środa
„O fotografii” Susan Sontag

Skoro pojawiają się tu wpisy o książkach, nie mogło zabraknąć „O fotografii” Susan Sontag (nota bene jest wydawnictwo, planujące niebawem wznowić wydruk tej książki, która – mimo, że zwykle zniszczona – osiąga zawrotne ceny na allegro).
Zanim ją przeczytałem usłyszałem od mojego Mistrza:
„Nie kupiłbym tej książki za żadne pieniądze. Nie chcę jej czytać. Boję się, że tam jest zbyt duży ładunek tego artyzmu, którego w dzisiejszych czasach tak pełno. Wiesz, zacząłbym fotografować kamyki i gałęzie twierdząc, że to sztuka wyższych lotów. Przestałbym widzieć fotografię.”
Pilnujcie mnie więc teraz, bym nie zaczął fotografować zbyt niezrozumiałych abstrakcji. :)
„O fotografii” to zbiór esejów. Nie jest to więc książka, którą czyta się jednym tchem, ale mimo wszystko – zdecydowanie warta jest polecenia. Susan pisze o wielu rzeczach i tematach, które często powstają w głowie poszukujących fotografów – aż dziw, że sama nie była oddana fotografii, tak, jak my. Choć – z drugiej strony – jej związek z Annie może też wiele wyjaśniać.
Tak czy siak - to, co uderza, to zmiana, o której Sontag nie pomyślała, że może zajść w ciągu najbliższych lat. Fotografie przestały być fizyczne. Wg autorki fotografia różni się właśnie od kina i telewizji tym, że nie miga i nie znika, jak one. Oczywiście tak było do momentu, gdy zaczęliśmy fotografie przechowywać tylko w komputerach i tworzyć z nich prezentacje w internecie!
Fotografia jest traktowana przez autorkę jako coś naprawdę wyjątkowego, i choćby po to należy przeczytać, co też ona w tym temacie miała do powiedzenia. Na zachętę rzucę jeden z fragmentów, które zrobiły na mnie wrażenie:
Ostateczna mądrość obrazu fotograficznego kryje się w stwierdzeniu: „Oto powierzchnia. A teraz myślcie, a raczej czujcie to, co się pod nią kryje. Pomyślcie, jaka musi być ta rzeczywistość, jeżeli wygląda w ten sposób”.
Bardzo ciekawa sprawa – Sontag pisze o tym, co często kierowało fotografami. Poprzez stawianie postaw naprzeciwko siebie wychodzą często dość ciekawe wnioski. Warto poczytać – polecam, mimo, że to książka, przed przeczytaniem której koniecznie trzeba (jak sądzę) poznać zdjęcia Mistrzów.
All entries filed under this archive
14 komentarzy - Posted 03.03.09
Oglądałem ostatnio fotogramy. Poważnie, nie były to zdjęcia, ani tym bardziej "fotki". Poza tym sama oprawa była iście "kultowa" - piwniczka jako studio fotograficzne, czy też pracownia... takie tam sprawy. Robiące wrażenie, serio. Zresztą, co się będę rozpisywał, skoro inni już to zrobili. Tak więc były to fotogramy - fotografie robione w technikach ...continue
6 komentarzy - Posted 11.20.08
W najnowszym numerze Lenswork jest wywiad z fotografem abstrakcyjnym, Carlem Chiarenza. Ta rozmowa może powodować daleko idące wnioski, więc posłuchajcie. Carl fotografuje od lat 50-tych obrazy abstrakcyjne. Jednak nie fotografuje znajdowanych na skałach czy drzewach wzorów, tylko tworzy własne. Dlaczego abstrakcja? Jak wyjaśnia na przykładzie Siskinda, zaczyna się to mniej więcej ...continue