wtorek
Informacje„Nie rób tego zdjęcia, bo to już było”
Słyszę w różnych okazjach – „to już było”.
Na plenerze od kolegi – „e tam, takie to widziałem na plfoto„.
Od mojego drugiego ja (tak, rozmawiamy często ze sobą): „weź przestań, widzieliśmy to miesiąc temu na altphotos. Chcesz papugować?”.
Wkurzające, naprawdę. Oczywiście, pamiętam, że zbytnie wkręcanie się w takie podejście prowadzi do jednostki chorobowej zwanej syndromem Blutfelda.
Teoretycznie ta wiedza powinna mnie zdystansować do problemu. Ale nie.
Jadąc z pracy zobaczyłem kadr. Całkiem fajny. Odruch pierwszy: o, ładny kadr, zrobiłbym zdjęcie. Potem: Chwila, czy ja czegoś takiego nie widziałem? Następnie: w sumie… ten kadr to nic odkrywczego. Po paru sekundach: ale gdzie ja go widziałem??? W końcu, nagle… zapala się żaróweczka. Widziałem ten kadr wcześniej, osobiście, na żywo i… zrobiłem zdjęcie w głowie. Dziś skojarzyłem tamtą sytuację i po prostu wydało mi się, że widziałem podobną fotografię autorstwa kogoś innego – „pewnie gdzieś w Internecie”.
Dlatego, że wcześniej widziałem podobny kadr, to dziś chciałem zrezygnować ze zdjęcia! Los mi drugi raz w życiu podsuwa pod nos fotografię do zrobienia, a ja odwracam głowę!
Wkurzające! Po stokroć wkurzające! Uświadomiwszy sobię paranoję sytuacji, postanowiłem się nie dać i zawsze robić zdjęcia, gdy zobaczę ciekawy kadr. Nawet, gdy na 100% ktoś już coś zrobił podobnego.
Po czym z dumnie podniesioną głową oddaliłem się w kierunku domu. Zdjęcie zrobiłem w wyobraźni, bo oczywiście nie miałem przy sobie aparatu.
Post Tags: kadrowanie, schiza, syndrom Blutfelda
Wpisy powiązane
Related Post
Popularne
- Prezenty i gratisy od Zawsze Kwadratu (157)
- Wciąż można znaleźć samorodki (104)
- Biznes wg Mistrzów (99)
- Co zrobić? (85)
- O tym, jak fotografia analogowa przyniosła mi ulgę (83)

mar 17, 2009
Reply
bo oczywiście nie miałem przy sobie aparatu.”…bo oczywiście nie miałem przy sobie aparatu.”Głośno się śmiałem z konkluzji.Co do takich sytuacji, faktycznie zdarza się to nie rzadko. Ale ja wychodzę z takiego założenia że kadru nie ukradniemy nikomu, bo kadry identycznie nigdy się nie powtórzą. Możemy jedynie ukraść komuś pomysł, a to już jest nie fair.Drogi Rudolfie, weź popraw tu drobny błąd, bo jak się pisze komentarz to wyskskuje taki dziwny podgląd pisanej wiadomości, ale w połowie jest in widoczny, w połowie nie, w połowie na sidebarze, w połowie na contencie. Zadziałaj ;)pozdrawiam serdecznie !
mar 18, 2009
Reply
a ktos ponoc kiedys pisal ze prawdziwy fotograf zawsze ma przy sobie aparat?ale to dorbze ze Ty go nie miałem, znaczyc to moze ze jednak nie jest ze mną tak tragiczniefakt bład dziwny, podgląd widać miedzy okienkiem na wpisanie maila i coraz niżej, ale tak dziwnie przesunięty w bokgdzie to si powinno niby wyświetlać?P.S. przestań robić zdjęcia głową, albo kup jakaś przystawkę co by je później przynajmniej wydrukować :P
mar 18, 2009
Reply
zagadnienie istotnie ciekawe. też tak mam. każdy chyba tak ma. czasem Żona mnie mówi, że chyba już to fotografowałem, ale ja już się przestałem przejmować. chcę „powtórzyć” kadr to powtarzam, wszak fotografuję dla przyjemności, a nie dla fotoedytora. poza tym zdaję mnie się, że to tak zwane deja vu.
mar 18, 2009
Reply
Tak sobie myślę, że fotografowanie „dla przyjemności” nie polega wyłączeni na koncentrowaniu się na celu jakim jest kawałek papieru naświetlonym/wydrukowanym obrazkiem. Frajdę daje również sam proces tworzenia, poszukiwania, obserwowania, próbowania nowych smaków i zapachów, wałęsania się po nadwiślańskich rozlewiskach i wracania do samochodu ubłoconym po kolana (tak było wczoraj :-)), itp.Czy dzięki temu procesowi zasoby kulturowe wszechświata ulegną wzbogaceniu? To nieistotne, ważne iż spuchła twoja własna mieszanka wrażliwości, wiedzy, doświadczenia i samozadowolenia :-)
mar 20, 2009
Reply
Marcin, Robisz jeszcze zdjęcia?
mar 20, 2009
Reply
Iczesławie, zapewne chodzi Ci o robienie zdjęć na materiałach światłoczułych – niestety, wciąż jestem przywiązany do fizyczności.
Więc – mimo usilnych starań – mam takie momenty, że po prostu muszę wziąć jednak aparat i zdjęcie uwiecznić na filmie. Nie wystarcza obraz w głowie.
Ale jak pewnie wiesz, prawdziwi Wielcy nie potrzebują uwieczniania.
mar 21, 2009
Reply
Tak pytalem w kontekscie wpisu…
mar 21, 2009
Reply
Ja mam syndrom Blutfelda prawie od zawsze. Dlatego od początku tego roku zrobiłem może ze 3 zdjęcia na rolce którą założyłem 22 listopada 2008r. A zostały mi jeszcze 3 klatki. ;-[
mar 24, 2009
Reply
Syndrom Blutfelda, dobre. Sprawa dotyka najbardziej podstawowych dylematów fotografii amatorskiej dopóki nie osiagnie ona swego spełnienia w pracy twórczej. Bo wyobrażam sobie, ze zawodowi są wyłączeni z tych refleksji. mają zlecenia i mają zrobić takie same zdjecia, jakie już tysiac razy były robione ( najczęsciej ) Gnani myśla, ze musimy zrobić coś oryginalnego popadamy we frustracje, bo nawet jak nam się uda zrobić piekne ujęcie, to szybko stwierdzimy, ze podobne zrobił juz ktos inny i ze struktura, forma tkwiła juz w naszej głowie i czekała na warunki realizacji. Ale niby o co ? jak ma być inaczej? Zdjecie , które robimy nabiera wartosci poprzez to, ze my je zrobiliśmy. I ze teraz je zrobilismy. I ze tu i teraz je zrobiliśmy, ze jakoś muzyk nie zżyma się na to, ze musi wykonać po raz setny syfonię 9. Beethovena czy Szumana, chociaż tysiące muzyków?
mar 24, 2009
Reply
Frajdę daje również sam proces tworzenia, poszukiwania, obserwowania, próbowania nowych smaków i zapachów, wałęsania się po nadwiślańskich rozlewiskach i wracania do samochodu ubłoconym po kolana (tak było wczoraj :-)), Czytałem jakiś czas temu książkę „Przedmiot rzeczywisty i jego obraz”, tam również jest nieco rozważań na temat sensu fotografowania. Po co, dla kogo, co się liczy itp. Ja tam robię zdjęcia bo lubię sam proces zastanawiania się jakby tu podejść do tematu, bo chcę mieć pamiątkę, bo mi miło kiedy ktoś spogląda na moje zdjęcie i ono mu się podoba… Może trochę próżność, może brak artystycznej wzniosłości, ale… nie zalewam swoimi zdjęciami plfoto czy digarta, mam prywatną galerię zdjęć przeciętnych i słabych, jak ktoś chce to zajrzy, jak nie to nie :)
mar 24, 2009
Reply
Em… cos popsułem i mi się zacytował kawałek z posta photohibition – przepraszam za zamieszanie
mar 24, 2009
Reply
frajdę daję również powracanie to tego samego miejsca po raz kolejny i kolejny. odkrywanie go wciąż na nowe sposoby. a syndrom Blutfelda trzeba stopniowo zagłuszać tak jak głos Wewnętrznego Cenzora, który potrafi powiedzieć, że kadr który uważałeś za świetny /albo co najmniej dobry/, jest beznadziejny.