czwartek
Choroba
-Mówi pan do mnie?
Jak zwykle o tej porze ścisk był niemiłosierny. Odwróciłem się z pewnym trudem i zdumiony spojrzałem w twarz nieznajomemu. Byłem przekonany, że kontynuuję rozmowę z kumplem, wsiedliśmy do tego autobusu razem. Rozglądałem się rozpaczliwie – gdzie on, do cholery, się podział?
- Przepraszam – wydukałem – mówiłem do kolegi, ale go tu nie ma. Zdaje się, że jednak nie wsiadł.
- Ależ nie szkodzi. Możemy się poznać i również zostać kolegami – uśmiechnął się.
- Wysiada pan teraz? – Starsza pani trąciła mnie od tyłu torbą na kółkach.
- Kiedy tylko się otworzą drzwi, proszę pani. Teraz jest to niemożliwe. – odparłem zirytowany.
- Jest pan niegrzeczny, młody człowieku! – staruszka przeszyła mnie oskarżycielskim wzrokiem. Zgrzytnąłem zębami. Emerytki w publicznych środkach komunikacji muszą chyba żyć w ciągłym strachu, że nie zdążą wysiąść i ze zostaną zmuszone do podróży aż do końcowego przystanku na pętli, a tam, w pustym już autobusie, sterroryzuje je grubiański kierowca, zabierze tytułem okupu karmę dla kota, receptę na leki i ostatnie pieniądze z portmonetki. Continue…
All entries filed under this archive
7 komentarzy - Posted 05.12.09
Wiatr znad rzeki przynosił zapach dymu. Obładowane po brzegi towarami statki niemiłosiernie kopciły z kominów. Ruch przy brzegu wielkiej Missisipi był duży, wymiana handlowa portu miasta St. Louis z Południem kwitła. Mary zamknęła okno i spuściła głowę. - Nie uda się nam, George... - Ależ dlaczego, najdroższa? - Rozmawiałam z ojcem. Sprzeciwia się. On ...continue
11 komentarzy - Posted 03.15.09
Słońce grzało przyjemnie w twarz. - Pomilczmy jeszcze trochę. - rzekł Mistrz. - Tak, Mistrzu. - odpowiedziałem. - Boszsz… – sapnął – Darowałbyś sobie to "mistrzowanie"! I cicho! - Mistrz rozparł się wygodniej na ławce i z zamkniętymi oczami delektował się promieniami wiosennego słońca. continue
7 komentarzy - Posted 02.26.09
- Proszę się obudzić! Halo, słyszy mnie pan? Głos stał się natarczywy, dudnił boleśnie w głowie. Z trudem otworzyłem oczy, obraz powoli wyostrzał się. - Budzi się pan? Zaraz przyjdzie lekarz. Pielęgniarka wyszła, a ja zasnąłem. * - Niepokoi mnie pana senność, musimy pana zatrzymać na obserwację. Lekarz wyglądał na zmęczonego. - Ma pan szczęście. Znalazł ...continue