czwartek
Choroba
-Mówi pan do mnie?
Jak zwykle o tej porze ścisk był niemiłosierny. Odwróciłem się z pewnym trudem i zdumiony spojrzałem w twarz nieznajomemu. Byłem przekonany, że kontynuuję rozmowę z kumplem, wsiedliśmy do tego autobusu razem. Rozglądałem się rozpaczliwie – gdzie on, do cholery, się podział?
- Przepraszam – wydukałem – mówiłem do kolegi, ale go tu nie ma. Zdaje się, że jednak nie wsiadł.
- Ależ nie szkodzi. Możemy się poznać i również zostać kolegami – uśmiechnął się.
- Wysiada pan teraz? – Starsza pani trąciła mnie od tyłu torbą na kółkach.
- Kiedy tylko się otworzą drzwi, proszę pani. Teraz jest to niemożliwe. – odparłem zirytowany.
- Jest pan niegrzeczny, młody człowieku! – staruszka przeszyła mnie oskarżycielskim wzrokiem. Zgrzytnąłem zębami. Emerytki w publicznych środkach komunikacji muszą chyba żyć w ciągłym strachu, że nie zdążą wysiąść i ze zostaną zmuszone do podróży aż do końcowego przystanku na pętli, a tam, w pustym już autobusie, sterroryzuje je grubiański kierowca, zabierze tytułem okupu karmę dla kota, receptę na leki i ostatnie pieniądze z portmonetki. Continue…
All entries filed under this archive
20 komentarzy - Posted 11.03.09
Stary, żółto-niebieski, podmiejski pociąg napinał się i wydawał przeciągłe dźwięki łodzi podwodnej zanurzonej poniżej dopuszczalnej głębokości. Szarpnięcie przerwało te bolesne jęki, wytrąciło z bezpiecznej równowagi stojących w przejściu. Dziewczyna obok niewiarygodnie szybko naciskała przyciski komórki, klepiąc do kogoś SMS-a. Paradoksalnie, potęgowało to u mnie poczucie spowolnienia czasu. Znów byłem niewyspany, ...continue
79 komentarzy - Posted 10.11.09
Uwaga - wpis ten zawiera materiały potencjalnie niebezpieczne dla młodszych czytelników. Prosimy o sprawną kontrolę rodzicielską. Zaczęło do mnie powoli i coraz dotkliwiej docierać, z jakimi nienormalnymi ludźmi się zadaję. Jakiś czas temu pisałem, że byłem powiązany ze skandalem "pseudo-gejowskim". Odłóżmy na razie na bok fakt, że poruszyłem ten temat w kontekście ...continue
7 komentarzy - Posted 05.12.09
Wiatr znad rzeki przynosił zapach dymu. Obładowane po brzegi towarami statki niemiłosiernie kopciły z kominów. Ruch przy brzegu wielkiej Missisipi był duży, wymiana handlowa portu miasta St. Louis z Południem kwitła. Mary zamknęła okno i spuściła głowę. - Nie uda się nam, George... - Ależ dlaczego, najdroższa? - Rozmawiałam z ojcem. Sprzeciwia się. On ...continue