poniedziałek
Jak zmienia się świat
Chyba dla wszystkich staje się jasne, że powoli nasz czas odchodzi.
Nie wiem, co się zmieniło, ale na pewno coś. Tak sobie patrzę i myślę, że to po prostu nadchodzi koniec świata.
Bo na pewno nie chodzi o to, że zmieniliśmy się my sami: wręcz przeciwnie, narzekam ostatnio Rudolfowi na to, że się uwsteczniamy, skoro nie idziemy w tym samym tempie do przodu, co reszta świata.
– Gówno prawda — odpowiedział jak zwykle ze swego rodzaju… dezynwolturą. — Nie cofam się, tylko mnie nie stać na Ajfona.
– Owszem, właśnie się cofasz. Popatrz na to, ile zdjęć robisz, i co nowego tworzysz — wskazałem ręką na krajobraz dokoła. Była ciemna noc, padał pierwszy w sezonie śnieg, a my staliśmy ramię w ramię przy rozłożonym statywie z aparatem wycelowanym w ciemną drogę. Rudolf łudził się, że potrafi zrobić w tej scenerii fajne nocne zdjęcie.
– Mam pewien pomysł… — zaczął powoli, drżąc z zimna — żeby zrobić taki projekt, tylko się trochę boję.
– Tak, wiem — przerwałem brutalnie. — Chodzi ci o te bzdury robione wielkim formatem. Nie rozumiesz, że jeszcza bardziej się pogrążasz w ten sposób?
– Co ty gadasz?! Potrzebuję mieć kontrolę nad płaszczyzną głębi ostrości, dlatego stawiam na wielki format. Idąc dalej – to przecież rozwój, skoro powiększam obszar roboczy fotografii, nie?
– Nie. To jest zwykła droga do zatracenia i wiesz o tym doskonale. Już lepiej sobie poczytaj mądre fotograficzne teksty, zamiast pieprzyć głupoty o wielkich formatach.
– Próbowałem — pociągnął smętnie nosem brodacz — ale mnie ostatnio wszystkie nudzą. Mam nawet na półce nierozpakowaną książkę o fotografii. Przeczytałem też ostatnio kilka naprawdę porządnych artykułów w sieci, między innymi ten felieton Mariana Schmidta, wiesz. I wszystko to brzmi tak nudno, że aż mnie skręca. Może się starzejemy?
– Sam się starzejesz, stary tetryku — mruknąłem i odszedłem w bok, bo zza drzew wyłaniały się światła nadjeżdżającego auta i Rudolf rozpoczął naświetlanie licząc pod nosem upływające sekundy.
Faktem jednak jest, że coś było na rzeczy. Ostatni numer magazynu Lenswork jakby to potwierdzał – same fotoszopowe wprawki, jakieś niezrozumiałe bohomazy i ogólnie zgodnie odmówiliśmy poświęcenia mu więcej czasu, niż trzeba na przeczytanie wstępniaka.
Ale ogólnie rzecz biorą, chyba świat zmienia się jednak na lepsze – ambitnych tekstów powstaje wciąż więcej i więcej, i wydaje się, że zaraz przestaniemy obaj być potrzebni.
All entries filed under this archive
85 komentarzy - Posted 02.05.10
Piotr Zawojski na swoim blogu pisał tak o Baudrillardzie: (...) sam właściwie telewizji nie oglądał, bowiem monitor telewizyjny był dla niego doskonałym ucieleśnieniem „znikania obrazów” przy jednoczesnym przekształcania widzów w przezroczyste ekrany. W ten sposób niejako sam potwierdzał swoje pomysły zawarte w głośnej książce W cieniu milczącej większości, w której formułował przewrotną ...continue
6 komentarzy - Posted 07.20.08
Wzruszyłem się. Moja znajoma zrobiła zdjęcie, które sprawiło, że poczułem się... no wiecie - jakoś fajnie. Zdjęcie jest dość osobiste (albumowe i rodzinne), pewnie mi się podoba właśnie dlatego (no bo przecież jest niekwadratowe i kolorowe), ale i tak Wam pokażę, bo za tą fotografią idzie jedna przesłanka: to nie jest tak, że tylko ...continue