wtorek
Integracja temporalna ;)
Chuck Close, amerykański artysta (malarz i fotograf), wydając swój ostatni album wydrukował swoje dagerotypy na wysokiej jakości papierze korzystając z drukarki atramentowej (a przedtem skanera i komputera). Technika XIX wieku spotkała w ten sposób u niego technikę XXI wieku.
Osobiście już się nie dziwię, że komputer z drukarką stał się finalnym miejscem robienia odbitek. Sam się przymierzam do kupna jakiejś zacnej drukareczki, tylko muszę poczekać na przypływ gotówki – i chyba już jest odpowiedni czas, by całkiem przejść na „ciemną stronę mocy” ;) – słyszę zewsząd głosy, że HP i Epson dostarczają już odpowiednio dobrego sprzętu do czarno-białej fotografii.
Wracając do Close’a i jego dagerotypów – uderzyło mnie, że ten człowiek tworząc portrety (i autoportrety) korzysta z tak wymagającej techniki w taki niezbyt zwykły sposób – proces fotografowania modela jest nie tylko podkreślający wady skóry (a więc podkreślanie piękna obrazowanego człowieka raczej nie jest celem), to jeszcze na dodatek – jak opowiada sam autor – jest dosłownie bolesny! Ponieważ w zwykłych warunkach naświetlenie dagerotypu trwa około 2 minut, by skrócić ten czas, użył fleszy niezwykłej mocy, co spowodowało błysk tak silny, jak bolesny – „jakby ktoś ci wbijał kilof w gałkę oczną; czuć swąd palonych włosów”! Continue…