wtorek
Czy pojedyncze zdjęcie ma sens?
Trochę czuję się zawieszony – jak to mówią, niczym między wódką a zakąską.
Z jednej strony mechanizmy internetowe, obecne przede wszystkim w tak zwanych „galeriach”: plfoto, artlimited, czy gdziekolwiek wrzucacie swoje zdjęcia. Tam zwykle funkcjonuje coś, co opiera się na wrzucaniu pojedynczych zdjęć. Wrzucasz fotkę i ludzie ją oceniają – często w ogóle nie wiedząc, czy to, co właśnie pokazujesz jest spójne z tym, co zwykle robisz, czy nie.
Z drugiej strony – przestrzeń tak zwana „artystyczna”, skupiona wokół projektów. Projektów, będących łącznikiem różnych fotografii a to dla celów wystawy, albumu, a to po prostu pokazania, że pod gównianą formą ukrywa się szlachetna treść.
No i różni ludzie sobie funkcjonują między tymi przestrzeniami – jedni się w nich doskonale znajdują, inni czegoś wciąż szukają, ale ogólnie rzecz biorąc niewielu o tym w ogóle myśli.
Spotkałem dotąd bodaj jednego człowieka, który wydawał się być spójny w kontekście tego, jak widzi swoje wszystkie zdjęcia; jednak mam wrażenie, że za dużo już tutaj o nim pisałem, stąd dziś nie pokontynuuję wątku.
Więc: tak czy siak – czuję się trochę zawieszony. Z jednej strony pojedyncze zdjęcia, z drugiej projekty, a ja mimo wszystko widzę łącznik między moimi fotografiami dopiero wtedy, gdy je zobaczę – czy to na matówce tuż przed naciśnięciem spustu, czy też jako skan, wydruk czy odbitka. I zastanowiwszy się – rzeczywiście ostatnio potrafię każde zdjęcie jakoś połączyć z poprzednimi. Tylko nie są to ani pojedyncze „strzały”, ani nic na dłuższą metę planowanego.
Odrzucam „projekty”, bo wydają mi się sztuczne, pretensjonalne i prowadzące do zguby i zatracenia. Może dlatego, że zazdroszczę prawdziwym artystom tego, że potrafią je konsekwentnie wykonywać?
I wciąż nie wiem: czy jest szansa, by fotograf przez pojedyncze zdjęcie (czyli bez kontekstu całej jego pozostałej działalności) mógł coś spójnego przekazać? Był zadowolony z tego, jak je ktoś odbierze? Czy może zawsze powinniśmy postrzegać jego pojedyncze fotografie jako fragment wielkiej układanki? Szczerze – właśnie tak robię. I mimo wszystko pojedyncze zdjęcie potrafi mnie zachwycić (gdzie resztę oceniam, powiedzmy, średnio).
Suma sumarum – wydaje mi się, że możnaby pokusić się o to, by odbierać ten pojedynczy obrazek jako dwuwymiarowy (czym w rzeczy samej jest), któremu trzeciego wymiaru dodaje nie głębia, nie czas, ale reszta zdjeć jego autora. Konstrukcja chyba prostsza niż w przypadku „teorii powieściowej” Brooksa, ale nie wiem, czy wciąż nie zbyt skomplikowana.
A wszystko to, do licha – przez fakt, że nie mogę ruszyć się z domu ostatnimi czasy, przez moje motocyklowe „fantazje”. Napiłbym się. ;)
All entries filed under this archive
17 komentarzy - Posted 08.28.09
Nie wiem, czy to wynik kończącego się, ale wciąż panującego sezonu ogórkowego, czy zwykłe stetryczenie, ale ostatnio przychodzą mi do głowy pomysły cokolwiek dyktatorskie. A na pewno cenzorskie. Przeglądam sobie strony różnych fotografów i - jak to w internecie - jedni prezentują poziom wczesnego plfoto, inni odwrotnie - pokazują swoje dzieła ...continue
19 komentarzy - Posted 03.30.09
Będę się czepiał. Skoro fotografia jest sztuką (ach, jak często to słychać), a sztuka to dialog z odbiorcą, to... dlaczego fotografujący nie tworzą poprawnego dialogu, tylko wystawiają swoje monologi, licząc na zachwyt i docenienie? Już wyjaśniam. Wszystkie przejawy autorskiej twórczości to w pewien sposób próba nawiązania dialogu. Mimo, że czasem nawet autor nie ...continue
8 komentarzy - Posted 07.01.08
Sezon ogórkowy trwa w całej swojej okazałości, i dotyka również takie wielkie osobistości, jak... ja. :D I wiecie co? Sprzedam Wam przepis na 5 minut sławy i chwały. Dla dużej części fotografów, Internet jest medium, które pełni bardzo ważną rolę fotograficzną w życiu. Można się pochwalić swoim zdjęciem, pooglądać cudze, pokrytykować, podziwiać geniusz ...continue
