poniedziałek
Na stacji benzynowej przy Boulevard Peripherique z marszandem
Pojawił się tutaj, na ZawszeKwadracie, czytelnik kontrowersyjny, w którego faktyczne istnienie niektórzy wręcz zwątpili. Pistol del Marshand, bo o nim mowa, jest jednak na tyle pewien swego, że zdecydował się opublikować własny tekst – oddając się w Wasze krytyczne ręce. Czytajcie więc, i powiedzcie, co o tym myślicie!
***
Nie wszystko chcę powiedzieć, jedynie dwa zdania.
Nie wszystko chcę powiedzieć, jedynie dwa zdania, jestem w podróży. Pierwsze zdanie jest o towarzystwie fotografa – to daję ekstra, drugie zdanie o tym jak zrobić dobre zdjęcie (ograniczam się do jednej wskazówki). Mam tą przypadłość, że używam określenia artysta fotograf choć wielu to się nie podoba, wolą inaczej, ale mi nie chodzi po prostu o porządny stołek – uważam, że artysta fotograf to najprostsze określenie tego o co mi chodzi. Na przykład taki monsieur Helmut Newton zżymał się na to określenie, ale on sam jest uznawany za artystę. Ludzie mówią różne rzeczy – akurat Helmut Newton to był bardzo, bardzo porządny i pracowity artisan i bardzo skromny, ale też niezwykle utalentowany artiste, wysoko ceniony, który zapisał kawał historii – słowem, nic dodać nic ująć, wielki artysta, choć sam twierdził coś przeciwnego – z tego powodu pozwól więc niech przemówi nie artysta a marszand. Continue…