niedziela
Depresja fotografa
Jakiś czas temu skończyłem czytać biografię Diane Arbus. Niesamowicie ponura książka o niesamowicie ponurej kobiecie, którą przecież tak wiele osób uważa za wielką w fotografii.Książka jest pisana przez Patricię Bosworth, a fakt, że kobieta pisze o innej kobiecie, odbija się na stylu całej biografii.
Ale sama książka jest jakby dziś dla mnie mniej istotna – bardziej istotny od paru tygodni stał się temat depresji u znanych fotografów.
Nawet „wesoły” Helmut Newton miewał depresję. Jak pisze w swojej autobiografii, w 82 roku miał taką depresję, że pomocy musiał szukać w środkach farmakologicznych. Pisał:
(…) Odkryłem, że aparat może działać jak bariera pomiędzy mną a rzeczywistością. Kiedy musiałem stawić czoło czemuś, co było bardzo nieprzyjemne, jak na przykład mój atak serca (…), robienie zdjęć bardzo mi pomagało. (…) Zawsze uważałem, że fotoreporter wojenny nie poradziłby sobie z rozlewem krwi ani z wojną, gdyby między nim a okropnościami, które rejestruje nie stał aparat. Aparat jest murem stojącym pomiędzy mną a bólem innych, dla mnie nie do zniesienia.
All entries filed under this archive
6 komentarzy - Posted 05.01.07
Obejrzałem film o Diane Arbus. Moja małżonka mówi, że jest dziwny. Dużo w tym racji, ale chyba taki powinien być film o kimś, kto fotografuje z zamiłowania. Bardzo zręcznie pokazana jest właśnie tutaj różnica, między mężem Diane, który jest zawodowym fotografem, a nią samą - kobietą, która negatywu używa, by wyrazić ...continue
