poniedziałek
Sprzętoholicy
Marek stanął przed małą wywieszką w ciemnym korytarzu, którą ktoś po wydrukowaniu wsadził w foliową koszulkę i niedbale przymocował trzema pinezkami. Poprawił torbę z aparatami na ramieniu i ze skrzypnięciem zawiasów wszedł do środka.
Otwarte okna wpuszczały wiosenny chłód, potęgowany przez pustkę pomieszczenia, w którym stało pięć krzeseł ustawionych w niedbały okrąg. Na krzesłach siedzieli: brzydka kobieta koło czterdziestki z okularami na długim nosie, chudy i długi blondyn ze szczeciniastą czupryną oraz mały, śniady grubasek z zezem i fotograficzną torbą obok krzesła. Dwa miejsca były puste.
– Witaj! — śmiało zagadnęła brzydka kobieta i wstała wyciągając rękę. — Nazywam się Ewa i będę prowadzić spotkanie. Siadaj, gdzie ci wygodnie.
Usiadł koło blondyna. Grubaska uznał za swojego wroga – jego torba nie napawała optymizmem. Uznał, że grubasek będzie tą torbą chciał wyrobić sobie przewagę – pewnie wyciągnie z niej jakieś super jasne szkło, albo co…
– Zaczniemy od przedstawienia się wzajemnie. Ja jestem Ewa, i mam za sobą ponad 15-letnią praktykę zawodową w obszarze leczenia od uzależnień psychologicznych i natręctw. Jak pewnie wiecie, dostajemy dofinansowanie z Unii, stąd nasze spotkania muszą mieć ściśle wyznaczony program, a my musimy trzymać się określonego harmonogramu leczenia. Chcę wam na wstępie uświadomić to, by nie było niedomówień. Trzymamy się planu, który za chwilę wam rozdam, i nie skracamy zajęć. Teraz poproszę każdego z was o parę słów o sobie – jak się tu znaleźliście i kim jesteście. Continue…
All entries filed under this archive
2 komentarzy - Posted 01.08.07
Fotografia dla mnie to przede wszystkim świetna zabawa. Ale, ale - nie myśl sobie, prosty człowieku, że takie rejestrowanie obrazów, to rzecz niewinna, o nie! Po pierwsze, jak się dowiedzieć można od autorytetów psychiatrii, jest to proces nasilający histerię - to raz. Dwa, efekt fotografowania, czyli - mówiąc krótko - zdjęcie, ...continue