środa
Czym dla Ciebie jest „dobra fotografia”?
Wiem, że na różnych etapach tak zwanego rozwoju fotograficznego odpowiedź na pytanie o definicję „dobrej fotografii” mogłaby być zupełnie inna. Jedni epatują się czystą formą (brrr, abstrakcja?), dla innych to doskonałość techniczna jest świętym Graalem, a jeszcze inni szukają w fotografii tego, co daje np. malarstwo i tylko takie zdjęcia darzą szacunkiem i miłością.
Mimo wszystko, wbrew szepcącemu aniołkowi siedzącemu na moim ramieniu pytam wszem i wobec, każdego z Was (tak, Ciebie!), tu i teraz, biorąc na świadka naszą kapryśną boginię Fotografii:
Czym dla Ciebie jest „dobra fotografia”?
Owszem, pytanie może sugerować jakieś ciągoty do filozofii, ale ja nie o tym. Chcę, usłyszeć coś osobistego. Jakie warunki muszą zostać spełnione, byś uznała/uznał widzianą fotografię za dobrą?
Oczywiście następnym pytaniem, jakie się będzie nasuwać, to – czy można te warunki, zebrawszy je „do kupy” przedstawić w formie recepty na zdjęcie? Czy fotograf powinien w ogóle w ten sposób podchodzić do tego co stworzy, czy może raczej winien robić to, co każe mu sumienie? Albo: czy może powinien robić fotografię właściwie podświadomie, bez dbania o reguły i definicje?
Tak czy siak, przyznaję, że to Barthes mnie trochę kopnął w dupę. Do tej pory nie chciałem myśleć o takich „definicjach”, i pewnie niedługo mi przejdzie, ale moment trzeba wykorzystać. Szczególnie po cytacie Stranda, odrzucającego tak naprawdę formę – czyżby więc nie wystarczyło zrobić zdjęcia wielkim formatem na polaroidzie, by fotografia się obroniła? :)
Dla mnie osobiście obraz musi wyzwalać, na zasadzie takiego przełącznika, cyngla (trigger), coś w środku mnie – często powodować rozwinięcie widzianego momentu na to, co działo się „przed”, i to, co będzie dziać się „po”; czasem też wyzwalać zwyczajnie emocje; często też, prócz (albo obok) emocji, wyzwalać np. wrażenie czucia zapachów, czy efekty działania innych zmysłów (wiatr na twarzy, zimno, czy smak). Wniosek z tego prosty, że sama estetyka obrazu, choćby i najwyższych lotów – nic mi nie daje. Nie uruchamia dzwoneczków w głowie, czy motylków w brzuchu (swoją drogą motylki w brzuchu kojarzą mi się z horrorem, ale chyba jestem skrzywiony). I druga sprawa – można nawet ulec amnezji, a wciąż będzie fotografia, która takiego nieszczęśnika poruszy.
No więc ponownie: Czym dla Ciebie jest „dobra fotografia”?
All entries filed under this archive
6 komentarzy - Posted 02.22.08
Oglądamy z żoną taki serial, Dr House. W jednym z odcinków był taki case, w którym po elektrowstrząsach pacjent dostał amnezji. Mój Boże, myślę sobie, a gdybym teraz ja zapomniał wszystko co wiem? Co, gdybym przestał kojarzyć odnośniki we wszystkim wokół, do tego, co było? Przecież jak oglądamy chociażby głupie filmy, to ...continue