środa
Prawdziwy uśmiech, czyli eksperymenty z XIX wieku
Nie zastanawiało cię nigdy, dlaczego niektóre uśmiechy na zdjęciach wychodzą tak sztucznie? Dlaczego czasem bez patrzenia na usta można poznać, że ktoś aż się „śmieje oczami”?
To nie są próżne przesądy i naiwne wyobrażenia romantycznych nastolatek, czy starych babć siedzących na ławce przed domem w gorące popołudnie.
To się dzieje naprawdę.
Wyobraź sobie szpital. Nie, nie teraźniejszy – francuski szpital z XIX wieku. Oglądasz siedzącego człowieka – w tajemnicy zdradzę, że ma on sparaliżowaną połowę mięśni twarzy i lewą rękę.
Człowiek siedzi bez jakiegokolwiek zaangażowania (o ile w ogóle można siedzieć z zaangażowaniem). Nagle w od strony wejścia do szpitala słychać hałas i harmider – podniesione głosy, lekarze przez chwilę głośno rozmawiający z przybyszem, a potem jeden z nich prowadzący go do naszego chorego. Przybysz z iskrami w oczach przygotowuje jakieś diabelskie urządzenie, które podłącza do biedaka z paraliżem, po czym – po krótkiej konsultacji z lekarzem lewa ręka pacjenta drga i tańczy, wywołując zdumienie w oczach doktora, i przerażenie w mózgu właściciela ręki.
Zapamiętaj sobie tego cwaniaka z przenośnym, elektrycznym urządzeniem do stymulacji mięśni – mówią na niego Duchenne de Boulogne i uwielbia eksperymenty. Mimo, że nie był umówiony, nie jest oszustem – ma w kieszeni prawdziwy dyplom doktora medycyny, prosto z Paryża.
Teraz wyobraź sobie pracownię – również XIX-wieczną – fotograficzną. Też we Francji, w końcu to piękny kraj. Scena składa się z 6 osób – dwie kobiety (starsza i młodsza), lekko wstawiony robotnik, młody student (nazywa się Jules Talrich, ale to nie jest aż tak istotne), stary szewc oraz postać najlepiej ubrana, ale za to z czarnymi palcami – dobitny znak tego, kto tu jest fotografem (w czasach, gdy modne było mokre kolodium, czarne palce były znamienne dla fotografów). Fotograf to nasz znajomy, Duchenne. Stoi właśnie wzburzony naprzeciwko pijanego robotnika i dwóch kobiet, słuchając ich narzekań. Continue…
All entries filed under this archive
2 komentarzy - Posted 03.26.07
Uwielbiam czasy końca XIX i początku XX wieku! Czasy wynalazców, szalonych naukowców-inżynierów... Ludzie wtedy potrafili być niesamowicie kreatywni - kombinowali na wiele sposobów. Aż dziw, że tak wiele pomysłów powstało właśnie w tym okresie, gdzie przecież komunikacja w znanej nam postaci nie istniała, a więc informacja miała teoretycznie duże kłopoty w ekspansji. Może ...continue