poniedziałek
Evil side of Black and White
Łikend. Czas, gdy większość odpoczywa bądź świętuje szabas. Czas, gdy słońce świeci, a Ty nie pracujesz, tylko możesz cieszyć się jego urokami. To te dni, w które mogę albo robić zdjęcia, albo zająć się rodziną, albo – korzystając z odpowiedniego światła podrukować czarno-białą fotografię.
Tym razem padło na drukowanie.
Cholera mnie brała, odkąd przetestowałem papier Harmana FB Al. Jak już zużyłem próbki-prezenty, odrzuciwszy w międzyczasie Ilforda Gold Fibre Silk (ten to się w ogóle nie nadaje do mojej drukarki! dlaczego nikt mi o tym nic nie powiedział?!) doszedłem do wniosku, że nadszedł czas, bym przyznał, że się z Harmanem polubiliśmy. Wciąż jednak odczuwałem pewien niedosyt; drukowanie tylko i wyłącznie czarno-białymi atramentami powoduje, że odbitka jest… dziwna. Przy specyficznym kącie padania światła w przejściach między czernią a bielą występują jakieś dziwne… kolory! Dodatkowe kolory na moim czarno-białym zdjęciu!
Skandal i granda!
Z drugiej strony, przy drukowaniu… nazwijmy to kompozytowym, czyli z wykorzystaniem wszystkich barwników mieszanych tak, by otrzymać odcienie szarości, finalny efekt ma… niebiesko-zieloną dominantę.
Oł rajt, mówię sobie. Ja nie dam rady??? Continue…