Chichoty zawstydzenia, oburzenie i pretensje, pytania o celowość, pytania o prywatność, pytania o kwalifikacje, głupie tłumaczenia na około, wymawianie się brakiem czasu. Jednak pierwszy raz ktoś uprzedził moje pytanie, a na dodatek wymierzył precyzyjnie i bezwzględnie. Dziwne, bardzo dziwne. Ale musiałem wyjść z tego z twarzą. Nie było też sensu udawać, że nie chodziło mi o pstryk.</p>
<p>– Tak, rzeczywiście chciałem zrobić panu zdjęcie – przyznałem. – Ale jeśli pan sobie nie życzy, nie ma sprawy. Tylko… właściwie dlaczego nie?</p>
<p>Nie oburzył się moim pytaniem. Nie odpowiedział, że to nie moja sprawa. Nie powoływał się na prywatność, ochronę wizerunku ani inne, pfuj, świętości. Zaczął rozmawiać. O fotografii i filmie. Mówił o Diane Arbus, o Susan Sontag, ze względu na moją narodowość o Kieślowskim. Był oczytany, co chwilę mnie zaginał. Ale nie czułem skrępowania, stworzył mi swobodę dialogu. Nie próbował osaczyć, przybić erudycją. Sam nie fotografował, ale na fotografii znał się, bo jak się okazało kiedyś redagował opisy do almanachów fotograficznych. Zresztą znał się chyba po trochu na wszystkim, jak to każdy człowiek, który zawodowo zajmuje się książkami. Mówiliśmy też o rzeczach zwykłych – ja o moich innych zainteresowaniach, o rodzinie, o pracy. On o słabej sprzedaży książek, też o rodzinie, o jego obserwacjach życia z drzwi księgarni. A obserwatorem był niezłym.</p>
<p>Kazał mi przyjrzeć się pewnemu Polakowi, który w sąsiadującym małym Tesco pracował jako ochroniarz. Polak ów miał mieć niezwykłą siłę przekonywania.</p>
<p>– Spójrz na nastolatków, którzy tam piją piwo. Trzech innych ochroniarzy próbuje ich przepędzić i nic nie wskórają, bo ci młodzi są wyszczekani, pijani i szukają rozróby. A ten Polak, chociaż chudy i zupełnie niepozorny, a mundur wisi na nim jak na kiju, podejdzie, powie kilka słów, i go posłuchają.</p>
<p>Z niedowierzaniem patrzyłem, jak chudy chłopak o prostych, ciemnych włosach podchodzi i spokojnie prosi tych małolatów o odejście spod sklepu. Ci oburzają się jeszcze, coś dogadują, trochę się stawiają, a chudy ochroniarz nie wścieka się, nie podnosi głosu, tylko po prostu powtarza prośbę. Pijąca dzieciarnia niby jeszcze dyskutuje, ale już z głowami spuszczonymi, już zabierają puszki, już idą, za chwilę nie ma po nich śladu. Polak odprowadza ich wzrokiem, potem wraca do patrolowania. Trzech ochroniarzy, którzy nie dali im rady, patrzy na młodego z podziwem.</p>
<p>Byłem zafascynowany. Spokojnym i śmiertelnie przekonywującym Polakiem-ochroniarzem oraz księgarzem-obserwatorem. A ten ostatni, jak gdyby nigdy nic, rzucił:</p>
<p>– Fotografowanie to barter, handel wymienny. Obie strony muszą coś z tego mieć: fotograf i fotografowany.</p>
<p>Potem nie powiedział już nic więcej na temat fotografii, ale to jedno zdanie zapamiętałem dobrze. Bardzo dobrze, bo to właśnie ono ostatecznie przetrąciło grzbiet kotu i zmieniło moje spojrzenie na robienie zdjęć. Nie wiem, czy cytował kogoś, czy to była jego myśl, ale trafił w sedno. Fotografując od wielu lat koncentrowałem się praktycznie na jednym: na uzyskaniu obrazu. Zgłębiałem tajniki powstawania obrazu, jego kolorów i kresek, jego składowych technicznych i kompozycyjnych, sztuczek pozwalających uzyskać efekt, efektów pozwalających wywołać zachwyt; w dążeniu do uzyskaniu obrazu, popadałem w obłęd, zakładając, że jeśli zrobię więcej zdjęć, to mam statystycznie większą szansę uzyskania zadowalającego obrazu; robiłem więc tych zdjęć tysiące, a napinałem się przy tym jak struna, bo wiedziałem o technikach już bardzo dużo, a zdjęcia nie wychodziły takie, jak chciałem. Kot zjeżył się na maksa, a wskórał niewiele. Nie rozumiałem, że obraz nie jest celem fotografii.</p>
<p>Rozmawiałem z księgarzem dobrą godzinę. Kiedy wyszedłem, nie chciałem już robić zdjęć. Nie wtedy, ale w ogóle.</p>
<p>Odechciało mi się zupełnie. Byłem po przesileniu, z przetrąconym kręgosłupem. Myślałem, że świat runie, bo fotografia – choć tak durna w moim wykonaniu – była dla mnie ważna. A jednak nie runął. Zapragnąłem sprzedać cały sprzęt fotograficzny i odczuwałem wielką ulgę, że… <strong>nie muszę  już fotografować.</strong></p>
<p>Jakiś czas później rzeczywiście sprzedałem cały sprzęt. Jakie to dziwne, że godzinna rozmowa może zmienić pieczołowicie gromadzony skarb w kupę złomu, którego jak najszybciej chcemy się pozbyć. Miałem wrażenie, że zacząłem oddychać pełną piersią. I wtedy pojawiła się ona – fotografia analogowa.</p>
<p>Nie, nie była mi zupełnie obca. Znaliśmy się jeszcze z czasów jedynego słusznego Fotopanu HL sprzedawanego w wielometrowych rolach. Ale wtedy nie byłem jej wart – nastolatek, fotografowałem co popadnie i wywoływałem z rozdziawioną gębą. Fascynował mnie cud powstawania obrazu, nie obchodziła mnie jego zawartość. Trochę podobnie jak potem z cyfrą, tyle że wtedy jeszcze nie stroszyłem sierści na grzbiecie.</p>
<p>Teraz zakochałem się od nowa, bardziej świadomie. „Świadome” zakochanie polegało na tym, że wiedziałem, do czego fotografia jest mi potrzebna. Wiedziałem, czego szukam, i aparat analogowy na to pozwalał. Szukałem porozumienia z osobą fotografowaną. Takiego kontaktu z człowiekiem, w którym liczymy się ja i on, a udział pośredników jest minimalny. Nadal szukałem rozmowy, ale teraz nie prowadziłem jej po to, żeby zrobić zdjęcie. Rozmowa stała się celem. Zafascynowała mnie odmienność ludzi i ich losów; poczyniłem nowe obserwacje na temat ludzi; zacząłem doceniać te cechy innych, które dotychczas mnie drażniły, oraz zżymać się na cechy własne, które dotychczas wydawały mi się moim sacrum. Naturalnie, wszystkie te przemiany miały tło znacznie głębsze niż fotografia; ale fotografia to przecież sposób patrzenia na świat. Dla osób, dla których jest ważna, fotografia jest ważną częścią postrzegania rzeczywistości i odwrotnie: to, co myślą o innych, warunkuje sposób fotografowania. Fotograf tworzy obraz, ale obraz stwarza fotografa – to drugi poziom „barteru”, którego być może nie miał na myśli mój rozmówca z księgarni. Skoro zaś fotografia przeplata się z postrzeganiem, użyte w fotografii medium można przyrównać przynajmniej do nastroju, jeśli nie do samej duszy. Ostrość, precyzja, bezbłędność, skuteczność, powtarzalność, twardość, matematyczność, kolczastość nośnika cyfrowego. Miękkość, niedokładność, przypadkowość, rozmycie, chemiczność, mokrość i śliskość kliszy. Klisza jest bliższa człowiekowi. Cyfra jest potrzebna, ale trzeba ją stosować z rozwagą, jak brzytwę, bo rani wizerunek człowieka. Film nie nadaje się do wszystkiego, ale odwzorowany na nim człowiek jest otulony i bezpieczny. Klisza jest bawełną, cyfra jest poliestrem. I tak dalej.</p>
<p>W „Doktorze Żywago” był taki akapit o tym, że każda miłość ma w sobie coś z litości. Zastanawiam się, jak dużo jest w moim nowym zakochaniu zwykłej litości do tej starej techniki, chyba skazanej na powolną śmierć. Ile pragnienia, by jak najdłużej utrzymać ją przy życiu. I jeszcze, ile nostalgii do aparatów-dziaduszków, ile potrzeby ceremoniału zakładania kliszy, ile tęsknoty za zapachami ciemni. Może ja sobie to wszystko wmawiam i może wszyscy dookoła mają rację? Przecież tak jest drożej, nie mydlmy sobie oczu. Przecież mniej praktycznie – to oczywiste. Przecież zdjęcia wychodzą gorzej…</p>
<p>Czyżby? Chyba jednak wychodzą lepiej. Lepiej według mnie. To „według mnie” jest bardzo ważne. Fotograf-zawodowiec pracuje dla innych. Fotograf-amator dla siebie. Jasne, musi być krytyczny wobec siebie i własnego gustu, ale nie może przestać uznawać własnego nastroju i, właśnie, chyba jednak duszy. Owszem, technikami cyfrowymi można zasymulować kliszę. Podobnie jak dobrym syntezatorem idzie zasyntezować cały band jazzowy, a jednak nikt nie przyjdzie na gig choćby najlepiej zaaranżowany na keyboardzie, kiedy obok będzie grał choćby i lichy zespół, ale na prawdziwych instrumentach.</p>
<p><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_ght size-medium wp-image-4409" style="auto;"><img class="alignright size-medium wp-image-4409" title="Poniedzialkowy_ranek_TMAX_100" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/Poniedzialkowy_ranek_TMAX_100-200x300.jpg" alt="Poniedziałkowy ranek, fot.: Adam Podstawczyński" width="200" height="300" /><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 200200px;">Poniedziałkowy ranek, fot.: Adam Podstawczyński</div></div></p>
<p>Sensem wymiany handlowej nie jest samo wzajemne przekazanie towarów o podobnej wartości. Prawdziwy sens polega na tym, abyś ty przekazał mi to, co jest mi potrzebne, a ja tobie to, co tobie jest potrzebne. Wymiana podczas fotografii nie obejmuje obrazu; obraz jest tylko produktem ubocznym. Wymieniamy się stanami ducha, słowami, spojrzeniami, nastrojami, oczekiwaniami, obietnicami. Ja daję tobie upust dla słów, ty dajesz mi swoje zainteresowanie. Ja tobie daję kontekst do ponarzekania na świat; ty mnie nadzieję, że nie jestem sam na świecie. Jeśli z tego wyjdzie zdjęcie, to dobrze. Jeśli nie – nie szkodzi.</p>
<p>Jestem z natury gadułą. I człowiekiem, który się tłumaczy. Nawet jeśli wiem, że mam rację, czuję potrzebę wytłumaczenia się. Nie lubię tego u siebie; wolałbym być jak ten ochroniarz sprzed Tesco, który po prostu mówi jak ma być. Wtedy powiedziałbym: „fotografia analogowa jest lepsza”. I tyle. Tymczasem wyszło z tego kilkanaście akapitów, a nadal nie wiem, czy tą gadaniną dotknąłem sedna. Ale jeśli nie, to jest ono gdzieś w pobliżu.</p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4407&amp;akst_action=share-this"  title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_4407" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/05/o-tym-jak-fotografia-analogowa-przyniosla-mi-ulge/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>83</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po co mi dwa aparaty?</title>
		<link>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/05/po-co-mi-dwa-aparaty/</link>
		<comments>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/05/po-co-mi-dwa-aparaty/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 May 2010 22:42:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rudolf</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czarno-białe]]></category>
		<category><![CDATA[Kadrowane w kwadrat]]></category>
		<category><![CDATA[Plenery fotograficzne]]></category>
		<category><![CDATA[Wokół ludzi]]></category>
		<category><![CDATA[degrengolada]]></category>
		<category><![CDATA[Maja]]></category>
		<category><![CDATA[szeroki kąt]]></category>
		<category><![CDATA[terapia]]></category>
		<category><![CDATA[wioska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4388</guid>
		<description><![CDATA[Przyzwyczajenie jest podstępne i bardzo trudne do zwalczenia. Ba! Czasem trudno jest nawet dojść do wniosku, że chce się je zwalczać! No więc przyzwyczaiłem się do siebie samego &#8211; do mojej maniery robienia zdjęć, do efektów i tak dalej, i tak dalej. A to potrafi prowadzić do degrengolady, wobec której protestuję. Spróbowałem się więc zresetować [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przyzwyczajenie jest podstępne i bardzo trudne do zwalczenia. Ba! Czasem trudno jest nawet dojść do wniosku, że chce się je zwalczać!</p>
<p>No więc przyzwyczaiłem się do siebie samego &#8211; do mojej maniery robienia zdjęć, do efektów i tak dalej, i tak dalej. A to potrafi prowadzić do <a href="http://zawsze-kwadrat.pl/2010/05/upadek/">degrengolady, wobec której protestuję</a>.</p>
<p>Spróbowałem się więc zresetować i oto jestem, po zrobieniu pierwszego &#8222;terapeutycznego&#8221; filmu. Muszę przyznać, że pomagają mi dwie rzeczy: pomysły spisane i do tej pory <strong>odkładane</strong> oraz&#8230; moje dwa aparaty.</p>
<p>Tak, wiem: gadek o sprzęcie jest w sieci mnóstwo i sam miewam tego serdecznie dość. Ale naprawdę, cieszę się, że w pewnym momencie w moim domu pojawiła się mała prostokątna <a href="http://www.cameraquest.com/voigt4m4aintro.htm">Bessa</a> z szerokim kątem, którą <a href="http://zawsze-kwadrat.pl/2009/12/etyczne-aspekty-szerokiego-kata/">tak sobie upodobał Roderyk</a>. Otóż biorąc ją przy wielu okazjach &#8222;na miasto&#8221;, nieświadomie zacząłem wyrabiać w sobie coraz mocniejsze upodobanie do&#8230; kwadratowej formy! Dodatkowo, bardzo szeroki kąt wręcz wyzwolił we mnie pragnienie użycia czegoś bardziej umiarkowanego, stonowanego, nie tak bardzo &#8222;krzykliwego&#8221;.</p>
<p>I wyobraźcie sobie to wspaniałe uczucie, gdy wreszcie wziąłem plecak i zacząłem wyruszać w teren &#8211; wyposażony w aparat z kominkiem (jak Bóg przykazał) śriednioformatowe TriXy i obiektyw standardowy!<span id="more-4388"></span></p>
<p>Było wspaniale &#8211; po pierwsze zwiedziłem małą wioskę, gdzie garść wesołych &#8222;dziewczyn&#8221; w wieku mojej babki zaczepiła mnie, gdy robiłem im zdjęcie, jak wracały ławą z drewnianego kościółka zajmując całą szerokość jezdni, po drugie wybrałem się znowu na nocny plenerek i po trzecie &#8211; razem z połową rodziny i aparatem w ręku trafiłem do uroczego miejsca, gdzie spotkałem Maję.</p>
<p>A wszystko <strong>piękniejsze</strong> dzięki temu, że pozwoliłem sobie na urozmaicenie &#8222;warsztatu&#8221;.</p>
<p>Muszę przyznać, że nie lubię skrajności: wiem, że są tacy, którzy rzucają się na &#8222;nowe&#8221; techniki czy aparaty dosłownie z miesiąca na miesiąc; znam również tych, co twierdzą, że na opanowanie jednego narzędzia fotograf winien poświęcić przynajmniej kilkanaście lat! Ale niech mnie licho, jeśli nie jest wspaniałym rozwiązaniem posiadanie dwóch <strong>całkiem różnych</strong> aparatów właśnie po to, żeby co jakiś czas zrobić sobie terapeutyczny &#8222;skok w bok&#8221;!</p>
<p>;)</p>
<p>Póki co, chcę Was zapoznać ze wspomnianą Mają &#8211; dziewczynką, którą odwiedziłem w przeddzień jej Pierwszej Komunii. Liczę, że kiedyś uda mi się &#8211; po zebraniu trochę większej ilości materiału &#8211; pokazać nieco więcej z miejsca, gdzie ją spotkałem.</p>
<p>Jak widać zdjęcie posiada &#8222;defekt&#8221;, ale niech mnie kulę biją, jeśli mi się to nie podoba!</p>
<p style="text-align: center;"><div class="imagecaptioneasy imagecaptioneasy_nter size-full wp-image-4391" style="auto;"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100510bk4-01-06.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4391" title="100510bk4-01-06" src="http://zawsze-kwadrat.pl/wp-content/uploads/100510bk4-01-06.jpg" alt=" " width="600" height="600" /></a><br style="clear:both" /><div style="margin:0px auto;max-width: 600600px;"> </div></div></p>
<p class="akst_link"><a href="http://zawsze-kwadrat.pl/?p=4388&amp;akst_action=share-this"  title="E-mail this, post to del.icio.us, etc." id="akst_link_4388" class="akst_share_link" rel="nofollow">Share and Save</a>
</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zawsze-kwadrat.pl/2010/05/po-co-mi-dwa-aparaty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
