środa
O tym, jak fotografia analogowa przyniosła mi ulgę
Słowo wstępu od Rudolfa: zastanawiałem się, czy publikować taki wpis, ale po rzucie monetą i odczycie fusów z filiżanki po kawie wyszło, że tak. Zdaję sobie sprawę, że może on zostać odczytany jako głos w wojnie analog-cyfra, ale jeśli potraficie – zdystansujcie się od tego i po prostu przeczytajcie historię pewnego człowieka. Warto.
Rodzina i znajomi pytają mnie, dlaczego właściwie robię zdjęcia „tymi starociami”. Na filmie. Przecież aparat cyfrowy robi lepsze. I taniej. I szybciej. Wiem, nikomu nie muszę tłumaczyć się ze swojego hobby. Kultura zachodu nauczyła nas, że hobby drugiego człowieka to świętość, a jak ci się nie podoba, to twoja sprawa, ale stul pysk. A jednak nigdy nie mogę oprzeć się pokusie wytłumaczenia się. Może dlatego, że nie umiem powiedzieć „stul pysk” drugiemu człowiekowi; może dlatego, że lubię rozmawiać o tym, co lubię; a może dlatego, że – jak zaobserwowałem – mówiąc, wpadam na pomysły.Więc moje tłumaczenia są za każdym razem inne i pewnie bliscy dawno już zaobserwowali niski poziom powtarzalności wypowiedzi; zapewne znudzili się nimi też. I w ogóle pytają z grzeczności, albo żeby zagaić temat. A jest chyba tak (stan na bieżący dzień, bo przecież jutro może być już inaczej):
Krótka – kilkuletnia – i intensywna przygoda z fotografią cyfrową kojarzy mi się teraz z wygiętym w łuk kotem, który trwa w osłupieniu, przerażeniu i krańcowym napięciu. Trzaskanie setek, tysięcy zdjęć; palec drżący nad spustem migawki tak, że czasami wyzwala go przypadkowo; ekran wyświetlacza zaparowany od oddechu; a potem, dla odmiany, serce łupiące od… bezdechu! Tak, miałem nos przypłaszczony do aparatu i często łapałem się na bezdechu. W oczekiwaniu na moment. Potem trzepnięcie, zerknięcie na ekran, znów przypłaszczony nos, znów trzepnięcie. Bezdech. Napięty jak struna kot. Continue…
All entries filed under this archive
3 komentarzy - Posted 12.12.08
W grudniu, jak co roku, wiele osób - prócz narzekania na święta - zastanawia się, jakie prezenty sprawić bliskim. Dla lubiących fotografię, jako alternatywę do albumów (które można kupić nie tylko w księgarniach, ale i też w galeriach) myślę, że wypada wziąć pod uwagę znakomicie oprawione odbitki, bądź ostatecznie wydruki ...continue
7 komentarzy - Posted 10.22.08
Przez 3 dekady poczynając od lat 50-tych XIX wieku , fotografia ogółem miała dobrą prasę. Sama profesja fotografa była uważana za zaszczytną: była użyteczna, przyjemna i edukacyjna. Jej zastosowanie zarówno w sztuce, jak i w nauce rosło, a wizerunek w oczach ludzi odznaczał się wysokim szacunkiem. Rosnąca liczba dobrze ...continue
14 komentarzy - Posted 10.08.08
Londyn, jakiego już nie ma... No więc oglądamy zdjęcia Londynu z zamierzchłych, jak dla nas, czasów. Co to za zdjęcia? Ogólnie: raczej zwyczajne. To jest - przedstawiające życie codzienne ludzi. Nic super-atrakcyjnego, gdyby się żyło w tamtych czasach, prawda? Takie zdjęcie cyklisty. Fajne? Dla wielu fajne - bo cyklista dziś jest czymś co ...continue
10 komentarzy - Posted 10.07.08
Jakiś czas temu trochę pomarudziłem o tym, ile wydajemy kasy na zakupy fotograficzne. Okej, pomyślałem sobie wtedy, ale tyle to wydają ci, co kupują rzeczy nowe - ja jestem lepszy, bo kupuje "starocie". Teoretycznie to prawda. Teoretycznie. Zastanowiłem się ostatnio ze względu na fakt, że zobaczyłem na allegro fajny światłomierz Gossena, który mierzy ...continue
2 komentarzy - Posted 08.13.08
Nie zastanawiało cię nigdy, dlaczego niektóre uśmiechy na zdjęciach wychodzą tak sztucznie? Dlaczego czasem bez patrzenia na usta można poznać, że ktoś aż się "śmieje oczami"? To nie są próżne przesądy i naiwne wyobrażenia romantycznych nastolatek, czy starych babć siedzących na ławce przed domem w gorące popołudnie. To się dzieje naprawdę. Wyobraź sobie ...continue
4 komentarzy - Posted 06.10.08
Poprzez dziesięciolecia wczesnej fotografii, od wprowadzenia dagerotypu do momentu, gdy proces kolodionowy już zanikał, fotografowie wierzyli, że kierunek wiatru znacznie wpływa na naświetlanie ich płyt negatywowych. Nie były to jednak czcze wymysły propagowane przez niewielką grupkę niewykształconych ekscentryków; było to dość mocno utwierdzone przekonanie, pielęgnowane przez olbrzymią większość poważnych fotografów ...continue
