środa
Fotograficzna publiczność
Często słyszę, że fotografii nie powinno się robić „do szuflady”. Fotografia zwykle jest robiona po to, by ją pokazywać.
W końcu – jeśli nie pokazywać, to po co w ogóle utrwalać? Lepiej chwytać wzrokiem i zapisywać w głowie, choć to potrafi stwarzać pewne problemy…
No więc pokazujemy. Przez internet, w książkach, czy galeriach. Na ekranach monitorów i drogich papierach najwyższej jakości.
Jednak – często czujemy niedosyt. Chyba szczególnie właśnie w epoce internetu – wskaźniki popularności naszej strony ze zdjęciami (czy własnej, czy takiej, która jest fragmentem większej galerii) – są tak mierzalne, tak łatwo odnaleźć i zobaczyć trendy – w końcu tak prędko człowiek ulega pokusie zwiększania ilości swych odbiorców! A gdzie jest cel? Gdzie koniec?
Brooks Jensen zadał takie pytanie na swoim blogu, sugerując jednocześnie, że publiczność jako taka może wręcz… uzależniać. Prędzej czy później, niektórzy dochodzą do etapu, gdzie chcą tylko więcej i więcej. Systematycznie więcej! Stale!
I rzeczywiście – widzę, że wielu fotografów ma głęboko w dupie to, kto obejrzy jego zdjęcia. Ale za to dbają mocno o to, by promować się tak, by ilość odbiorców była jak największa. Ilość „userów” albo szum w mediach, zależy na jakim etapie jesteś i kogo znasz.
Swoją drogą ciekawi mnie ta różnica w tym, jak do fotografii podchodzą Amerykanie i Polacy: ci drudzy często wstydzą się mówić o tym, że chcą dotrzeć do kogokolwiek, a ci pierwsi są już na etapie redefiniowania podejścia zmierzającego do odnalezienia właściwego odbiorcy. Czasami wręcz mam wrażenie, że koledzy zza Wielkiej Wody traktują wszystko (fotografię czy sztukę w szczególności) jako biznes.
Tak więc chyba mimo wszystko powinienem zdefiniować odbiorcę; i tu pojawia się problem:
Kto w Polsce interesuje się fotografią nie robiąc jej? Bo nie chcę, by odbiorcą moich zdjęć byli tylko koledzy z aparatami.
Gdzie znaleźć takich ludzi? Co to za środowiska?
Klasa średnia? Wolne żarty. Więc gdzie? A może tutaj, na zawsze-kwadracie? Jest ktoś, kto nie robi zdjęć i chciałby je, powiedzmy, kupić (czy to w formie albumu, czy odbitki)??? Bo jak inaczej zdefiniować właściwego, docelowego odbiorcę?
Dodatek, polecane komentarze:
Autorstwa _K_____:
Wiekszosc odbiera fotografie jako sztuke. Lokujecie ja w galeriach, na wielkich aukcjach i innych temu podobnych miejscach, ktore rozpalaja wyobraznie i marzenia. Tyle, ze – co jesli ona sztuka nie jest?
Porownujac do literatury – kupujecie i czytacie ksiazki tylko wielkich, znanych i docenionych?
Co do popularnosci zas – czy nie lepszym od liczenia slupkow i statystyk jest nawiazanie dialogu z odbiorca?
Tysiac “lubie to!” i “fajnych” klepniec po plecach za jedna spokojna rozmowe z kims wartosciowym.
Lub cokolwiek, byleby dluzszego niz 160 znakow.
Autorstwa Ja:
Drogi Rudolfie, Droga publiczności. Poruszyłeś temat wstydliwy i odważny zarazem. Sztuka zachodnia bez publiczności nie istnieje. Cywilizacja zachodnia rozprawia sie w barbarzyński sposób z “wewnętrznym dzieckiem” stawiając na racjonalność, oglądalność, hierarchię wartości i ważności. Kiedy byliśmy dziećmi rysowaliśmy spontanicznie rysunki, mazaliśmy w zeszytach nie oglądając sie na nikogo. Robiliśmy to dla siebie, z własnej potrzeby i satysfakcji. Jaka cywilizacja, taka jej sztuka. Kiedyś papieże jako spadkobiercy dziedzictwa Cesarzy decydowali, who is hot, who is not. Teraz mechanizmy rynkowo-marketingowe sprytnie manipulują potokiem zdarzeń i wydarzeń, gdzie w sukurs przychodzi im nieokiełznany strumień internetu, który niczym Karcher szlifuje lakier Sztuki. A spójrzmy teraz na Mistrzów ZEN, z ich wewnętrznym dialogiem w postaci wiersza haiku oraz kaligrafii. Ani jedno ani drugie nie nawołuje odbiorcy aby żyć. Istnieje samo w sobie, w niemym zachwycie nad tajemnicą istnienia.
All entries filed under this archive
30 komentarzy - Posted 03.07.10
Nie pytajcie skąd wiem. Po prostu wiem. Otóż jeden z żyjących polskich fotografów powiedział niedawno coś takiego: (...) Czasem przeglądam te zdjęcia i naprawdę nadziwić się nie mogę, jakie są świetne. Już, już, jestem skłonny pytać z ogniem w oczach kto jest ich autorem, gdy nagle w przebłysku zrozumienia odkrywam, że zrobiłem ...continue
12 komentarzy - Posted 07.14.09
Tak, mam swój "fetysz". Tak jakoś wyszło. Ale wcale tego nie ukrywam, jak widać. Wręcz uważam, że to potrzebne. Niektórzy piszą o tym, że w rozwoju fotograficznym bardzo wiele dobrego robi fotografowanie na zlecenie, bądź w ramach jakiegoś projektu. I owszem, potrafię się z tym zgodzić. Dyscyplina narzucana przez zleceniodawcę, czy odbiorcę projektu, ...continue
13 komentarzy - Posted 06.20.09
Rozmawiałem ostatnio z Rudolfem, a on rozmawiał również z innymi fotografami - i tak sobie myślę, że dość gadania. Psiakrew, zauważyliście, że nie ma spójności w jaki sposób fotograf powinien manifestować swoją obecność w internecie? Może to i dobrze, bo każdy robi po swojemu, ale wynalazłem (no dobra, może nie ja, ...continue
10 komentarzy - Posted 05.21.09
Tak naprawdę usiadłem przy zagraconym stole i odpaliłem laptopa po to, by kompletnie zjechać to zdjęcie. Po prostu taki był plan. Czasem - nie za często - lubię przywalić fangę w nos. Tak też miało być tym razem. -- To zdjęcie jest nijakie -- wyręczyła mnie krótko ostrzyżona blondynka w niebieskim, ...continue
6 komentarzy - Posted 12.08.08
Wielu fotografujących wcześniej czy później zastanawia się, czy nie lepiej byłoby, gdyby na zdjęciach zaczęli zarabiać. Skoro się lubi fotografie, dlaczego nie połączyć przyjemnego z pożytecznym i nie zrobić z tego dobrego biznesu? Oczywiście, można próbować organizować panele na temat "jak zadebiutować w fotografii", ale jakoś nie sądzę, by były to ...continue
8 komentarzy - Posted 10.16.08
Wiadomo, że we wczesnych stadiach zainteresowania fotografią, wielu zaczyna rozglądać się za jak największym zoomem. Tyle że niekoniecznie chodzi o zoom jako obiektyw o jak najszerszej rozpiętości ogniskowych, a raczej o przybliżenie, jakie można za pomocą takiego narzędzia uzyskać. Tak naprawdę chodzi o podglądanie sąsiadek, co tu dużo ukrywać. No a ja ...continue