niedziela
Masakra w YoursGallery
Jestem zniesmaczony. Czuję się wręcz zbulwersowany!
Wybrałem się dziś do Yours Gallery – ponieważ kończy się tam wystawa „Masa prac”, będąca – o ile dobrze zrozumiałem – subiektywnym przekrojem przez polską fotografię, raczej z ukierunkowaniem na młodych artystów. Na stronach samej galerii można przeczytać zresztą ciekawy tekst:
Każde pokolenie ma swoich idoli i bohaterów, poszukujących nowej estetyki, dlatego też zachęcamy Państwa do spojrzenia na tę szeroką panoramę składającą się z już uznanych nazwisk i tych, które czekają dopiero na Państwa odkrycie.
Masa prac to ponad dwudziestu autorów oraz blisko siedemdziesiąt fotografii, zróżnicowanych tematycznie, technicznie, a także cenowo. Każda z nich jest przygotowana od razu do zakupu, dzięki czemu może stać się unikalnym prezentem dla najbliższych lub początkiem nowej kolekcji.
I wiecie co? Nawet rzeczywiście można znaleźć tam parę porządnych zdjęć. Tak ze dwa.
Wyszedłem zdruzgotany – moja małżonka zresztą również, ale ona sama twierdzi, że się nie zna, i ją to nie zaskakuje. Jednak ja się czuję podle – i nie dlatego, że niby się znam, o nie! Wyobraźcie sobie, że tak znaczące miejsce na fotograficznej mapie Warszawy po dzisiejszym dniu kojarzy mi się z dyletanctwem, wprowadzaniem w błąd i „totalnym kosmosem”, jeśli chodzi o wyobrażenie o tym, ile fotografia wg wiszących autorów powinna kosztować.
Zacznijmy więc od tych autorów i kwestii pieniężnych, jako że one budzą zwykle duże emocje. Takoż i tu – ponieważ w wystawie uczestniczyły znane nazwiska (Wieteska, Milach, itd.), założyłem, że – jak to w życiu – ceny będą najwyższe właśnie pod takimi zdjęciami. Jednak niekoniecznie. Nazwiska cokolwiek mi mówiące miały ceny od 800 zł za odbitkę do 1400 (max to chyba duże odbitki autorstwa Zorka Project oscylujące w granicach 2000PLN). Continue…
All entries filed under this archive
31 komentarzy - Posted 10.30.09
Jak człowiek mieszka na prowincji to nie zawsze ma możliwość dotrzeć do Warszawy na wystawę. Ale czyż nie po to jest internet, żebyśmy mogli przynajmniej trochę współuczestniczyć w zdarzeniu kulturalnym? A jakże! No tak chyba być powinno! A zresztą, nawet jak ktoś był osobiście w stolycy i twarzą w twarz naprzeciw ...continue